Części zamienne z odzysku

Dla obniżenia kosztów eksploatacji auta wiele osób sięga po używane części i podzespoły. Nic w tym złego, jeśli przestrzega się pewnych zasad

Właściciel Volkswagena Passata z 2001 r. poszukuje błotnika do swojego auta. Nie ma zasobnego portfela więc jeden telefon do sklepu w sprawie nowej części rozwiewa jego nadzieje: na fabryczny błotnik sygnowany znakiem VW po prostu go nie stać. Nadzieja w sporo tańszym zamienniku albo w części używanej, szczególnie korzystnej cenowo. W jej poszukiwaniu wcale nie trzeba wyprawiać się na giełdę, równie dobrze można sięgnąć do ofert internetowych. Pod hasłem "części zamienne z demontażu" aż roi się od propozycji. Na pierwszej z brzegu stronie znajdujemy blisko 350 000 różnych elementów, dostarczanych przez prawie 40 rozmaitych firm działających w formie zrzeszenia. Wśród nich nie tylko przedsiębiorstwa z branży zwanych "auto-złomem" czy "auto-kasacją", ale także dobrze znane w naszym kraju PKS-y i Agromy.

Bogata oferta sklepów internetowych, dostarczających towar także w systemie wysyłkowym, oraz piętrzące się stosy części używanych na giełdach samochodowych to nie tylko efekt złomowania w Polsce około miliona aut rocznie. To także pokłosie olbrzymiego importu samochodów używanych, z którymi wjeżdża do naszego kraju ogromna ilość elementów z rozebranych już pojazdów. Problem polega na tym, że w tym zalewie części zyskujących swoje drugie życie są rzeczy cenne, które naprawdę mogą się jeszcze przydać, i takie, które powinny być natychmiast zutylizowane. Klientom oferuje się jednak wszystko, co uda się wydłubać ze złomowanych samochodów, bo chętnych nie brakuje nawet na te elementy, które nigdy nie powinny pojawić się na rynku. To efekt pogoni za zyskiem. Szacuje się bowiem, że 85 % aut demontuje się w szarej strefie, poza oficjalnymi stacjami złomowania przyjmującymi pojazdy za darmo. Prywatne warsztaty płacą kilkaset złotych osobom, które zostawiają wycofany z eksploatacji samochód. Nic dziwnego, że chcą zarobić na nim jak najwięcej. Dodajmy do tego wszystkich tych, którzy parają się sprzedażą na części samochodów kradzionych.

Efekt jest taki, że potencjalny nabywca ma niemal pod ręką ogromną ofertę najtańszych na rynku części, po które może sięgnąć przy naprawie lub remontowaniu swojego auta. Wbrew przepisom są wśród nich takie, które nigdy nie powinny się tam znaleźć. Elementy, które zagrażają bezpieczeństwu jazdy lub środowisku naturalnemu i nie mogą być ponownie montowane w samochodach wymieniono w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 28 września 2005 r. (Dziennik Ustaw Nr. 201, poz. 1666 i 1667). Są to: poduszki powietrzne z aktywatorami pirotechnicznymi, klocki i szczęki hamulcowe, przewody układu hamulcowego, tłumiki wydechu, przeguby układu kierowniczego i zawieszenia, fotele zintegrowane z pasami bezpieczeństwa lub poduszkami powietrznymi, układy blokady kierownicy, immobilisery wraz z transponderami sterowania elektronicznego, urządzenia przeciwalarmowe i alarmowe, elementy elektryczne i elektroniczne układów bezpieczeństwa (ABS, ESP itp.), przewody paliwowe, filtry jednorazowe i wkłady takich filtrów, zawory recyrkulacji spalin, instalacje zasilania gazem, automatyczne i nieautomatyczne zestawy pasów bezpieczeństwa, pióra wycieraczek szyb, katalizatory, kondensatory zawierające PCB. Konsekwencje używania zabronionych w obrocie wtórnym części mogą być bardzo dotkliwe. W grę wchodzi na przykład stwierdzenie winy podczas wypadku drogowego, gdy zawiódł taki właśnie element, a także odmowa wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela.

Lista w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury nie jest przesadnie długa. Samochód to maszyna niezwykle złożona, pozostaje zatem przynajmniej kilka tysięcy części, które z powodzeniem mogą funkcjonować na rynku wtórnym i ratować portfele mniej zamożnych kierowców. Chodzi głównie o blacharkę (błotniki, pokrywy, drzwi), zderzaki, elementy silnika i jego osprzętu, skrzynie biegów, przekładnie główne, szyby, reflektory, tapicerkę, uszczelki, drobne części plastikowe itd. Gama jest naprawdę szeroka, a ceny wielokrotnie niższe niż w oryginałach. Ale i przy tych ofertach istnieje pewne ryzyko. O ile stan błotnika czy fotela łatwo zdiagnozować przed decyzją o zakupie, to w przypadku silnika, skrzyni biegów czy choćby alternatora taka weryfikacja w ogóle nie jest możliwa przed zamontowaniem do samochodu. Pamiętajmy o tym także wtedy, gdy zlecamy naprawę samochodu warsztatowi i godzimy się na wstawianie części używanych. Trzeba mieć stuprocentowe zaufanie do serwisu albo sprawdzić skomplikowany podzespół przed zakupem, by korzystanie z odzyskanych elementów naprawdę się opłacało.

Dariusz Dobosz


ZOBACZ TAKŻE:

Garaż Jaya Leno

Najlepszy garaż świata?

Autotrader.pl - ogłoszenia motoryzacyjne

Więcej o: