Z archiwum moto.pl | Wydanie weekendowe | Jeep Cherokee | Test | Typowy Amerykanin

[2009-11-28] Przed obniżką kosztował prawie 200 tys. zł, teraz niecałe 150 tys. Cena nie jest jego jedyną zaletą. Czy Jeep udźwignie legendę poprzednika?

Pierwszy Jeep Cherokee jako oddzielna konstrukcja (a nie przemianowany Wagoneer) powstał w 1984 roku. Jego kanciaste nadwozie ma swoich fanów do dziś, nawet wśród miłośników off-roadu. Dlaczego nawet? Bo samonośna konstrukcja była i nadal jest uważana za zbyt słabą, by zapuszczać się w prawdziwą dzicz. Właściciele pierwszych Cherokee wiedzą jednak, że dysponują prawdziwym autem terenowym, ze sztywnymi mostami i reduktorem. Druga generacja z 2002 roku była już nieco bardziej cukierkowata. Zaokrąglone kształty, przód upodobniony do Wranglera i wygląd zabawki nie przeszkodziły mu w odniesieniu sukcesu rynkowego. Target był jednak inny, dla 70% klientów było to pierwsze auto tej marki.

Obecna, trzecia generacja Cherokee została zbudowana w oparciu o podzespoły Dodge'a Nitro. Przyznam, że dla mnie jest to przykład jak może różnić się rodzeństwo. Po brzydkim pasie przednim z bliźniaczego Dodge'a nie ma śladu. Auto bardziej przypomina największego w ofercie Commandera.

Konstrukcja Cherokee typu monocoque, rama połączona na stałe z nadwoziem, to znane już choćby z Suzuki czy Land Rovera (Integrated Body Frame) rozwiązanie, które ma łączyć zalety nadwozia samonośnego i konstrukcji ramowej. Napęd przekazywany jest standardowo na tylne koła za pomocą sztywnego mostu opartego na sprężynach śrubowych. Napęd kół przednich dołączany jest za pomocą przełącznika umieszczonego przy drążku zmiany biegów. Tak jak ma to miejsce w większości współczesnych samochodów terenowych, napęd przednich kół realizowany jest za pomocą półosi napędowych. Trzecia pozycja przełącznika napędów włącza reduktor. Jego obecność w układzie przeniesienia napędu to, poza wyglądem, podstawowa różnica pomiędzy Dodgem i Jeepem.

Wnętrze jest dość ciasne, ale to typowe dla aut opartych na ramie. Dodatkowo klaustrofobiczne uczucie potęguje przednia szyba umieszczona bardzo blisko kierownicy i pasażerów. Deska rozdzielcza przez to skutecznie zmniejsza przestrzeń na nogi. Pierwsze wrażenie po zajęciu miejsca jest takie, że albo nie dosięgasz do pedałów, albo brakuje ci miejsca na kolana. Na szczęście zakres regulacji fotela pozwala na znalezienie wygodnej pozycji za kierownicą.

Plastiki użyte do wykończenia wnętrza nie są najwyższej jakości. Tak to już jest w amerykańskich autach. Trzeba się do tego niestety przyzwyczaić. Jeep, Dodge, Chrysler uwielbia twarde materiały. Ma to jednak swoją zaletę. Można łatwo wytrzeć je mokrą szmatką. Trudniej zaakceptować niedociągnięcia w montażu, które pojawiają się gdzieniegdzie. Brakuje też, szczególnie w aucie, które uchodzi za terenowe, nie tylko strachołapki na słupku A, ale także tej montowanej w większości aut nad drzwiami. W terenie pasażer nie ma się zwyczajnie czego trzymać. Zostaje mu jedynie uchwyt na desce, nad schowkiem.

Wersja Limited to najbardziej wypasiony Cherokee. Co to oznacza w wydaniu Jeepa? Tempomat, jednostrefowa klimatyzacja, samościemniające się wewnętrzne lusterko wsteczne, elektrycznie opuszczane szyby, elektrycznie regulowane siedzisko fotela kierowcy i komputer pokładowy, ale bez wskazań chwilowego spalania to dość ubogie wyposażenie, jak na najbogatszą wersję. A gdzie podziała się nawigacja? Gdzie wejście USB, kieszenie w oparciu foteli, podłokietniki w tylnej kanapie? Przecież w Europie to już niemal standard.
Auto ma jednak kilka przydatnych gadżetów. Siedzenie kierowcy, przesuwane elektrycznie, można odsunąć przed wejściem, bo działa bez kluczyka. Radio nie milknie po wyłączeniu silnika, ale dopiero, gdy zdecydujemy się wysiąść i otworzymy drzwi.

W swojej ojczyźnie jedynym silnikiem montowanym pod maską Cherokee jest benzynowe V6 3.7 l o mocy 204 KM. W Polsce z kolei jedynym dostępnym wariantem jest wysokoprężny, doładowany silnik czterocylindrowy 2.8 CRD (Common Rail Diesel). Moc to przyzwoite 177 KM. Lepiej jednak zwrócić uwagę na moment obrotowy. 410 Nm w wersji z ręczną i 460 Nm z automatyczną skrzynią biegów pozwala na dynamiczną jazdę zarówno w terenie jak i na szosie. Różnica przekłada się na osiągi. Cherokee z automatem przyspiesza do setki o sekundę szybciej.

Dobre wrażenie silnika psuje jedynie denerwujący stuk przy uruchamianiu silnika i jego gaszeniu. Ale gdy już pracuje przy delikatnym obchodzeniu się z gazem Cherokee w trasie spali mniej niż 10 l/100km. Wystarczy jednak wybrać się w góry, by wzrosło do o dwa - trzy litry. Podobnie w mieście, przy ciężkiej nodze 15-17 l/100km nikogo nie powinno dziwić.

Pięciobiegowa automatyczna skrzynia biegów to porządna konstrukcja. Przy spokojnej jeździe stara się utrzymywać jak najniższe obroty silnika dbając o ekonomię. Reakcja na mocne wciśnięcie pedału gazu jest dość szybka. Jadąc z włączonym tempomatem przydałoby się, by wcześniej niż przy 1500 obr/min. redukowała bieg. A propos  tempomatu. W amerykańskim wydaniu działa on od około 52 km/h, a nie 30 jak to bywa w większości aut.

Dobre, choć powolne działanie skrzyni automatycznej nie jest zaskoczeniem w aucie amerykańskim, podobnie jak miękkie, wygodne zawieszenie. Owszem przód nurkuje przy hamowaniu, podobnie albo nawet nieco bardziej, jak czynią to francuskie auta klasy średniej, ale w Jeepie nie jest to irytujące. Nie przeszkadza nawet gdy sztywna oś na wybojach ostro zatrzęsie tyłem. Przecież jedziemy autem terenowym.

Przed "wielką obniżką" w salonach Chryslera Cherokee Limited kosztował około 200 tys. zł i biorąc pod uwagę wyposażenie była to oferta mało atrakcyjna. Obecnie podstawowa wersja kosztuje 148 351 zł, a cena testowanego egzemplarza to 168 277 zł. A to już znacznie lepsza propozycja.

Trudno wskazać bezpośrednią konkurencję Cherokee. Grand Vitara nie ma w ofercie tak mocnego diesla, Land Rover Discovery to już większa konstrukcja i jego ceny zaczynają się tam, gdzie kończą się Jeepa. Za podobne pieniądze możemy kupić Nissana X-Trail, lub Toyotę Rav4 z mocniejszymi dieslami. Są to jednak konkurenci miejskich terenówek - Compassa i Patriota, co tym bardziej świadczy o tym, że Cherokee wart jest pieniędzy, jakie trzeba za niego zapłacić

Summa Summarum

Jeep Cherokee to typowy amerykański SUV średniej wielkości. Jakość wykończenia jest w porządku, chociaż materiały do tego użyte wyglądają raczej tanio. Zawieszenie jest komfortowe, a automatyczna skrzynia biegów działa bez zarzutu. Do tego pod maską pracuje diesel, co powinno wpłynąć pozytywnie na koszty utrzymania samochodu. A wszystko za cenę, o której jeszcze rok temu można było marzyć.

Jeśli zastanawiasz się nad zakupem auta z napędem 4x4 za około 150 tys. zł, to Jeepa warto brać pod uwagę. Pod domem będzie lśnił lakier prawdziwej terenówki, a w kieszeni zostanie jeszcze parę groszy na wyprawy w prawdziwy teren.

Gaz

Komfortowe zawieszenie, duże możliwości terenowe, atrakcyjna cena

Hamulec

Duże zużycie paliwa w mieście, mały bagażnik, twarde plastiki we wnętrzu

Marka model Jeep Cherokee 2.8 CRD Limited
Silnik R4, wysokoprężny z doładowaniem, 2768 cm3
Moc 177 KM przy 3800 obr./min
Moment 460 Nm przy 2000 obr./min
Skrzynia biegów automatyczna, 5-biegowa
Napęd na cztery koła, dołączany, z reduktorem
V maks 180 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 10,5 s
Średnie spalanie 9,0 l/100km
Rozstaw osi 269,5 cm
Wymiary dł./szer./wys. 449,5/184/179,5 cm
Prześwit 22 cm
Kąt natarcia/zejścia 39/32
Kąt rampowy 20,4
Masa/ładowność 1980/540 kg
Poj. bagażnika 420/1405 l
Poj. zbiornika paliwa 74 l
Zawieszenie przód niezależne z wahaczami trójkątnymi
Zawieszenie tył wielowahaczowe, sprężyny śrubowe
Opony 235/65R17
Cena 168 277 zł


Dziękujemy pracownikom Dworku Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej Dolnej za umożliwienie wykonania zdjęć.

Marcin Lewandowski

Chińczycy jadą na Dakar - ZOBACZ CZYM!

Samochody: Jeep Cherokee - ogłoszenia

Więcej o: