Opinie Moto.pl: Lexus LC 500. Jeździliśmy jednym z najbardziej oryginalnych coupé w sprzedaży

Droga Lexusa LC 500 do salonów sprzedaży była długa. Najpierw japoński producent zaprezentował fantastycznie wyglądający samochód studyjny LF-LC na salonie samochodowym w Detroit w 2012 r. Dopiero cztery lata później miała miejsce premiera wersji produkcyjnej. Wtedy okazało się, że wygląda równie imponująco. Zanim Lexus LC trafił do salonów dealerskich minął kolejny rok. Czy warto było czekać?

Model LC 500 jest dostępny w dwóch wersjach napędowych. Jedna z dopiskiem „h” ma hybrydowy napęd, którego moment obrotowy jest przekazywany na tylną oś przez niezwykle skomplikowaną przekładnię. Druga jest bardziej klasyczna – pod jej maską znalazł się wolnossący silnik V8 o pojemności skokowej 5 l. Osiąga moc 464 KM.

Lexus LC 500 to klasyczne gran turismo

Właśnie tym modelem mieliśmy okazję podróżować. Maksymalny moment obrotowy silnika o wartości 540 Nm jest przekazywany na koła za pośrednictwem 10-stopniowej automatycznej skrzyni biegów. Takie parametry pozwalają na rozpędzenie się do 270 km/h i osiągnięcie pierwszej setki w 4,7 s.

Trudno powiedzieć, że Lexus LC 500 jest klasycznie pięknym samochodem, ale na żywo robi ogromne wrażenie. Zwłaszcza w jasnych kolorach lakieru, które uwydatniają jego oszałamiające linie. Czarny kolor testowego egzemplarza je nieco ukrywa i sprawia, że samochód prezentuje się skromniej, za to pasuje do dachu wykonanego z laminatu włókien węglowych – to cecha charakterystyczna wersji wyposażenia „carbon”. Mimo to trzeba przyznać, że projektantom udało się osiągnąć swój cel. Lexus LC na żywo wygląda wstrząsająco i nierealnie. Jak samochód koncepcyjny, który ktoś zamiast na wystawie postawił na parkingu.

Lexus LC 500Lexus LC 500 fot. Łukasz Kifer

Wnętrze LC 500 jest jedyne w swoim rodzaju

Po zajrzeniu do wnętrza uczucie wyjątkowości nie mija. Tutaj najbardziej widać, ile trwała droga samochodu od projektu do wersji produkcyjnej. Linie tablicy przyrządów są bardzo awangardowe, ale wyposażenie całkiem klasyczne. Wprawdzie zestaw wskaźników został zastąpiony wyświetlaczem, ale ekrany nie dominują w kabinie. Jest w niej dużo przycisków i pokręteł. Znalazł się też element rozpoznawczy tej marki, płytka dotykowa (tzw. touchpad), któremu nieco brakuje precyzji obsługi.

Po zajęciu miejsca kierowca czuje się otoczony elementami wnętrza. Jest sportowo, przytulnie, ale na granicy ciasnoty. Na szczęście kabina Lexusa LC pozostaje po jej właściwej stronie, ale jednocześnie przypomina, że japońskie coupé nie jest przesadnie wielkie. Mierzy 4,7 m długości, z czego znaczną część zajmuje długa maska. Teoretycznie mieszczą się w nim cztery osoby (2+2), ale nie życzę nikomu podróży na tylnej kanapie. Lepiej traktować ją jak przedłużenie przestrzeni ładunkowej, zwłaszcza, że pojemność bagażnika to niecałe 200 l. Najwidoczniej LC 500 jest autem do podróżowania dla ludzi, którym wystarczy zabranie ze sobą karty płatniczej.

Materiały użyte do wykończenia kabiny pasażerskiej są bardzo wysokiej jakości, ale oprócz skóry i aluminium nie brakuje tworzyw sztucznych. Wszystko dobrze spasowane i nie trzeszczy – w końcu model LC jest produkowany w słynnej fabryce koncernu Motomachi, tej samej w której powstawał Lexus LFA. Podobno LC składają mistrzowie w swoim fachu.

Lexus LC 500Lexus LC 500 fot. Łukasz Kifer

Pierwsze skrzypce w Lexusie LC 500 gra obrotomierz

Z niesamowitym LFA kojarzą się też elektroniczne zegary z ruchomym wskaźnikiem obrotów. W przypadku LC producent zastosował fizyczną obwódkę obrotomierza, która przesuwa się razem z nim przy zmianach trybu wyświetlacza. Robi to tak duże wrażenie, że za pierwszym razem zamrugałem z niedowierzania, myśląc że to złudzenie.

Wolnossący silnik 2UR-GSE jest prawdziwym dinozaurem. Oczywiście na przestrzeni lat został wielokrotnie zmodyfikowany, ale pamiętam go jeszcze z modelu IS-F. Na tle supernowoczesnych wielokrotnie doładowanych jednostek napędowych konkurencji wydaje się przestarzały, ale głuchy warkot, z którym budzi się do życia, zwiastuje duże emocje.

Tak jest w istocie. Mimo ośmiu cylindrów to typowo wysokoobrotowy silnik. Równomiernie rozwija moc, a jej kulminacja następuje chwilę przed osiągnięciem maksymalnych obrotów. W praktyce oznacza to, że im wyższe ich poziom, tym lepsze przyspieszenie, któremu towarzyszą coraz bardziej imponujące dźwięki. W czasie jazdy po pustych krętych drogach brzmienie V8 odbijało się od gór takim echem, że momentami wstydziłem się tego, jaki hałas wywołuję, ale jednocześnie nie potrafiłem powstrzymać.

Lexus LC 500Lexus LC 500 fot. Lexus

Lexus to nie maszyna do wyścigów od świateł

Obiecywane 4,7 s do „setki” nie jest imponującym parametrem, jeśli go porównać z najnowszymi supersamochodami wyposażonym w elektronicznie sterowane napędy na cztery koła. W podobnym czasie do 100 km/h przyspiesza VW Golf R. W dodatku taki wynik jest możliwy do osiągnięcia wyłącznie na idealnie przyczepnej nawierzchni. W innych warunkach każda próba agresywnego ruszenia z miejsca kończy się chwilową utratą przyczepności i myszkowaniem tyłu.

Tylko, że Lexus LC 500 nie powstał po, aby bić rekordy przyspieszenia, ma dawać przyjemność z podróżowania. To idzie mu znacznie lepiej, nawet na wąskich krętych drogach, na które jest zbyt szeroki. Jazda takim samochodem to zupełnie inne doświadczenie, niż prowadzenie typowych współczesnych szybkich aut. Lexus LC 500 Carbon jest samochodem o klasycznym układzie jezdnym i nic nie pomaga nam w pokonywaniu zakrętów. W tej wersji nie ma tylnej skrętnej osi, mechanizmu różnicowego o ograniczonym poślizgu, ani układu kierowniczego o zmiennym przełożeniu. Te rozwiązania są oferowane dopiero w najdroższej odmianie Superturismo.

Na szczęście klasyczny układ kierowniczy mimo bezpośredniego przełożenia nie sprawia, że samochód zachowuje się nerwowo i przekazuje komplet informacji na temat tego, co dzieje się z przednimi kołami. To dobrze bo długi rozstaw osi, ciężki silnik z przodu i klasyczny napęd powodują, że szybsze przemieszczanie się po wirażach, nie polega tylko na skręcaniu i „celowaniu” w drogę. Aby to robić sprawnie LC 500 trzeba się skupić i przez cały czas szukać balansu między podsterownością, a nadsterownością. Najlepiej wchodzić w zakręty nieco wolniej niż mamy ochotę, a w trakcie ich pokonywania stopniowo przyspieszać w miarę dostępnej przyczepności tylnej osi. Taka jazda to ciągłe zmaganie się z samochodem i brakiem trakcji, ale sprawia ogromną przyjemność. Wtedy łatwo zapomnieć, że dzieje się to kosztem skuteczności, która są cechą charakterystyczną najnowszych samochodów sportowych.

Lexus LC 500Lexus LC 500 fot. Łukasz Kifer

Domeną Lexusa jest szybkie podróżowanie

Luksusowe coupé najlepiej się czuje w czasie jazdy po autostradach. Wtedy zapewnia wyjątkowo wysoki komfort podróżowania. Silnik mruczy łagodniej, a adaptacyjne zawieszenie momentalnie dopasowuje się do warunków drogowych. Coraz rzadziej w ten sposób pokonujemy duże dystanse, ale taki sposób przemieszczania się ma niepowtarzalny urok.

 Opinie Moto.pl: Lexus LC 500 - podsumowanie

Lexus LC 500 jest tak specyficznym samochodem, że trudno oceniać go racjonalnie. Został stworzony po to, żeby dawać przyjemność z podróżowania, na którą stać nielicznych. Bo żeby go kupić oprócz grubego portfela (w wersji Carbon kosztuje prawie 600 tys. zł), trzeba mieć sporą fantazję. To majstersztyk techniczny, ale za mało nowoczesny, żeby nawiązać równorzędną walkę z najlepszymi konkurentami. Za to daje możliwość obcowania z klasycznym podejściem do samochodów, w dodatku pobrzmiewa w nim echo legendarnego modelu LFA. To kwintesencja japońskiej motoryzacji.

Ze względu na konsekwentnie zaostrzane normy emisji spalin w Lexus LC 500 w klasycznej wersji napędowej V8 jest skazany na szybkie wyginięcie. Dlatego chociaż na rynku są bardziej nowoczesne samochody spieszmy się kochać takie, zanim ostatecznie znikną.

Więcej o: