Analizujemy tragiczny wypadek Nissana GT-R na torze Nürburgring

W ostatni weekend na słynnym niemieckim torze Nürburgring Nordschleife doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął kibic. Wyścigowy Nissan GT-R wzbił się w powietrze i wylądował za siatką

Latający Nissan

Do zdarzenia doszło w trakcie szóstego okrążenia 61. ADAC Westfalenfahrt - pierwszej rundy cyklu VLN na słynnej części toru nazywanej "Flugplatz". Nazwa jest nieprzypadkowa, bo właśnie tam najszybsze auta wyścigowe odrywają się na chwilę czterema kołami od ziemi. Fabryczny Nissan GT-R NISMO GT3 prowadzony przez Janna Mardenborough po oderwaniu się od toru  zaczął się obracać w górę i zahaczając jeszcze o barierę z opon, przekoziołkował za siatkę strefy, w której znajdowali się kibice. W wyniku obrażeń odniesionych po uderzeniu przez samochód zginał jeden z fanów, a kilku innych zostało rannych. Kierowcy nic się nie stało, ale wyścig został od razu przerwany i nie doszło już do jego wznowienia. Jak wyglądał cały wypadek można zobaczyć na poniższym filmie, ale ostrzegamy, że są to zdjęcia dla osób o mocniejszych nerwach.

Wyścigowy GT-R to bardzo dobra i już utytułowana konstrukcja, która w różnych wyścigowych seriach zdobyła 4 mistrzostwa, wygrała 15 wyścigów i 34 podia. Pod jego maską znajduje się podwójnie doładowany silnik V6 o pojemności 3,8-litra. GT-R na torze Nürburgring startował już wielokrotnie i nigdy nie miał problemów z aerodynamiką w partii "Flugplatz". Wypadek, który się wydarzył nie był też spowodowany przez kontakt z drugim samochodem czy przedmiotem leżącym na torze, trzeba więc uznać, że była to kwestia przypadku. Mimo to, dzień po wypadku DMSB, czyli niemiecka organizacja sportu samochodowego ogłosiła, że do czasu zakończenia postępowania samochody klasy SP7, SP8, SP9, SP10, SP-PRO i SP-X mają zakaz startów w imprezach objętych licencją DSMB. Oznacza to, że m.in nie zobaczymy w tym czasie na torze najmocniejszych samochodów klasy GT3.

Uczestnik serii VLN o Nürburgringu i wypadku...

W zeszłorocznym wyścigu serii VLN na torze Nürburgring mogliśmy oglądać 19-letniego, polskiego kierowcę Macieja Dreszera - ubiegłoroczny zwycięzca pucharu Toyota TMG GT86 Cup na Nürburgringu. Po wypadku Nissana Maciej powiedział nam o specyfice tego wyjątkowego toru, o zakręcie "Flugplatz" na którym w sobotę doszło do tragicznego wypadku, wyjaśnił także dlaczego - jego zdaniem - Nürburgring nie potrzebuje dodatkowych zabezpieczeń

Ścigasz się na Nürburgringu, przeszedłeś do historii motorsportu jako najmłodszy w historii kierowca który wygrał wyścig na tym torze. Mówi się, że to najtrudniejszy tor na świecie. Co stanowi o jego specyfice?

Maciej Dreszer: Przede wszystkim ogromna liczba zakrętów - od bardzo technicznych po takie które wymagają od kierowców przede wszystkim niesamowitej odwagi. Cały tor liczy ponad 20 kilometrów. Tak duży dystans plus położenie w górach Eifel sprawia że pogoda bywa tu nieprzewidywalna - bywa tak, że w jednej części toru świeci słońce, a gdzie indziej pada śnieg! W porównaniu do innych torów na świecie  Nürburgring ma wszystko „naj" - jest nie tylko najdłuższy, najbardziej kręty, ale też najbardziej niebezpieczny.

BMW świętuje pierwsze zwycięstwo | Piękna galeria Z4 GTE i 3.0 CSLPiękna galeria Z4 GTE i 3.0 CSL

Na Nordschleife kiedyś odbywały się wyścigi Formuły 1. Jakie samochody dzisiaj ścigają się po tym torze? Czym jest seria wyścigowa VLN?

MD: W Niemczech VLN (Veranstaltergemeinschaft Langstreckenpokal Nürburgring - Stowarzyszenie Organizatorów Wyścigów Długodystansowych na Nürburgringu) to jedne z najbardziej cenionych wyścigów, obok serii DTM. Tyle że w DTM, ze względu na koszty, startuje kilkanaście aut. Tymczasem w jednym wyścigu VLN udział bierze nawet dwieście samochodów, a na każdy wyścig przyjeżdża po kilkanaście tysięcy widzów! To trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Niektóre auta jadą wolno i omijasz je jak stojące przeszkody, inne z kolei pędzą z prędkością 280 km/h i to ja, jadący 200 km/h, stanowię dla nich przeszkodę. Dopuszczone do ścigania samochody podzielone są na wiele klas - od aut seryjnych z silnikami o pojemności 1,6 litra do bolidów kategorii GT3 z ogromnymi skrzydłami dociskowymi.

Jakim zakrętem jest Flugplatz? W internecie można znaleźć wiele zdjęć na których widać samochody odrywające się w tym miejscu od ziemi wszystkimi kołami...

MD: To zakręt w pierwszej części toru. Sama nazwa wskazuje, że samochody potrafią tam latać... To jeden z tych fragmentów toru na których kierowcom dosłownie włos na głowie staje dęba, o czym mogę zaświadczyć. Tu rzeczywiście bez trudu można oderwać wszystkie koła od podłoża, przy czym trzeba pamiętać żeby zaraz po lądowaniu skręcić płynnie i precyzyjnie, aby zmieścić się w podwójny prawy zakręt. Toyotą GT86, którą ścigałem się na Nürburgringu w 2014 roku, na nowych oponach da się przejechać Flugplatz na pełnym gazie, czyli z prędkością około 200 km/h. Chyba nie muszę dodawać, że w takich warunkach najmniejszy błąd może kosztować życie...

Czy Flugplatz z punktu widzenia kierowcy to najbardziej niebezpieczny odcinek Nordschleife?

MD: Z całą pewnością na Nordschleife jest parę bardziej niebezpiecznych miejsc niż Flugplatz, natomiast bez wątpienia jest to jedno z tych bardziej widowiskowych miejsc, dlatego w pobliżu gromadzi się wielu widzów. Tutaj samochody odrywają się tu od ziemi i kibice chcą podziwiać te „loty”. Każdy kierowca, który miał odwagę osiągnąć na Flugplatzu prędkość ponad 170 km/h zapamięta ten zakręt. Przy prędkościach powyżej 220km/h przód auta potrafi podnieść się nawet na wysokość kilkudziesięciu centymetrów. Niebezpiecznie zaczyna być przy prędkościach powyżej 240km/godz - takie prędkości rozwijają auta kategorii GT3. Kierowca, który nie umie przerzucać masy samochodu, balansować nią, może mieć problemy na odcinkach takich jak Flugplatz.

Czy Nürburgring potrzebuje dodatkowych zabezpieczeń, większych stref bezpieczeństwa, wyższych barrier i ogrodzeń?

MD: Moim zdaniem - nie. W sobotę na Nordschleife zdarzyło się wielkie nieszczęście i jestem myślami z rodzinami wszystkich którzy ucierpieli w tym wypadku. Niestety - wypadki w motorsporcie się zdarzają i będą się zdarzały. Strefy bezpieczeństwa na Nurburgringu są wprawdzie małe, ale moim zdaniem wystarczające. Bariery i ogrodzenia są wysokie i wciąż się je wzmacnia. Dynamika pędzącego auta bywa po prostu trudna do przewidzenia i na to nie ma sposobu. Bezpieczeństwo na torze to rzecz najważniejsza, ale śrubowanie norm może w pewnym momencie sprawić że wyścigi przestaną być widowiskowe, a bez kibiców motorsport umrze.

Nürburgring otaczany jest kultem przez fanów motorsportu na całym świecie. Jak to wygląda z bliska? W 2014 roku brałeś udział m.in. w 24-godzinnym wyścigu na tym torze. To wyścigowe święto równe wyścigowi Le Mans. Jakbyś opisał to wydarzenie?

MD: Ubiegłoroczne 24 godziny na Nordschleife były najwspanialszym wyścigiem w moim życiu. Atmosfera panująca w czasie tej imprezy jest niesamowita. Podczas tygodnia wyścigowego na Nürburgringu kibiców jest około stu tysięcy, więcej niż na wyścigach Formuły 1! To kilka dni i nocy nieprzerwanej imprezy - powstają dzikie wielotysięczne pola namiotowe, fani bawią się wspólnie, grilllują, tworzą własne służby porządkowe, organizują miejsca widokowe. Na ogrodzeniu wieszane są kolorowe lampki a kierowcy, przejeżdżając obok pól namiotowych - o czym mogę zaświadczyć - czują w samochodach zapach grillowanych kiełbasek! To niesamowite przeżycie - dla kibiców i dla zawodników. Dla mnie najbardziej przerażające było nocne ściganie - nie z powodu ciemności ale ze względu na snujące się po torze dymy z ognisk, które miejscami sprawiały że widoczność spadała niemal do zera. Myślę, że każdy kto ma taką możliwość powinien przynajmniej raz w życiu przyjechać na Nürburgring i poczuć ten klimat. Ten wyścig nie odstaje niczym od Le Mans - nie ma wprawdzie prototypów na torze, ale są niesamowici kibice, no i jest jedyny w swoim rodzaju tor.

ZOBACZ TAKŻE:

Mercedesem 220 SE po Nurburgringu | Zielone piekło sprzed lat

Mercedesem 220 SE po Nurburgringu | Zielone piekło sprzed lat