Chevrolet Volt, Cruze, Aveo i Camaro | Pierwsza jazda | Mocna czwórka

Dwa nowe modele, nowa wersja nadwoziowa Cruza i nowy silnik w Aveo. Każda z czterech premier Chevroleta jest... najciekawsza. Ale ta naj, naj to oczywiście Camaro

Amerykańska marka obchodzi w tym roku setne urodziny. Jeszcze dwa lata temu nie było pewne, czy dożyje tak sędziwego wieku. Dziś już wiadomo, że po restrukturyzacji koncernu, GM pozbył się jedynie Saaba i uśmiercił Saturna. Pozostałe marki: Opel, Chevrolet, Buick, Cadillac, GMC, Holden i Vauxhal mają się dobrze i planują walkę o nowych klientów. Czym? właśnie nowymi modelami. Na polskim rynku Chevrolet sprzedaje pięć zwyczajnych aut. No bo jak inaczej nazwać Sparka, Aveo, Cruza, Orlando i Captivę? Niezwyczajnych, czyli tych sportowych aut, ani elektrycznych, w ofercie nie uświadczysz. Corvetta i Camaro zarezerwowane były do tej pory tylko dla amerykanów. Ale już niedługo. Właśnie do salonów wjechało Camaro. Dumnie pręży muskuły, ale tylko u pięciu staranie wybranych dealerów. Lepiej będzie z Voltem. Elektryczno spalinowy samochód będzie dostępny powszechnie, podobnie jak Cruze w wersji hatchback i Aveo z Dieslem pod maską.

Volt

Opel AmperaOpel Ampera | Pierwsza jazda

Auta elektryczne są nieefektywne. Technologia jak na razie nie pozwala na uzyskanie zasięgu porównywalnego z samochodami napędzanymi silnikami spalinowymi. Trzeba więc połączyć tradycyjne auto z wtyczkowozem. A gdyby zbudować auto, które może poruszać się w trybie elektrycznym w mieście - czyli tam, gdzie wydajność napędu elektrycznego jest największa, a gdy zajdzie potrzeba pojechania w dłuższą podróż mogło „przeistaczać się” w elektryczno spalinową hybrydę? Tak powstał Volt.

Od konceptu do modelu produkcyjnego upłynęło jednak sporo wody w Wiśle. Wreszcie jednak pojawił się w sprzedaży. Większość z was zauważy, że Volt podobnie jak Prius posiada silniki elektryczne i optymalnie zestrojoną splinówkę (czyli pracującą w cyklu Atkinsona), ale różnice pomiędzy autami są ogromne. Prius, jak wielokrotnie pisaliśmy pracuje w niekończącym się cyklu naprzemiennego trybu elektrycznego i trybu ładowania akumulatorów. Toyotę można co prawda zablokować w trybie czysto elektrycznym, ale po przejechaniu 2 km baterie są wyczerpane. W Chevrolecie prądu wystarcza na ok. 80 km. To znacznie więcej. Biorąc pod uwagę, że dziennie kierowca robi średnio 50 kilometrów (z domu do pracy i z pracy do domu) zasięg Volta na miasto w zupełności wystarcza. Co jeśli chcemy jechać dalej? Wtedy korzystamy z silnika spalinowego.

Ładowanie baterii odbywa się za pomocą specjalnego przewodu i bez problemu możemy podłączać auto do gniazdka w garażu (o ile instalacja spełnia odpowiednie parametry). Ciekawostką jest to, że Volt ma zabezpieczenie przed ruszeniem „podpiętym” autem. Dopóki wtyczka tkwi we „wlewie” ruszenie z miejsca jest niemożliwe.

To, że mamy do czynienia z autem elektrycznym wcale nie oznacza, że jazda musi oznaczać jazdę w ślimaczym tempie. Volt przyspiesza do setki w 9 sekund (Prius w 10,4 s).

Niestety nie ma róży bez kolców. Volt został stworzony z myślą o rynku amerykańskim, gdzie większość ludzi mieszka w domach jednorodzinnych. To umożliwia im codzienne ładowanie samochodu we własnych garażach i niemal ciągłą jazdę w trybie elektrycznym. Mieszkając w bloku nie jest to już takie proste. Z kolei spory pakiet akumulatorów zamontowanych pod autem sprawia, że do wad samego auta należy zaliczyć czteromiejscowe wnętrze i 300-litrowy bagażnik, jak na auto kompaktowe wręcz symboliczny.

Cruze hatchback

Produkowany jest w Korei, ale powstał jako samochód globalny. Najpopularniejszą odmianą nadwoziową na rynku rodzimym, ale też na ważnych dla koncernu rynkach wschodzących jest sedan. Właśnie w takiej wersji Cruze zadebiutował w 2008 roku. Teraz, po trzech latach dołącza do niego zgrabny hatchback.

Patrząc na auto z tyłu widać podobieństwo do niemieckiej siostrzyczki - Opla Astry. Obcięcie kufra nie wpłynęło jednak znacząco na długość samochodu (krótszy o 8,5 cm). Mniejszy jest przez to bagażnik, ale strata też jest niewielka. Z 450 litrów dostępnych w sedanie zostało 419. W zamian możemy jednak złożyć tylną kanapę zyskując drugie tyle pojemności - w sumie 883 litry (do linii okien).

Pod maską montowane będą te same silniki, co w limuzynie. Benzynowy silnik 1,6 l. to podstawowa jednostka zapewniająca podstawowe osiągi. Większy 1,8 l. ma 140 KM i świetnie nadaje się do montażu instalacji LPG. Naszym zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest dwulitrowy Diesel o mocy 163 KM. Sprawia, że auto jest szybkie i oszczędne zarazem, ale niestety także wyraźnie droższe.

Aveo Diesel

AveoChevrolet Aveo 1.4 | Za kierownicą

Aveo to najnowsza konstrukcja spod znaku Chevroleta. Swój debiut miał w czerwcu tego roku i od razu dawał możliwość wyboru pomiędzy trzema silnikami benzynowymi w czterech wariantach mocy. Jednak Chevrolet zdaje sobie sprawę, że bez Diesla europejska oferta zawsze będzie niepełna. Zatem już w trzy miesiące po premierze, do gamy silników dołączył mały pojemnością, bo 1,3 l. i mocny duchem 75 lub 95 konny Diesel. W słabszej wersji w połączeniu z pięciobiegową skrzynią stanowi oszczędny (średnie zużycie to zaledwie 3,8 l/100 km) i całkiem zwinny napęd. Mocniejsza wersja oferuje moc 95 KM i moment na poziomie 210 Nm. Nieco większe zużycie (4,1 l/100 km) rekompensowane jest lepszą dynamiką i obecnością na pokładzie przydatnej zwłaszcza w trasie przekładni sześciobiegowej.

Camaro

No i wreszcie naj, naj czyli Camaro. Pierwsza generacja pojawiło się w USA w 1967 roku i było odpowiedzią Chevroleta na niezwykle popularnego Forda Mustanga. Tanie coupe i kabriolet od początku były dostępne z silnikami V6 i potężnymi V8 o sporej mocy. Najnowsza generacja, dostępna za wielką wodą od 2009 roku, jest inspirowana wyglądem pierwszego Camaro, a pod jego maską także znajdziemy potężne jednostki. Najmocniejsza to V8 o pojemnośći 6,2 litra i mocy 432 koni. Udana, agresywna stylistyka w połączeniu ze sporą mocą przełożyły się na sukces rynkowy. Nowe Camaro wyprzedziło w statystykach sprzedaży w USA swojego odwiecznego rywala: Forda Mustanga.

Teraz duet amerykańskich mięśniaków tworzony przez coupe i kabriolet debiutuje na Starym Kontynencie. Jak zostaną przyjęte? Podczas prezentacji czterech Chevroletów to Camaro zwracało na siebie największą uwagę. Trudno go przecież nie zauważyć i trudno go nie usłyszeć. Auto ma 192 cm szerokości i to nie wliczając całkiem pokaźnych lusterek. Także długość wynosząca 484 cm to tylko 3 cm mniej, niż wynosi długość Mercedesa E klasy. Jak jeździ się tak sporym autem? Otóż zaskakująco dobrze. Amerykanie mają specyficzne podejście do motoryzacji, ale w jakiś niewytłumaczalny sposób opanowali konstruowanie dużych aut, które nie sprawiają wrażenia manewrowania statkiem kosmicznym. Skoro już jesteśmy w kosmosie to na uwagę zasługuje podświetlenie deski rozdzielczej. Kierowca Camaro ma przed sobą niebieskie zegary oświetlające błyszczący wokół tarcz plastik. Niestety typowej dla amerykańskich wozów jakości. I to chyba jedyna wada tego auta.

Camaro będzie sprzedawane w Europie tylko z ogromnym V8 o pojemności 6,2 l. jednak w zależności od skrzyni biegów na jaką się zdecydujemy otrzymamy inaczej zestrojony silnik. Dla mnie wybór skrzyni biegów jest uzależniony od rodzaju nadwozia. Do coupe bardziej pasuje ręczna skrzynia o sześciu przełożeniach. Zestopniowano ją krótko aby umożliwić sportową jazdę i w pełni wykorzystać osiągi 432-konnego silnika (LS3).

Do cięższego o ponad 120 kg kabrioletu lepiej pasuje sześciobiegowa skrzynia automatyczna. Nie jest ona stworzona do wyścigów, ale przyspieszenie do 100 km/h wydłuża się tylko o 0,2 s. To nieźle biorąc pod uwagę, że silnik V8 (L99) ma „tylko” 405 KM. Jednak Ci, co wolą aby ich Camaro bardziej wyglądało, niż jeździło z pewnością będą usatysfakcjonowani.

Za potwora ze sztywnym dachem trzeba zapłacić przynajmniej 199 tys. zł. Jak na „tanie” auto to więcej niż sporo, ale w dużej mierze winić trzeba nasz system podatkowy obciążający auta z dużymi silnikami (powyżej 2 l. pojemności) aż 18,6% akcyzą.

Summa Summarum

Każda z czterech premier była najciekawsza. Każda w swojej klasie. Volt to jedna z najlepszych ofert dla poszukujących oszczędnej hybrydy lub uniwersalnego auta elektrycznego. Hatchback to najciekawsza wersja Cruze'a, aż 72 proc. sprzedawanych w Polsce kompaktów ma pięciodrzwiowe nadwozie. Aveo z Dieslem za 46 490 zł może nie jest tanie, ale za to tańsze od konkurencyjnego Hyundaia i20 1.4 CRDi (od 51 900 zł). Wreszcie potężne Camaro, które nie będzie hitem sprzedażowym. Ale jakie inne auto może być lepszym ambasadorem amerykańskiej marki na Starym Kontynecie?

Marcin Lewandowski


ZOBACZ TAKŻE:

Chevrolet Aveo 1.4 | Za kierownicą

Camaro ZL1 sprzedany na aukcji

Chevrolet Camaro - ogłoszenia

Więcej o: