Mercedes klasy E (1985-1995) - opinie Moto.pl

Mercedes W124 (znany też klinem lub baleronem) to prawdziwy fenomen - po 18 latach od rozpoczęcia produkcji i dziewięciu od jej zaprzestania auto błyskawicznie znajduje nabywcę (o ile sprzedający nie przesadza z ceną)
Doskonałe zabezpieczenie antykorozyjne, komfort podróżowania oraz spory wybór silników - to nie wszystko. Filozofia firmy nakazująca bezustanne modyfikowanie i poprawianie tego, co i tak już było bardzo dobre doprowadziła do stworzenia auta o legendarnej wręcz niezawodności - dzięki W124 symbolem bezawaryjności stał się właśnie Mercedes. Tak niezawodnego samochodu nie było nigdy wcześniej - i pewnie długo jeszcze nie będzie.

Metryczka

Do wyboru, oprócz najczęściej spotykanego sedana, mamy także kombi oraz dość drogie i rzadko spotykane coupé. W gamie silników każdy znajdzie coś dla siebie - kilka motorów benzynowych (z literką E na końcu) 2.3, 2.5, 2.8, a nawet 4.2 (każdy o średnim przebiegu do naprawy głównej powyżej 500 tys. km), a także diesle - 2.0 (trochę za słaby) 2.5 (w sam raz do spokojnej jazdy), 3.0 (jeszcze lepiej), z czego dwa ostatnie mogą być z turbinami. Średnia żywotność diesla - 1 000 000 km. Milion. A zdarzały się egzemplarze bez problemu robiące i 1,5 mln km.

Bolączki

Tym autom naprawdę niewiele można zarzucić. Bolączki wieku dziecięcego zostały usunięte już w roku 1987. Modele z początku produkcji trochę rdzewieją, a we wszystkich mocno wyeksploatowanych egzemplarzach zdarzają się wycieki oleju - ze skrzyni biegów, spod pokrywy zaworów i z tylnego mostu. Można je jednak szybko i tanio usunąć, gdyż części do tych modeli Mercedesa są...

wyjątkowo tanie. I to zarówno nowe (oczywiście nie oryginały - chociaż można spotkać części z zatartym logo) zamienniki - produkowane także u nas, jak i używane, pozyskiwane z aut rozbitych i niestety...

...kradzionych.

Mercedes był autem chętnie kradzionym. Warto więc uważnie przyjrzeć się sprzedawcy i dokumentom. A dokumenty i tak razem z samochodem pokażmy komuś, kto będzie umiał ocenić legalność auta. Nie działajmy pochopnie, nawet jeśli auto ma atrakcyjny, niewielki przebieg najprawdopodobniej ktoś przy nim...

...manipulował.

Większość oferowanych aut ma na licznikach 250 tys. - 300 tys. (nawet te18-letnie), co z reguły jest oczywistą bzdurą. A jeśli auto ma kolor majonezu i kilkanaście lat, to wbrew temu, co twierdzi sprzedający (to starsza Pani tym jeździła, raz w tygodniu do kościoła, i dlatego on ma tylko 200 tys.) ma przejechane kilka razy więcej (u naszych zachodnich sąsiadów w tym kolorze jeździ tylko taxi). U nas, niestety, taksówkarze nie mają swojej barwy, pozostaje nam dokładnie oglądać dach, czy nie widać śladów po "kogutach" i lakier, czy nie ma odbarwień po naklejkach. Taksówkarz dobrego samochodu nie sprzeda - a na pewno nie Mercedesa. Skoro więc wydajemy

...ogromne pieniądze

na auto używane, upewnijmy się, że czeka nas przynajmniej kilka lat spokojnej eksploatacji. Najtańszy egzemplarz W124 (prawie jeżdżący), jaki spotkaliśmy pochodził z 1986 roku (od 1990 roku w kraju) i najpierw służył jako taxi (ślady i korozja na dachu), potem trafił w ręce przemytników (przekonstruowany schowek nad kolanami pasażera i podsufitka, a na oparciach siedzeń ślady po nożach celników), a końca swoich dni doczekał w firmie kurierskiej. Silnik 2.6 z gazem (na benzynie już nie chciał chodzić) po przebiegu na zegarach 650 tys. jeszcze jakoś pracował, choć auto miało już lekko zniekształconą karoserię. Cena za to cudo - 7 tys. zł - i mimo że auto powinno trafić na żyletki, prawdopodobnie posłuży jako

...dawca narządów.

Jeszcze jeden apel - tym razem o dokładne sprawdzanie miejsc, w których nanosi się numery seryjne. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości - zasięgnijmy opinii specjalistów, bądź namówmy sprzedawcę na wizytę w najbliższym komisariacie. Policjant nie tylko sprawdzi auto w bazie danych, ale także fachowym okiem spojrzy na tabliczki i numerki. Szansa na trafienie auta nieoclonego bądź kradzionego - spora.

Ceny modelu sprawdzisz tutaj.

Jacek Balkan

Więcej o: