Dacia Logan Van/Pickup - test | Pierwsza jazda

Logan w wersji de luxe, terenowe Sandero, rozśpiewana Britney i ściśle tajne prototypy - oto co poza dostawczymi wersjami Logana przygotowała Dacia.
Już na początku wszystko wydało się dziwne. Na prezentację organizowaną przez Dacię miał jechać kolega z redakcji, ale z powodu pewnych zawirowań dziejowych musiałem go zastąpić.

Powiedziano mi, że pojeżdżę Loganem Pickupem. Kiedy jednak na lotnisku spotkałem innych dziennikarzy, jeden z nich był przekonany, że jedzie na prezentację Logana w wersji Van, drugi zapewniał, że chodzi o Sandero z nowym silnikiem, a inny z kolei nie do końca wiedział, o jakie w ogóle auto chodzi. Hm. Takie sytuacje się nie zdarzają. Bardzo to wszystko tajemnicze i intrygujące.

Cała impreza Dacii odbywała się w tajnym ośrodku badawczym CERAM w miejscowości Mortefontaine, kilka kilometrów na północny wschód od Paryża. Przyjeżdżam na miejsce i widzę mnóstwo Loganów w wersji sedan i kombi, kilkanaście sztuk Sandero oraz użytkowe wersje Dacii - Vana i Pickupa. No po prostu pełna paleta Dacii. O co tutaj chodzi?

Zanim jednak wsiadłem za kierownicę któregoś z aut, musiałem wysłuchać prezentacji. Czego się dowiedziałem? Ano tego, że niektóre modele Dacii zasługują na miano ekologicznych do kwadratu, ponieważ mało palą, emitują niewiele dwutlenku węgla i produkowane są w stosunkowo czystej fabryce. Ponadto widziałem kilka wykresów, według których sprzedaż Dacii idzie w górę w rekordowym tempie (a podobno mamy kryzys ). Dacia pochwaliła się także wzbogaceniem oferty o modele napędzane gazem LPG (niedługo pojawią się w Polsce) oraz takie, które mają słabość do bioetanolu (nie pojawią się w Polsce). Ponadto pod maską Sandero może pracować znany z innych modeli Renault silnik 1.2 16V, o którym opowiem nieco dalej.

To wszystko jest mało ciekawe, prawda? Ale mam też kilka "smaczków". Czy wiedzieliście, że w Indiach model Logan jest pozycjonowany jako limuzyna z wyższej półki? To dlatego Hindusi mogą zamówić sedana Dacii w bardzo luksusowej wersji. Ma takie cymesy jak dwukolorowa skórzana tapicerka (w Dacii!) i niby to drewniane wykończenie deski rozdzielczej. Plus oczywiście wszystko to, co Dacia ma do zaoferowania. Fascynujące. Pokazano nam również kilka zdjęć najnowszego prototypu tej marki, który zadebiutuje na marcowym salonie wGenewie. Nie wiem, jak się nazywa, nie wiem, jak dokładnie wygląda, i nie wiem, czy kiedyś wejdzie do produkcji. Widziałem na razie zdjęcia detali i powiem wam, że ten trzydrzwiowy hatchback ma wielkie wloty powietrza, trójkątne światła, duże koła i mnóstwo innych smakowitych detali.

Uważam też, że muzą projektantów tego showcara była Britney Spears. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że w czasie pokazu tego tajemniczego prototypu w tle puszczono "Womanizer" - najnowszy przebój amerykańskiej gwiazdy?

Po prezentacji mogłem na żywo przyjrzeć się Sandero Stepway, czyli hatchbackowi Dacii ucharakteryzowanemu na terenówkę. Auto wygląda świetnie, wejdzie do sprzedaży w połowie roku i zapewne będzie sporo tańsze od swoich rywali - Kii Soul i Nissana Qashqaia.

No dobrze, koniec już o LPG, Britney i innych głupotach. Ruszamy w drogę. Najbardziej skupiłem się na dostawczych wersjach Dacii, ale chwilę uwagi poświęciłem także Sandero 1.2 16V oraz Loganowi 1.6 LPG. 16-zaworowy, 75-konny benzynowiec w Sandero jest oszczędniejszy (pali średnio o litr mniej), nowocześniejszy i bardziej dynamiczny niż silnik 1.4 o tej samej mocy. Owszem, koszty serwisu silnika 1.2 są minimalnie wyższe niż w tym większym, ale przeglądy trzeba robić co 30 tys. km, więc to nie problem. Ponadto mały silnik pracuje ciszej i bardziej kulturalnie niż 1.4. Wychodzi na to, że Sandero 1.2 16V to najlepszy model w ofercie. Zapewnia niezłe osiągi, przyjemnie brzmi i niewiele pali (średnio 5,9 l). Szkoda, że na razie nie zanosi się, by taki silnik trafił pod maski sprzedawanych w Polsce Dacii.

Drugi model to 90-konny Logan MCV 1.6 LPG. Trudno zauważyć jakieś większe różnice wprowadzeniu tego modelu w porównaniu ze zwykłą wersją, ale zasięg wynoszący 1200 km (na benzynie i na gazie) to poważny atut. W ciągu roku w polskich salonach pojawi się Logan "na gazie" z silnikiem 1.4 75KM. A teraz czas na prawdziwe nowości.

Logan Pickup to najbardziej utylitarna Dacia w ofercie. Kabina jest taka jak w innych wersjach. A jednak kryje kilka niespodzianek. Np. schowek za przednimi fotelami, który ma 300 l pojemności i bije na głowę bagażniki niektórych aut. Są też wieszaki na ubrania, siatka na drobne przedmioty, odchylane oparcie fotela pasażera oraz pojemny schowek przed pasażerem. Deska rozdzielcza wygląda na niezniszczalną, co w tego typu aucie jest ważniejsze niż atrakcyjny design i radio z MP3. Raison detre pikapa to skrzynia ładunkowa. Ta w Dacii ma ponad 180 cm długości, prawie 140cm szerokości (w najszerszym miejscu), wytrzymuje obciążenie 800kg i nadaje się pod specjalistyczną zabudowę. Uchylana tylna klapa wytrzymuje nacisk 300kg, natomiast 16 punktów mocowania bagażu pozwala ujarzmić każdy ładunek.

Kiedy wyjeżdżałem z ośrodka CERAM na jazdę testową, minąłem się z pewnym zamaskowanym prototypem, ale nie mogę nic o nim powiedzieć

Zdradzę za to, że napędzający pikapa 68-konny turbodiesel spisywał się świetnie. Cichy i kulturalny zapewnia subiektywnie lepsze osiągi, niż sugerowałyby dane fabryczne. Tym bardziej że auta udostępnione do testów miały na pace 300-kilogramowy ładunek. I to właśnie dzięki niemu Pickup prowadził się najlepiej ze wszystkich modeli Dacii. Tak, też nie wierzę w to, że świadomie chwalę właściwości jezdne auta dostawczego. Zresztą to samo mogę powiedzieć o Loganie w wersji Van. Ten sam silnik i ten sam dociążający ładunek sprawiły, że uśmiech niedowierzania nie schodził mi z twarzy.

Gdybym parał się czym innym i potrzebowałbym 800 kg ładowności, 2,5m sześciennego pojemności bagażnika oraz płaskiej podłogi, Van to by było to.

Co jeszcze trzeba o nim wiedzieć? Tylne asymetryczne drzwi otwierają się pod kątem 40, 90 i180 stopni, całkowicie płaską podłogę można zmyć strumieniem wody, a liczne uchwyty do mocowania bagażu pozwalają opleść go gęstą siecią lin mocujących.

Oba auta mają nieco zwiększony prześwit (15,5 cm), wzmocnione zawieszenia i generalnie są wykonane tak, jakby miały jeździć pod ostrzałem artyleryjskim. Testując dostawcze Dacie, trzaskałem drzwiami, skakałem po tylnej klapie Pickupa, nie patyczkowałem się specjalnie w czasie jazdy po dziurawych drogach i nie otrzepywałem butów przy wsiadaniu. Po takim teście stwierdzam, że Van i Pickup to twarde sztuki.

Miła odmiana w czasach, gdy aluminiowe zawieszenia, inteligentne komputery i beżowe tapicerki to fajne rzeczy, ale trzeba się z nimi obchodzić jak z jajkiem, a to bywa irytujące i męczące. Van i Pickup podobają mi się tym bardziej, że są tanie jak barszcz. Pickup kosztuje 30,1 tys. zł brutto (silnik benzynowy 1.6 87 KM), a najtańszy turbodiesel to wydatek 37 tys. zł. De facto jedyny konkurent Dacii - Fiat Strada - nie jest tak wszechstronny jak Dacia, a w najtańszej wersji trzeba za niego dać prawie 53 tys. zł.

Logana Van z silnikiem benzynowym 1.4 75 KM wyceniono na 29,8 tys. zł. Konkurent Dacii - Škoda Praktik - oferuje mniejszy bagażnik i mniejszą ładowność, a nawet z rabatem o wartości prawie 9 tys. zł (bo mowa o modelu z zeszłego roku) jest droższy od Logana. Tak więc kupno dostawczych Loganów to, jak widać, dobry interes.