Podwozie | Jak dbać o układ jezdny

Układ jezdny pracuje bardzo ciężko i trzeba często go doglądać. Szczególnie w polskich realiach, ze względu na wyjątkowo dziurawe drogi

Jeśli przyjmiemy, że najważniejszy z punktu widzenia bezpieczeństwa jest układ hamulcowy, to podwozie z pewnością trzeba umieścić na drugim miejscu. Prowadzi samochód po wybranym przez kierowcę torze jazdy, dba o przyczepność auta do podłoża, zapewnia stabilność w zakrętach. Swoje funkcje może spełniać skutecznie jedynie wówczas, gdy wszystkie elementy zawieszeń i układu kierowniczego są w pełni sprawne. To, jak długo podwozie pozostanie w dobrej kondycji, zależy od wielu czynników. Za najważniejsze z nich trzeba uznać stan nawierzchni, po których jeździ i styl jazdy kierowcy.

Nawet na dobrych nawierzchniach wiele elementów podwozia ulega zużyciu. Dzieje się to jednak powoli. W takich warunkach, przy normalnej, spokojnej jeździe, w grę wchodzą przebiegi rzędu 100 000 km bez żadnych napraw. Kiepskie drogi, pełne dziur, łat i nierówności potrafią zniszczyć podwozie nawet po 30 000 - 50 000 km. A jeśli będzie jeździć po nich krewki kierowca to proces degradacji nastąpi jeszcze szybciej. Wyboje odpowiedzialne są również za zmiany w geometrii podwozia, niebezpieczne z uwagi na pogorszenie własności jezdnych samochodu i kosztowne z powodu przyśpieszonego zużycia ogumienia. Dlatego w polskich realiach, ze względu na wyjątkowo marną jakość ulic i szos, stan podwozia trzeba sprawdzać częściej niż tylko podczas corocznego, obowiązkowego przeglądu technicznego. Częste kontrole podwozia trzeba prowadzić nawet w nowych autach, które po pierwszej rejestracji otrzymały trzyletnią ważność badań technicznych. Nie ma żadnej pewności, że zawieszenia czy układ kierowniczy przetrwają trzy sezony bez uszkodzeń.

Hamulce - nie warto oszczędzaćHamulce


W procesie niszczenia elementów podwozia największy udział mają drgania. Jeśli spowodują one powstanie nawet niewielkich luzów w niektórych punktach przedniego zawieszenia to zużycie kolejnych elementów będzie dodatkowo przyśpieszone. Kłopoty zaczynają się zazwyczaj w punktach mocowania stabilizatora do nadwozia, potem wybijają się łączniki stabilizatora, końcówki drążków kierowniczych, sworznie i tuleje wahaczy (silentbloki), łożyska kolumn resorująco-tłumiących. Zużycie tylnych zawieszeń zazwyczaj postępuje wolniej, ale mogą sprawiać one innego typu problemy. W zawieszeniach z belką skrętną trzeba monitorować stan łożysk belki, a w układach wielowahaczowych często dochodzi do rozregulowania gemetrii.

Sprawa geometrii podwozia to niezwykle istotna kwestia. Jej przestawienie powoduje jeszcze większe perturbacje niż luzy w elementach zawieszeń. Nie tylko pogarsza się precyzja prowadzenia samochodu, ale może pojawić się także nieśladowość i nierównolegość osi. O ile na przyczepnej nawierzchni skutkować to będzie głównie wzmożonym zużyciem ogumienia (ząbkowanie lub ścieranie tylko jednej strony bieżnika), to na sliskich fragmentach dróg może spowodować samoczynne wprowadzenie pojazdu w poślizg.

Diagnozowanie i naprawy podwozia są trudne do przeprowadzenia we własnym zakresie. Lepiej udać się w tym celu do warsztatu. Dla serwisu są to czynności proste do wykonania, koszty robocizny nie są wysokie. Podczas kontroli geometrii mechanicy sprawdzają zbieżność osi przedniej i tylnej, kąt pochylenia koła, kąt wyprzedzenia kąta zwrotnicy, kąt pochylenia kąta zwrotnicy, nieśladowość i nierównoległość osi. Odpowiednie elementy regulacyjne pozwalają przywrócić prawidłową geometrię (są modele bez możliwości regulacji tylnej belki). Wcześniej jednak muszą być wymienione wszystkie zużyte detale, bowiem luzy uniemożliwiają sprawdzenie i ustawienie geometrii. O tym, jakie poniesiemy koszty podczas wymiany , decydują rozwiązania techniczne w konkretnych modelach. Takie części jak tuleje stabilizatora, łączniki stabilizatora i końcówki drążków kierowniczych są zawsze wymienne i dzięki temu mało problematyczne. Inaczej wygląda sprawa ze sworzniami czy tulejami wahaczy. Bywa, że stanowią one komplet z wahaczem i są nierozbieralne. Wówczas koszty naprawy poważnie wzrosną. Niektóre warsztaty dla obniżenia ceny proponują wymianę tulei wahaczy (wyciskanie i wciskanie na prasie) chociaż fabryczne procedury tego nie przewidują. Poziom ryzyka w takich przypadkach jest różny, zawsze trzeba się zastanowić, czy warto je podejmować. By uniknąć nieprzewidzianych zdarzeń i jeździć bezpiecznie lepiej trzymać się zaleceń producenta.

Dariusz Dobosz

ZOBACZ TAKŻE:

Jak usunąć wilgoć z samochodu?

Tanio, czyli drogo - współczesne diesle

Autotrader.pl - bezpłatne ogłoszenia motoryzacyjne

Więcej o: