Zima poradnik | Przygotuj samochód do zimy

Nasz samochód, podobnie jak sprzęt narciarski, potrzebuje okresowego przeglądu. Zima to pora roku, która bezlitośnie i w mgnieniu oka wypunktuje wszystkie słabości auta. Lepiej więc zawczasu poświęcić mu nieco czasu, niż zepsuć sobie ferie. Oto kilka rzeczy, które należy sprawdzić

Amortyzatory. Zużyte amortyzatory to dłuższa droga hamowania, słabsze trzymanie się drogi, wrażenie pływania auta na zakrętach i mniejszy komfort podróżowania. Nie trzeba nikogo przekonywać, że zimą skutki zużycia amortyzatorów mogą być szczególnie dotkliwe. Warto więc wybrać się do autoryzowanego serwisu lub warsztatu na ich kontrolę. Przy okazji można sprawdzić ewentualne luzy w zawieszeniu, które również mogą negatywnie wpływać na skuteczność hamowania.

Hamulce. Zawieszenie to jedno. Dobrze jednak przyjrzeć się samemu układowi hamulcowemu. Podobnie bowiem jak parówki, masło czy mleko, również płyn hamulcowy ma swój okres przydatności do użycia. Posiada on własności higroskopijne, a z czasem zaczyna wchłaniać wodę. Obniża się wtedy jego temperatura wrzenia, a pedał hamulca staje się charakterystycznie "gąbczasty".

Przy okazji serwisu hamulców warto też wjechać autem na ścieżkę diagnostyczną i sprawdzić, czy nie ma rozbieżności między siłą hamowania poszczególnych kół. W krytycznej sytuacji na śliskiej nawierzchni może to doprowadzić do poślizgu. Ważny jest także stan linki hamulca ręcznego, którego należy regularnie używać.

Opony. Przez kilka ostatnich lat, przynajmniej jeśli chodzi o opady śniegu, zimy nie dawały się polskim kierowcom we znaki. Łagodna aura to woda na młyn kierowców wyznających filozofię jazdy na letnich oponach przez cały rok. Bo przecież "po co zimówki, skoro drogi są czarne?". Tak się składa, że według synoptyków nadchodząca zima będzie sroga, a śnieg prószyć będzie obficie. Nie jest to więc najlepszy moment na testowanie tej wciąż zaskakująco popularnej teorii.

Wbrew powszechnym opiniom zimówki różnią się od opon letnich więcej niż tylko składem mieszanki użytej do produkcji bieżnika. Inny jest też kształt obszaru styku opony z nawierzchnią oraz sposób rowkowania opony. Wszystko po to, by zapewnić doskonałą przyczepność i krótką drogę hamowania na błocie pośniegowym, śniegu i lodzie. Dlatego gdy za oknem przez dłuższy czas utrzymuje się temperatura poniżej 7 stopni Celsjusza, to znak, by zmienić opony na zimowe.

Płyn chłodniczy. Zanim zaatakują pierwsze porządne przymrozki, warto sprawdzić jakość płynu chłodniczego. Jego zamarznięcie może doprowadzić do pęknięcia chłodnicy, a nawet bloku silnika. Z wiekiem płyn traci swoje właściwości antykorozyjne, rośnie jego temperatura zamarzania i maleje temperatura wrzenia. Często nie wiemy, czego nalał do chłodnicy poprzedni właściciel lub czy w ogóle wymieniał płyn, a producenci zalecają wymianę co dwa lata lub 40 tys. km.

Sprawdzenie jakości i odporności płynu chłodniczego jest operacją bardzo prostą i wykonać ją potrafi niemal każdy warsztat. W ciągu kilku minut otrzymamy odpowiedź, jaka jest temperatura zamarzania cieczy, a w razie potrzeby mechanik zmodyfikuje skład mieszanki.

Światła. Dobra widoczność to podstawa. Wymieńmy zatem wszystkie przepalone żarówki i odwiedźmy diagnostę, który za niewielką opłatą ustawi nam światła. Nie ma nic bardziej irytującego podczas nocnej jazdy niż nadjeżdżający z naprzeciwka samochód ze źle ustawionymi reflektorami. Przy wyborze żarówek powstrzymajmy się przed kupowaniem produktów ksenonopodobnych nieznanych marek. Mimo kiepskich warunków na drodze nie nadużywajmy lamp przeciwmgielnych. Ich stosowanie ściśle definiuje kodeks drogowy.

Akumulator. Siarczysty mróz za oknem to istny morderca akumulatorów. Szczególnie jeśli użytkujemy auto na krótkich odcinkach. Im niższa temperatura na zewnątrz, tym niższa temperatura elektrolitu. Tym samym obniża się pojemność elektryczna akumulatora. Już przy zerowej temperaturze na dworze pojemność akumulatora obniża się o ok. 20 proc. Jeśli temperatury spadną poniżej -20 stopni Celsjusza, wtedy jego pojemność obniża się do zaledwie 50 proc.

Jeśli już teraz mamy problemy z porannym rozruchem silnika, lepiej sprawdzić stan baterii, by przy pierwszych mrozach nie zostać uziemionym na dobre.

Zanim kupimy nowy akumulator, możemy spróbować go naładować. Przy demontażu baterii pamiętajmy, że najpierw odłączamy biegun ujemny, a później dodatni. Przy ponownym podłączeniu - na odwrót.

Na wszelki wypadek warto zainwestować w dobre kable zapłonowe i przypomnieć sobie sposób, w jaki z nich korzystać. W przypadku "pożyczania prądu" łączymy kablami bieguny dodatnie, a następnie biegun ujemny dawcy z masą, czyli metalowym elementem biorcy. Jeśli swobodny przepływ nie daje efektu, możemy uruchomić silnik dawcy. Po kilku minutach próbujemy odpalić swoje auto, a następnie rozłączamy układ w odwrotnej kolejności, niż podłączaliśmy.

Uszczelki i zawiasy. Na koniec warto poświęcić chwilę na nasmarowanie zawiasów i uszczelek drzwi. W przypadku tych ostatnich wystarczym wazelina techniczna lub silikon z aplikatorem w postaci gąbki, ułatwiający precyzyjne nakładanie. Nie zapomnijmy też o elektrycznej antenie, jeśli nasze auto ma takową w wyposażeniu. Do kieszeni kurtki wrzućmy odmrażacz do samochodowych zamków. Preparaty nowej generacji zawierają także środki smarne i antykorozyjne.

Co w bagażniku warto mieć. Przed zimą warto wrzucić do bagażnika kilka dodatkowych akcesoriów. Nawet jeśli jedziemy niewielkim miejskim Suzuki SX4, miejsca wystarczy na: podręczną saperkę (pomoże wyjechać po wizycie w zaspie), linkę holowniczą (jeśli jakimś cudem uda nam się nie zakopać przez całą zimę, na pewno będziemy mieli niejedną okazję uratować ze śnieżnych opresji innego kierowcę), koc, odmrażacz do szyb, szczotkę do usuwania śniegu i latarkę. Gdy dzielnie przebrnęliśmy przez samochodową ścieżkę zdrowia, możemy zacząć planować podróż. Warto przy okazji przypomnieć sobie kilka podstawowych zasad obowiązujących podczas jazdy zimą. W ciągu lata pozbyliśmy się wielu zimowych nawyków, które w nagłych sytuacjach mogą ratować nam skórę lub przynajmniej uchronią nas przed marznięciem w oczekiwaniu na pomoc drogową.

Przygotuj się. Zwykły pośpiech, zwłaszcza zimą, może mieć przykre konsekwencje. Nim wrzucimy jedynkę, poświęćmy minutę na przygotowanie do jazdy. Często zapominany o banalnych sprawach. Na wstępie warto zrzucić krępujące ruchy ubrania i czapkę (szczególnie jeśli wybieramy się w dalszą podróż). Trzeba zadbać też o dobrą widoczność. Nawiew powietrza powinien być skierowany na szybę, a wewnętrzny obieg wyłączony.

Zwolnij! Pierwszy po długiej przerwie opad deszczu lub śniegu przekłada się na liczbę stłuczek. Czasem widać je co skrzyżowanie. Przyzwyczajeni do dobrej przyczepności jesteśmy zaskoczeni skłonnością auta do poślizgu lub wydłużoną drogą hamowania. Niewiele można na to poradzić. jesienią i zimą, kiedy drogi są śliskie, trzeba po prostu jeździć inaczej - wolniej, ale przede wszystkim płynniej. Nieco łatwiej będą mieli więc właściciele SX4 z automatyczną 4-biegową skrzynią biegów, która kolejne przełożenia zmienia dość płynnie. Pięciostopniowy manual może się jednak okazać niezastąpiony, gdy trzeba będzie hamować biegami. Przy ostrych zjazdach jest bezkonkurencyjny.

Powinniśmy zatem unikać gwałtownego hamowania, ostrego przyspieszania czy nagłych skrętów kierownicą. Umiar uchroni nas przed poślizgiem, szczególnie podczas pokonywania zakrętów. Bardzo pomaga też obserwacja tego, co się dzieje daleko przed autem, przewidywanie i myślenie także za innych. Zamiast udowadniać, kto ma pierwszeństwo, lepiej pomóc tym, którzy radzą sobie gorzej.Jeśli jezdnia pokryta jest śniegiem, lepiej nie zostawiać hamowania na ostatnią chwilę. Kierowcy, którzy jechali nią wcześniej, wyślizgali drogę przed zakrętami lub skrzyżowaniami. Pojawia się bardzo śliski, tzw. czarny lód, którego zwykle nie widać. Lepiej więc jechać po śniegu niż wyślizganym asfalcie.

Jeśli ugrzęźniemy. Gdy samochód zatrzyma się w kopnym śniegu, nie należy panicznie dodawać gazu. Najlepiej wysiąść i odgarnąć śnieg przed kołami (świetna okazja, by wykorzystać saperkę). Koniecznie trzeba włączyć blokadę napędu i wziąć niewielki (kilkunastocentymetrowy) rozbieg. Trzeba pamiętać, by w śniegu ruszać delikatnie z kołami ustawionymi na wprost. Skuteczne bywa też rozbujanie auta i ubicie śniegu przed samochodem. Pomocne może się w tym okazać wzmocnienie zderzaka, jakie zastosowano w SX4 w dolnej jego części. Nie warto przesadzać z gazem, bo kiedy koła zabuksują, wyślizgają śnieg pod kołami.

Pod górkę. Do niebezpiecznych sytuacji może dojść podczas forsowania wzniesienia. Może się zdarzyć, że staniemy na pochyłości i nie będziemy mogli ruszyć z miejsca lub, co gorsza, zaczniemy się staczać. Kiedy nie wystarczy naciśnięcie pedału hamulca, należy ratować się hamulcem pomocniczym, tzw. ręcznym, który zablokuje tylne, bardziej dociążone koła. Jeśli to nie pomaga i samochód zaczyna się rozpędzać, trzeba zjechać z drogi. Uszkodzenia samochodu będą tym mniejsze, im wcześniej się zatrzymamy.

Sztuka parkowania. Parkując, starajmy się ustawić przodem do późniejszego kierunku jazdy, bo jeśli podczas naszej nieobecności spadnie śnieg, możemy mieć problem z wyjechaniem. Dobrze też, zostawiając samochód na noc, odchylić wycieraczki. Zapobiegniemy w ten sposób ich przymarzaniu do szyby i zwiększymy żywotność gumowych elementów. Zimą lepiej powstrzymać się też przed zaciąganiem ręcznego. Zamarzająca linka hamulca to zmora posiadaczy przede wszystkim starszych samochodów.

Różny napęd, różne prowadzenie. Na sposób, w jaki będziemy prowadzić samochód zimą, duży wpływ ma rodzaj zastosowanego w nim napędu. Auto z napędem na tylną oś w zakręcie ma tendencję do zarzucania tyłem. Jest nadsterowne - łatwo wchodzi w zakręt, ale trudno z niego wychodzi. Odwrotnie jest w przypadku samochodów z napędzaną osią przednią. Samochód ma tendencje do prostowania zakrętu, jest podsterowny. Łatwo za jego kierownicą opuścić łuk, trudniej w niego wejść.

Zimą najłatwiej mają właściciele samochodów z napędem na cztery koła, i to nie tylko podczas jazdy po bezdrożach. Dzięki niemu możemy skuteczniej przyspieszać i bezpieczniej przejeżdżać zakręty, szczególnie jeśli mamy wsparcie ze strony ESP. By móc korzystać z tego dobrodziejstwa, wcale nie trzeba być właścicielem wielkiego pickupa czy wojskowego jeepa. Dziś producenci aut stosują napęd 4x4 nawet w niepozornych autach miejskich.

Idealnym rozwiązaniem może więc być Suzuki SX4. W mieście, przy dobrych warunkach drogowych, można korzystać z napędu na oś przednią. Jeśli nie czujemy się zbyt pewnie podczas jazdy po nawierzchni o słabszej przyczepności, wystarczy przekręcić pokrętło i wybrać tryb Auto. Wtedy system sam zadecyduje, czy i jaką część momentu obrotowego skierować na tylne koła. Suzuki ma jeszcze trzecią opcję, za którą niepozornemu crossoverowi należą się największe brawa. W podbramkowych sytuacjach, takich jak nieplanowana wizyta w zaspie, kierowca może skorzystać z działającej do prędkości 60 km/h blokady napędu.

Bartosz Sińczuk

Materiał przygotowany we współpracy z

ZOBACZ TAKŻE:

Samochodem na narty - wszystko, co warto wiedzieć przed wyjazdem

Suzuki - ogłoszenia

Więcej o: