Ile pali? | Jak mierzą to producenci

Przy cenie bezołowiowej 5,87 zł za litr to pytanie nabiera głębszego sensu. No, bo kto, przy zakupie samochodu przymknie oko na rubrykę "spalanie"? Sprawdzamy więc, dlaczego dane producentów tak bardzo odbiegają od faktycznego zużycie paliwa

Najoszczędniejsze maluchy wg danych fabrycznych

Jeszcze kilka lat temu oburzonych klientów na zaniżone deklaracje zużycia paliwa można było ze świecą szukać. Dzisiaj, coraz częściej klienci czują się nabici w butelkę. W katalogu czytają 4,5 l/100 km, gdy już kupią auto, nie da się nim zejść poniżej 6 litrów.

Pewna kobieta z Los Angeles, urzędniczka państwowa i była prawniczka, zaskarżyła w sądzie w San Diego koncern Honda, jakoby jej model Civic Hybrid spalał więcej, niż deklarował to producent przy sprzedaży. Powódka argumentowała, że firma dokładnie wiedziała sprzedając jej auto w 2006 roku, że nie będzie ona w stanie osiągnąć zużycia paliwa na poziomie 4,6 l./100 kilometrów. Co więcej, z biegiem lat spalanie rosło, bo zużywały się baterie. Jej auto zaczęło palić ponad dwukrotnie więcej. Zażądała, więc od Hondy odszkodowania w wysokości 10 tys. dolarów.

Inaczej pomiar dokonywany jest w USA. Tam test miejski to UDDS i pozamiejski HWFET. Własne normy i testy mają Japonia, Australia i Nowa Zelandia

Inżynier techniczny Hondy nazwał żądania finansowe Peters wygórowanymi, nie odniósł się jednak do większego faktycznego spalania. Przepisy amerykańskiego prawa zezwalają, bowiem na publikowanie najlepszego wyniku zużycia paliwa w samochodzie. Kłopot w tym, że sprzedawca nie poinformował klientki, że na zużycie ma wpływ styl jazdy, warunki, w jakim jest auto użytkowane, a także włączona klimatyzacja. Nikt także nie wspomniał, że wyniki fabryczne zużycia paliwa osiągane są w laboratoryjnych warunkach, a silnik pracuje pod jak najmniejszym obciążeniem.

Jak, to zatem jest z tymi danymi fabrycznymi? Badania są oczywiście znormalizowane, tak, by wyniki można było porównywać między sobą. I praktycznie na tym kończy się ich wartość, bo z rzeczywistości mają niewiele wspólnego.


Najoszczędniejsze auta 25-lecia

W Unii Europejskiej auta osobowe podlegają pomiarom na hamowni, w dwóch cyklach miejskim i pozamiejskim. Cykl miejski (ECE) składa się z czterech następujących po sobie dwustusekundowych i jednakowych cykli (ECE-15). To właśnie 200 sekund odzwierciedlać ma jazdę miejską. Czasu wystarcza na przejechanie (na rolkach hamowani) dystansu 4052 metrów, ze średnią prędkością uwaga! 18,7 km/h. Prędkość maksymalna nie jest w tym cyklu większa niż 50 km/h, a każdy z nich rozpoczyna się, gdy silnik jest zimny (ten przepis wszedł w 200 roku).

Cykl pozamiejski (EDUC) zaczyna się z kolei natychmiast po zakończeniu cyklu miejskiego ECE. Jest dwa razu dłuższy i trwa 400 sekund. Przeprowadzany jest na ciepłym silniku i obejmuje jazdę ze średnią prędkością 62,6 km/h oraz maksymalną 120 km/h. Jest jednak wyjątek. W przypadku małych i wolnych samochodów prędkość maksymalna to 90 km/h.

Wyniki obu testów łączy się, co daje jeden pomiar MVEG-A. Od roku 2000, wraz z procedurą zimnego startu przybrał on nazwę NEDC (New European Driving Cycle). To jego wynik wpisywany jest w rubryki średniego zużycie paliwa. Także w tym cyklu określa się emisję spalin, która bezpośrednio zależy od zużycia paliwa i na którą coraz częściej zwracają uwagę kliencie samochodów.

Wykres realnego zużycia paliwa | Test długodystansowy Renault Fluence 2.0 16v

Jak zatem w świecie realnym uzyskać deklarowaną przez producenta wartość spalania? Nijak. Praktycznie jest to niemożliwe, nawet stosując zasady ekodrivingu (przynajmniej jest to bardzo trudne), bo po pierwsze nikt nie jeździ w mieście ze średnią prędkością 18,7 km/h, po drodze są górki, wiatr, deszcz. Każdy, choć na chwilę, przekracza maksymalną prędkość 50 km lub 120 km/h, ba każdy choć razu zwolni, przyspieszy, wyprzedzi. A do tego trzeba dołożyć jazdę na światłach, z klimatyzacją lub włączonym radiem, nie wspominając o wadze kierującego. A to przecież wszystko wpływa na zużycie paliwa.

Jeśli więc zastanawiacie się, ile tak naprawdę pali dane auto, spojrzycie w dane techniczne i biorąc pod uwagę własny styl jazdy dodajcie przynajmniej litr paliwa na każde 100 kilometrów. Wtedy wyniki będą bardziej realne.

Więcej o:
Komentarze (23)
Ile pali? | Jak mierzą to producenci
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • kasan-der

    0

    ....bo po pierwsze nikt nie jeździ w mieście ze średnią prędkością 18,7 km/h...??? Wyzerowałem komuter. Po przejechaniu w mieście 76 km średnia prędkość 18,8km/h (tak,tak!) średnie zużycie z klimatyzacją 11,6 l/100. Renault Captur silnik 900cm3

  • Gość: marcin

    0

    no tak te ich wyniki laboratoryjne sciema z drugiej strony przydał by im sie duży wentyrator który by sychronizował jazde w czasie pod wiatr wtedy warunki jazdy w labaratorium beda bliższe

  • eurotaxt

    Oceniono 1 raz -1

    Jak to mierzą producenci tego nie wie nikt ale jedno jest pewne w realu zawsze wychodzi więcej lub dożo więcej. Naprawdę niskie spalanie można uzyskać stosując Ecodriving. Niedawno robiono taki test dla Golfa VII Bluemotion (1,6 TDI 110 KM) i wyszło 2,92 l ON na 100 km ;-)

  • Gość: Mosiek

    0

    Ja tam zawsze przyjmuję, że spalanie miejskie jest średnim i rzeczywiście wychodzi gdzieś tyle.

  • Gość: Necro

    0

    Dla mnie wiarygodne są tylko dane z takich stron jak spritmonitor. Myślę, że na takich stronach użytkownicy nie oszukują, bo po co? Przykładów też jest sporo, więc warto tam sprawdzać koszty użytkowania. Jak widzę, że samochody z 3 litrowymi silnikami i automatem w danych producenta palą 8 litrów na 100, to mi się nawet w czoło pukać nie chce.

  • Gość: S.

    0

    Brawo za tekst, czas najwyższy napisać o tym, że pomiar unijny jest o kant... Zgadzam się, że od jakiegoś czasu to pierwszy dobry tekst. Świetnym porównaniem absurdu naszych pomiarów jest porównanie ich z wynikami amerykańskiej EPA. Są one dłuższe, cięższe i dużo bardziej odzwierciedlają "przeciętnego" użytkownika. A jeśli zastanawiacie się nad zakupem jakiegoś samochodu i chcecie wiedzieć ile faktycznie pali to dobre do tego są strony Spritmonitor (gdzie ludzie wpisują wyniki z każdego tankowania - głównie Niemcy) oraz Fuelly (bardziej na rynek US/UK).

  • Gość: gosc

    0

    Producent nie jest w stanie podac wartosci spalania ktora pogodzi wsysztkich. Jest tak duzo czynnikow ktore decyduja o wartosci spalania ze nawet czasem kierowca nie ma to wplywu.
    Wiec spalanie katalogowe mozna traktowac jako orientacyjne a doswiadczony kierowca bedzie i tak w stanie oszacowac rzeczywiste spalanie bazujac technice jazdy i warunkow otoczenia.

  • Gość: vw fan

    0

    Peugeoty i BMW pala dokladnie tyle co w ulotka, wiec da sie (oczywiscie nie przy jezdze gaz-hamulec). Szkoda, ze sa firmy, ktore potrafia na papierze bardzo obnizyc spalanie, zeby na trasie okazywalo sie ono 2 razy wieksze - tak jak to jest z silnikamii TSI.

  • Gość: stanczyk

    Oceniono 1 raz -1

    Nareszcie zaczyna sie pisac o tym problemie ..:

    W katalogach producentow powinnien byc odnosnik "(*)"[gwiazdka] , ktory podawalby realne spalanie ...
    Tak nalezaloby robic ... i bardzo dobrze, ze smiesznie by to wygladalo :)
    "Szacowny kliencie, do podawanych przez NAS danych o spalaniu dolicz spokojnie 2-4 L ... :)
    ..albo auto nie powinno spalic wiecej niz .. X .. L ..(podobnie jak z internetem: zeby nie bylo makekingowej sciemy: przepustowosc ma byc "wieksza niz .." , a nie pseudo-maxymalna [nigdy nie osiagalna .. :]

    ...
    Jeszcze jeden problem mozna nakreslic , a mianowicie , jak na spalanie wplywa nasze rodzime, chrzczone paliwko ..
    Wiem , ze jak sie wyjedzie za granice to auta jezdza szybciej, bardziej oszczedniej[dalej na "tych samych oktanach] ...

    Co myslicie ?!?

    ...

    PS: na forum autogaleria . pl przy okazji "Migiem o .," Focusie ST mala debata na ten temat sie wywiazala ..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX