Kilkaset osób straciło "prawko" w czasie Oktoberfest. Jeździli hulajnogami po pijaku

Bartłomiej Pawlak
Ponad 400 osób zostało zostało zatrzymanych, a 250 straciło prawo jazdy. Wszystko przez to, że z festynu Oktoberfest wracali na hulajnogach elektrycznych po kilku piwach. W Niemczech jest to nielegalne, ale w Polsce wciąż policja ma wiązane ręce.

Hulajnogi elektryczne zostały w czerwcu zalegalizowane i od tego czasu ich użytkownicy muszą korzystać ze ścieżek rowerowych lub prawej krawędzi jezdni. Jazda hulajnogą jest dozwolona, jednak ich użytkownicy muszą przestrzegać podobnych przepisów, jak rowerzyści i pamiętać, że hulajnogi z silnikiem elektrycznym są klasyfikowane jako pojazdy silnikowe. 

Pijani kierowcy hulajnóg elektrycznych w Niemczech

Jednym z przepisów, którego musi przestrzegać użytkownik hulajnogi jest zakaz jazdy po spożyciu alkoholu. O tym najwyraźniej zapomnieli uczestnicy festynu Oktoberfest, który odbywał się w w Monachium od 21 września do 6 października.

W tym czasie niemiecka policja zatrzymała aż 414 użytkowników miłośników piwa, którzy z imprezy wracali nietrzeźwi przy pomocy hulajnóg elektrycznych. W wyniku zatrzymań aż 254 osoby straciło prawo jazdy. W kolejnych 32 przypadkach policja interweniowała jeszcze przed skorzystaniem z elektrycznego pojazdu.

Niemieckie statystyki są dość przerażające. Tym bardziej, że organizatorzy Oktoberfest zdecydowali się zakazać wjazdu hulajnogom elektrycznym na teren festynu. W aplikacjach do ich wynajmu pojawiła się dodatkowo blokada zakończenia przejazdu na terenie Oktoberfest, a każdej nocy służby usuwały porzucone hulajnogi z najbliższej okolicy.

Można więc spokojnie założyć, że, gdyby nie te środki zapobiegawcze, liczba zatrzymanych byłaby o wiele większa. Co więcej, niewykluczone, że policji udało się zatrzymać jedynie część osób, które z hulajnóg korzystały spożyciu piwa. W podobnych przypadkach służbom nigdy nie udaje się "wyłapać" wszystkich łamiących przepisy.

Niemieckie przepisy dotyczące hulajnóg są dziś jednoznaczne. Co więcej, hulajnogi - aby legalnie poruszać się w przestrzeni publicznej - muszą być ubezpieczone oraz wyposażone w tablice rejestracyjne. Dzięki temu nikt, kto korzysta z hulajnogi nie może czuć się anonimowym (poniżej przykład z Berlina):

Hulajnogi na minuty w Berlinie mają tablice rejestracyjneHulajnogi na minuty w Berlinie mają tablice rejestracyjne fot. Bartłomiej Pawlak

W Polsce wciąż mamy hulajnogowe El Dorado

Niestety w Polsce wciąż trwa hulajnogowe El Dorado. Pochodzące 1997 roku przepisy o hulajnogach z silnikiem elektrycznym nie wspominają, dlatego ich użytkownicy są traktowani, jako piesi. Muszą zatem korzystać z chodników (i nie mogą z dróg rowerowych ani jezdni), mogą rozmawiać przez telefon w trakcie jazdy czy jeździć we dwójkę na jednym urządzeniu.

Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby korzystać z elektrycznych pojazdów po spożyciu alkoholu. Warto jednak pamiętać, że policja może zatrzymać pijanego "hulajnogistę", jeśli nie przestrzega "ogólnie przyjętych norm społecznych" oraz "zagraża życiu lub zdrowiu innych".

Rząd szykuje zmianę przepisów

Hulajnogi elektryczne w Polsce mają stać się urządzeniami transportu osobistego (UTO), a ich kierowcy będą musieli przestrzegać podobnych przepisów, jak rowerzyści. Oznacza to obowiązek korzystania ze ścieżek rowerowych lub pasach ruchu przeznaczonych dla rowerów.

W przypadku, gdy zabraknie odpowiedniej infrastruktury, "hulajnogista" będzie mógł wjechać na ulicę, ale tylko jeśli ograniczenie na niej wynosi do 30 km/h. Jeśli ograniczenie będzie wyższe będzie zmuszony jechać po chodniku (min. 2 m szerokości) z koniecznością zachowania szczególnej ostrożności i ustępowania pierwszeństwa pieszym.

Wiele komentatorów już jednak krytykuje nowe przepisy. Definicję UTO będą bowiem spełniały jedynie pojazdy o wadze do 20 kg, szerokości nie większej niż 0,9 m i długości 1,25 m wyposażone w fabryczne ograniczenie prędkości do 25 km/h. Pojazdy, które jednego z tych wymogach nie zmieszczą (np. duża część pojazdów samobalansujących czy niektóre większe hulajnogi) będą nielegalne.

Co więcej z pojazdów UTO nie skorzystają dzieci do 10. roku życia. Zgodnie z przepisami nie będą one mogły jeździć zarówno na hulajnogach na minuty, jak i własnych pojazdach (nawet pod opieką rodziców). Te starsze, w wieku od 10 do 18 lat, będą mogły korzystać z UTO tylko pod warunkiem posiadania karty rowerowej.

Ministerstwo Infrastruktury zaproponowało zmianę przepisów w czerwcu. Projekt do września był poddawany konsultacjom publicznym. Jeśli przejdzie całą ścieżkę legislacyjną bez żadnych poprawek powinien wejść w życie najwcześniej na początku 2020 roku. Jest więc spora szansa, że opracowywane od kilku lat przepisy w przyszłym sezonie będą już obowiązywać.

Więcej o: