Gazeta.pl > Porady >  Eksploatacja

Wymiana opon - czy to konieczne?

Marcin Lewandowski, Dariusz Dobosz, Bartosz Sińczuk
25.02.2013 16:59
A A A Drukuj
Letnia opona Ecopia firmy Bridgestone

Letnia opona Ecopia firmy Bridgestone (fot. Bridgestone | Letnia opona Ecopia)

Podobnie jak zimą nie chodzimy w sandałach, latem nie powinniśmy jeździć na zimówkach. Dlaczego wymiana opon z zimowych na letnie to mus, kiedy to robić i jak o nie dbać, by długo nam służyły? Te oraz wiele innych informacji znajdziecie w naszym poradniku

Dlaczego opony zimowe nie nadają się do jazdy latem?

Przynajmniej z kilku powodów. Po pierwsze, opony letnie różnią się od zimówek składem mieszanki. Opony zimowe, dla których bazą oprócz kauczuku jest krzemionka i kauczuk syntetyczny, pozostają elastyczne nawet w bardzo niskich temperaturach. Za to w wysokich dodatnich (letnich) temperaturach stają się zbyt miękkie i są bardziej podatne na zużycie. Oprócz dobrze widocznych uszkodzeń, może w nich również dochodzić do mikropęknięć, na pierwszy rzut oka niezauważalnych.

Opony letnie różnią się od opon zimowych również rzeźbą bieżnika. W oponach zimowych ma on więcej nacięć, tzw. lamelek. Są one także głębsze, niż w przypadku opon letnich. Taka konstrukcja pozwala zachować oponie przyczepność w warunkach zimowych, ale w warunkach letnich potrafi znacznie obniżyć jej sprawność.

Opony teraz z etykietą
Opona jak pralka - z etykietą

Koszt kompletu opon letnich to co najmniej kilkaset złotych. Nic więc dziwnego, że część kierowców decyduje się przejeździć na zimówkach także sezon letni. Jest to jednak oszczędność pozorna, a powrót zimy może być dla kierowców przykrą niespodzianką. Kompletnie zniszczone zimówki mogą dawać mniejsze poczucie kontroli, niż opony letnie w dobrym stanie. Szczególnie w takim kraju jak Polska, gdzie tak naprawdę rzadko jeździmy po śniegu, a znacznie częściej po suchym, choć zmrożonym asfalcie.

Na koniec można jeszcze dodać, iż - ze względu na rodzaj użytej mieszanki oraz wzór bieżnika - "zimówki" są zwyczajnie głośniejsze od opon letnich.

Kiedy wymieniać opony?

No dobrze, wiemy już, że warto zmienić zimówki na opony letnie. Pytanie brzmi: kiedy to zrobić? Tak naprawdę, nie ma sztywnej reguły, a już na pewno decyzji nie należy podejmować sugerując się wyłącznie kalendarzem. W naszej części Europy pogoda bywa wyjątkowo kapryśna. Czasami zimowa aura utrzymuje się do marca czy nawet kwietnia. Innym razem, już pod koniec lutego termometry wskazują temperatury znacznie powyżej zera. Przyjęło się jednak, i takiej reguły warto się trzymać, że opony letnie najlepiej założyć, gdy średnia dobowa temperatura na zewnątrz utrzymuje się powyżej 7 stopni Celsjusza.

Mówiąc "utrzymuje", mamy na myśli okres tygodnia, dwóch. Nie należy pędzić na wymianę opon pierwszego dnia, gdy słupek rtęci przekroczy "magiczne" siedem stopni. Owszem, możemy w ten sposób uniknąć typowych kolejek do serwisu. Zwiększymy jednak ryzyko jazdy na letnim ogumieniu w zbyt niskich temperaturach, przy których traci ono swoje właściwości.

Czy nasze letnie opony w ogóle nadają się do założenia?

Przed złożeniem wizyty w serwisie oponiarskim, warto sprawdzić, czy posiadane przez nas opony letnie w ogóle nadają się do użytku. Jest kilka aspektów, które pozwolą nam to ocenić.

Najbardziej istotna jest głębokość bieżnika. Polskie przepisy mówią jasno - minimalna wartość dla samochodów osobowych to 1,6 mm. Dla porównania, nowe opony mają bieżnik głęboki na około 8 mm. Jeśli przyjmiemy, że ośmiomilimetrowe rowki odprowadzają 100 proc. wody spod opony, to trzymilimetrowe już tylko 30 proc. A resztki bieżnika o głębokości jednego milimetra - zaledwie kilka procent. Przyjmuje się, że dla klasycznych opon letnich graniczną wartością jest głębokość rowków na poziomie 2 mm, a dla opon niskoprofilowych 3 mm.

Jak w domowych warunkach zmierzyć głębokość bieżnika? Wcale nie potrzeba do tego specjalistycznego sprzętu. Wystarczy zapałka, długopis i zwykła linijka. Zapałkę przykładamy prostopadle do opony, tuż przy ściance bieżnika. Górną jego krawędź odznaczamy długopisem na zapałce. Później, przy pomocy linijki, mierzymy odległość od końca zapałki do zaznaczonej przez nas kreski, otrzymując w ten sposób głębokość bieżnika opony.

Fot Pirelli
Opony | Poradnik dla kupujących

Drugim czynnikiem pozwalającym ocenić przydatność opony jest jej wiek. Przyjmuje się, że okres jej użytkowania nie powinien być dłuższy niż 10 lat od daty produkcji, nawet jeśli głębokość bieżnika nie osiągnęła jeszcze poziomu wskaźnika zużycia. Powód to starzejąca się guma. Z wiekiem robi się ona coraz twardsza, mniej elastyczna, przez co zmniejsza się jej przyczepność do nawierzchni. Najłatwiej odczuć to na szybko pokonywanym łuku, zwłaszcza na mokrej nawierzchni.

Jak sprawdzić wiek naszych opon (nie tylko letnich)? Informację tę znajdziemy na jej bocznej, zewnętrznej ściance. Od 2000 roku producenci używają oznaczeń czterocyfrowych. Pierwsze dwie cyfry określają tydzień, a kolejne dwie - rok produkcji opony. Liczba "1911" oznacza zatem, że opona została wyprodukowana w dziewiętnastym tygodniu 2011 roku.

Trzecią rzeczą, na którą powinniśmy zwrócić uwagę, są wszelkiego rodzaju zniekształcenia i nieregularności, jakie pojawiają się na oponach wraz z upływem czasu. Jeśli podczas oględzin zauważymy wybrzuszenia, pęcherze, rozwarstwienia lub poprzeczne pęknięcia na ścianach bocznych albo na bieżniku, powinniśmy pojechać do najbliższego serwisu wulkanizacyjnego, żeby stan naszej opony ocenił specjalista.

Czy nasze opony nadają się do jazdy? Jeśli mamy wątpliowści, zasięgnijmy rady u specjalistów
Jeśli zauważyliśmy na oponie jakiekolwiek uszkodzenia mechaniczne, lepiej zasięgnąć opinii specjalisty

Jakie czynniki całkowicie bezwzględnie dyskwalifikują naszą letnią oponę? Na pewno osiągnięcie minimalnego poziomu wskaźnika zużycia w kilku miejscach na obwodzie opony. To również uszkodzenia uniemożliwiające dalszą eksploatację, np. odklejający się bieżnik, zdeformowanie lub odkrycie drutówki (elementu opony, na którym montowana jest ona na feldze), a także plamy i odparzenia wewnątrz opony. Dyskwalifikacją dla naszej opony będą również wszelkie, nawet powierzchowne, przecięcia i rozdarcia gumy boków opony, które mogą doprowadzić do uszkodzenia nitek osnowy opony.

Pamiętajmy, że zużycie opon ma istotny wpływ na bezpieczeństwo jazdy, czyli m.in. na przyczepność oraz drogę hamowania. Płytki bieżnik to większe prawdopodobieństwo kłopotów z opanowaniem samochodu. Ma to znaczenie zwłaszcza przy mokrej nawierzchni, gdzie zużycie opon może mieć wpływ na wystąpienie zjawiska aquaplaningu, czyli sytuacji, w której bieżnik nie jest w stanie odprowadzić znajdującej się pod oponą wody, a w miejscu styku z podłożem tworzy się wodny klin, w wyniku czego samochód traci przyczepność i zaczyna "płynąć". Zużyta opona to również większe prawdopodobieństwo wystąpienia pęknięcia lub odklejenia się bieżnika, zejścia opony z felgi i innych mało przyjemnych zdarzeń, które mogą nas zaskoczyć na drodze.

Jeśli zależy nam na bezpieczeństwie, warto zawczasu pomyśleć o nowych oponach. Producenci zalecają, by stare opony wymieniać na nowe, gdy głębokość bieżnika wyniesie 2-3 mm dla opon letnich i 4 mm dla zimowych. Już wtedy droga hamowania jest bowiem wyraźnie dłuższa.

Opony z etykietą. Od 1 listopada 2012 roku, każda nowa opona będzie musiała posiadać taką etykietę
Czy etykiety są pomocne?

Kupujemy nowe opony

Wybór opony powinien być zgodny z sugestiami producenta samochodu. Każde auto jest homologowane z konkretnym wymiarem ogumienia, a możliwość odstępstw ściśle określona. Sporym ryzykiem jest kupowanie opon używanych na przydrożnych placach. Są często zleżałe, sparciałe, niekiedy mają trudne do wychwycenia uszkodzenia wewnętrzne. Używane ogumienie warto nabywać tylko z pewnego źródła.

Internet też nie rozwiązuje problemu. Nawet w przypadku opon nowych musimy zdać się na własną ocenę dostarczonego towaru - czy rzeczywiście są nowe, a nie wysezonowane, czy nie są wadliwe, czy będziemy mieli możliwość reklamacji w razie wykrycia nieprawidłowości.

Pewniejszym (choć zwykle droższym) źródłem wydają się sklepy motoryzacyjne i zakłady wulkanizacyjne. Zazwyczaj po zakupie możemy w nich liczyć na gratisową wymianę opon. Możemy też liczyć na fachową poradę oraz dostępność katalogów, które pomogą w dobraniu odpowiedniego rozmiaru ogumienia. Warto przy tym zgłosić nie tylko markę auta, ale też konkretne, własne wymagania.

Pamiętajmy, że jedynie poprzez opony nasz samochód ma kontakt z nawierzchnią. Zadbajmy, aby te kilkadziesiąt centymetrów kwadratowych gwarantowało nam jak najlepszą przyczepność przez całe lato.

Wyważanie i doważanie

Dobrze, założyliśmy nowe letnie opony w dobrym serwisie oponiarskim, wyjeżdżamy na ulicę i czujemy, że coś jest nie tak. Przy określonych prędkościach czujemy mocne bicie na kierownicy i/lub silne drgania całego nadwozia. To typowy objaw złego wyważenia kół. Jeśli po reklamacji w zakładzie problem znika, to dobrze. Czasem zdarza się jednak i tak, że choć na stacjonarnych wyważarkach wszystko wygląda prawidłowo, objawy nie ustępują. W takich sytuacjach może pomóc wizyta w zakładzie doważającym koła na samochodzie. Jeśli pierwszy raz słyszycie o tej procedurze, obejrzyjcie poniższy film.

Drgań wynikających z niewyrównoważenia kół należy się pozbyć nie tylko dlatego, że zwyczajnie irytują kierowcę i pasażerów. Mogą być one również przyczyną zwiększonego zużycia opon, łożysk i elementów układu kierowniczego oraz amortyzatorów. W efekcie drgań zmniejsza się również przyczepność kół do nawierzchni, pogarsza się skuteczność hamowania oraz kierowalności pojazdu.

Jak dbać o opony?

To jak długo nowy komplet (nie tylko letnich) opon będzie nam służył, w dużej mierze zależy od nas samych. Jak o nie dbać? Bardzo istotnym aspektem jest pilnowanie odpowiedniego ciśnienia. Zbyt niskie powoduje zapadanie się bieżnika w centralnej części i nadmierne zużycie obrzeży. Tłumienie nierówności nie jest wówczas dostateczne, może pękać kord w osnowie. Ze względu na większe opory wzrasta temperatura pracy ogumienia, a to może wpływać na zapadanie się osnowy. Obniżenie ciśnienia o jedną trzecią redukuje trwałość opony o połowę. Niedopompowane opony wyraźnie podnoszą także zużycie paliwa.

Z kolei zbyt wysokie ciśnienie uwypukla bieżnik, który styka się z nawierzchnią tylko w strefie środkowej i tam gwałtownie się zużywa. Taka opona jest przeciążona i ma gorsze parametry trakcyjne. Wpływa na zachowania samochodu tak samo niekorzystnie jak opona o zbyt niskim ciśnieniu.

Skąd mamy wiedzieć, jakie ciśnienie jest odpowiednie? Prawidłowe ciśnienie dla opon naszego samochodu podane jest na specjalnej plakietce/naklejce, umieszczonej zazwyczaj przy ryglu drzwi kierowcy, po wewnętrznej stronie klapki paliwa lub w schowku. Jeśli w żadnym z tych miejsc nie znajdziemy informacji, szukajmy jej w instrukcji obsługi auta lub w ASO. Warto również pamiętać, iż ciśnienie dobieramy nie tylko do rozmiaru opon, ale i do warunków eksploatacji (liczba podróżujących autem osób czy dodatkowe obciążenie).

Najłatwiej sprawdzić i uzupełnić ciśnienie na stacji benzynowej. Większość z nich wyposażona jest w kompresory. Obsługa tych urządzeń zwykle jest intuicyjna. Jeśli jednak nie czujemy się pewnie, poprośmy pracownika stacji o pomoc. Jedna uwaga - często zdarza się, że kondycja ogólnie dostępnego kompresora pozostawia wiele do życzenia. Można zatem spodziewać się, że i jego wskazania mogą być mylące. W takiej sytuacji, lepiej po prostu podjechać do najbliższego wulkanizatora.

Bez względu na to, gdzie będziemy wykonywać czynność sprawdzenia i korekty ciśnienia powietrza w oponach, należy pamiętać, by wykonywać ją w odpowiednich warunkach. Podczas jazdy koło nagrzewa się, a ciśnienie w oponie rośnie. Zaleca się więc, aby pomiaru i jego ewentualnej korekty nie dokonywać zaraz po zatrzymaniu auta. Lepiej chwilę odczekać i zrobić to, gdy opona jest zimna.

Jak często sprawdzać ciśnienie w oponach? Przyjmuje się, że czynność tę należy powtarzać przynajmniej raz na miesiąc oraz przed każdą dłuższą podróżą.

Ciśnienie, ciśnieniem, ale co jeszcze zagwarantuje naszym oponom długi żywot? Aby utrzymać je w dobrej formie, trzeba pamiętać, by jak najdelikatniej podjeżdżać pod krawężnik, a po drogach o złej nawierzchni jeździć po prostu wolniej (w takich warunkach szybko wzrasta zużycie ogumienia). Istotną kwestią jest również utrzymywanie podwozia w dobrym stanie technicznym. Dotyczy to zarówno amortyzatorów, punktów mocowania wahaczy jak i ustawień zbieżności. Warto również pamiętać, by - szczególnie latem - opony podczas postoju nie pozostawały odkryte w strefach silnego nasłonecznienia. Promienie słoneczne skutecznie degradują gumę, przyśpieszając proces jej starzenia.

Jak przechowywać opony?

No dobrze, a co - po założeniu opon letnich - zrobić z zimówkami? Aby przetrwały do następnego sezonu w dobrej kondycji, muszą być odpowiednio przechowywane. Pierwszą czynnością jest dokładne umycie opon (i felg), aby usunąć sól i zanieczyszczenia po sezonie zimowych. Po wysuszeniu można złożyć je w ciemnym (odizolowane od promieni słonecznych), suchym i niezbyt ciepłym pomieszczeniu, wentylowanym lub przewietrzanym co jakiś czas, z dala od smarów, olejów, paliw i żrących środków.

Opony - jak je przechowywać?
Same opony przechowujemy na stojąco, jedna obok drugiej. Całe koła z felgami - na tak zwanym stosie

Uwaga, sposób przechowywania opon różni się, w zależności od tego czy przechowujemy same opony, czy całe koła. W pierwszym przypadku, nie powinniśmy układać ich w tzw. stos (na boku, jedna na drugiej). Nie powinnyśmy też wieszać ich na hakach. Prawidłowym sposobem przechowywania samych opon jest ustawienie ich pionowo (tak jak montowane są na samochodzie), na przykład jedna obok drugiej. Trzeba jednak pamiętać, by - co kilka tygodni - obrócić je wszystkie o znaczny kąt.

Inaczej postępujemy w przypadku całych kół. Te można przechowywać na specjalnych hakach lub układać płasko jedno na drugim. I w tym przypadku jednak trzeba pamiętać, aby od czasu do czasu zmieniać ich kolejność w stosie. Opony zamontowane na obręczach powinny też być napompowane powietrzem pod nominalnym ciśnieniem.

Jeśli nie mamy odpowiednich warunków w domu, profesjonalne serwisy oponiarskie zaproponują nam usługę przechowywania, zarówno opon letnich jak i zimowych, w swoich magazynach. Koszt takiej usługi zaczyna się zwykle od kilkudziesięciu złotych za sezon.

Warto pamiętać, że opony składowane w niekorzystnych warunkach tracą swoje właściwości, a nawet mogę spowodować nieodwracalne zmiany wykluczające opony z dalszego użytkowania.

Zdjęcie Uniroyal RainExpert 195/65/R15 95TZdjęcie Continental ContiPremiumContact 205/55/R16 91HZdjęcie Goodyear Excellence 215/55/R16 93W
Uniroyal RainExpert 195/65/...Continental ContiPremiumCon...Goodyear Excellence 215/55/...
Indeksy
Nośność690 kg615 kg650 kg
PrędkośćT - do 190 km/hH - do 210 km/hW - do 270 km/h
Parametry fizyczne
ŚrednicaR15R16R16
Szerokość195205215
Profil655555
Podstawowe informacje
ProducentUniroyalContinentalGoodyear
Modelbrak danychContiPremiumContactExcellence
Typ pojazduOsoboweOsoboweOsobowe
Sezonletnieletnieletnie
dane dostarcza:

Komentarze (15)
Zaloguj się
  • Gość: daw

    Oceniono 8 razy 6

    opony to jedyne punkty styczne samochodu z nawierzchnią drogi. Nie mogę pojąć, jak można na nich oszczędzać. Ten jeden czy dwa metry krótszej drogi hamowania, ta trochę lepsza przyczepność może uratować czyjeś życie. Ale nie, lepiej "oszczędzać" na bezpieczeństwie, a potem i tak wydać kasę na jakieś niepotrzebne bzdury typu telewizor 3d, bo przecież szwagier już taki ma.

  • Gość: ag

    Oceniono 7 razy 3

    Testy zimówek są przeprowadzane na oponach nowych, na drogach pokrytych średnioubitym śniegiem. W normalnych warunkach mamy do czynienia z mokrym lub pokrytym breją asfaltem, a opony mają kilka lat. Zimówki tracą właściwości po 3 latach, bieżnik musi mieć min. 5 mm. Mówiąc krótko zimówki są dobre dla bogacza jeżdżącego po alpejskich bocznym drogach. Dla Kowalskiego super są opony wielosezonowe - sprawdzone. Ale nie na rękę producentom.

  • Gość: przemekthor

    Oceniono 1 raz 1

    Strasznie mi się podoba to wyważanie na aucie. Jest jedno ale - jedna średnia dziura i perfekcyjne doważenie diabli wezmą.
    Robię ok. 1000 km tygodniowo i średnio co dwa tygodnie daję doważać koła. Zawsze jest jakaś korekta, czasem i po 50 g. W styczniu i lutym dziury były takie, że oprócz ciężarków trzeba było przeprosić się z młotkiem i prostować felgi.

  • Gość: lokal

    Oceniono 2 razy 0

    wszytskie koszty związane z wymianą opon, serwisem etc. mamy pod ręką dzięki monitoringowi flotis, wkońcu wszystko w jednym miejscu..

  • Gość: karol

    0

    my nie musimy się martwić o żadne terminy w firmie, zawsze monitoring Flotis nam o wszystkim przypomina, funkcja alertów jest nieoceniona

  • Gość: qaz

    Oceniono 4 razy 0

    Artykuł średnio fachowy... Na zimę ma być zimówka albo wielosezonowa jak już ktoś jest taki uparty na oszczędzanie. Ale latem to dobra letnia jest nieoceniona. Raz mnie obracało na zimowych latem na mokrym asfalcie-myślałem że latem jeszcze się pojeździ bo na zime trochę niski bieżnik i tu niespodzianka - na lato ma być letnia! Szkoda oszczędzać tych pare stówek na własnym i czyimś bezpieczeństwie. Różnicę widać dopiero w kryzysowej sytuacji

  • Gość: asdf

    Oceniono 10 razy 0

    bzdury bzdury bzdury
    artykuł to stek bzdur powielany przez producentów opon
    opona letnia ma lepszą przyczepność na suchej nawierzchni nawet przy mrozie
    opona zimowa latem radzi sobie bardzo dobrze, jest miękka i elastyczna - mikropęknięcia? bzdura, to bardzo elastyczna guma, więcej się zużywa- prawda

  • Gość: fakej

    Oceniono 2 razy 0

    Zmieńcie sobie opony mózgowe i napompujcie azotem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Czy jesteś za obowiązkiem stosowania opon zimowych?

  • 39%

    Tak, to poprawi bezpieczeństwo (564)

  • 33%

    Tak, ale dopuściłbym też opony całoroczne (477)

  • 25%

    Nie, to wyłudzanie pieniędzy od kierowców (350)

  •   3%

    Nie mam zdania (37)

Liczba oddanych głosów: 1428