AUDI A6 2.5 TDI/SAAB 9-5 3.0 TiD/VOLVO S80 2.4 D5

Nawet oszczędzanie może być przyjemne. Najlepszy przykład to jazda jedną z trzech porównywanych limuzyn z silnikami Diesla. Jednak by wydawać mniej, trzeba najpierw zapłacić więcej - każdy z uczestników testu kosztuje co najmniej 170 tys. złotych.
Pod maskami porównywanych samochodów można znaleźć najnowsze i najbardziej zaawansowane wersje wynalazku Rudolfa Diesla. W naszym teście chcemy bowiem sprawdzić, czy szwedzcy producenci już dogonili niemieckich konkurentów, którzy do niedawna przodowali w konstruowaniu silników wysokoprężnych. Przekonajmy się zatem, które z testowanych aut - Audi A6 2.5 TDI z silnikiem o mocy 180 KM, Saab 9-5 3.0 TiD (176 KM) i Volvo S80 D5 (163 KM) - jest najbardziej godne polecenia.

Wysokie ceny tłumaczy zaś fakt, że wybraliśmy wersje z wyjątkowo bogatym wyposażeniem standardowym.



AUDI A6 - sportowa tradycja

To właśnie sportowe tradycje tej marki, sięgające początku lat siedemdziesiątych i legendarnego rajdowego Audi Quattro S1 grupy B, spowodowały, że teraz znaczek i napęd quattro możemy znaleźć w statecznym sedanie Audi A6 2.5 TDI.

W quattro najnowszej generacji rozdziałem momentu obrotowego pomiędzy osie kieruje mechanizm różnicowy Torsen. Działa szybko i sprawnie, bez chwili zwłoki przekazując napęd na oś, która ma większą przyczepność. To zdecydowanie zwiększa poziom bezpieczeństwa aktywnego, a także przyjemność z jazdy.

COŚ ZA COŚ

Do wad zaliczam bagażnik o mniejszej pojemności w porównaniu z wersją przednionapędową (aż o 115 l) oraz większą masę (o 80 kg) i większe straty mocy w układzie przeniesienia napędu. Według danych producenta osiągi pozostały na niemal jednakowym poziomie w porównaniu z wersją przednionapędową, ale spalanie jest większe niż u obu konkurentów. Tymczasem w aucie z turbodieslem pod maską zużycie paliwa wydaje się dość istotne.

Minus to także wyższa cena od pozostałych dwóch samochodów (o około 10 tys. zł). W tym konkretnym wypadku jednak warto zapłacić i zamówić dokładnie taką wersję, jaką testowaliśmy. Jest ona napędzana mocniejszą odmianą silnika wysokoprężnego, z turbosprężarką i systemem zasilania za pomocą pompowtryskiwaczy. To technika charakterystyczna dla koncernu VW.

Motor ma najwyższą moc z porównywanych, a także najwyższy moment obrotowy przy najniższych obrotach. Według danych technicznych jest więc najlepszy. Może to i prawda, ale wygodę jazdy trochę ogranicza sześciostopniowa ręczna przekładnia. Owszem, pozwala ona na uzyskanie wyjątkowo dobrych osiągów, ogranicza zużycie paliwa i hałas w czasie jazdy po autostradzie, ale jest męcząca w ruchu miejskim. Dwa pierwsze biegi są tak nisko zestopniowane, że używamy ich właściwie tylko do ruszania. Skręt o 90° na typowym skrzyżowaniu lepiej pokonywać na trzecim niż drugim biegu. Wprawdzie motor może zacząć delikatnie się dławić, ale lepsze to niż redukcja na "dwójkę", która przy takiej prędkości wiąże się z mocnym szarpnięciem.

W sumie jazda w mieście oznacza dość częstą zmianę przełożeń, a chyba nie o to chodzi w samochodzie z silnikiem wysokoprężnym. Chociaż praca skrzyni może się spodobać miłośnikom sportowej jazdy, bo pracuje ona bardzo poprawnie.

SPORTSMEN

Tym Audi da się jeździć sportowo, jak mało którym "dieslem". Coś oprócz znaczków na karoserii pozostało z charakteru słynnego Audi quattro. Podwozie i napęd na cztery koła sprawiają mnóstwo frajdy z jazdy, zwłaszcza na śliskiej i brudnej nawierzchni. A o taką w Polsce łatwo.

DOMINUJĄ ZALETY

W porównaniu z pozostałymi dwoma autami Audi ma najprzestronniejsze (zwłaszcza dla pasażerów tylnej kanapy) i najlepiej wykończone wnętrze, najmocniejszą jednostkę napędową i bardzo dobre własności jezdne oraz wysoki komfort. Wnętrze auta może nie jest najładniejsze (to kwestia gustu) z testowanej trójki, ale na pewno najlepiej wykończone. Za to jakość tworzyw i dokładność ich zamontowania - pierwszorzędna.

Technika pompowtryskiwaczy znakomicie się broni w porównaniu z systemem common rail, stosowanym u konkurencji. Jeśli silnik ustępuje w czymkolwiek jednostkom rywali, to minimalnie pod względem komfortu pracy.

Audi będzie na pewno dobrym wyborem i można je polecić fanom przestronnych niemieckich samochodów i szybkiej jazdy. Szczególnie takim, którzy dużo podróżują poza miastem.



SAAB 9-5 - nowe oblicze

Do niedawna samochody Saaba kojarzyły się z turbodoładowanymi silnikami benzynowymi, ale, broń Boże, z turbodieslami. Jednak czasy się zmieniają i Saab prezentuje ostatnio nowe, oszczędniejsze oblicze.

Potężny turbodiesel V-6 o pojemności 3 l z systemem zasilania common rail został opracowany przez Saaba, ale będzie wykorzystywany w różnych samochodach koncernu General Motors.

DIESEL JAK BENZYNOWY

Inżynierowie Saaba chwalą się, że uzyskali oszczędność diesla połączoną z charakterystyką turbodoładowanego silnika benzynowego. Udało im się to aż do przesady. Najwcześniejsze jednostki napędowe 3.0 V6 TiD odznaczały się całkowitym brakiem momentu obrotowego poniżej 2 tys. obrotów i jego gwałtownym przyrostem w okolicach 2 tys. obr./min.

Motor w testowanym "9-5" też należy do tej pierwszej partii, ale wymieniono w nim oprogramowanie Saab Trionic sterujące jednostką napędową. Dzięki temu charakteryzuje się bardziej równomiernym przyrostem momentu obrotowego i nie jest tak leniwy przy niskich obrotach. Rozwija moc (176 KM - 130 kW) z największej wśród porównywanych samochodów pojemności - prawie 3 l.

Saab 9-5 3.0 TiD ma bardzo dobre własności jezdne i niemal sportową charakterystykę silnika. Te dwie cechy sprawiają, że tym autem najprzyjemniej jeździ się szybko. Mimo że pod względem osiągów plasuje się w środku stawki, Saab sprawia najwięcej radości z jazdy. Po pełnym wciśnięciu pedału gazu kierowcę i pasażerów "wbija" w fotele. To robi wrażenie.

ODLOT

Wnętrze jest typowe dla Saaba - nieco awangardowe, ale ergonomiczne. Podoba mi się wysoko zabudowana tablica rozdzielcza i "zegary" o oryginalnym wyglądzie ze wskaźnikiem "turbo" (chwilowego ciśnienia sprężarki) i specyficznie wyskalowanym prędkościomierzem - powyżej 140 km/h liczby są znacznie bliżej siebie niż w jego pierwszej połowie. Może po to, żebyśmy nie widzieli jak szybko jedziemy. Taki projekt wnętrza włącznie ze stacyjką umieszczoną na tunelu między fotelami i przyciskiem "night panel" (który wygasza wszystkie wskaźniki oprócz najpotrzebniejszych) buduje klimat tego samochodu. Nie bez przyczyny wnętrze "9-5" kojarzy się z kokpitem samolotu. W ten sposób firma przypomina o swoich korzeniach.

Materiały użyte do wykończenia wnętrza są nieco gorsze niż u konkurentów, to samo można powiedzieć o ergonomii. Taka jest cena oryginalności. Ale to nie jej, tylko krótszemu o 6 cm rozstawowi osi "zawdzięczamy" mniej miejsca na tylnej kanapie. Pasażerowie mają do dyspozycji dużo przestrzeni, ale nie tyle, ile u konkurentów.

Saab, bardziej niż ojcu licznej rodziny, przypadnie do gustu biznesmenowi, który lubi szybko jeździć i szuka reprezentacyjnego, godnego zaufania, oryginalnego samochodu.

PIERWSZY I. OSTATNI

To pierwsze poważne podejście Saaba do turbodiesli (nie licząc zapożyczonego od Opla silnika 2,2 l), rezultat uznaję za udany. Saab 9-5 3.0 TiD daje prawie tyle przyjemności z jazdy, co najmocniejsze w ofercie Aero. Szkoda tylko, że musimy za niego zapłacić prawie tyle, co za tę 250-konną wersję benzynową. Wysoka cena jednak nie przeszkadza klientom, którzy zamawiają stosunkowo dużo "9-5" z nowym turbodieslem. Może przypadła im do serca najładniejsza linia samochodu, a może wiedzą, że to ostatni klasyczny Saab?



VOLVO S80 - kompaktowe serce

Volvo S80 D5 jest w pewnym sensie kompaktowym samochodem. Nie chodzi mi o klasę "kompaktów", ale o trochę inne podejście firmy do opracowywanego nowego motoru. Nowe silniki wysokoprężne do Saaba i Volvo powstały mniej więcej w tym samym czasie, Volvo również skorzystało z recepty sprawdzonej w swoich autach. Nowy turbodiesel o oznaczeniu D5 (nie mylić z T5) to pięciocylindrowy rzędowy turbodoładowany motor zasilany systemem common rail. Ma najmniejsze wymiary i najniższą masę z jednostek napędowych porównywanych samochodów. Również najniższą moc i moment obrotowy. Łatwo się więc domyśleć, że ta wersja S80 nie jest przeznaczona do sportowej jazdy. I rzeczywiście, modelem D5 najlepiej się jeździ spokojnie, co nie znaczy, że wolno.

RASOWE BRZMIENIE

Samochód oferuje przyzwoite osiągi, akceptowalne nawet w klasie wyższej. Jednak pod tym względem nieco odstaje od konkurentów. Za to jego silnik pracuje najprzyjemniej, ma najbardziej liniową charakterystykę. Poza tym brzmi zdecydowanie najlepiej (zupełnie jak nie turbodiesel, raczej jak benzynowy silnik ze starszych modeli... Audi) i spala nieco mniej niż konkurenci. Oprócz tego nie jest tak ociężały jak turbodiesle rywali, które "rozkręcają się" dopiero po chwili zwłoki.

U dwóch konkurentów mamy wrażenie, że po wciśnięciu pedału gazu uruchamia się olbrzymia "fabryka". Nawet dźwięki wydawane przez Audi i Saaba sugerują pojemność silników większą niż w rzeczywistości. A Volvo brzmi jak rasowa "pięciocylindrówka". Na dodanie gazu reaguje szybciej niż silniki dwóch rywali. Zwłoka, początkowa ospałość, to wada większości nowoczesnych turbodiesli o dużej pojemności. Oczywiście, w porównaniu z "turbodziurą" starych turbodoładowanych motorów benzynowych to drobiazg, ale trochę przeszkadza - szybkie ruszenie z miejsca i manewr wyprzedzania trzeba planować z wyprzedzeniem. Silnik Volvo na tle konkurencji prezentuje się wyjątkowo dobrze.

BEZPIECZNIE I WYGODNIE

Do charakterystyki jednostki napędowej dopasowano zawieszenie. Jest ono najbardziej komfortowe, a najmniej sportowe wśród porównywalnych limuzyn. Bezpieczne, ale nie zachęca do szaleństw za kierownicą. Za to dzięki wysokiemu komfortowi, przestronnemu wnętrzu i najwygodniejszym fotelom w "S80" bardzo przyjemnie pokonuje się dalekie trasy. Zarówno z przodu, jak i z tyłu jest bardzo dużo miejsca. Ergonomię wnętrza oceniam na piątkę.

Jakość materiałów użytych do wykończenia wnętrza jest wysoka. Zarzucić można jedynie, że jest ono takie samo jak w innych modelach tej marki ("S60", "V70" i "XC70" czyli Cross-Country). To na dłuższą metę staje się trochę nudne, ale przynajmniej nie trzeba się uczyć rozmieszczenia wszystkich przełączników na nowo. Jednak zdecydowanie wolę regulację temperatury wewnątrz wygodnym i precyzyjnym pokrętłem niż cyfrowe wyświetlacze i przyciski. Wnętrze Volvo jest jednym z niewielu, w którym przy pewnej wprawie można obsłużyć wszystkie przełączniki bez odwracania wzroku od tego, co się dzieje na drodze. W czasie jazdy to zwiększa nie tylko wygodę, ale przede wszystkim bezpieczeństwo.

Volvo S80 nie jest, niestety, najładniejszym z testowanych aut. Wygląda potężnie, ale najmniej zgrabnie. Za to ma najatrakcyjniejszą cenę.

Volvo nie przyspiesza pulsu, kiedy siadamy za jego kierownicą, ale to bardzo dopracowane auto. Nadaje się i dla prezesa firmy, i dla głowy rodziny. Nie bez znaczenie jest też ogromny nacisk na bezpieczeństwo, a poza tym będzie samochodem najoszczędniejszym w eksploatacji.