"Strefa ruchu" to prawny bubel

Nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym obowiązuje od 4 września 2010. Ministerstwo Infrastruktury do dzisiaj jednak nie wydało rozporządzenia wprowadzającego znak ?strefa ruchu?. I dobrze, bo nowelizacja powinna trafić do kosza

Nowelizacja rozszerza stosowanie przepisów ruchu drogowego na drogi wewnętrzne położone w strefach ruchu. Ponadto definiuje pojęcie drogi publicznej, drogi wewnętrznej oraz strefy ruchu. Jako zainteresowany zmianami kierowca sięgam więc do rzeczonej ustawy, aby dowiedzieć się gdzie i jakich przepisów mam na drogach wewnętrznych i w strefach ruchu przestrzegać.

W znowelizowanym art. 1 ust. 1 pkt 1 czytam:
1. Ustawa określa:
1)zasady ruchu na drogach publicznych, w strefach zamieszkania oraz w strefach ruchu;

O drodze wewnętrznej ani słowa. Ponieważ oprócz stref zamieszkania istniejących od wielu, powstały "strefy ruchu", warto przypomnieć, że dla stref zamieszkania ustawa określiła szczególne zasady ruchu (pierwszeństwo pieszych przed pojazdami, ograniczenie prędkości do 20 km/h i postój tylko w miejscach wyznaczonych).

A co mówią nowe definicje zawarte w art. 2?
1b) droga wewnętrzna - droga w rozumieniu art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 21  marca 1985 r. o drogach publicznych;

Brawo. Rozczarowany sięgam dalej do ustawy o drogach publicznych. Zgodnie z nią: drogi, parkingi oraz place przeznaczone do ruchu pojazdów, niezaliczone do żadnej z kategorii dróg publicznych i niezlokalizowane w pasie drogowym tych dróg są drogami wewnętrznymi.

Wracam do Prawa o ruchu drogowym i nowej definicji w art. 2.
16a) strefa ruchu - obszar obejmujący co najmniej jedną drogę wewnętrzną, na który wjazdy i wyjazdy oznaczone są odpowiednimi znakami drogowymi;

Jednostki umieszczające znaki drogowe może i coś z tego zrozumieją. Kierowca absolutnie nic. No bo czy w takim razie strefa może obejmować różne drogi, byle jedna z nich była drogą wewnętrzną? Czy takie było zamierzenie twórców nowelizacji?

Z porównania przepisów art. 1 i 2 Prawa o ruchu drogowym wynika jednoznacznie, że zasady ruchu na drogach wewnętrznych obowiązują tylko na tych znajdujących się w "strefie ruchu". Co za tym idzie, jeżeli drogi wewnętrzne nie zostaną oznakowane odpowiednimi znakami, nie będzie można egzekwować na nich przestrzegania zasad ruchu drogowego. A przecież to miało być głównym celem zmian. Zgodnie więc z przepisami na drogi wewnętrzne trafiamy poprzez "strefy ruchu", jakie jednak na nich przepisy obowiązują nadal nie wiadomo.


Nowelizacja wprowadza także właścicieli dróg wewnętrznych (głównie spółdzielni mieszkaniowych) w koszty związane z usunięciem powszechnie stosowanych w osiedlach znaków "droga pożarowa" i zastąpienie ich znakami drogowymi B-35 "zakaz postoju" z odpowiednim napisem wyjaśniającym. To wszystko kosztuje. Wiadomo, że znak droga pożarowa nie ma żadnego umocowania w przepisach ruchu drogowego (jego znaczenie jest domyślne), ale zamiast te znaki usankcjonować, np. przepisem stanowiącym, że na drogach wewnętrznych oznaczonych znakami (tablicami) „droga pożarowa”, postój jest dozwolony tylko pod warunkiem pozostawienia co najmniej trzymetrowego pasa drogi dla przejazdu pojazdów straży pożarnej, wprowadzono - nie licząc się ze stanem faktycznym - przepis stanowiący, że podmioty zarządzające ruchem na drogach wewnętrznych stosują znaki i sygnały oraz zasady ich umieszczania wynikające z ustawy i jej przepisów wykonawczych. W skrócie wszystkie znaki „droga pożarowa” można wyrzucić na śmietnik.

Na tym nie koniec. Chaos prawny potwierdzają, dokonane przy okazji nowelizacji, zmiany w Kodeksach karnym i wykroczeń. Mówi się w nich o sankcjach karnych w odniesieniu do postępowania "na drogach publicznych, w strefach zamieszkania i strefach ruchu". Skąd przeciętny kierowca ma wiedzieć, że w tych strefach kryją się drogi wewnętrzne? Które z tych pojęć ma szersze znaczenie? Przypuszczam, że "strefy ruchu", ale po lekturze dwóch kolejnych przepisów tej samej nowelizacji zaczynam mieć wątpliwości. No bo albo "wojewoda sprawuje nadzór nad zarządzaniem ruchem na drogach ( ) wewnętrznych położonych w strefach ruchu lub w strefach zamieszkania", albo "zarządzanie ruchem na drogach wewnętrznych w tym w strefie ruchu i strefie zamieszkania, należy do podmiotu zarządzającymi tymi drogami".

Co więc zmienia nowelizacja? Tworzy dwa rodzaje dróg wewnętrznych - tych znajdujących się w strefach ruchu i tych poza nimi. O ile w określeniach "strefa zamieszkania" i "strefa ruchu" zawarty jest warunek oznaczenia tych stref, o tyle w definicji "drogi wewnętrznej" warunku tego nie ma. Być może dlatego, że została zapożyczona z ustawy o drogach publicznych, a ta rozstrzyga przede wszystkim kwestie właściciela drogi. Jakby jednak nie było na drogach wewnętrznych poza strefą ruchu, nadal nie ma i w obecnym stanie prawnym nie będzie, formalnego obowiązku przestrzegania na nich zasad ruchu. Chyba, że wszystkie drogi wewnętrzne zostaną oznaczone jako strefy ruchu, a to wymaga wymiany setek, a raczej tysięcy, znaków w każdym województwie.

Co gorsze nie można jasno określić, jakie zasady ruchu - w obecnym stanie prawnym - obowiązują na drogach wewnętrznych. Tym bardziej, że do wielu z nich nie pasują ustalone w ustawie określenia drogi, skrzyżowania lub jezdni. Wydaje się, że sam ustawodawca o tym nie wie, wprowadzając tą samą nowelizacją z 22 lipca 2010 r. zmianę art. 87 § 1 i 2 Kodeksu karnego odnosząc "powodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym" oraz "prowadzenie pojazdu ( )  znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka" do poruszania się po "drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu". Oznacza to w skrócie, że ww. sankcje nie dotyczą na drogach wewnętrznych znajdujących się poza strefami ruchu.

Zamiast przedmiotem regulacji ustawowej uczynić drogi wewnętrzne, które od wielu lat (na podstawie ustawy z 1985 r. o drogach publicznych) są oznakowane, a kiedyś obowiązywały na nich określone zasady ruchu i oznakowania, wprowadzono zupełnie niepotrzebnie strefy ruchu, wymagające powszechnie niezrozumiałych zabiegów prawnych i technicznych.

Nawet sama nazwa tych stref jest myląca i nielogiczna, bo jeżeli z drogi publicznej, która ze swej natury jest obszarem ruchu, wjeżdżam do "strefy ruchu" to znaczy, iż dotychczas znajdowałem się na obszarze (w strefie) bezruchu - i odwrotnie?!

Na koniec warto wspomnieć, że do dzisiaj minister infrastruktury nie wydał rozporządzenia wprowadzającego znak "strefa ruchu". Może to i dobrze, bo najlepszym rozwiązaniem byłoby odwołanie tej niefortunnej nowelizacji. W przeciwnym zaś razie ze znaku "strefa ruchu" w projektowanym rozporządzeniu należałoby chociaż usunąć symbol samochodu podkreślający nielogiczność całego przedsięwzięcia.


Zbigniew Drexler

ZOBACZ TAKŻE:

Setką po osiedlu - bezkarnie

Wielki brat pilnuje nie tylko strefy ruchu

Bezpieczeństwo - jak zmniejszyć ryzyko obrażeń

Więcej o: