Skoda Fabia - test długodystansowy | Para buch...

Fabia to lokomotywa czeskiego koncernu. Postanowiliśmy w teście długodystansowym sprawdzić czy czasem nie brakuje jej pary
Plan jest prosty: 40 tys. kilometrów w pół roku. To mniej więcej tyle, ile przeciętny kierowca przejeżdża w dwa lata. Do tego dwie obowiązkowe wizyty w serwisie, jazda w mieście i na długich trasach. Latem i jesienią, w Polsce i za granicą. Plan ambitny, ale realny. Tym bardziej że swoją pomoc zaoferował Lemski. Na widok parkującego pomarańczowego auta z białym dachem westchnął jednak głęboko i coś tam zamruczał pod nosem. Za to fotoedytor krzyknął z zachwytu: "Wreszcie coś innego. Nie czarne i nie szare tylko wesołe, dwubarwne autko. Jest nadzieja na ładne zdjęcia."

Z Mroczkiem, zamiast przejmować się kolorem, postanowiliśmy zajrzeć pod maskę. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami w naszej Fabii znaleźliśmy silnik 1.6 o mocy 105 KM i automatyczną skrzynię biegów. -No to będzie wygodnie -pomyśleliśmy.

Pierwsze kilometry potraktowaliśmy jednak jak jazdę próbną. Na dokładne analizy i wrażenia jeszcze przyjdzie czas. Ale już teraz wiadomo, co w aucie budzi uznanie, a co sprzeciw. Fotele są wygodne, choć siedzi się wysoko, trochę jak na stołku. W starym siedzisko opuszczone było niżej. Mimo to pozycja za kierownicą, którą można regulować w dwóch kierunkach jest całkiem niezła. Co prawda Włodarski jął narzekać, że ma za krótkie ręce, a mnie już po 30 kilometrach konsola środkowa zaczęła wwiercać się w kolano. Biorę, wprawdzie poprawkę na to, że Fabia z rozstawem osi 246,2 cm i niespełna czterometrowym nadwoziem nie jest dużym samochodem, jednak w kilku mniejszych autach nie miałem podobnych problemów. To zasługa wspólnej deski rozdzielczej i konsoli środkowej, jaką nowa Fabia dzieli z Roomsterem. Wnętrza w tych dwóch autach są niemal identyczne. Może Fabia jest akurat dla mnie (dwa metry bez trzech centymetrów) o numer za mała? W stosunku do starej wydłużyła się jedynie o 3 cm.

- I tak wydaje się dużo większa w środku niż na zewnątrz - nieoczekiwanie broni jej Lemski. -Wychodząc z niej, nieraz dziwię się, że jest taka krótka. Wewnątrz tego nie czuć.

Wygodne i pomysłowe wydają się schowki na duże butelki w drzwiach. Miejsca na różne przedmioty jest w niej sporo. Czy to efekt prowadzonej przez koncern kampanii "pomysłowe rozwiązania"? W tak niedużym rodzinnym autku przestrzeń musi być dobrze rozplanowana. Zwłaszcza że wśród pasażerów trafiają się dzieci z zabawkami, butelkami i całym arsenałem zabawek. Projektanci wzięli na to poprawkę. Są zatem dwa schowki, a nie jeden, w desce rozdzielczej, kolejny pod fotelem pasażera (niestety, dostępny za dopłatą) i dwa następne w niezbyt przestronnym bagażniku (300 l). A propos, by ułatwić przewożenie drobnych przedmiotów właśnie w kufrze, standardowo znaleźć można specjalną demontowaną przegrodę. Proste i tanie.

Na razie na liczniku jest 5 tys. kilometrów. Choć to niewiele, co do jednego nie mamy wątpliwości: to auto jest głośne. Zwłaszcza podczas ruszania i przyspieszania. Trudno powiedzieć, czy to bardziej wina silnika (najmocniejszego benzyniaka w ofercie), czy oprogramowania skrzyni biegów (sześciobiegowy Tiptronic), czy jednego i drugiego. Faktem jest, że zwłaszcza podczas wyprzedzania silnik manifestuje swe niezadowolenie donośnym wyciem. A może po prostu nie umiemy tym autem jeździć? Może zbyt mocno wciskamy w nim gaz? Zobaczymy. W każdym razie jest to największa skaza na świeżym jeszcze wizerunku naszej Fabii. Bo osiągi nie budzą większych zastrzeżeń. 105 KM i 153 Nm wystarczą, by całkiem dziarsko (w 12,8 do setki) poruszać auto ważące 1115 kg. Inna sprawa, że silnik przy lada okazji potrafi wkręcić się na wysokie obroty. Z jakim skutkiem, przekonaliśmy się na stacji paliwa. Apetyt na benzynę przez pierwsze kilka tysięcy kilometrów nieco nas przeraził. Tak to już jest w nowych autach. Dopóki silnik się nie ułoży, spalanie z reguły jest znacznie wyższe od podawanego przez producenta. Teraz spadło do akceptowalnego poziomu 8 l/100 km. A mamy nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Naszemu redakcyjnemu ekspertowi od Ecodrivingu -Nuszce, na 600- kilometrowej trasie po Polsce udało się zejść do 6,7 l/100 km.

Poprzednia Fabia produkowana była przez osiem lat i sprzedawała się jak świeże bułeczki (półtora miliona egzemplarzy, z czego 170 tys. trafiło do Polski). Inżynierów czekało trudne zadanie. Musieli zbudować samochód równie dobry, funkcjonalny, zgrabny, no i tani. Nasza Fabia kosztuje ponad 52 tys. zł. Sporo. Jak na razie jednak auto broni się niezłym komfortem podróżowania (o ile kierowca nie będzie ciągle czegoś wyprzedzał), niezłym prowadzeniem i relatywnie wygodnym wnętrzem. No i jeszcze ten wygląd. Biały dach, pomarańczowy lakier i charakterystyczna przednia szyba sprawiają, że często słyszę: -A wie pan, myślałem, że to jest Mini...

GAZ

Funkcjonalne wnętrze, wygodna pozycja za kierownicą, komfortowe zawieszenie

HAMULEC

Hałas podczas przyspieszania, niewielki bagażnik, uboga wersja podstawowa (bez dzielonej tylnej kanapy), dychawiczny, trzycylindrowy silnik 1.2

SUMMA SUMMARUM

Nowa Fabia stara się zerwać ze stereotypem auta dla emeryta. Zachowując atuty poprzedniczki, jest bez wątpienia bardziej atrakcyjna. Zwłaszcza wizualnie. Biały dach, odważniejsze kształty i kolory mają przyciągnąć młodszych nabywców

Więcej o: