Ubezpieczenia dla młodych kierowców | Taryfa nie zawsze ulgowa

Doświadczeni kierowcy mogą liczyć na znaczące zniżki w ubezpieczeniach. Początkujący - wręcz odwrotnie. Jak ubezpieczyciele traktują młodych kierowców?

Czego brakowało Ci podczas kursu na prawo jazdy? Napisz i wygraj iPada!

Niewielki staż za kierownicą to poważny problem. Brak doświadczenia często utrudnia podjęcie właściwej decyzji świeżo upieczonemu kierowcy, co może prowadzić do kolizji lub wypadku. Ale niedoświadczony nie znaczy młody. Wiele osób zdaje przecież egzamin na prawo jazdy już w wieku, powiedzmy, dojrzałym. Wtedy pół biedy. Odpadają zniżki za młody wiek, zostają za krótki staż.

Zupełnie inaczej wygląda jednak sprawa, gdy w parze z brakiem doświadczenia idzie młodość. Z gruntu taki delikwent uznawany jest za zagrożenie na drodze, obiekt sprzyjający ryzyku, nieodpowiedzialny w zachowaniu i brawurowy. I na nic zdaje się tłumaczenie, że na swoim koncie jest „zero” stłuczek. Bo to właśnie ich towarzystwa ubezpieczeniowe boją się jak ognia.

Oczywiście nie jest to regułą, nie każdy młody kierowca stanowi zagrożenie na drodze. Ale statystyki są nieubłagane. Ponad 40 proc. wypadków powodują osoby w wieku 18-24 lata i to właśnie oni są grupą mocno podwyższonego ryzyka.

Zwyżka za wiek - stosowane są przeważnie w stosunku do osób w wieku 18-26 lat. Niektórzy ubezpieczyciele dzielą je jeszcze na kilka podgrup. Większą zwyżkę otrzymują młodsi, mniejsze starsi.

Problem młodych kierowców zaczął narastać w latach dziewięćdziesiątych, gdy zyskali oni powszechny i łatwy dostęp do coraz lepszych i szybszych samochodów. Policja zaczęła bić na alarm, stosując akcje profilaktyczne podnoszące bezpieczeństwo. Niestety za apelami policji nie poszły zmiany w przepisach i np. dodatkowe szkolenia jazdy. Towarzystwa ubezpieczeniowe postanowiły ograniczyć problem restrykcyjnymi stawkami dla „młodzieży” sięgającej po własne, cztery kółka. Jak? Podnosząc w ostatnich latach stawki. Dzisiaj dla debiutantów są więc one absurdalnie wysokie.

Zestawienia, wykonywane w pierwszej połowie bieżącego roku pokazały, że ceny polis dla najmłodszych kierowców są nawet pięciokrotnie wyższe od tych, które po uwzględnieniu zniżek muszą zapłacić osoby starsze i bardziej doświadczone. W symulacji przeprowadzonej dla 18-latka z prawem jazdy od 6 miesięcy, właściciela kilkuletniego samochodu kompaktowego klasy 1400 cm3, koszt najtańszego ubezpieczenia OC w tańszych regionach Polski to 1480 zł, a najdroższego 3200 zł. W Warszawie te kwoty trzeba powiększyć o kolejne 50 proc. Taka sama kalkulacja dla mężczyzny w wieku 28 lat (prawo jazdy również od pół roku) jest znacznie korzystniejsza i wynosi już tylko 900 do 2075 zł.

Jeszcze gorzej wygląda sprawa dobrowolnego ubezpieczenia Auto Casco. W tym przypadku młodych kierowców z małym stażem obciąża się kilkutysięcznymi sumami, w niektórych przypadkach ceny przekraczały nawet 10 000 zł. Dodajmy, że każdy wypadek, a nawet mała kolizja, powodowały kolejną zwyżkę stawki, nawet o 60 proc.

Zwyżka za brak doświadczenia – oprócz zwyżki za młody wiek ubezpieczyciele stosują także zwyżki dla świeżo upieczonych kierowców. Tutaj liczą się lata od daty uzyskania prawa jazdy. W ciągu pierwszych 2 lub 3 lat można liczyć się ze zwyżką nawet do 30 proc.

Ponieważ rzadko który młody kierowca może wytrzymać takie obciążenie zaczęto szukać możliwości zaoszczędzenia. Wyjściem było rejestrowanie samochodu na rodzica, dziadka lub babcię, albo współudział w samochodzie jednej z tych osób, potwierdzony odpowiednim wpisem do dowodu rejestracyjnego (co wiąże się albo ze sprzedażą części samochodu - współwłasność, albo darowizną). Prestiż młodzieńców w takich przypadkach nieco przygasał, ale sporo gotówki zostawało w kieszeni. Starsza osoba brała ubezpieczenie na siebie, korzystając z przysługujących jej ulg. Jednocześnie jednak musiała dbać o to, by młody współwłaściciel nie pozbawił jej zniżek i poprzez wypadek czy kolizję nie naraził na finansowe restrykcje. O mandatach nie wspominając.

Ubezpieczyciele widzą problem i próbują na niego reagować. Fakt, że ubezpieczenia dla młodych kierowców zabrnęły w ślepą uliczkę widać jak na dłoni. Niektóre towarzystwa opracowali już nowe taryfy dla mało doświadczonych, pozbawione drastycznych zwyżek a przez to zbliżone do normalnych stawek. Elementem dyscyplinującym jest jednak tak zwany udział własny, czyli dodatkowe obciążenie finansowe w razie konieczności wypłaty w wysokości 20-30 proc. Ma działać zniechęcająco na dziwaczne wybryki i zmusić do ostrożnej jazdy i przemyślanych manewrów. Ci, którzy będą jeździć bezszkodowo nigdy nie zapłacą udziału własnego. Niefrasobliwi będą musieli głębiej sięgnąć do kieszeni. Taki system wydaje się dużo bardziej sprawiedliwy i premiuje rozwagę.

Pomysł jest tym ciekawszy, że nie przewiduje sprawdzania, jak długo młody kierowca ma prawo jazdy. Okres posiadania tego dokumentu nie wpływa ani na wysokość stawki, ani na warunki ubezpieczenia. Martwić może jedynie fakt, że ostatnio coraz chętniej towarzystwa zamiast oferować składki w zależności od szkodowości ich osiągnięć, podnoszą wiek, w którym dostaje się zwyżki. W skrajnych przypadkach to nawet 29 lat.

Co może więc cieszyć wszystkich młodych? Jedynie fakt, że jeśli już skończą wiek podwyższonego ryzyka, czeka na nich cały zestaw kolejnych zwyżek np. brak rodziny (single zdaniem niektórych towarzystw są bardziej brawurowi), wiek auta (starsze, czyli bardziej niebezpieczne), pojemność silnika (im większa tym, zdaniem niektórych ubezpieczycieli, gorzej), miejsce zameldowania (duże miasta są droższe niż prowincja), dodatkowe wyposażenie (im więcej, tym drożej), miejsce garażowania, czy wreszcie marka samochodu (są przecież te bardziej chodliwe i takie, których złodziej kijem nie ruszy). Czekamy na kolejne pomysły na zwyżki. W pierwszej kolejności proponujemy historię ubezpieczenia rodziców (brawurę można przecież wypić z mlekiem matki), kolor auta (żółte są mniej chodliwe) no i powierzchnię szyb (im większa tym łatwiej dostać się do środka).

Dariusz Dobosz, jules

ZOBACZ TAKŻE:

Ubezpieczeniowe obowiązki

Tanio, czyli drogo - współczesne diesle

Samochody osobowe - ogłoszenia

Więcej o:
Komentarze (1)
Ubezpieczenia dla młodych kierowców | Taryfa nie zawsze ulgowa
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: matik

    Oceniono 1 raz 1

    Durniejszych przepisow nie bylo chyba, jak tak dalej pojda to coraz mniej osob bedzie mialo samochody tym mniej kasy beda mialy firmy ubezpieczeniowe, ludzie cofamy sie w czasie w tym naszym kraju. Zrobic jedna stawke dla wszystkich i z glowy, zreszta nie wszystkich mlodych osob stac na dobry samochod wiekszosc takich jezdzi malymi miejskimi autami 1.0 lub 1.2 nie stac ich na szyubkie wypasione fury to nie jest wiekszosc. Predzej starsza osoba ktora ma duzo kasy stac ja na samochod wypasiony jak i ta duze ubezpieczenie wtedy. Jak kogos stac na auto za 50 czy sto tysiecy to stac go na ubezpieczenie za 2 czy 3 tys. Jak ktos kupi samochod ponizej 10 tys na ktore zbieral dlugo jeszce to dodatkowe wysokie kosztuy za ubezpieczenie sa dla niego duzym wytdatkiem i w ten sposob musi sie zastanawiac czy miec to auto czy nie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX