Przygotuj auto na zimę | Poradnik

Hu, hu, ha, nasza zima zła. Czy aż taka zła? Wykorzystajmy ostatnie ciepłe dni, by zadbać o kilka drobiazgów i bez obaw stawić czoła najpierw deszczowej, a później śnieżnej aurze. Nie ze wszystkim trzeba jechać od razu do mechanika. Co możesz sprawdzić sam w samochodzie?

Mróz, śnieg, marznący deszcz... Zima szorstko obchodzi się z samochodami, dlatego warto się do niej przygotować. Pozwoli nam to zaoszczędzić czas i pieniądze na późniejszych doraźnych naprawach. W niskich temperaturach i przy intensywnych opadach mogą pojawić się problemy, które w warunkach letnich nigdy by nie wystąpiły. Nie warto czekać, aż warunki za oknem się pogorszą. Załamanie pogody może przyjść w każdej chwili. Nasze auto powinno być już teraz gotowe do potyczek z deszczem, mokrymi liśćmi, a za kilka tygodni - ze śniegiem i mrozem. Śmieszne? Może i tak, skoro za oknem 16 stopni na plusie, ale Austriacy pierwszą potyczkę ze śniegiem mają już za sobą. Dwa tygodnie temu ruch sparaliżowały tam nagłe opady śniegu.

Prąd

Poniedziałkowy poranek, słońce nieśmiało wygląda zza chmur, a my jak zwykle wsiadamy do samochodu. Odruchowo przekręcamy kluczyk i bez spoglądania na deskę odpalamy silnik. Zamiast warkotu słyszymy jedynie miarowe cyk, cyk, cyk... Co jest, jeszcze wczoraj zapalał bez problemu?

Najprawdopodobniej zawiódł akumulator. Szczególnie, jeśli użytkujemy auto na krótkich dystansach, wcześniej z trudem kręciło rozrusznikiem, a bateria ma kilka lat. Pamiętajmy, że im niższa temperatura na zewnątrz, tym niższa temperatura elektrolitu. Tym samym obniża się pojemność elektryczna akumulatora. Już przy zerowej temperaturze na dworze, pojemność akumulatora obniża się o ok. 20 proc. Jeśli temperatury spadną poniżej -20 stopni Celsjusza, wtedy jego pojemność obniża się do zaledwie 50 proc.

Zanim kupimy nowy akumulator, możemy spróbować go naładować lub "pożyczyć prąd" od sąsiada. Przy demontażu baterii pamiętajmy, że najpierw odłączamy biegun ujemny, a później dodatni. Przy ponownym podłączeniu - na odwrót. Jeśli chcemy naładować akumulator, podłączamy prostownik na całą noc i dobieramy prąd o natężeniu wynoszącym 1/10 pojemności (np. 5A przy pojemności akumulatora 50 Ah). W akumulatorach typu obsługowego należy także odkręcić korki zamykające cele.

W przypadku "pożyczania prądu" łączymy kablami zapłonowymi bieguny dodatnie, a następnie biegun ujemny dawcy z masą, czyli metalowym elementem biorcy. Jeśli swobodny przepływ nie daje efektu, możemy uruchomić silnik dawcy. Po kilku minutach próbujemy odpalić swoje auto, a następnie rozłączamy układ w odwrotnej kolejności niż podłączaliśmy.

Przy zakupie nowej baterii kierujmy się zaleceniami producenta co do pojemności i prądu rozruchu. Zwróćmy także uwagę na orientację biegunów i wymiary akumulatora. A gdy auto odpala bez problemu? Wtedy wystarczy profilaktycznie oczyścić klemy papierem ściernym i posmarować je pastą miedziową lub specjalnym preparatem. Warto sprawdzić poziom elektrolitu i w razie potrzeby uzupełnić go wodą destylowaną.

Co z instalacją elektryczną? Najtańszy miernik pozwoli nam sprawdzić, czy ładowanie akumulatora przy uruchomionym silniku jest prawidłowe. Jeśli wynosi 14-14,5 V, możemy być spokojni. W innym wypadku warto przyjrzeć się kondycji kabli zapłonowych, świec i alternatora. Nie ignorujmy zaleceń producenta co do wymiany paska klinowego. Przy okazji wizyty w warsztacie mechanik powinien sprawdzić jego naciąg. Zima to okres, gdy producenci często zapraszają na darmowe przeglądy, z których warto skorzystać.

Układ paliwowy

Gdy temperatury spadną poniżej zera, problemy może sprawiać układ paliwowy. Jeśli dawno nie wymienialiśmy filtra paliwa, warto zajrzeć do serwisu - producenci zazwyczaj zalecają wymianę co 40 tys. km. Woda i brud w zbiorniku utrudniają rozruch silnika. Do przeczyszczenia układu paliwowego można też użyć specjalnego dodatku do benzyny, dostępnego na stacji. Użytkownicy diesli mogą natomiast dolać do baku uszlachetniacz, który zabezpieczy przed wytrąceniem się parafiny z oleju napędowego w niskich temperaturach (czytaj więcej na temat eksploatacji diesli zimą).

Płyn chłodniczy i olej

Jeszcze przed pierwszym śniegiem warto zrobić sobie rachunek sumienia. Kiedy ostatnio wymienialiśmy olej, płyn chłodniczy, hamulcowy i amortyzatory? Jeśli z trudem możemy sobie o tym przypomnieć lub nasz samochód ma nieznaną przeszłość, najwyższy czas zrobić przegląd. Pamiętajmy, że każde uruchomienie silnika w niskiej temperaturze to krytyczny moment. Zimny olej dociera do wszystkich najdrobniejszych jego elementów i przez chwilę pracują one "na sucho". Bez względu na przebieg samochodu olej z filtrem warto zmieniać raz do roku i regularnie kontrolować jego poziom. To samo dotyczy skrzyni biegów (czytaj o eksploatacji automatu). Jeśli samodzielnie nie możemy tego sprawdzić, poprośmy o pomoc mechanika.

Zamarznięcie czynnika chłodzącego w płynie może doprowadzić do pęknięcia chłodnicy, a nawet bloku silnika. Z wiekiem traci on swoje właściwości antykorozyjne, rośnie temperatura zamarzania i maleje temperatura wrzenia. Często nie wiemy, czego nalał do chłodnicy poprzedni właściciel lub czy w ogóle wymieniał płyn, a producenci zalecają wymianę co 2 lata lub 40 tys. km. Nie warto więc ograniczać się do dolewki świeżego płynu. Przy okazji należy dokładnie obejrzeć wszystkie przewody układu chłodzącego oraz samą chłodnicę. Jeśli zajdzie konieczność uzupełnienia płynu, należy poczekać na ostygnięcie silnika.

Hamulce

Podobnie jak płyn chłodniczy, także płyn hamulcowy powinien być wymieniany w samochodzie co 2 lata. Ma on własności higroskopijne i z czasem zaczyna wchłaniać wodę. Obniża się jego temperatura wrzenia, a pedał hamulca staje się charakterystycznie "miękki". Przy okazji serwisu hamulców warto wjechać autem na ścieżkę diagnostyczną i sprawdzić, czy nie ma rozbieżności między siłą hamowania poszczególnych kół. W krytycznej sytuacji na śliskiej nawierzchni może to doprowadzić do poślizgu. Ważny jest także stan linki hamulca ręcznego, którego należy regularnie używać.

Amortyzatory

Zużyte amortyzatory to dłuższa droga hamowania, słabsze trzymanie się drogi, wrażenie "pływania" auta na zakrętach i mniejszy komfort. Nie trzeba nikogo przekonywać, że zimą skutki zużycia amortyzatorów mogą być szczególnie dotkliwe. Warto więc wybrać się do warsztatu na kontrolę sprawności i przy okazji inspekcję luzów w zawieszeniu.

Opony

Specjalna mieszanka, z której wyprodukowano opony zimowe, jest odporna na działanie niskich temperatur, a rzeźba bieżnika zapobiega gromadzeniu się śniegu pod oponami. Czy to znaczy, że koniecznie musimy wymienić opony na zimowe? Niekoniecznie. Warto przestudiować testy prasowe i uwzględnić pokonywany roczny przebieg, styl jazdy i rodzaj dróg, po których najczęściej się poruszamy. Może się okazać, że do pokonywania miejskich tras wystarczą opony letnie, a przy niewielkich przebiegach najlepsze okażą się gumy całoroczne. Ostatnimi laty zeszły one na dalszy plan, ale wciąż są udoskonalane.

Opony zimowe okażą się nieodzowne, jeśli mamy do czynienia z rzadko odśnieżanymi drogami, dużo podróżujemy i nie lubimy być zaskakiwani przez warunki na drodze. Zwłaszcza w Polsce, gdzie co chwila kierowcy muszą zmagać się ze zmianami pogody, śniegiem, błotem, lodem lub złym stanem nawierzchni. Gdy zdecydujemy się na zakup zimówek, dobrze wybrać opony o tej samej średnicy, jednak węższe od letnich i tych zalecanych przez producenta. Zapomnijmy o zakładaniu opon zimowych tylko na jedną oś.

Nie czekajmy z wymianą na pierwszy śnieg, bo czas spędzony w kolejce do wulkanizatora lepiej spędzić gdzie indziej. Jeśli nie mamy gdzie przechować opon letnich, może zaopiekować się nimi zakład. W innym wypadku warto pamiętać, że opony przechowujemy "na stojąco" (należy je obracać co kilka tygodni), a koła z felgami "na leżąco", jedno na drugim. Po demontażu trzeba je wysuszyć.

Wymiana kół to okazja do ich wyważenia i sprawdzenia ciśnienia w oponach. Wielu kierowców nie przywiązuje do tego wagi, a powinniśmy je sprawdzać raz w miesiącu. Nie zapominajmy także okresowej kontroli koła zapasowego i pamiętajmy, że nawet niezbyt zużyte opony starsze niż 5 lat powinniśmy wymienić na nowe.

Są jednak sytuacje, kiedy nawet opony zimowe nie pomogą. Wtedy jedyną bronią w walce ze śniegiem są łańcuchy. Warto przećwiczyć ich zakładanie w domu - unikniemy niepotrzebnego stresu na trasie (zobacz, jak prawidłowo zakładać łańcuchy).

Zobacz i daj się zauważyć

Za jazdę nieodśnieżonym samochodem grozi kara w wysokości 500 zł.

Co robić, gdy nasze auto zasypie śnieg? Podstawa to dokładne odśnieżenie auta. W tym celu warto uzbroić się w dużą szczotkę z miękkim włosiem, a zmiatanie śniegu zacząć od dachu. Nie bądźmy leniuchami i nie odśnieżajmy samych szyb i kloszy lamp. Biały puch usuńmy z dachu, maski i drzwi oraz okolic wycieraczek, pod które warto na noc wkładać kawałek tektury. Warto pomyśleć także nad sezonową wymianą wycieraczek, tym bardziej, że całkiem dobre można kupić już za 20 zł. Abyśmy mogli w pełni cieszyć się czystą szybą, nie zapomnijmy o wymianie płynu do spryskiwaczy na zimowy. Warto przedtem przejrzeć rankingi, bo nie wszystkie produkty trzymają parametry zamarzania obiecane przez producentów. Z kolei gdy któraś z dysz beztrosko kieruje płyn poza obszar działania wycieraczek, spróbujmy ustawić ją igiełką.

Przednia szyba już czysta, ale co z pozostałymi? Zamiast skrobaczki postawmy na odmrażacz w płynie, który nie porysuje szkła. Jeśli nie korzystaliśmy latem z ogrzewania tylnej szyby, sprawdźmy jego działanie już teraz. Gdy po upływie kilku minut zaparowane okno nadal utrudnia widoczność, warto sprawdzić bezpiecznik. Inna możliwa przyczyna to uszkodzona instalacja lub ścieżka, którą możemy miejscowo uzupełnić specjalnym preparatem. Aby pozostałe szyby nie parowały, muszą być czyste od wewnątrz. Możemy także użyć preparatu antyroszeniowego. Warto zajrzeć do kratek wentylacyjnych i usunąć stamtąd liście oraz wymienić filtr kabinowy. W walce z zaparowanymi oknami zadbajmy, żeby w samochodzie nie było śmieci i wilgoci. Dywaniki welurowe wymieńmy na gumowe, łatwiej usuwać z nich brud i wodę.

Oświetlenie

Zanim temperatury spadną poniżej zera, warto sprawdzić oświetlenie. Wymieńmy przepalone żarówki i odwiedźmy diagnostę, który za 30 zł ustawi nam światła. Nie ma nic bardziej irytującego podczas nocnej jazdy niż nieoświetlony rowerzysta i... samochód ze źle ustawionymi reflektorami, nadjeżdżający z naprzeciwka. Przy wyborze żarówek niech nam nie przyjdzie do głowy kupowanie produktów ksenonopodobnych nieznanych marek. Mimo kiepskich warunków na drodze nie nadużywajmy lamp przeciwmgielnych. Ich stosowanie ściśle definiuje kodeks drogowy. Innym częstym błędem jest używanie we mgle "długich", czyli drogowych świateł, które pogarszają widoczność.

Nawiew i klimatyzacja

Mijają minuty, zacierasz ręce, a mimo wyboru maksymalnej temperatury z kratek leci letnie powietrze? Jesienią mogą dać się we znaki usterki ogrzewania, które ignorowaliśmy latem. W pierwszej kolejności należy zacząć od drobiazgów: wymiany termostatu (kilkadziesiąt złotych), odpowietrzenia układu chłodzenia i płukania nagrzewnicy. Czasami za brak ogrzewania odpowiada zerwane cięgno, regulujące temperaturę w kabinie lub uszkodzony rezystor dmuchawy. Nie zapominajmy o klimatyzacji. Warto ją uruchomić przynajmniej raz w tygodniu na 10-15 minut. Klima pomoże nam się uporać z zaparowanymi szybami. Czytaj o innych sposobach na usuwanie wilgoci z kabiny auta.

Nadwozie

Dzisiaj samochodowe nadwozia produkowane są z ocynkowanej blachy, a podwozie fabrycznie zabezpieczane środkami antykorozyjnymi, dlatego ryzyko korozji jest niskie. Dzięki temu producenci wydłużyli okres gwarancji na perforację nadwozia do sześciu, ośmiu, a nawet 12 lat. To usypia czujność właścicieli. Trzeba pamiętać, że warunkiem zachowania gwarancji na lakier i perforację nadwozia są przeglądy stanu karoserii, niezależne od tych mechanicznych. W Polsce na drogi wysypuje się, niestety, tony mieszanki solnej. Nic dziwnego, że po zimie na samochodach pojawiają się wykwity rdzy.

Pamiętajmy, że korozja rozwija się w dodatnich temperaturach, dlatego regularnie odwiedzajmy myjnie samochodową - szczególnie, jeśli parkujemy w ogrzewanym garażu. Wizyta na myjni bezdotykowej to zazwyczaj kilka minut i kilka, kilkanaście złotych. Najlepiej jednak poświęcić kilka godzin i samodzielnie wymyć karoserię, a przy okazji zrobić przegląd usterek karoserii. Jeśli zauważymy otarcia powłoki lakierniczej, możemy zlecić lakiernikowi wykonanie zaprawek. Miejscowy zabieg kosztuje kilkadziesiąt złotych, a estetyczne wykonanie zaprawek samodzielne wymaga nie lada wprawy.

W walce z solą sprzymierzeńcem będzie wosk, nakładany na karoserię raz w miesiącu. Warto nawoskować także aluminiowe felgi. Dobrej jakości preparat w paście lub gęstym płynie to wydatek 15-50 zł. Nowoczesne woski łatwo się aplikuje i nie zostawiają śladów na uszczelkach. Sprawdźmy jednak testy ich trwałości w sieci. Jedyny problem to mróz, w czasie którego lepiej podarować sobie kosmetykę samochodu.

Drobiazgi, o których również warto pamiętać

Warto poświęcić chwilę na nasmarowanie zawiasów (najlepszy będzie gęsty smar) i uszczelek drzwi. W przypadku tych ostatnich wystarczy wazelina techniczna lub silikon z aplikatorem w postaci gąbki, ułatwiający precyzyjne nakładanie. Nie zapomnijmy o elektrycznej antenie, jeśli nasze auto ma takową w wyposażeniu. Do kieszeni kurtki wrzućmy odmrażacz do samochodowych zamków. Preparaty nowej generacji zawierają także środki smarne i antykorozyjne.

Jeśli zamierzamy jeździć samochodem kilka lat, warto zainwestować w profesjonalne zabezpieczenie antykorozyjne nadwozia i podwozia. Taka usługa w doświadczonym warsztacie, który dotrze do każdego zakamarka karoserii, to wydatek około 600 zł. Wbrew pozorom nie wszystkie nowoczesne samochody zostały odpowiednio zabezpieczone przed rdzą, a poruszanie się po zasolonych drogach sprzyja jej wykwitom szczególnie tam, gdzie nie sięga nasz wzrok.

I jazda!

Po uruchomieniu silnika i odczekaniu kilkunastu lub kilkudziesięciu sekund ruszajmy w drogę. Nie powielajmy starego błędu uruchamiania auta i odśnieżania go przez kilka minut. Nie warto czekać na rozgrzanie się płynów eksploatacyjnych na postoju. Podczas jazdy szybciej osiągną optymalną temperaturę. Do tego momentu lepiej jednak nie wkręcać silnika na wysokie obroty.

Na koniec

Przed zimą warto wrzucić do bagażnika kilka akcesoriów: podręczną saperkę i koci żwirek. Nawet jeśli nie mamy kota, może okazać się nieoceniony, gdy utkniesz w śnieżnej zaspie. Do tego przydać się może linka holownicza, koc, odmrażacz do szyb, miotełka do usuwania śniegu, latarka oraz odmrażacz do zamków, który najlepiej schować w kieszeni kurtki. No i kable - ktoś może potrzebować prądu, a w wiadrze trudno go sprezentować.


ZOBACZ TAKŻE:

Czy docierać nowy silnik?

Obniż zużycie paliwa o 20 proc.

Renault - ogłoszenia

Więcej o:
Komentarze (8)
Przygotuj auto na zimę | Poradnik
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Paulina Tomiak

    0

    Ja zawsze przygotowuję auto na zimę wraz Ramarex Rybnik, gdzie regularnie wymieniam częsci, naprawiam auto i sprawdzam , czy wszystko jest w porządku.

  • Gość: sigal

    0

    Zawsze należy zacząć od sprawdzenia stanu opon zimowych i ich ewentualnej wymiany gdy są zjechane. Sam w tym roku kupiłem nowy komplet Michelin ALPIN 5 po 217zł na aaaopony.pl Dobry sklep z dobrymi cenami.

  • Łukasz Nowacki

    0

    dokładnie, ja w tym roku wymieniłem płyn chłodniczy. trzeba było układ przeczyścic bo taka awaria może słono kosztować. kupiłem płyn maxmaster, bo organizują konkurs z nagrodami maxmaster.pl/konkurs, więc może coś wpadnie

  • Gość: Ruselka

    0

    Auto na zimę to ja przygotowuje w postaci przeglądów zimowych ;) Teraz juz po zmianie opon pojechalismy na szybki przegląd łacznie z przeglądem akumulatora. W ASO forda zapłaciłam raptem 19zł, więc szkoda byłoby nie skorzystać :)

  • kamykwer

    0

    W www.max-energia.pl można dostać najlepsze akumulatory. Ja mam od nich centrę i żaden mróz nie jest jej straszny. Sprawdza się w każdą pogodę.

  • wadamczewska

    0

    Odmrażacz do szyb alaska k2, działa w kilka minut, na te mrozy to konieczność. Nie wyobrażam sobie rano stac tyle czasu i skrobacz, to oszczędność czas,a produkt naprawde wydajny.

  • eltomacha

    0

    Jeśli chodzi o płyn chłodniczy to faktycznie kiedyś było tak, że faktycznie trzeba było na to uważać. Latem jeden, zima inny. Teraz natomiast nie trzeba zważać na to. Płyny są całoroczne i o przedlużonej żywotności. Przykładowo DYNAGEL 2000+ wlewasz i kilka lat z głowy...Bez roznicy - lato czy zima.

  • mat.luk

    0

    Podstawa to zmiana opon na zimowe. Co prawda niektórzy znajomi uznają, że wcale to nie jest potrzebne, gdy nie ma śniegu. Ja nie podzielam tego zdania. Co prawda za komplet zimówek trzeba trochę zapłacić, ale to zwiększa bezpieczeństwo. Druga sprawa to szyby. Warto zadbać o to, żebyśmy widzieli to co się dzieje przed nami. Ostatnio czytałem art o tym, że jakaś kobieta spowodowała wypadek, bo nie miała odśnieżonej szyby. Ja nie lubię codziennie rano skrobać szybę, dlatego co roku przed zimą jadę do nordglass, żeby nałożyć powłokę hydrofobową. Od razu łatwiej się skrobie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX