Gazeta.pl > Motorsport >  Artykuły

Wywiad | Bryan Bouffier: Miałem pecha!

piw
24.01.2012 12:36
A A A Drukuj
Bryan Bouffier fot. Marcin Kaliszka | WRC
Po raz pierwszy od wielu sezonów o mistrzostwo Polski walczyło do ostatniego odcinka specjalnego aż trzech kierowców. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że triumfatorem po raz czwarty zostanie Bryan Bouffier. Tak się jednak nie stało. Spokojny dotychczas kierowca nie ukrywa emocji i rozgoryczenia tym faktem oraz nadziei na to, że sezon 2012 okaże się dla niego szczęśliwszy.

WRC: Na twojej stronie internetowej znajduje się link do fanklubu stworzonego nie przez Francuzów, ale przez Polaków. Jak porównałbyś kibiców z jednego i drugiego kraju?
Bryan Bouffier: -Rzeczywiście, jest to polski fanklub, którym zarządza Jarosław Deput. Ciężko jest mi jednak porównywać jednych i drugich kibiców, chociaż myślę, że w Polsce mam ich więcej. Co ciekawe, część z nich poznałem na Rajdzie Szkocji, gdzie przybyli właśnie po to, aby mnie dopingować. Generalnie mam wielu fanów nie tylko w tych dwóch krajach, ale i całej w Europie.

Nie wziąłeś udziału w Rajdzie Polski, ponieważ kolidował z włoskim Sanremo. Opuściłeś także Lotos. Czy to oznacza, że mistrzostwa Polski są dla ciebie treningiem podporządkowanym pod kalendarz IRC?
-Jeśli mam okazję jeździć w mistrzostwach z tak świetnymi rajdami jak w przypadku IRC, a do tego w zespole fabrycznym, to wiadomo, że będę to traktował jako priorytet.

W Polsce startujesz regularnie od trzech lat, ale ani ty, ani Xavier Panseri nie mówicie po polsku. Nie jest to uciążliwe, chociażby podczas czytania regulaminów?
-Czasami tak. Byłoby oczywiście o wiele wygodniej, gdybym znał wasz język, jednak w Polsce spędzam rocznie około 1,5 miesiąca, więc możliwości jego nauki są naprawdę ograniczone.

Skutki nieznajomości języka polskiego odczułeś na dojazdówce podczas Rajdu Dolnośląskiego w 2008 roku, a film z tego wydarzenia momentalnie obiegł internet.
-To była straszna sytuacja i naprawdę jest mi z tego powodu wstyd! Mogę tylko powiedzieć, że kiedy spotykam tego policjanta podczas Rajdu Dolnośląskiego czy Rajdu Karkonoskiego, on wydaje się bardzo zadowolony z faktu, że mnie widzi

Przez twoją nieobecność w dwóch rundach RSMP, by zdobyć tytuł mistrza, musiałeś perfekcyjnie przejechać pozostałe pięć rajdów, bo najmniejszy błąd mógł cię kosztować utratę zwycięstwa. Tak też się stało
-Straciłem cenne punkty podczas Rajdu Dolnośląskiego, gdzie złapałem kapcia. W Koszycach połamałem koło i zawieszenie. Mimo to wraz moim głównym sponsorem - firmą Tedex - byliśmy bardzo blisko tytułu.

Gdyby ktoś cię zapytał, dlaczego nie zdobyłeś tytułu mistrza, jak byś na to odpowiedział jednym zdaniem?
-Żeby zdobyć tytuł mistrza, musiałbym być po prostu lepszy.

Czy na początku sezonu dopuszczałeś do siebie myśl, że N-grupowy samochód zdobędzie mistrzostwo, pokonując między innymi ciebie w S2000?
-W 2009 roku startując N-grupowym samochodem w barwach Malkom Rally Teamu, zdobyłem tytuł mistrza, więc i tym razem byłem przekonany, że jest to możliwe. Zresztą także wtedy walka o tytuł trwała do ostatnich kilometrów.

Czy po tym wszystkim pomyślałeś chociaż raz: może i ja ponownie wsiądę do N-ki?
Na ten moment jestem bardzo zadowolony z S2000, ale w przyszłości?

-Kto wie ...

Czym zasadniczo różnił się Peugeot 207 S2000, którym startowałeś w ubiegłym sezonie, od tegorocznego?
-Pod koniec ubiegłego roku zacząłem jeździć 207 S2000 w wersji Evolution, która, głównie ze względu na silnik, różniła się od poprzedniego modelu. W tym roku prowadziłem ten sam samochód, poprawiono w nim jedynie amortyzatory.

We Francji są dwa rodzaje mistrzostw - asfaltowe i szutrowe. Czy myślisz, że ten pomysł można zaadaptować do Polski?
-W tej chwili nie widzę takiej możliwości - macie za mało rajdów szutrowych. Uważam, że idealna sytuacja jest wtedy, gdy w danych mistrzostwach kierowcy ścigają się po różnych nawierzchniach. W 2010 roku startowałem w Rajdzie Cypru, który w połowie składał się z asfaltów, a w połowie z szutrów. Może organizatorzy RSMP powinni pomyśleć nad takim rozwiązaniem, bo byłyby to bardzo widowiskowe i ciekawe rundy.

Dwa lata temu powiedziałeś, że twoim marzeniem jest IRC lub mistrzostwa Europy? Dlaczego wybrałeś IRC?
Nadarzyła mi się taka okazja, poza tym poziom w IRC jest znacznie wyższy. Na plus przemawiała jednak przede wszystkim jego medialność, o którą dobrze dba stacja Eurosport.

Co zatem będzie następne - mistrzostwa świata?
-Tak, bardzo bym chciał w nich wystąpić, ale najpierw muszę wygrać cykl IRC, co przy obecnej konkurencji będzie niezwykle trudne.

W jakim samochodzie i w których cyklach będziemy cię oglądać w przyszłym roku?
-Za wcześnie, by o tym powiedzieć. Rozmowy na ten temat wciąż trwają.

Zapewne w twoim grafiku znajdą się mistrzostwa Polski - kiedy wreszcie ci się to znudzi? A może chcesz być polskim Loebem?
-Świetnie się bawię, występując w Polsce i dopóki będę miał taką możliwość, chcę startować w RSMP. A co do Loeba - on jest tylko jeden.

Masz dużo wolnego czasu dla siebie i swojej narzeczonej Lindy? Kiedy stwierdzisz, że trzeba założyć rodzinę, wybudować dom, zacząć rodzinne życie?
-Z Lindą nie mamy obecnie czasu na założenie rodziny. Ona także jest bardzo zajęta pracą w Citroen Racing, gdzie - po przejęciu obowiązków Marka Nawareckiego - odpowiada w zespole za komunikację. Ciągle tylko przemieszczamy się pomiędzy Paryżem, gdzie Linda ma mieszkanie, a Die (niedaleko Valence), gdzie mamy dom. Stateczne życie nie jest na razie dla nas .

Który z trzech tytułów mistrza Polski wspominasz jako najtrudniejszy do zdobycia?
-Najbardziej jestem dumny z tytułu zdobytego w 2009 roku, kiedy jeździłem w barwach małego, ale niesamowicie zmotywowanego zespołu. Gdy Zbyszek Maliński zaproponował mi starty w barwach Malkom Rally Teamu, naprawdę nie byłem pewny swoich możliwości za kierownicą N-grupowego samochodu, którym później znakomicie zajmował się Wiesław Stec. Mieliśmy bardzo pracowity sezon i poważną konkurencję, i wszyscy musieliśmy się mocno napracować na ostateczny wynik.

Niektórzy kierowcy i kibice narzekają, że polskie rajdy idą w złą stronę - jest zbyt wiele rund, te same, nudne odcinki. Przychylasz się do tej opinii?
-Nie, moim zdaniem wcale nie jest tak źle. Każdy powinien sobie uświadomić, jak ciężko jest zorganizować rajd, załatwić formalności z odpowiednimi władzami i ekologami oraz prawidłowo go przeprowadzić. Siedem rund to, moim zdaniem, odpowiednia liczba, choć odcinki specjalne rzeczywiście mogłyby być w końcu nieco inne. W tym miejscu chciałbym jednak podziękować organizatorom rajdów za naprawdę dobrą robotę.

W 2009 roku powiedziałeś, że Zbigniew Maliński jest twoim najlepszym przyjacielem z wszystkich polskich kierowców rajdowych. Czy teraz to się zmieniło?
-Zbyszek nadal jest moim przyjacielem, ale mamy już nieco inne relacje - startujemy w tych samych rajdach, a w czasie ich trwania wspólnie spędzamy czas, jemy i rozmawiamy o odcinkach. Często pomaga mi także w doborze opon. Kiedy jestem w Polsce, jest dla mnie przewodnikiem, kimś w rodzaju organizatora wycieczki. Był ze mną także na tegorocznym Rajdzie Azorów. Poza tym ma niesamowitą wiedzę i mogę się od niego wiele nauczyć o polskiej historii, dzięki czemu lepiej rozumiem ten kraj.

Na pewno słyszałeś o proteście ze strony Cersanit Rally Teamu na samochód Kajetana Kajetanowicza i kontrowersjach, jakie wzbudził. Jakie jest twoje stanowisko w tej sprawie?
-Są pewne przepisy, które umożliwiają kierowcy złożenie protestu, i jeśli kierowca czuje, że powinien to zrobić - niech to robi. Te słowa starczą za mój komentarz w tej sprawie.

Kto był twoim największym rywalem w sezonie 2011 - Kajetanowicz czy Sołowow?
Oczywiście Kajetan Kajetanowicz, bo zdobył tytuł. Poziom konkurencji w polskich rajdach ciągle się zwiększa, a Kajetanowicz i Sołowow to dwaj naprawdę wielcy kierowcy. Michał ma wielkie szanse na zdobycie tytułu mistrza Polski w przyszłym roku, ale on jest jednym z tych kierowców w stawce, którym czasem nie dopisuje szczęście - złapią kapcia, dopadnie ich jakaś drobna awaria i przez to tracą cenne punkty, a w efekcie - tytuł.

Większość kibiców sądziło, że zdobędziesz czwarty tytuł mistrza Polski, ale ci się to nie udało. Czujesz, że zawiodłeś siebie i swoich fanów?
-Jestem naprawdę rozczarowany tym, że nie wygrałem i jest mi bardzo przykro w stosunku do Tedexu, bo byliśmy już tak blisko tytułu Ale musimy myśleć pozytywnie - wystartowaliśmy tylko w 5 rundach RSMP, co zmniejszyło nasze szanse na mistrzostwo. Mimo to jechaliśmy dobrze, 4 razy wygraliśmy rajd w generalce, więc nie możemy zbytnio narzekać. Ciągle mam w pamięci Rajd Wielkiej Brytanii z 1998 roku, kiedy jadący Corollą WRC Carlos Sainz mógł zdobyć tytuł mistrza świata, ale 300 metrów przed metą na ostatnim odcinku padł mu silnik. Właśnie takie są rajdy - wszystko może się zdarzyć.

Wyciągnąłeś ze swojej porażki jakieś wnioski na przyszłość?
-Myślę, że po prostu miałem pecha. Teraz myślę wyłącznie o przyszłości.

Dwa lata temu byłeś na odcinkach niemal perfekcyjny, ale teraz zaczynasz popełniać błędy. To także tylko pech czy może coś złego dzieje się z twoją jazdą w RSMP?
-Zdecydowanie bardziej cisnę i to jest chyba główny powód popełniania błędów. A może po prostu się starzeję?

Z kolei sezon w IRC rozpocząłeś od zwycięstwa w Rajdzie Monte Carlo, ale później bywało już różnie. Jesteś zadowolony ze swojego wyniku czy może spodziewałeś się czegoś więcej?
-Moim celem było wygranie IRC. Nie udało się, ale mimo to nie było źle - mam na koncie 1 zwycięstwo, 2 drugie miejsca, 2 trzecie miejsca, 2 czwarte miejsca, 1 siódme miejsce i 2 dzwony. Przed Rajdem Cypru miałem nawet szansę na zdobycie tytułu mistrza, jednak nie dałem rady w nim wystartować. W sezonie 2011 musiałem się wielu rzeczy nauczyć, ale sporo nauki jest wciąż jeszcze przede mną. W przyszłym roku mam nadzieję poprawić swoje wyniki.

Ostatni wywiad z tobą na łamach WRC ukazał się dwa lata temu. Czy od tego czasu coś się w tobie zmieniło - jesteś starszy, traktujesz rajdy poważniej?
-Nic się nie zmieniło. Jestem ciągle tym samym Bryanem Bouffierem.

Rozmawiała: Kamila Zdebska

Wywiad opublikowany w magazynie "WRC" nr 123

Materiały partnera

 

ZOBACZ TAKŻE:

Rajd Monte Carlo | Pierwsze łupy Loeba - wyniki

Rajd Monte Carlo | Kościuszko wygrał w PWRC

Rajd Monte Carlo | Koniec jazdy dla Latvali. Loeb pierwszy

Podziel się

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
2012, 491 664 PLN
2012, 74 490 PLN
2012, 46 990 PLN
2012, 73 300 PLN