Porsche Supercup | Barcelona | Hiszpania udana, czas na Monte Carlo

Kuba Giermaziak - zawodnik Verva Racing Team, uczestniczący w tegorocznym cyklu Porsche Supercup zajął na hiszpańskim torze Catalunya czwarte miejsce.  Okazja do walki o podium nadarzy już w ten weekend na słynnym torze w Monaco

 

Tajemnice Muzeum PorscheTajemnice Muzeum Porsche


Udane kwalifikacje Kuby Giermaziaka do pierwszego wyścigu  w sezonie 2013 i nowe auto dla wszystkich zawodników cyklu były zapowiedzią sporych emocji dla kibiców Verva Racing Team.  Po dobrym starcie z pierwszej linii, polak utrzymał się za liderem - Seanem Edwardsem. Dzięki równej jeździe,  w trakcie wyścigu systematycznie powiększał przewagę nad resztą stawki. Jednak od połowy zawodów, co raz słabiej spisujące się opony w Porsche polskiego zawodnika, pozwoliły rywalom zmniejszyć wypracowaną w trakcie wyścigu przewagę. Kluczowe dla rywalizacji w Katalonii okazało się ostatnie okrążenie, na którym to Michael Ammermueller, uderzył w tył samochodu polskiego zespołu. Giermaziak wypadł z toru a Nicki Thimm wyprzedził niemieckiego sprawcę całego zamieszania, awansując tym samym na drugie miejsce. Trzeciemu linię mety udało się przekroczył właśnie Ammermueller a czwarty był Kuba Giermaziak, który zdąrzył wrócić na tor przed kolejną grupą nadjeżdżających kierowców.

Z tyłu o przebicie się w stawce walczył drugi kierowca pierwszego polskiego zespołu w Porsche Supercup. Patryk Szczerbiński miał podobne problemy z zużyciem opon, w wyniku czego dojechał do mety na 15. pozycji.

 

Kuba Giermaziak: „Start był dobry i wyścig do połowy układał się po naszej myśli. Ciężko było walczyć z Seanem, choć w zasadzie przez cztery pierwsze okrążenia nie traciłem do niego. Potem nasz samochód zaczął się dziwnie zachowywać. Wygląda na to, że przesadziliśmy z ciśnieniami w oponach. No i na ostatnim kółku zostałem uderzony w tył przez Ammermuellera. Postawiło mnie bokiem i wyrzuciło poza tor. Moim zdaniem powinien dostać karę, ale sędziowie byli innego zdania. Za dwa tygodnie wyścig w Monako, który będzie trudny, więc nastawiamy się już na kolejny weekend Grand Prix. Ogólne wnioski po pierwszym weekendzie są pozytywne. Musimy jeszcze popracować nad ustawieniami”.

Patryk Szczerbiński: „Nie da się ukryć, że nie był to mój najlepszy wyścig. Zabrakło tempa na dystansie. Trochę nie trafiliśmy z ustawieniami, bo przez ostatnich siedem czy osiem kółek nie dało się go prowadzić. Szczególnie tył był bardzo niestabilny. Miałem mocną nadsterowność. Nie dawało się dobrze wychodzić z zakrętów i dlatego straciłem pod koniec dwie pozycje. Trudny wyścig już za nami. Teraz trzeba zapomnieć o tym, co działo się w Barcelonie i starać się piąć do góry. Nauczymy się na popełnionych błędach. Tymczasem czekam już na Monako”.

Więcej o: