Porsche Panamera Turbo vs. Aston Martin Rapide - test porównawczy

Jest tylko jedno miejsce gdzie można przetestować te dwie najbardziej sportowe i luksusowe limuzyny - Nurburgring. Podróż po i wokół słynnego toru Astonem Martinem Rapide i Porsche Panamera

Na początek pytanie. Czy wiecie gdzie, w jakich miastach te dwa samochody są produkowane? Mhhhh... Odpowiedź mogłaby wydawać się bardzo prosta - Stuttgart Zuffenhausen i Warwick. Jednak, skoro pada takie pytanie to tak pewnie nie jest. Żaden z nich nie powstaje tam, gdzie Porsche i Aston Martin mają swoje siedziby. Panamera produkowana jest w niemieckim Lipsku a Rapide w austriackim Graz. Jednak podróż z Lipska do Graz wydała się nam nudna, więc długo nie trzeba było szukać pomysłu gdzie przetestować te samochody. Wybraliśmy się na najsłynniejszy tor świata  - "Zielone Piekło", Nurburgring. Rapide i Panamera powinny czuć się tu jak w domu.

Nowy pomysł

Takie auta mają sens. Nawet z praktycznego punktu widzenia. Powiększa ci się rodzina, chcesz jechać na zakupy, wakacje, zawieźć dziecko do szkoły, odebrać dwie fajne koleżanki z dworca, czy po prostu potrzebujesz czegoś reprezentacyjnego, bo nie jesteś Kubą Wojewódzkim, żeby po czterdziestce nadal łazić w trampkach i udawać szczeniaka. Jednym słowem chcesz limuzynę. Nie zwykłą, tuzinkową czy jakąś podrasowaną. Tylko wyjątkową. Żadne Audi RS6 czy Mercedesa AMG, tylko taką, przy której już na brzmienie samej nazwy dostajesz gęsiej skórki. Porsche i Aston Martin są tu jak najbardziej na miejscu. Firmy, które do tej pory (nie licząc wybryku natury o nazwie Lagonda) nie miały w swej ofercie takich samochodów. Śmiało można stwierdzić, że Rapide i Panamera pozycjonują sportowe limuzyny zupełnie w nowym wymiarze. Mają gen sportu już od urodzenia, są zbudowane od podstaw a nie przerobione w późniejszym stadium przez podrasowanie silnika, zabudowanie większych felg czy dodatkowych spoilerów. Popatrzcie chociażby na ich kształty. Czy to przypadek, że obydwa auta nie mają wyraźnie wyrysowanego kształtu bagażnika? Nie wydaje mi się. Długie, niczym w rasowych sportowych wozach maski są kolejnym wspólnym mianownikiem. Niczego tu nie pozostawiono zbiegowi okoliczności.

Święte miejsce

Są takie miejsca na świecie gdzie te same rzeczy wyglądają po prostu lepiej niż pod inną szerokością geograficzną. Prosty przykład - jeśli założysz żółte dżinsy i błękitną koszulę nad Lazurowym Wybrzeżem będziesz wyglądał normalnie. Wyjdź tak ubrany w Warszawie a od razu każdy będzie cię miał za... no właśnie. Z samochodami jest podobnie. Pomijając południe Europy znam jedno takie miejsce gdzie wszystkie auta z sportowymi genami prezentują się na miejscu. Punkt, do którego wszystkie auta ciągną niczym do świętego miasta. Nurburgring - święta ziemia dla fanów sportu. Byliście tu kiedyś? Nieważne w jaki dzień, zawsze nadjeżdżają tu pielgrzymki fanów motoryzacji z całej Europy. Na drogach w okół toru można spotkać nie tylko zamaskowane prototypy, ale i najbardziej rzadkie modele aut. Miejsce dla prawdziwych pasjonatów. Tor, po którym musi przejechać każde sportowe auto zanim trafi do produkcji. Ferrari, Donkervoorthy, Lamborghini mieszają się z tuningowanymi Hondami i wzmocnionymi Fordami. Nie ma lepszych i gorszych. Wszyscy są jak jedna wielka rodzina. Ludzie z pasją, którzy potrafią stać za siatką na jednym z zakrętów Północnej Pętli i patrzeć jak inni kręcą swoje kolejne kółka komentując przy tym głośno ich styl jazdy. Aston i Porsche pasują tu więc idealnie.

Podobne a jednak inne

Kiedy stoją obok siebie widać to najbardziej. Różnice stylów i wielkości. Tylko proporcje są identyczne. Anglik wydaje się smukły i naprężony, Niemiec masywny i barczysty. Rapide to piękne auto. Sylwetka - elegancka i lekka. Może trochę brakuje jej zadziorności, ale to bardziej szukanie dziury w całym. W końcu do czegoś trzeba się przyczepić. Rapide jest klasyczny i dopracowany. Kształt lusterek, schowane w drzwiach klamki, mocno opadająca linia dachu - detalom poświęcono wiele uwagi. Właściwie można nie zauważyć, że Aston posiada dwie pary drzwi. To auto ma w sobie coś z arystokraty. Gdyby był człowiekiem chciałbyś się do niego zwracać bardziej "Sir" niż per "Ty". Rapide powstał dzięki szefowi Astona Urlichowi Bez. Już od końca lat 90-tych chodził mu po głowie pomysł na czterodrzwiową, nie do końca klasyczną limuzynę. Co ciekawe Bez pracował kilkanaście lat wcześniej jako szef działu rozwoju w... Porsche.

ZOBACZ OBSZERNĄ GALERIĘ ZDJĘĆ - TUTAJ

Panamera to pierwsza limuzyna z Zufenhausen. Plany zbudowania takiego samochodu krążyły gdzieś tam zawsze, jak fama o tym, że Niemcy ustanowią limit prędkości na swoich autostradach. Kończyło się na plotkach i spekulacjach. Auto było długo oczekiwane, premiera co chwilę przesuwała. Organizowano przedpremierowe jazdy podkręcając atmosferę do zenitu. Po czasie już każdy chciał wiedzieć jak jeździ pierwsza limuzyna Porsche. Na temat wyglądu Panamery krążą różne, skrajne opinie. Od zniesmaczenia po zachwyt. Dla mnie wiele zależy od wyboru koloru i felg. Są takie egzemplarze, za którymi na pewną się nie obejrzę, ale zdarzają się tak skonfigurowane, że z chęcią obejdę je dwa razy dookoła. Co do reszty to Panamera jest typowym Porsche. Od razu widać, że to auto made by Porsche.

Dla czterech

Nasz mini konwój robi nawet na stałych bywalcach Nurburgringu wrażenie. Wszyscy patrzą, uśmiechają się, dźwigają kciuki w górę. Za kierownicą tych samochodów grono znajomych powiększy ci się w piorunującym tempie. Dopiero z środka widać jak bardzo dużo dzieli te dwa samochody. To co na pozór wydaje się identyczną koncepcją jest rozwiązane na dwa odmienne sposoby.

W przypadku Panamery mówimy o wygodnej limuzynie dla czterech osób. Są tu cztery pojedyncze fotele przedzielone szerokim tunelem środkowym. Co ciekawe z przodu siedzenia są identyczne jak z tyłu. Po pierwsze wygląda to rewelacyjnie (szczególnie przy jasnej tapicerce), po drugie siedzi się wygodnie, po trzecie zakres regulacji tylnych foteli jest dużo większy niż w normalnych, czterodrzwiowych autach. Miejsca jest tu naprawdę sporo. To luksusowa, obszerna limuzyna.

Natomiast Aston w tym zakresie rozczarowuje. Tu też są cztery fotele, jednak na każdym z miejsc czujesz się jakbyś wcisnął nogę do o numer za małego buta. Jest przesadnie ciasno. Za kierownicą, kiedy ustawisz sobie dobrą pozycję przeszkadza dziwnie wystający, kwadratowy podłokietnik, o który wadzisz prawym łokciem. Z tyłu też nie jest wygodniej. Miejsca jest ekstremalnie mało. Zarówno na kolana jak i na boki bo tylne fotele są miniaturowych rozmiarów a środkowy tunel sięga ci do barku. Ostatnio się tak czułem jak siedziałem w Hummerze. Rapide jest autem 2+2 a nie czteromiejscową limuzyną. Największy problem jest z wysiadaniem z tylnych miejsc. Głęboko osadzony fotel, mały otwór drzwiowy sprawiają, że całą operację trzeba starannie przemyśleć i przygotować. Zwinność fizyczna mile widziana.

Może pojemność bagażnika jest przy tych limuzynach tak samo mało znacząca jak wielkość biustu Paris Hilton (bo w obydwu przypadkach ważniejsze są inne atrybutu) jednak warto się temu przyjrzeć. Aston pomieści raptem 300 litrów bagażu. Dla dwóch wystarczy. Porsche możesz wybrać się w cztery osoby na urlop. 445 litrów to może nie rekordowy wynik jednak, jakby co, zawsze możesz złożyć tylne fotele i powiększyć przestrzeń ładunkową do 1263 l. P.S wielkość biustu Paris to chyba B, chociaż ostatnio rozmiar uległ zmianie.

W Porsche wygląda to jak w samolocie

Wykończenie i jakość użytych materiałów jest na równym poziomie. Nie ma tu na co narzekać. W każdym z aut jest zachowany styl marki. Jeśli znasz Astona czy Porsche odnajdziesz się tu od razu. Brytyjczycy bardziej stawiają na elegancję, Niemcy na technikę. Porsche ma co najmniej kilkadziesiąt guzików i przycisków więcej niż Rapide. Wygląda to jak w samolocie. Mimo to w Panamerze wszystko ustawione jest bardziej intuicyjnie. Jako nowicjusz szybciej się tu odnajdziesz.

Aston wygrywa z Porsche jeśli chodzi o wygląd. Jednak przegrywa na punkty kiedy tylko do niego wsiądziesz. Nie chodzi o to, że jest ciasny. Jest w nim mniej miejsca z przodu niż w coupe tej brytyjskiej marki a to już trochę przesada. Co do ilości miejsca z tyłu czy pojemności bagażnika Porsche gra w innej lidze. Rapida trzeba mierzyć innymi kategoriami. Nie takimi jak przy normalnej limuzynie.

Osiem kontra dwanaście

Pod maską świat wygląda już bardziej w porządku. Osiem cylindrów w Porsche, dwanaście w Astonie. Jednak nie tyle ilość cylindrów co dźwięk ma tu decydującą rolę. I tu na pierwszy plan wysuwa się Rapide. Tego specyficznego gangu silnika można się przestraszyć, można się w nim zakochać, jest spektakularny, wyjątkowy. Muzyka, która mogłaby ci towarzyszyć w drodze do nieba, jako ostatnie brzmienie, które słyszysz. Przy tym Porsche mimo, że ma basowy i soczysty dźwięk wypada blado. Choć w innych okolicznościach na pewno byłbym bulgotem niemieckich ośmiu cylindrów bardziej zachwycony.

Dwanaście cylindrów w Astonie

"Dwunastka" nie jest najnowszym dziełem techniki. Takie silniki buduje się co jakąś dekadę, i na lata. Ten znany jest już z modelu DB9. Ma 477 KM mocy, sześć litrów pojemności i osiąga 600 m maksymalnego momentu obrotowego. Długo myśleliśmy nad doborem konkurencyjnego modelu Panamery. Moc wskazywałaby na turbo (500 KM), jednak wg. mnie Rapidowi bliżej do tylnonapędowego Porsche ze skrótem "S" z tradycyjną, wolnossącą ósemką. Jest słabsza (400 KM, 4,8 litra pojemności, 500 Nm maks. momentu obr.) jednak osiągami niemal identyczna. Poza tym prowadzenie i charakterystyka wersji turbo i zwykłej też sporo się różni. Jak się później okazało to był dobry wybór. Panamerze w takiej specyfikacji najbliżej do Astona Martina.

Rapide prowadzi się nieźle. Jednak nieźle to w tym przypadku nieco za mało. Układ kierowniczy jest precyzyjny, reakcja na gaz spontaniczna jednak efekt nieco psuje skrzynia biegów, która przekazuje moc na tylne koła. To skrzynia z poprzedniej dekady. Zapożyczona od Forda. Działa poprawnie jednak od PDK dzielą ją światy. Do tego zawieszenie Astona jest bardziej nastawione na przejeżdżanie a nie pokonywanie zakrętów. Nawet po włączeniu programu "Sport" adaptacyjne zawieszenie nie robi z Rapide ostrego, sportowego wozu. Odczuć to nie tylko na torze, ale i a krętych i wymagających drogach usianych wokół Nurburgringu. Jeżdżąc na zmianę, po tym samym odcinku drogi, jednym i drugim autem w Panamerze pozwolisz sobie na szybszą jazdę. Jest bardziej przewidywalna, pewniejsza w prowadzeniu. To auto, mimo imponujących rozmiarów (prawie pięć metrów długości) jeździ jak prawdziwe Porsche. Bardzo szybko czujesz się w nim jak w domu. Układ kierowniczy, pozycja za kierownicą, rewelacyjne hamulce. Właściwie gdyby nie bezsensowne i niepraktyczne przyciski na kierownicy do manualnej zmiany biegów nie byłoby na co narzekać. Swoją drogą ciekawe kiedy Porsche zmądrzeje i coś z tym zrobi i wmontuje normalne łopatki do biegu w górę i w dół.

Osiągi Astona nie są złe. Mało tego, auto na drodze sprawia wrażenie szybszego niż na papierze. V-max 295 km/h czy przyspieszenie do setki w 5,2 sekundy to znakomite parametry. No, może w dzisiejszych czasach raczej nikogo nie przyprawią o zawrót głowy, ale na pasażerach na pewno zrobią wrażenie. Panamera w tym punkcie jest niemal identyczna: przyspiesza do setki w czasie nieco powyżej pięciu sekund i osiąga maksymalnie 285 km/h. Chociaż u Niemca, szczególnie w  górnych prędkościach (powyżej 240 km/h), nieco można odczuć niedosyt mocy. Ale w końcu Panamera ma o 77 KM mniej mocy.

Piękno kontra perfekcja

Aston Martin opisuje Rapide jako najpiękniejszą limuzynę świata. Piękna to ona jest, ale czy to na pewno limuzyna? To raczej wygodne 2+2 niż auto, które ma w komfortowy sposób przewieźć czterech pasażerów. Absolutnie wspaniały, wręcz monumentalny samochód, z rewelacyjnym dźwiękiem silnika, który sobie ustawiłem w telefonie na najwcześniejsze poranne budzenie. Po Rapidzie spodziewałem się auta perfekcyjnego, które mnie oczaruje jak niegdyś DBS. Rapide nie jest tak doskonały. Niestety. No i ta cena. Może i dla tej grupy klientów nie ma to większego znaczenia jednak w Polsce kosztuje on 214 000 euro. Za przyprowadzoną do testu Panamerę zapłacimy nieco ponad 116 tyś euro. Model Turbo ma cenę katalogową 165 000 euro. To takie kolejne podkreślenie przez Anglików snobizmu. Może to i dobre dla tej marki. Porsche zdecydowanie wygrywa ten pojedynek. Może i przy Astonie wygląda jak nadęta ropucha, ale to w każdym calu perfekcyjny samochód. Nie ma obecnie bardziej sportowej i perfekcyjnej limuzyny na rynku. No może poza Bentley'em Flying Spur Speed... ale to zupełnie inna opowieść o czwartym wymiarze...

Tekst: Martin Śliwa, Zdjęcia: Michał Dek


ZOBACZ TAKŻE:

Aston Martin Vantage N420 Roadster

Teledysk poświęcony Aston Martinowi | Wideo

Goldo.pl - oferty luksusowe: Aston Martin

Więcej o: