Chrysler Crossfire

Chciałeś być strażakiem, ale... zostałeś księgowym. Nic straconego.Możesz jeszcze stanąć do walki z prawdziwym ogniem. Wystarczy, że przejedziesz się Chryslerem Crossfire.
Z produkowanych rocznie 20 tysięcy Chryslerów Crossfire, tylko 3 tysiące ma się sprzedawać na rynkach poza USA. Auto kosztuje w Polsce 189 100 zł.

Na początku miałem wątpliwości. Może sportowa sylwetka Chryslera to wszystko, czym auto potrafi zachwycić? Aby się o tym przekonać, postanowiłem wypróbować Crossfire'a na pasie startowym. Zaprzyjaźniony instruktor jazdy wyczynowej ustawił trasę... Kilka zakrętów i same długie, superszybkie proste. Wsiadł do auta, odchylił oparcie, przysunął do siebie kierownicę (regulacja pozioma w zakresie 43 mm) i przekręcił kluczyk. Usłyszeliśmy basowy pomruk.

Pierwsze okrążenie przejechaliśmy spokojnie - rozpoznanie. Drugie miało już być na serio. Tym razem ja usiadłem za kierownicą.

Start i niemal od razu zakręt. Zmieściłem się, choć na styk. Nie doceniłem auta, które wyrwało do przodu szybciej, niż się spodziewałem.

Później prosta, znowu zakręt - tym razem poprawnie - i już wiem, że Crossfire to nie atrapa sportowego samochodu, tylko auto dla wymagających kierowców. Kolejne próby tylko mnie w tym utwierdziły.

Wprawdzie nie mierzyliśmy czasów okrążeń, jednak miałem wrażenie, że pokonujemy je coraz szybciej. Crossfire prowadzi się bowiem doskonale - czujesz go już po kilku minutach. Auto odwzajemnia się tym samym - automatyczna przekładnia doskonale odczytywała moje intencje. Przykład? Jadąc na czwartym biegu, chciałem gwałtownie przyspieszyć. Aby komputer "domyślił się", co zamierzam zrobić, nie musiałem dociskać pedału gazu do oporu. Wystarczyło, że energiczniej go nacisnąłem, a skrzynia zredukowała przełożenie do trójki.

Zawieszenie tego dwumiejscowego pojazdu jest - jak na rasowe coupé - dość miękkie. Niektórym może się to nie podobać. Trzeba jednak pamiętać, że ponad 80% Crossfire'ów (produkcja w Niemczech) trafia na rynek amerykański. A tam liczy się przede wszystkim komfort jazdy. Być może właśnie dla-

tego najmocniejszym punktem wnętrza Chryslera są fotele - podgrzewane, wyściełane skórą, bardzo wygodne. Siedzi się w nich nisko, co wzmacnia doznania przy dużych prędkościach. Na uznanie zasługują także wskaźniki tablicy rozdzielczej. Prędkościomierz jest bardzo czytelny i przypomina... stoper.

Zaledwie 6,5 s potrzebuje Crossfire, by rozpędzić się do 100 km/h. Gdy samochód - w niecałe 5 s - osiągnie 90 km/h, wysuwa się spojler napędzany siłownikiem elektrycznym. Bezgłośnie. Tylko podczas chowania urządzenie wydaje dźwięk przypominający otwieranie klap w samolocie. Efektowne, choć raczej niepraktyczne, zwłaszcza przy gwałtownym hamowaniu, gdy wysunięte skrzydło znacznie ogranicza - i tak znikomą - widoczność do tyłu. W takich sytuacjach kierowca jest zdany tylko na lusterka wsteczne.

Przy ogrodzeniu lotniska zgromadzili się widzowie. Czy zwabił ich dźwięk sześciocylindrowego silnika 3.2 o mocy 215 KM, czy rozpędzona srebrzysta sylwetka auta? Stawiam na to drugie. Zaprojektowana przez Amerykanów linia Crossfire'a budzi jednoznaczne skojarzenie: wyścig. Bo patrząc na wysoką burtę, niską kabinę, masywnie rzeźbione błotniki, nie sposób pomyśleć inaczej. Drapieżności dodaje biegnące przez całe nadwozie - od przedniego do tylnego zderzaka - przetłoczenie w kształcie płetwy oraz ogromne koła - z przodu węższe (18 x 7,5 cala) dla ułatwienia kierowania, z tyłu szersze (19 x 9,0 cala), by lepiej przenosiły siły napędu na podłoże. Całość uzupełniają imitacje wlotów powietrza i chromowany uskrzydlony emblemat firmowy na krawędzi pokrywy silnika.

Tym pięknym autem nie sposób jechać zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Miałem wrażenie, że wlokąc się 60 km/h, szkodzę silnikowi. Samochód osiąga prędkość maksymalną 242 km/h. Dzięki szerokim oponom - nawet przy szybkiej jeździe - znakomicie trzyma się drogi. O bezpieczeństwo podróżnych dbają ABS, ESP i układ kontroli trakcji - dostępne w wyposażeniu standardowym. Zużycie paliwa? Spore. Według producenta 10,1 l/100 km w cyklu mieszanym.

Amerykańskie wzornictwo, niemiecka technika - tak można w skrócie opisać Crossfire'a. Łączy wyrafinowaną sylwetkę z doskonałymi osiągami. I jeszcze jedna zaleta - jest drogi (ponad 189 tys. zł), ale nie kosztuje fortuny. To marzenie może się spełnić.

Zdjęcia wykonano dzięki uprzejmości Państwowej Straży Pożarnej.

Dziękujemy Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 3 przy ul. Polnej w Warszawie

Zdjęcia Bruno Fidrych, DaimlerChrysler