BMW 535d xDrive | Test | Wiesz, że możesz, ale nie musisz

BMW serii 5 nie jest autem idealnym, choć niewiele mu brakuje. Jest za to autem dla idealnego mężczyzny. Ciekawe, czy spełniam te kryteria

Kto kupuje nowe BMW? Poszukujący adrenaliny miłośnik szybkiej i efektownej jazdy? Być może. Pewne jest, że jeśli pojawi się w salonie od razu skieruje swe kroki do doskonale sprawującej się w sportowej jeździe serii 3. Mając do  dyspozycji większą ilość gotówki może przebierać w autach serii 6. Kabriolet, coupe, a może praktyczna sportowa limuzyna o czterech drzwiach i pakownym bagażniku? Wybór jest spory. A może seria 5? Nie, to już auto dla zupełnie innego kierowcy. Czyli dla kogo?

Kres nowej ery

Ufff, okres „dyktatury” Chrisa Bangle'a w BMW mamy już za sobą. Poprzednia piątka (E60) już nikogo nie szokuje, jak to było tuż po jej debiucie w 2003 roku. Kilka lat obecności na drogach spowodowało, że przyzwyczailiśmy się do jej linii. Ba, z wiekiem można nawet dostrzec to, co Chris Bangle widział od początku, dynamiczną linię sportowej limuzyny. Nie każdy ma jednak takie oko.

BMW 5 - test | Pierwsza jazda

Nowa piątka (F10) to zupełnie inne auto. Swoim wyglądem odwołuje się do dawnych modeli, choćby starej, ale wciąż eleganckiej „przedbangle'owej piątki” E39. Linia jest klasyczna, kształty miękkie, ale wyraźne, co widać zwłaszcza w ostrym przetłoczeniu wzdłuż nadwozia biegnącym od przedniego koła aż do tylnych lamp. Touring, jak w BMW nazywają modele kombi, nie jest wyjątkiem. Niezależnie z której strony się na niego patrzy, zawsze wygląda atrakcyjnie. Długa maska podkreśla, że BMW wciąż stosuje rzędowe szóstki, a tylna część nadwozia wygląda, jakby ten model projektowano z myślą o uniwersalnym nadwoziu, a limuzyna powstała jakby przy okazji. Pewnie część z Was kręci teraz nosem. Trudno. W tym wydaniu piątki, Touring po prostu bardziej mi się podoba.

Nawiązania do tradycji nie widać za to wśród Diesli BMW. Z generacji na generację są coraz mocniejsze i zapewniają osiągi, jakie jeszcze parę lat temu zarezerwowane były dla topowych M5. Zresztą M GmbH już zajęła się jednym z nich, a rezultat to M550d o mocy 381 KM. Pod maską 535d pracuje drugi na liście najmocniejszych „klekotów” o mocy 313 KM.

Rakieta dla spokojnych

Mroźny październikowy poranek to ponoć początek trudnego zimowego okresu dla silników, zwłaszcza wysokoprężnych. Naciskam guzik zapłonu, silnik startuje bez żadnej zwłoki. Chwilę zastanawiam się dlaczego tak się pospieszyłem nie czekając na rozgrzanie świec żarowych. Zaraz zaraz, przecież ode mnie nic nie zależy, to auto decyduje kiedy zakręcić rozrusznikiem. O szybkie rozgrzanie silnika zadbają klapy umieszczone w atrapie chłodnicy. Pozostaną zamknięte aż silnik rozgrzeje się do odpowiedniej temperatury, a w środku zrobi się ciepło. Z nawiewu szybko zaczyna lecieć ciepłe powietrze. Nie każdy Diesel to potrafi.

Wrzucam D i w drogę. Ośmiobiegowy automat rozpoczyna żonglerkę. Kierowca tego pokazu nie czuję, jedyna oznaka pracy skrzyni to wędrująca po skali strzałka obrotomierza. Za dopłatą może być to strzałka wirtualna na ciekłokrystalicznym wyświetlaczu. Nawet mocne wciśnięcie pedału gazu, zmuszające skrzynię do redukcji, nawet o dwa, trzy biegi, nie spowoduje szarpnięcia autem. Pracę można określić jednym słowem: aksamitna.

BMW 5 Gran Turismo | Test wideo

Bardzo podobnie zachowuje się zawieszenie. Zaprojektowane na równe niemieckie drogi w domyślnym trybie Comfort jest miękkie i wygodne. Nawet z lubością stosowane przez BMW opony RunFlat nie zmniejszają komfortu. A po wielokroć tak się kiedyś niestety działo. Na naszych drogach zawieszenie także radzi sobie bardzo dobrze i wybiera większość nierówności, ale są odcinki, które wymagają specjalnego zabiegu. To Comfort+ i zamienia piątkę w prawdziwą kanapę. Tłumienie staje się na tyle delikatne, że trzeba uważać, by pokonując śpiącego policjanta zawieszenie nie dobiło, bo wcale o to nietrudno. Swoje pięć groszy dodaje jeszcze tylne zawieszenie pneumatyczne, które dba o dobre samopoczucie pasażerów tylnej kanapy i jednocześnie o stały prześwit niezależnie od obciążenia tylnej osi. A zapakować do Touringa można sporo, bo aż 640 kg.

Tym autem aż chce się wpaść na autostradę i pomknąć przed siebie. Po zatankowaniu komputer pokazuje zasięg 600 km, ale jak się okazuje w trasie mocny silnik nie jest zachłanny i żąda jedynie 8-8,5 l/100 km. To niewiele, jak na ważące prawie 2 tony auto, które potrafi wykonać sprint do setki w zaledwie 5,5 sekundy. Jednocześnie przy takim spalaniu i 70-litrowym baku zasięg rośnie do ok. 800 km. Spokojna dusza może jeszcze użyć trybu Eco Pro i spróbować osiągnąć średnie spalanie zbliżone do podawanego przez bawarską fabrykę (6,2 litra).

W przeciwieństwie do poprzedniej generacji we wnętrzu nic nie trzeszczy, a jakość materiałów jest najwyższych lotów. Oczywiście kolorystykę i materiały możemy sobie dobrać sami. W katalogu mamy do wyboru trzy różne liczniki, w tym jeden w postaci wyświetlacza 10,2 cala z różnymi wzorami wskaźników w zależności od trybu jazdy, kierownicę zwykłą i sportową (z łopatkami zmiany biegów), pięć rodzajów tapicerki w trzech gatunkach skóry, w tym jeden z Merynosów (nie mówiąc o dostępnych 9 kolorach) i kilka wariantów wykończenia (5 rodzajów drewna, 2 aluminium i 2 czarne, zwykły oraz „fortepian”).

BMW z krwi i kości

Wygoda to jedno, ale 535d to wciąż BMW. Tego auta nie wybiera się przypadkiem, zawsze jest to wybór świadomy. Kierowca wie, że jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, krajobraz za oknem może przesuwać się w trybie x2, a nawet x4, a przyjemność prowadzenia będzie rosła wprost proporcjonalnie do prędkości. Pomaga w tym tryb Sport. Jego wpływ odczujemy w układzie kierowniczym, który usztywnia się, a wspomaganie znacząco słabnie, w zawieszeniu zdecydowanie porzucającym miękką charakterystykę i w pracy układu napędowego. Silnik zaczyna błyskawicznie reagować na gaz, skrzynia utrzymuje niedorzecznie wysokie, jak na Diesla obroty i w każdej chwili jest skłonna do redukcji biegu. Prawdę mówiąc nie jest to wcale konieczne. Maksymalny moment obrotowy wynosi 650 Nm i jest dostępny już od 1500 obr/min. Rzadko więc naprawdę jest konieczność „trzymania” obrotów. Ma to jednak pewną zaletę. Basowy pomruk silnika jest głęboki i przyjemny, ale mocno stłumiony. Szkoda, że nie da się go podgłośnić.

BMW M5 - test | Pierwsza jazda

Jeśli chodzi o podwozie, BMW też nie ma jednej recepty. Decydując się na tylny napęd można zamówić opcjonalną tylną oś skrętną, poprawiającą zachowanie auta w jeździe po łuku. Większość klientów serii 5 zamawia napęd obu osi xDrive, co wyklucza powyższą opcję. Nic straconego, wersje xDrive nie tylko ułatwią jazdę choćby zimą, ale też są wyposażone w układ dynamicznej kontroli stabilności (DSC) rozdzielającej rozkład siły napędu pomiędzy poszczególne koła tak, by auto w miarę możliwości wciąż zachowywało się neutralnie. Działanie systemu jest odczuwalne, ale nie wpływa znacząco na prędkość pozwalając cieszyć się z działających na nas przeciążeń bocznych.

BMW 535d Touring kosztuje przynajmniej 286,5 tys. zł. Najmocniejszy wysokoprężny Mercedes E kombi to model 350 CDI, który w wersji 4Matic jest o 4,5 tys. tańszy. Ma jednak tylko 265 KM i wyraźnie gorsze osiągi przy podobnym spalaniu. Audi A6 Avant 3.0 TDI Quattro może pochwalić się identyczną jak BMW mocą 313 KM, kosztuje mniej i jest nieznacznie szybszy. Ceny startują od 272,6 tys. zł. W przypadku każdego z tych aut cena bazowa to dopiero początek wydatków. Testowy egzemplarz wyposażony był dość przeciętnie (jak na standardy BMW). Tylna klapa otwierała się automatycznie, ale nie miała funkcji uchylnej szyby, zestaw wskaźników nie był topowy, na pokładzie był tempomat, ale nie inteligentny, skórzana tapicerka Dakota nie była wcale najdroższa, a w wyposażeniu zabrakło takich zbytków jak Night Vision wyświetlający obraz w podczerwieni na ekranie centralnym, czy asystenta parkowania. Mimo to koszt wyposażenia dodatkowego przekroczył 120 tys. zł, co wywindowało cenę do ponad 410,2 tys. zł.

Komu, komu...

Jaki jest ideał mężczyzny? To facet dojrzały, majętny i powiedzmy szczerze wysportowany. Jeśli więc masz srebro na skroni (nie będzie Ci przeszkadzało, że domyślny jest tryb Comfort), złoto w kieszeni (stać Cię na auto za 100 tys. euro) i żelazo w spodniach (mówiąc wprost, lubisz od czasu do czasu ostrą jazdę), to BMW 535d Touring został stworzony z myślą o tobie. Ty też możesz zacząć o nim myśleć.

>>> BMW 535 nie musi kosztować 100 tys. euro <<<

Summa Summarum

Lubię szybką jazdę i lubię BMW za doskonałe własności jezdne. Ale w 535d najczęściej wybierałem tryb Comfort+, by niespiesznie połykać kolejne kilometry. I to połykać z przyjemnością, bo wolne snucie sprawiało mi frajdę. To jest chyba największa zaleta nowej „piątki”. Nie prowokuje do sportowej jazdy (chociaż sporo potrafi), ale i tak doskonale pasuje do hasła BMW „Radość z jazdy”. Może to oznaka starzenia? Zerkam w lustro i nie widzę jednak srebra na skroni. Szkoda też, że w kieszeni brakuje złota. Chyba kupię los na chybił trafił.

Gaz

Aksamitna praca skrzyni biegów, komfortowe zawieszenie, oszczędny i mocny silnik, doskonałe wykończenie

Hamulec

Dźwięk silnika mógłby być bardziej doniosły, szczególnie w trybie Sport

BMW 535d xDrive Touring | Kompendium

Nadwozie kombi, 5-drz, 5-os
Silnik
turbodiesel R6, 2993 cm3
Moc 313 KM przy 4400 obr./min
Moment obr. 630 Nm przy 1500-2500 obr./min
Skrzynia biegów 8-automatyczna
Napęd na wszystkie koła
Wymiary 490,7 x 186 x 146,4 cm
Rozstaw osi 296,8 cm
Zawieszenie przód wielowahaczowe
Zawieszenie tył pneumatyczne, wahacze poprzeczne
Masa własna/ładowność
1970 / 640 kg
Poj. bagażnika 560/1670 l
Poj. zb. paliwa 70 l
0-100 km/h 5,5 s
Śr. zużycie paliwa
5,9-6,2 l/100 km
V maks 250 km/h
Cena wersji testowej
410 248 zł

 

ZOBACZ TAKŻE INNE TESTY:

Mini Cooper S Bayswater - test | Liczy się uśmiech

Audi A3 vs. BMW serii 1 vs. Mercedes klasy A - test | Konfrontacja

BMW 328i - test | Za kierownicą

Więcej o:
Komentarze (76)
BMW 535d xDrive | Test | Wiesz, że możesz, ale nie musisz
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • enderp

    Oceniono 25 razy 21

    5 to naprawdę fajne auto, szybkie i ekonomiczne. Ale na PL chyba za drogie. No i za słabe na naasze kochane dziury. W efekcie trzeba jeździć po kraju powoli, a to trochę kłóci się z posiadaniem 535d tudzież podobnych.

    Dopiero na niemieckiach autostradach rozkwita. No ale w końcu to niemieckie auto dla niemców :)

  • Gość: mzb

    Oceniono 17 razy 9

    Przeczytałem tytuł "z żalem w spodniach". I to jest najlepszy komentarz :)

  • Gość: chujciwdupecwelu

    Oceniono 9 razy 3

    mod erator= KURWA I PEDAŁ

  • nauszy

    Oceniono 2 razy 2

    WSZYSTKIE kombi BMW mają otwieraną oddzielnie tylną szybę. W tej „piątce" nawet z kluczyka. A jaki w końcu ma moment obrotowy do dyspozycji ten facet z żelazem w spodniach?

  • Gość: marek

    Oceniono 5 razy 1

    Auto jest fajne ale przeelektronizowane.Rola ASO jest podniesiona do roli pana boga.Mam takie ale z silnikiem 2litrowym.Jezdzi fajnie ale niestety juz raz na lawecie wyladowalo.Przez....rozladowany akumulator!!!!A jest schowany i sam uzytkownik nie ma do niego ani dostepu ani...prawa sie dostac bo...straci gwarancje!!!To samo dotyczy bezpiecznikow.Nie mozna sie dostac do nich bo to tez zadanie ASO.
    Komfort jazdy po polskich drogach na run flatach wlasciwie nie istnieje.Auto zdecydowanie zrobione na niemieckie autostrady i ja po przesiadce z Citroena w plecach to czuje.
    No i Citroen choc bezawaryjny nie byl to przez 5lat posiadania laweta nie jechal.
    W sumie po 1.5roku lekkie rozczarowanie jest.

  • Gość: misiek

    Oceniono 1 raz 1

    z tym zelazem to pewnie o proteze chodzi - ciekawe czego... no skoro automat to i jedna noga wystarczy

  • cracken001

    Oceniono 3 razy 1

    Ja,ja-BMW-Bedzoiesz Mial Wydatki!!!! To juz NIE te beemki,ktore wytrzymywaly po 20 lat intensywnej ekploatacji.Te obecne sa obliczone na gora 6-7 latek,a potem...wieczna dziura w budzecie

  • Gość: cij

    Oceniono 19 razy 1

    A ja mam sześciolitrową benzynę i jest super. Nie do końca rozumiem to oszczędzanie na paliwie kiedy kupujesz samochód za 400-600 tys zł. Ja mam średnie spalanie na poziomie 18,5litra na 100. Przy dystansie 30tys km które pokonuję rocznie daje to 33 tys zł , gdybym miał mocnego diesla byłoby to pewnie koło 18 tys zł. Biorąc pod uwagę cenę samochodu zwracanie uwagi na koszty eksploatacji wydaje się czystą hipokryzją. No chyba że ktoś robi powyżej 70 tys km rocznie ale raczej rzadko spotyka się w tym segmencie aut.

  • Gość: Jacek

    Oceniono 6 razy 0

    Panie Redaktorze. E39 też była projektowana przez Bangle'a więc nie jest "przedbanglowa"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX