Peugeot 307 2.0 CC

Choć zdaniem Chińczyków 2004 jest rokiem małpy, z układu planet i gwiazd wynika, że powinien być szczególnie pomyślny dla Lwów. Czy także tych mechanicznych?


207 km/h, 138 KM , 91 700 zł

Zima to nie ich żywioł. Jednak wiosenne słońce sprawi, że przygnębiający nastrój odejdzie w zapomnienie, a Lwy wyruszą na miłosne łowy, które zakończą się owocnym spełnieniem. Będą błyszczeć i cieszyć się powodzeniem, emanując zmysłowością i czarem. Najwyraźniej konfiguracja ciał mechanicznych jest zbliżona do ciał niebieskich. Nasza kocia 307-ka CC również znacznie lepiej czuje się latem.

Kilka miesięcy temu Francuzi pokazali samochód, który wyraża szaleństwo, emocje i rozrzutność nieco skrępowane praktycznością. To auto dla faceta, który jest pełen energii, dynamiczny, ale niestety, dręczą go konsekwencje lekkomyślnego postępowania. Z jednej strony marzy o jeździe autem bez dachu, ale z drugiej wie, że zakup takiego samochodu to w jego sytuacji nieco szalone posunięcie. Peugeot znalazł sposób na takie frustracje. Przewaga 307 CC nad konkurencją wynika z... kompromisu. Jak sama nazwa wskazuje (CC czyli coupé-cabriolet), to połączenie dwóch wersji nadwoziowych.

Niektórzy twierdzą, że jeśli kupować kabriolet, to najlepiej roadstera, który nie jest kolejną wersją popularnego samochodu, ale został zaprojektowany od początku po to, by cieszyć. Wtedy dopiero odczujemy pełnię radości z jazdy samochodem z odkrytym dachem. Peugeot ma w kieszeni dwa ważne argumenty: twardy składany dach i stosunkowo obszerne wnętrze, które jest w stanie pomieścić cztery osoby i - co ważne jeśli chodzi o kabriolety - niewielką konkurencję w Polsce.

Najtańszy to Citroën C3 Pluriel (1.4 - 59 tys. zł), ale jego rozwiązania okazują się w praktyce nieco problematyczne (przeobrażając auto w kabriolet, pozostawiamy szyny dachowe, które schować możemy jedynie w garażu, bo w bagażniku się nie mieszczą). W tej zbliżonej cenie są również dwuosobowe pojazdy bez dachu (malutki Smart Roadster - 82 KM oraz Fiat Barchetta). Nie wiadomo jeszcze, ile będzie kosztował Ford StreetKa, który ma pojawić się na polskim rynku na wiosnę.

Sytuacja zmieni się w połowie roku, kiedy to do polskiej oferty Renault trafi główny konkurent 307-ki CC, a mianowicie Megane Coupé-Cabriolet. Poza tym łatwiej niż dotąd będzie można kupić auto za granicą.

* * *

Twardy składany dach nie jest nowym pomysłem. Takie rozwiązanie opatentowano już 1932 r., a Peugeot chwali się, że już w 1936 r. na salonie samochodowym w Paryżu wystawił model 401 Eclipse z takim rozwiązaniem.

Mimo upływu lat twardy dach w samochodzie czteroosobowym to wciąż osobliwa rzecz. Poza Peugeotem i wspomnianym Renault Megane Coupé-Cabriolet żadna europejska firma nie zdecydowała się na podobny krok. Zalety metalowego dachu są oczywiste i rozwiązują wiele problemów wynikających ze specyfiki polskiej aury. Z jednej strony gwarantuje należytą izolację termiczną i dźwiękową, z drugiej -skuteczniej zabezpiecza przed amatorami cudzej własności. Dlaczego Mercedes, który w 2-osobowym modelu SKL zastosował metalowy składany dach, nie zdecydował się na takie rozwiązanie w czteroosobowym CLK? Powodów jest kilka. Dach w kabriolecie, który potrafi ochronić przed deszczem czterech do brydża, jest długi, w związku z czym wymaga długiego bagażnika, by mógł się w nim zmieścić. To tłumaczy, dlaczego 307 CC ma tył przypominający odwłok owada. Rozstaw osi jest identyczny jak w hatchbacku (261 cm), a długość całego auta dzięki powiększonemu zwisowi tylnemu większa o 14 cm.

Problem jest również z pojemnością bagażnika. Jeśli jeździmy z zamkniętym dachem, to mamy do dyspozycji 350 dm sześc. Gdy złożymy dach, przestrzeń bagażowa jest taka jak w Seicento (200 dm sześc.) - a to nieco za mało dla czterech osób, o ile wiozą więcej niż zapasową talię kart. Do tego bagaże przykrywa złożony dach, co utrudnia dostęp. Jak widać, kompromis to słowo bardzo często używane w przypadku 307 CC.

Lwy marzą o blasku reflektorów i dyplomach w złoconych ramkach. Jak dotąd nasz testowy kociak może pochwalić się na pewno dyplomem EuroNCAP. Otrzymał 4*, czyli tyle samo co 307 hatchback. Test EuroNCAP nie bada jednak zachowania samochodu podczas dachowania, co jest dość istotne w przypadku kabrioletów. By uchronić pasażerów przed skutkami wywrotki, wzmocniono konstrukcję (wydłużonych) słupków przedniej szyby, a w zagłówkach tylnych foteli zamocowano wysuwające się pałąki bezpieczeństwa. Oczywiście zwiększono sztywność karoserii, stosując wzmocnienia w podłodze oraz za fotelami.

* * *

Podobnie jak ich astralny opiekun - Słońce, zodiakalne Lwy chcą, by wszystko kręciło się wokół nich. Doskonale wiedzą, czym można ludziom zaimponować. Podobnie jak styliści Peugeota.

Jeżdżąc warszawskimi ulicami, można się przekonać, co to znaczy być w centrum uwagi. Starsi wodzą wzrokiem, młodsi pokazują palcem. Zatrzymuję się na jednym ze skrzyżowań, a kierowca oczekującego obok samochodu daje znaki, by odsunąć szybę.

Za chwilę wysłuchuję peanów na temat wyglądu auta i jego predyspozycji do nawiązywania nowych kontaktów z kobietami. Zapala się zielone, ruszamy. Próbuję zamknąć okno, ale niestety - szyba zamiast spełnić polecenie, toczy walkę z jakąś niewidzialną przeszkodą. Ledwie zamknąłem okno - kolejne skrzyżowanie, a obok znajomy z poprzedniego. Jeśli teraz kiwnie, a okno się nie otworzy - czar pryśnie. Uff... tym razem mechanizm nie zawiódł.

Niezbyt przyjemne wrażenia ma się również przy obsłudze urządzeń sterowanych elektrycznie. Uruchamiając sygnał dźwiękowy, spryskiwacze szyb czy światła drogowe, musimy przyzwyczaić się do ułamka sekundy zawahania, co jest efektem działania tzw. multipleksu, czyli cyfrowego układu połączeń elektronicznych. Można mieć również zastrzeżenia co do sposobu otwierania bagażnika (trudno uniknąć pobrudzenia dłoni) oraz obsługi joysticka sprzętu muzycznego (dobrze, że jest, ale byłoby lepiej, jeśli przyciski zostałyby umieszczone w kierownicy). Cieszą natomiast poprawnie ukształtowana kierownica, futurystyczne tyne światła (technika diodowa) oraz zestaw wskaźników z białymi tarczami i oryginalnym wzornictwem przypominającym luksusowe angielskie samochody.

* * *

Kabriolety produkowane są w krótkich seriach, a zatem i pieniędzy na badania przedprodukcyjne mniej. Precyzyjnie wykonanie elementów składanego dachu jest znacznie trudniejsze niż w typowych konstrukcjach. Poza tym kabriolety dają tyle radości, że wiele można im wybaczyć i, co ważne, nie jeździmy nimi na co dzień... Czy na pewno? Jest jeden problem. Peugeot chwali się, że 307-ka sprawdza się znakomicie na co dzień. Dlatego szyby przycinające uszczelki lub zawodne elektrycznie składane lusterka mogą irytować. Zastrzeżenia budzi też jakość montażu. Dźwięki pojawiające się we wnętrzu Peugeota podczas jazdy warszawskimi ulicami przypominają odgłosy broniących się plastikowych grzechotników. Po całej plejadzie luksusowych niemieckich i japońskich samochodów, jaka przewinęła się przez te łamy, 307-ka CC wydaje się być nieco zawstydzona, ale ciągle dumna.

Taka jest. Ma muchy w nosie niczym modelka, jest nieco kapryśna... ale i tak nam się podoba.

Więc podziwiamy, ale i doceniamy ją w codziennej eksploatacji. 307-ka potwierdza teorię, że twarde jest lepsze od miękkiego. To właśnie składany twardy dach daje możliwość całorocznej jazdy Peugeotem 307 CC. Siarczyste mrozy (-12 st. C) nie oznaczają, że w środku odnajdą się tylko twardziele z klubu morsów. Nawet zwały śniegu grube jak pierzyny babci Lemskiej nie nadwerężą konstrukcji dachu, a roztopy czy tropikalne deszcze nie zagrożą skórzanej tapicerce. W środku jest też nieporównywalnie ciszej niż w przypadku kabrioletów z miękkim dachem, ale do poziomu hałasu typowego hatchbacka jeszcze CC nieco brakuje. Co ciekawe, wysoko poprowadzona linia dachu i nisko zamocowane fotele sprawiają, że nawet podczas jazdy z otwartym dachem autostradą nie trzeba krzyczeć rozmówcy do ucha.

Imponuje sztywność karoserii. Możemy zapomnieć o wibrującej przedniej szybie uniemożliwiającej podczas jazdy precyzyjne ustawienie lusterka wstecznego. Może nawet uda się poprawić makijaż.

Nie można mieć również zastrzeżeń do wielkości wnętrza. 307 CC ma jak na kabriolet dużo miejsca z tyłu, a jak na coupé w sam raz. Na tylnych fotelach zmieściłby się nie tylko Bonaparte w kapeluszu. Może nawet kanclerz Kohl wytrzymałby z kwadrans.

Do komfortu jazdy na przednich fotelach też nie można mieć zastrzeżeń (no, może poza brakiem dostatecznego podparcia lędźwi i głowy przez zbyt łatwo odsuwający się zagłówek). Wreszcie fotel kierowcy daje się obniżyć jak trzeba. Nie to co w o wiele droższym Mondeo ST220 czy Volvo S60R. W najniższej pozycji nie wystawisz łokcia przez szybę (na szczęście). Wszyscy ci, którzy uznają to za pogwałcenie ich wolności, mogą poprawić sobie samopoczucie dźwignią regulacji wysokości fotela.

Pozycja za kierownicą? Bez zastrzeżeń. Jeśli mielibyśmy się do czegokolwiek przyczepić, to do ustawienia pedałów, które pozostało takie jak w nieco vanowatym hatchbacku (zbyt blisko kierowcy i nieodpowiednio nachylone).

Ludzi będzie przyciągać do Lwów optymizm i umiejętność bawienia się w każdej sytuacji. Zimą 307 CC ma gwarantować przeżycia z jazdy samochodem coupe, a latem cieszyć bezchmurnym niebem nad głowami. Odważnym i pomysłowym Lwem włada przecież Słońce, dlatego latem satysfakcja gwarantowana. Jednak zimą... wrażenia z jazdy są jednoznaczne. Peugeot 307 CC jest samochodem komfortowym, a nie sportowym. Zawieszenie znakomicie tłumi większość nierówności. Spodziewałem się bardziej twardego zestrojenia. Mimo zwiększonej (o 250 kg) masy w porównaniu z hatchbackiem z silnikiem 2.0 i wykorzystania na tylnej osi belki skrętnej zawieszenie jest precyzyjne, pewne i przewidywalne, podobnie jak układ kierowniczy. Peugeotem da się pojechać szybko, łatwo zarzucić tyłem i łatwo ratować się z poślizgu. Dwulitrowy 138-konny silnik został nieco przytłoczony dużą masą, ale jak trzeba, potrafi pokazać pazury. Przydałaby się jednak 6-stopniowa skrzynia biegów. Ta zastosowana w testowanym aucie ma za krótką piątkę, a operowanie jej dźwignią jest równie ekscytujące co mieszanie kijem w maselnicy.

Lwy uwielbiają być podziwiane, dlatego w życiu robią wiele na pokaz, np. składają dach w oczekiwaniu na zmianę świateł. Potrzebują na to mniej więcej tyle czasu, ile żona poświęca na odgrzanie wczorajszej zupy w kuchence mikrofalowej (25 s). Kierowca może być dumny. Do schowania dachu wystarczy nacisnąć tylko jeden przycisk. Mechanizm sam zamieni coupé w kabriolet. Nie musimy nawet ręcznie odblokowywać zaczepów w dachu, z czym borykają się właściciele nawet droższych aut. Nie ma się co dziwić, że metalowy dach wraz z mechanizmem składania ma masę 80 kg.

Ponieważ Lew to królewski znak zodiaku, każdy Lew żyje w przekonaniu, że nie ma wad i to właśnie on jest najładniejszy i najmądrzejszy, a inni zrobili karierę przez pomyłkę.







Więcej o: