Rajd Dakar 2012 | Hołek trzeci, Małysz awansuje

Po drugim etapie Rajdu Dakar Krzysztof Hołowczyc i Jean-Marc Fortin, którzy przez długi czas na poniedziałkowym odcinku prowadzili,  zajmują  trzecie miejsce.  Na czwartą pozycję w generalce awansował motocyklista Orlen Kuba Przygoński. Każdym kilometrem przejechanym po odcinkach specjalnych cieszy się Adam Małysz

Dziś etap z San Rafael do San Juan. Trasa liczy 561 kilometrów dla motocykli i 499 dla samochodów. Najpierw zawodnicy pokonają dojazdówkę liczącą 291 kilometrów, następnie przystąpią do odcinka specjalnego (270 km motocykle, 208 km samochody), którego meta jest zlokalizowana przy samym biwaku. Trasa wkracza w Andy.

Etap będzie bardzo trudny, dziurawy i zdradliwy. To również bardzo duży test dla wydolności silników w rajdowym sprzęcie.

Prowadzi Nasser Al-Attiyah

W drugim dniu Dakar Rally 2012 zawodnicy mieli do pokonania niemal 800 km etapu w tym 295 km odcinka specjalnego. W stawce samochodowej na liczącym 295 kilometrów odcinku specjalnym zwyciężył Nasser Al-Attiyah, który pierwszego dnia walczył z problemami technicznymi w swoim tylnonapędowym Hummerze i stracił cenne minuty.

Zaraz za nim ze stratą 54 sekund uplasował się Stephane Peterhansel, następnie nadjechał Robby Gordon (2'24) i Krzysztof Hołowczyc (3'31). Hołek prowadził do 140 kilometra, jednak Hummery okazały się szybsze na bardzo zdradliwych wydmach. Załoga Orlen Team w generalce rajdu jest trzecia i traci 2'33 do lidera Stephane Pterhansela oraz zaledwie 5 sekund do Robbiego Gordona.

Początek był bardzo szybki. Na technicznej partii prowadziliśmy o ponad minutę. Nie byłem w stanie utrzymać tego tempa na olbrzymich dziurach występujących w dalszej części OSu. Nie czuję jeszcze idealnie trakcji samochodu na wybijającej trasie. W tych warunkach rewelacyjnie spisały się Hummery, widać, że są to silni konkurenci, ale czy wytrzymają tempo całej, długiej rywalizacji zobaczymy. Dzisiejszy OS był bardzo wymagający, wszyscy cisnęli bardzo mocno i myślę, że kolejne etapy pokażą, kto się tak naprawdę liczy w stawce - opowiadał Krzysztof Hołowczyc.

Małysz cieszy się kilometrami

W klasyfikacji Adam Małysz jet na 55. pozycji. Gdy startujący z Rafałem Martonem były skoczek narciarski dojechał na biwak, jego pilot przy wszystkich pogratulował mu świetnej jazdy.

Adasia nie można rozpuścić. Nic takiego się nie wydarzy. Mogę mu szczerze powiedzieć, że jestem z niego zadowolony. A jestem, bo przejechaliśmy cały odcinek bez najmniejszych problemów. Oczywiście, da się szybciej i moglibyśmy to zrobić. Ale ustaliliśmy, że pojedziemy swoim tempem. Nie popełniliśmy żadnego błędu, auto jest nietknięte. Ani razu nie musieliśmy się zatrzymywać - wyjaśnił swoje zachowanie.


Debiutujący w Dakarze kierowca na razie cieszy się każdym kilometrem przejechanym po odcinkach specjalnych tego niesamowitego rajdu. O tym, co działo się na trasie opowiada z błyskiem w oku.

Fajne były płaskie szutry na początku odcinka specjalnego. Szliśmy, ile fabryka dała, ze 160 km/h. Później zaczęły się wąwozy i przejazdy rzeczne więc musieliśmy zwolnić. Wydmy przejechaliśmy bez problemów, ale końcówka oesu poszła nam już gorzej. Jechaliśmy wolniej, bo mieliśmy mało powietrza w oponach. Spuściliśmy je na piach, a potem szkoda nam było czasu zatrzymywać się i dopompowywać. Może i dobrze, bo niektórzy wyraźnie na tych pagórkach przesadzali. Patrzyłem z zazdrością jak inni ostro szli po kamieniach. Tylko co ja przyspieszałem, Rafał mnie hamował. "Jeszcze cały Dakar przed nami" mówił. Kawałek dalej wszyscy stali z awariami - mówił Małysz.

 

Gryszczuk z kłopotami

Po raz kolejny kłopoty z samochodem mieli Albert Gryszczuk i Michał Krawczyk. Choć na pierwszej części odcinka specjalnego udało im się odrobić część strat z niedzieli, do północy nie dotarli do mety poniedziałkowego etapu. Przyczyną przymusowego postoju na trasie były kłopoty z wahaczem.

Zawodnicy otrzymali potrzebne do naprawy części od szybkiego serwisu pod przewodnictwem Mirka Zapletala. Naprawili auto i ruszyli w dalszą drogę. W trakcie pokonywania kolejnych kilometrów trasy musieli jeszcze ugasić pożar w swoim Mitsubishi Pajero. Zmęczona załoga dotarła na biwak o 2:20. Do akcji serwisowej przystąpili mechanicy.

Przygoński awansował na czwartą pozycję

Motocykliści mieli do pokonania odcinek specjalny krótszy od samochodów o 5 kilometrów, łączna długość trasy wynosiła 782 kilometry. Zaciekła walka o zwycięstwo toczyła się między Hiszpanem Marc'kiem Comą a Francuzem Cyrilem Despres - dwoma motocyklistami, którzy zwyciężyli ostatnie sześć edycji Rajdu Dakar.

Drugi etap wygrał Hiszpan i umocnił swoją pozycję lidera klasyfikacji generalnej. Na mecie odcinka z trzecim czasem pojawił się Barreda, a za nim Lopez i Przygoński.

Zawodnik Orlen Team nie był jednak zadowolony ze strategii jazdy przyjętej na początkowej części oesu. Spośród pozostałych Polaków 17. miejsce zajął Jacek Czachor, a Marek Dąbrowski był 32.

- Początek oesu to w zasadzie asfaltowy szuter. Było tak twardo, że można było jechać tyle ile wyciągał motocykl, czyli około 140-150 km/h, więcej się nie dało. Jednocześnie trzeba było bardzo uważać żeby nie spalić tylniej opony, co jest dość częste w warunkach tak wysokich temperatur, jakie dzisiaj panują w Argentynie. Zwolniłem więc i uważałem, gdyż wolałem dojechać do mety niż zostać na odcinku specjalnym wymieniając mus w kole. Trochę jestem niezadowolony z taj strategii. Czołówka jechała pełnym gazem i straciłem do nich około jednej, może półtorej minuty na tej szybkiej partii. Na szczęście po tankowaniu zaczął się bardziej kręty i wymagający technicznie odcinek po piachu. Tam starałem się jechać najszybciej jak potrafię i wypracowałem dobre tempo. Jestem zadowolony z tego etapu, jadę w bardzo szybkiej grupie i jeśli utrzymam prędkość wówczas na pewno będzie dobry wynik - komentował Kuba Przygoński

 

Kapitan startował wyżej

Jacek Czachor drugiego dnia rajdu skorzystał z udogodnienia regulaminowego przysługującego zawodnikom z listy elite. Kapitan Orlen Team poprosił, by ze względu na problemy techniczne z gaźnikiem na pierwszym etapie mógł startować z wyższej pozycji niż wynikało to z klasyfikacji.

- Startowałem jako jedenasty, zaraz za mną jechał bardzo szybki Cyril Despres. Dogonił mnie na odcinku i musiałem go puścić żeby nie blokować jego dobrego tempa. Zaraz za Cyrilem przyjechał jego kolega z zespołu Ruben Faria, złapałem się za nim i starałem się trzymać na superszybkich prostych. Wiedziałem, że tam mogę zyskać. Pierwszą część odcinka pojechałem bardzo dobrze, później zaczął się cięższy teren biegnący po bardzo trudnych wydmach, na których występował camel grass. Starałem się nie wypaść z najszybszej dwudziestki. Tempo narzucone przez czołówkę było naprawdę duże, jestem zadowolony z dzisiejszego etapu i zdaję sobie jednocześnie sprawę, że to będą niezwykle wymagające zawody - mówił Jacek Czachor.


Problemy z teleskopem miał Marek Dąbrowski. Nie potrafił go odpowiednio skonfigurować żeby osiągnąć swoje tempo.

Nie mam dużego doświadczenia z motocyklem - czterysta pięćdziesiątką, ale liczę na to, że wszystko zostanie ustawione jak należy. Ku mojemu zaskoczeniu dobrze znoszę fizycznie olbrzymie upały panujące w Argentynie i nie mam problemu z kondycją na wymagających odcinkach specjalnych -  opowiada Dąbrowski.

 

Łaskawiec najszybszy w quadach


Drugi etap Dakaru był popisem Łukasza Łaskawca. Quadowiec RMF Caroline Team kilka razy się zatrzymywał, a mimo to na trasie prowadzącej z Santa Rosa de la Pampa do San Rafael osiągnął najlepszy czas.

- Pomagałem dzisiaj dwóm motocyklistom. Jednego zbierałem po wypadku. Drugiemu na wydmach pomagałem podnieść motocykl, bo nie mógł sobie z tym poradzić. Gdzieś po drodze uderzyłem jeszcze w kamień, mam dziurę w misce olejowej, a udało mi się jeszcze wykręcić najlepszy czas - opowiadał o wydarzeniach z poniedziałku "Łoker".

Na szczęście start naszego reprezentanta do dzisiejszego dnia rywalizacji nie był zagrożony. Gdyby nie kontrowersyjna i jeszcze nie ostateczna informacja o wykluczeniu go z klasyfikacji generalnej z powodu niezgodnego z regulaminem sprzętu, Łaskawiec byłby liderem rajdu.

Menedżerowie cały czas starają się o anulowanie krzywdzącej dla Polaka i kilku innych zawodników decyzji.


Rajd Dakar 2012 - wyniki II etapu


Samochody - II etap

1. Nasser al-Attiyah/Lucas Cruz (Q/E)                    Hummer H3 2:47.18
2. Stephane Peterhansel/Jean-Paul Cottret (F)      Mini All4Racing +54
3. Robby Gordon/Johnny Campbell (USA)                Hummer H3 +2.42
4. Krzysztof Hołowczyc/Jean-Marc Fortin (PL/B)      Mini All4 Racing +3.31
5. Nani Roma/Michel Perin (E/F)                              Mini All4 Racing +4.15
6. Giniel de Villiers/Dirk von Zitzewitz (ZA/D)          Toyota Hilux +4.37
7. Guilherme Spinelli/Youssef Haddad (BRA)           Mitsubishi Racing Lancer +9.57
8. Leonid Nowickij/Andreas Schulz (RUS/D)             Mini All4 Racing +12.20
9. Ricardo Leal dos Santos/Paulo Fiuza (P)             Mini All4 Racing +13.31
10. Lucio Alvarez/Bernardo Graue (RA)                   Toyota Hiluz +14.10
...
49. Adam Małysz/Rafał Marton (PL)                        Mitsubishi Pajero 3.2 DI-D +1:30.28
132. Piotr Beaupre/Jacek Lisicki (PL)                      BMW X5 CC
148. Albert Gryszczuk/Michał Krawczyk (PL)           Mitsubishi Pajero 3.2 DI-D

Samochody - po II etapie

1. Peterhansel 3:20.33,
2. Gordon +2.28,
3. Hołowczyc +2.33,
4. de Villiers +3.49,
5. Roma +5.32,
6. al-Attiyah +8.47,
7. Spinelli +11.07,
8. Nowickij +11.17,
9. Leal dos Santos +14.41,
10. Alvarez +15.22,
...
55. Małysz +1:46.53.

 

źródło: Orlen Team, RMF Caroline Team

Iwona Petryla

ZOBACZ TAKŻE:

Rajd Dakar 2012 | Tragedia na trasie

Rajd Dakar 2012 | Hołowczyc drugi w generalce

Rajd Dakar 2012 | Co, gdzie, kiedy?

Więcej o: