Opinie Moto.pl: nowy Nissan Juke. Jeździliśmy drugą generacją japońskiego bestsellera

Gdy pierwsze wcielenie Juke'a debiutowało blisko dekadę temu, nikt nie spodziewał się, że odniesie aż tak spektakularny sukces. 1,5 miliona sprzedanych egzemplarzy to znakomity wynik. Czy następca powtórzy ten sukces? Sprawdzamy w warunkach drogowych możliwości najbardziej oryginalnego modelu Nissana ostatnich lat.

Poprzednik wyglądał kontrowersyjnie, ale oryginalna stylizacja przypadła do gustu klientom. Debiutujący właśnie model garściami czerpie wzorce z pierwowzoru, ale i wprowadza sporo świeżości. Atrakcyjnie zaprojektowane nadwozie można osadzić na 19-calowych felgach i wybrać jeden z 26 wariantów kolorystycznych. Wśród nich mamy też lakiery specjalne i Fuji Set przewidziany specjalnie dla japońskiego crosssovera. Kontrastujący z barwą karoserii dach mocno wyróżnia Nissana na tle konkurencji.

Spore są też gabaryty. Juke ma teraz 421 centymetrów długości, 180 szerokości i 159,5 wysokości. Co ciekawe, już w podstawowej wersji otrzymujemy w pełni LED-owe reflektory.

Nissan Juke 2020Nissan Juke 2020 fot. Piotr Mokwiński

Jeden silnik, dwie skrzynie

To ostatni moment, by kupić Juke'a z wolnossącym, benzynowym silnikiem. Oferta dotyczy ostatnich sztuk pierwszej generacji. W nowym modelu producent postawił na motor wsparty doładowaniem. Mało tego, póki co wybór jest bardzo ograniczony. W Nissanie mamy tylko jedną propozycję w postaci litrowej jednostki. Trzycylindrowy agregat generuje 117 koni mechanicznych i 200 Nm z funkcją overboost. W teorii, taki zestaw powinien być wystarczający. Zwłaszcza w dobie wszechobecnego dowsizingu.

Faktycznie, po pierwszych kilometrach przekonuje łagodnym oddawaniem mocy i przyzwoitą dynamiką. W połączeniu z manualną, 6-stopniową skrzynią, przyspiesza do setki w 10,4 sekundy. W mieście nie brakuje mu mocy i całkiem sprawnie reaguje na polecenia wydawane prawą nogą kierowcy. Motor pracuje dość kulturalnie i okazuje się też całkiem oszczędny. 1250-kilogramowe auto zużywa w warunkach miejskich 7-7,5 litra. To naturalne środowiska Juke'a z 17-centymetrowym prześwitem. Łatwo nim manewrować, a praca poszczególnych podzespołów została wyraźnie nastawiona na komfort. Lewarek ręcznej przekładni nie jest przesadnie precyzyjny, ale wystarczający podczas codziennej eksploatacji. Układ kierowniczy mógłby mieć nieco słabsze wspomaganie, pomagające przy dynamicznych manewrach. Z drugiej strony, Nissan do nich nie zachęca. Tym bardziej, że motor słabnie już powyżej 100 km/h. O ile w mieście to nie przeszkadza, o tyle na drogach ekspresowych i autostradach już tak. Również w górzystym terenie będziecie musieli często sięgać do drążka i redukować z czwórki na trójkę lub dwójkę.

Teoretycznie ciekawszym wariantem powinna być dwusprzęgłowa skrzynia DCT. 7 biegów wraz z możliwością ręcznej zmiany trybów za sprawą manetek przy kierownicy spodoba się miłośnikom jeszcze większego komfortu. Szkoda tylko, że automatyczny mechanizm sprawdza się jedynie podczas spokojnej jazdy. Agresywne traktowanie pedału gazu sprawia, że przekładania potrafi nieprzyjemnie szarpnąć, a wbijanie kolejnych przełożeń trwa trochę za długo. W tej kwestii konkurencja lepiej odrobiła pracę domową. W przypadku Nissana to dziwne, bo poprzednich latach nawet 40 procent użytkowników decydowało się na taką specyfikację.

Juke ma jednak inne zalety. Konstruktorzy przyjemnie zestroili zawieszenie. Okazuje się sprężyste i gwarantuje przyzwoity komfort na nierównych drogach. Pozwala też na całkiem dynamiczne pokonywanie zakrętach, choć należy pamiętać, że japoński crossover nie jest sportowcem. Wyżej umieszczony środek ciężkości przyspieszy interwencję systemów wsparcia. Auto jest natomiast nieźle wyciszone. Przy prędkościach autostradowych do kabiny dociera przyjemny szum powietrza opływającego karoserię.

Nissan Juke 2020Nissan Juke 2020 fot. Nissan

Próby autonomicznej jazdy

Juke jest poligonem doświadczalnym na nowych systemów wsparcia kierowcy. Nissan chwali się, że najnowszy model pozwala na autonomiczną jazdę w ograniczonym czasie. Co to oznacza? Auto utrzyma się w pasie ruchu, a aktywny tempomat zachowa odległość względem poprzedzającego pojazdu. Przy prędkościach rzędu 70-80 km/h, elektronika zdaje egzamin. Gorzej na ostrzejszych łukach i wyższych szybkościach. Lepiej wtedy zdać się na własne doświadczenie i umiejętności.

Z drugiej strony, mamy też kilka innych, przydatnych na co dzień systemów. To między innymi układ wyhamowujący crossovera przed pieszymi, rowerzystami i innymi przeszkodami. Rozpoznaje znaki drogowe i monitoruje w trybie ciągłym martwe pole. Podczas cofania, zestaw czujników ostrzeże przed pojazdem poruszającym się prostopadle względem naszego toru jazdy i w razie potrzeby, w trybie awaryjnym uruchomi hamulce.

Przeprojektowane wnętrze

Nissan zrezygnował z finezyjnych kształtów na rzecz zdecydowanie lepszej ergonomii i lepszych multimediów. Kokpit wygląda bardziej klasycznie, choć wciąż ciekawie. Wskaźniki przed oczami kierowcy są analogowe, a między nimi wpisano spory wyświetlacz komputera pokładowego. Jest przejrzysty i łatwo się poruszać po kolejnych zakładkach menu. Pośrodku umieszczono 8-calowy panel z dotykową obsługą i nawigacją bazującą na oprogramowaniu TomTom. Łączy się ze smartfonami i pozwala na przeniesienie na ekran ulubionych aplikacji. Dodatkowo współpracuje z nagłośnieniem sygnowanym przez firmę Bose. Przedstawia się efektownie, bowiem głośniki przytwierdzono do zintegrowanych zagłówków przednich foteli. Niestety, spodziewaliśmy się po audio trochę lepszego brzmienia.

Dobrze natomiast przedstawia się kwestia materiałów wykończeniowych. Nissan zrobił wyraźny krok do przodu. Kokpit wykończono solidnie, a część paneli jest miękka i przyjemna w dotyku. Niektóre z nich mogą być obite ekologiczną skórą lub alcantarą. Do tego, mamy podświetlony krąg wokół lewarka zmiany biegów, masywny podłokietnik i klimatyzację regulowaną tylko w jednej strefie. Przednie, dość mocno wyprofilowane oparcia okazują się wygodne. Nieźle jest też z tyłu, gdzie osoba o wzroście do 185 centymetrów bez zająknięcia pokona kilkaset kilometrów. Bagażnik o pojemności 422 litrów wyposażono w całkiem szeroki otwór załadunkowy. Po złożeniu kanapy, możliwości przewozowe rosną do 1305 litrów (do linii dachu).

Nissan Juke 2020Nissan Juke 2020 fot. Nissan

Nowy Nissan Juke - ceny w Polsce i podsumowanie. Znamy już cennik

Produkcja japońskiego crossovera już ruszyła w brytyjskich zakładach koncernu. Nissan niedawno przedstawił polski cennik, a samochód można zamawiać. Pierwsze sztuki pojawią się nad Wisłą jeszcze przed Bożym Narodzeniem.

Czy warto? Juke z pewnością wydoroślał i oferuje znacznie wyższy poziom praktyczności. Gwarantuje też lepszy komfort jazdy i stosunkowo oszczędny silnik. Spodoba się również gadżeciarzom ceniącym proste w obsłudze i funkcjonalne multimedia. Auto wciąż wygląda ciekawe i podąża własną drogą. Gdy debiutowało, konkurowało tylko z jednym rywalem. Obecnie segment B to aż 24 samochody. Japoński crossover powinien się jednak przebić i kontynuować dobrą passę. W bazowej, przyzwoicie wyposażonej wersji kosztuje 67 900 zł. Najtańsza specyfikacja z automatem to wydatek na poziomie 79 tysięcy.

Więcej o:
Komentarze (6)
Nowy Nissan Juke - opinie, test, spalanie. Jeździliśmy drugą generacją japońskiego bestsellera
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Hermann von Salza

    Oceniono 2 razy 0

    Fajny ale dobrze, że na niego nie czekałem. Brak szklanego dachu i pewnie na razie nowego silnika 4 cylindrowego 1.3 turbo jest dyskwalifikujące.

  • Gość: db

    Oceniono 6 razy 0

    68 tyś to naprawde nie dużo za pożądne auto
    za bazdziewna Polówke czy fieste trzeba dać więcej

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX