Infiniti EX37 GT - test | Za kierownicą

Infiniti nie miało szczęścia. Rozpoczęło inwazję na Europę tuż przed początkiem światowego kryzysu. Sprawdzamy, czy japońska marka ma szanse na powodzenie w Polsce
Zjawiskowy Infiniti FX wpadł w oko bogatym Amerykanom i stał się najmodniejszym SUV-em w Kalifornii. Czy Stary Kontynent podzieli gust USA? Szef Infiniti na Europę Jim Wright, prognozuje, że większym powodzeniem od limuzyn będą się u nas cieszyć właśnie SUV-y. W ciągu ostatnich pięciu lat sprzedaż samochodów Infiniti na świecie podwoiła się osiągając poziom 140 tys. sztuk rocznie, co oznacza, że japończycy przegonili Porsche. Marzy im się image BMW, a jakością serwisu chcą dorównać Lexusowi.

W Europie Lexus zdążył już się zadomowić, a Infiniti dopiero po 20 latach istnienia zaczyna szukać tu swojego miejsca. Pierwsze salony powstały również w Polsce. Można już kupić nowy samochód z pełną gwarancją i dostępem do autoryzowanego serwisu.

Dziwny to stwór

Dość tego przydługiego wstępu. Przed nami stoi najmłodszy przedstawiciel rodziny Infiniti - EX 37 GT. Wygląda jak przydeptany FX. Klamra ekskluzywności spina w nim cechy SUV-a, hatchbacka, limuzyny i nie wiadomo czego jeszcze. Najłatwiej ująć to co mamy przed sobą słowem crossover.

Wsuwam się w miękki fotel. Wnętrze wygląda bardzo wytwornie, otacza mnie delikatna skóra i wysmakowane drewno. Wszystko to bardzo przypomina Lexusa. Nawet pozycja kierowcy ma wiele wspólnego z japońskim konkurentem. Jest wygodnie, ale nie idealnie. Kierownica jest nieco za nisko i regulacja mogłaby być większa. Infiniti atakuje europejski rynek, ale Japończycy wciąż wydają się zapominać, że mieszkają tu wielcy ludzie.

Jeśli ktoś wsadziłby mnie do tego auta z zasłoniętymi oczami od razu pomyślałbym, że prowadzę Lexusa. Samochód toczy się bezszelestnie, do wnętrza nie docierają wibracje, atmosferę wytworności podkreśla wysokiej jakości audio z głośnikami Bose i nawet zapach przypomina Lexusa. Takie aksamitne auto, do którego pasuje jedwabny krawat. Wystarczy odchylić ramię z zagłówka i już możemy zawiesić marynarkę na wieszaku.

Dopiero kiedy mocniej chwytam kierownicę wyczuwam sportowe jej sportowe pochodzenie. Wciskam gaz a z układu wydechowego wydobywa się przyjemny basowy pomruk. No no, na takie efekty już nie można liczyć w zwykłym Lexusie.

Wciąż napawam się komfortem. Oczywiście nie brakuje tu ani klimatyzacji ani elektrycznie sterowanych foteli... ani kamery wspomagającej parkowanie. A raczej kamer, bo samochód oblepiony jest nimi a każdej strony. Jedną ukryto nawet pod logo marki w atrapie chłodnicy. Na ciekłokrystalicznym ekranie można podczas parkowania śledzić odległość od przeszkód nie tylko z przodu i z tyłu, ale również po bokach samochodu. System wymaga chwili przyzwyczajenia.

Parkowanie parkowaniem, ale cały czas nie daje mi spokoju ten bas, który wydobywa się z wydechu. Lexusy projektuje się tak, by ograniczyć trudy podróży do minimum. Dlatego poza IS-F-em nie ma Lexusa, który wywoływałby dreszczyk emocji. A w Infiniti może się to zdarzyć. Dlatego wciskam gaz do dechy. Silnik pobudził 7 biegową skrzynkę i 320 koni zabrało się do pracy. Pozbawiony wyraźnych cech wygląd mocno mnie zmylił. To auto jest bardzo szybkie. Na rozpędzenie do setki wystarczy mu zaledwie 6,4 s, a prędkość maksymalna to 240 km/h.

Lexusowy charakter

Ale już po kilku zakrętach staje się jasne, że Infiniti bliżej do Lexusa niż do BMW. Niestety razem z wykastrowaniem hałasu i wibracji usunięto również informacje jakie samochód przekazuje kierowcy. Wygląda na to, że był to świadomy wybór, bo japońscy inżynierowie udowodnili Nissanem 370 Z, że sportowe wrażenia nie są im obce. Nie pomoże tu nawet napęd 4x4, który zwykle kontaktuje się tylko z tylnymi kołami, ale dopiero kiedy zbliżymy się do granic przyczepności wspomaga się przednimi.

Oczekiwania jakie rozbudził dźwięk silnika spełzły zatem na kojącym spokoju jaki panuje we wnętrzu Infiniti.

Pisząc ten materiał nie byłem w stanie oderwać się od porównań z Lexusem. Infiniti to taki Lexus z rasowym silnikiem i sportowym wydechem. Analitycy twierdzą, że w pierwszym roku w Europie sprzeda się nie więcej niż 10 tys. aut. Podobno Infiniti to propozycja dla właścicieli BMW, którzy chcą odmiany, którym nie podoba się banglowski styl. Według nas w Europie Infiniti będzie toczyło bój przede wszystkim o klientów Lexusa. Jakie ma szanse? Coraz większe, choć zmiana upodobań ludzi zainteresowanych luksusowymi samochodami to proces powolny.

Summa Summarum

206 tys. zł za EX37 GR to zachęcająca cena jeśli weźmiemy pod uwagę wyposażenie i moc silnika. Jednak w naszym kraju Infiniti zaistniało dzięki prywatnemu importowi ze Stanów modelu FX. Nie tylko aparycja, ale również atrakcyjna cena zwabiła klientów. Panowie handlowcy, macie bardzo wymagających klientów. Polscy właściciele Infiniti to ludzie nadzwyczaj przedsiębiorczy, ceniący oryginalność i luksus, lubiący ryzykowne interesy, ale jednocześnie potrafiący liczyć pieniądze.

Gaz

Wysoki komfort jazdy, nienaganne wykończenie, bogate wyposażenie, mocny silnik

Hamulec

Niewielki bagażnik, wciąż niższy prestiż niż u konkurentów

Szczepan Mroczek

Kompendium - Infinity EX37 GT

Nadwoziecrossover
Silnikbenz., V6, 3696 cm3
Moc320 KM przy 7000 obr./min
Moment360 Nm przy 5200 obr./min
Skrzynia biegów7, automatyczna
Napęd na cztery koła
Zawieszenie przednie MacPherson
Zawieszenie tylne wielowahaczowe
Rozstaw osi 280 cm
Wymiary 464/180/155 cm
Masa 1876 kg
Poj. bagażnika 340 l
Poj. zbiornika pal. 80 l
Opony 225/55 R18
V maks. 240 km/h*
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,4 s*
Średnie spalanie 11,3 l/100 km*
Cenazł 206 tys. zł
* dane producenta

Więcej o: