Kupujemy używane: Skoda Yeti kontra Kia Sportage III. Używane SUV-y nie narzekają na brak zainteresowania

Na rynku wtórnym wyraźnie widać tendencję wzrostową dla wszelkiej maści crossoverów i SUV-ów. Niska utrata wartości popularnych modeli tylko to potwierdza. Jednymi z najważniejszych modeli wśród używanych jest Skoda Yeti i Kia Sportage. Bogata oferta kompaktowych modeli pozwoli na znalezienie odpowiedniego egzemplarza. Musimy jednak uważać na niektóre wersje silnikowe.

Skoda Yeti - prosta, ciekawa forma

Rynkowa kariera pierwszego SUV-a Skody rozpoczęła się w 2005 roku. Wówczas pokazano prototypową wizję modelu – auto trafiło do produkcji jednak dopiero w 2009 roku, a ostatnie egzemplarze zjechały z taśm montażowych w 2017 roku. Wtedy nastąpiła rewolucja modelowa u czeskiego producenta. Na rynku pojawił się Kodiaq, Karoq, a na końcu Kamiq. O Yeti słuch zaginął, ale nie można zapominać o tym samochodzie.

>>> TRWA PLEBISCYT THE BEST OF MOTO. ZAGŁOSUJ NA SAMOCHÓD ROKU MOTO.PL I WYGRAJ NOWĄ HONDĘ CIVIC <<<

Dwubryłowe nadwozie zaprojektowano bez zbędnych szaleństw stylistycznych. W efekcie nawet po latach czeski SUV wygląda świeżo i może się podobać. Jedynie w bazowych odmianach wyposażeniowych rażą nielakierowane zderzaki i lusterka. Co istotne, Yeti otrzymało solidne zabezpieczenie antykorozyjne. Karoseria ma 422 cm długości, 179,3 szerokości i 164,5 wysokości. Rozstaw osi wynosi 257,8 cm.

Przestronne i funkcjonalne wnętrze

Po otwarciu drzwi w oczy rzuca się projekt doskonale znany z innych modeli Skody. Wzorowa ergonomia oraz wysoka jakość zastosowanych materiałów wykończeniowych gwarantują wytrzymałość na trudy codziennej eksploatacji. W egzemplarzach z przebiegiem rzędu 150-200 tysięcy kilometrów można dostrzec śladowe oznaki materiałowego zmęczenia. Całość została solidnie spasowana, dzięki czemu żadne elementy nie skrzypią w czasie jazdy. Jak przystało na auto z niemieckim rodowodem fotele są twarde i wygodne, wszechstronna regulacja pomaga zająć dogodną pozycję za kierownicą. W drugim rzędzie siedzeń wygodnie usiądą dwie dorosłe osoby – miejsca nad głową nie zabraknie nikomu. W standardzie otrzymujemy też ciekawy system VarioFlex. Kanapa składa się z trzech modułów, które można swobodnie konfigurować – przesuwać, składać, z nawet wyjmować siedziska.

Nie brakuje również przydatnych schowków i haczyków. W kwestii wyposażenia dodatkowego, w Yeti panuje analogiczna sytuacja jak w innych autach koncernu VAG. Większość opcji wymagała niemałej dopłaty. Z tego względu na rynku znajdziemy wiele ubogo wyposażonych egzemplarzy. Trafiają się jednak także sztuki z automatyczną klimatyzacją, „pełną elektryką”, szyberdachem, kolorową nawigacją, wydajnym nagłośnieniem i napędem 4x4.

Skoda YetiSkoda Yeti fot. Skoda

Ostrożnie z silnikami benzynowymi

Paleta jednostek napędowych jest bardzo bogata. Niestety, większość silników obarczona jest wadami konstrukcyjnymi. Zakup wersji benzynowej 1.2, 1.4 lub 1.8 TSI (105, 125-140, 160 KM) to decyzja podwyższonego ryzyka. Istotnie, zapewniają więcej niż wystarczającą dynamikę, potrafiąc zużyć jednocześnie niewielkie porcje paliwa. Zużywają też zauważalne ilości oleju silnikowego, natomiast napęd rozrządu napędzany łańcuchem sprawia dodatkowe trudności. Wadliwy napinacz szybko przestaje spełniać swoje zadanie, dodatkowo sam łańcuch rozciąga się, a w skrajnych sytuacjach może przeskoczyć na kołach zębatych, a nawet zerwać się doprowadzając do dewastacji silnika. Sytuacja poprawiła się w 2012 roku, gdy do gamy zaczęły sukcesywnie dołączać poprawione jednostki. Godny zainteresowania stał się wówczas 1.4 TSI o mocy 125 lub 150 koni mechanicznych.

Bezpieczniejsze okazują się wybrane silniki diesla. Jednostkę 2.0 TDI wyposażoną w pompowtryskiwacze należy omijać szerokim łukiem. Warto zainteresować się wyłącznie jego nowszym wcieleniem wykorzystującym wtrysk bezpośredni typu common-raili. 2.0 TDI dysponuje mocą 140 lub 170 KM i zużywa niewiele oleju napędowego - z łatwością ograniczymy spalanie poniżej 6 litrów na 100 km. Zależnie od sposobu użytkowania, musimy liczyć się z regeneracją turbosprężarki i wtryskiwaczy - koszt odpowiednio 1500 i 600 złotych za sztukę. Bazowy ropniak 1.6 TDI o mocy 105 KM zadowoli kierowców o spokojnym usposobieniu. Jest jednak dość trwały.

Opcjonalny napęd 4x4 wykorzystuje międzyosiowe sprzęgło Haldex poprawiając trakcję w trudnych warunkach drogowych. Jego działanie jest płynne i praktycznie niezauważalne dla kierowcy. Mechanicy zalecają jedynie regularną kontrolę układu i wymianę oleju co 50 tysięcy kilometrów. Dobrego słowa nie można powiedzieć o trwałości automatycznych przekładni DSG, w których zachwyca tylko szybkość pracy. Niestety, po przebiegu rzędu 150-200 tysięcy kilometrów mogą wymagać wymiany zespoły sprzęgieł, czy mechatroniki. Rachunek za remont tej nowoczesnej przekładni wyniesie 5-6 tysięcy złotych.

>>> Jak wybrać dobre płyny eksploatacyjne do samochodu i nie przepłacić?

Kia Sportage III - Duży, atrakcyjny SUV

Alternatywą dla czeskiego przeboju jest Kia Sportage trzeciej generacji. Koreański SUV produkowany był od 2010 do 2015 roku między innymi w słowackich zakładach marki. Nienaganna prezencja nadwozia przyczyniała się bez wątpienia do dużej popularności modelu. Ważne też, że Sportage nie ma problemu z rdzą. Auto można osadzić na 18-calowych obręczach ze stopów lekkich, wyposażyć w ksenonowe oświetlenie i LED-y do jazdy dziennej. Karoseria mierzy 444 centymetrów długości, 186 szerokości i 164 wysokości. Rozstaw osi wynosi 264 cm. Różnica względem Skody dość znaczna.

W przeciwieństwie do poprzednika, wnętrze wykonano solidnie i z materiałów porównywalnych z europejską konkurencją. Zastosowane plastiki nie są tandetne i przekonują solidnym montażem. Miejsce pracy kierowcy zadowoli nawet wymagających, bowiem szeroki zakres regulacji fotela i kolumny kierowniczej pozwoli na dobór odpowiedniej pozycji. W drugim rzędzie komfortowe warunki znajdą dwie dorosłe osoby. W zależności od wersji, możemy liczyć na system wsparcia parkowania równoległego tyłem, podgrzewaną kierownicę, automatyczną klimatyzację, kolorową nawigację, szyberdach, skórzaną tapicerkę i napęd 4x4. W stosunku do Skody, łatwiej znaleźć nieźle wyposażonego Sportage'a. Bagażnik w standardowej konfiguracji ma 465 litrów. Złożenie oparć asymetrycznej kanapy zwiększa możliwości przewozowe do 1353 litrów.

Kia Sportage IIIKia Sportage III fot. Kia

Solidne jednostki napędowe

Zdaniem specjalistów, benzynowe wolnossące silniki 1.6 i 2.0 GDI o mocy 136 i 166 KM nie sprawiają żadnych trudności. Trzeba jednak pamiętać o regularnych wymianach oleju co 10-15 tysięcy kilometrów, rozrządu co 100 tysięcy kilometrów (koszt 800 złotych). Niestety, producent zastosował bezpośredni wtrysk paliwa, co podważa ekonomiczny sens montażu instalacji gazowej. W ruchu miejskim spalanie oscyluje wokół 10 litrów, poza nim wprawny kierowca zbliży się do 7 jednostek.

Dużo większym zainteresowaniem cieszą się czterocylindrowe diesle 1.7 i 2.0 CRDI o mocy 115, 136-186 KM wykorzystujące wtrysk bezpośredni typu common-raill i turbodoładowanie – koszt regeneracji turbosprężarki i wtryskiwaczy wynosi odpowiednio 1500-2000 i 600 złotych. Ich wytrzymałość zależy od jakości tankowanego oleju napędowego, częstotliwości wymian oleju silnikowego i stylu jazdy kierowcy. Wprawny użytkownik w trasie bez wysiłku uzyska spalanie na poziomie 6 litrów na 100 km. Zwolennicy diesla powinno postawić na 2-litrową jednostkę o mocy 136 KM i 319 Nm. Do setki przyspiesza w 10,8 sekundy i rozpędza się do 182 km/h. Parametry w zupełności wystarczające do całkiem żwawej eksploatacji.

Podobnie jak w Skodzie Yeti, w Kii Sportage zastosowano dołączany napęd na cztery koła. Podczas jazdy w dobrych warunkach, moc trafia tylko na przednie koła, ograniczając zużycie paliwa. Dopiero wykrycie poślizgu powoduje przekazanie części siły napędowej na tylną oś za pośrednictwem sprzęgła wiskotycznego. Pozytywne opinie mechaników i użytkowników zbierają również opcjonalnie, klasyczne automatyczne skrzynie biegów (6 przełożeń), wymagają tylko wymiany oleju co 60 tysięcy kilometrów.

Skoda Yeti kontra Kia Sportage III - sytuacja rynkowa

Skoda Yeti nie była liderem swojego segmentu, ale podaż aut na rynku wtórnym jest całkiem niezła. Nieco więcej jest egzemplarzy z wysokoprężnymi silnikami, ale to akurat dobra wiadomość. Sporo też sztuk ma napęd na cztery koła. Za Yeti z początku produkcji trzeba zapłacić około 30 tysięcy złotych. Młodsze modele z poprawianymi jednostkami benzynowymi to wydatek rzędu 50 tysięcy.

Kii jest ponad 2 razy więcej pośród ogłoszeń, co wynika z popularności modelu podczas obecności w ofercie koreańskiego producenta. Podział na wersje wysokoprężne i benzynowe jest zbliżony. Dominują natomiast egzemplarze z manualnymi przekładniami i napędem na przednią oś. Sportage z lat 2010-2012 to wydatek rzędu 35-40 tysięcy złotych. To pokazuje, że Sportage lepiej trzyma wartość, choć wyjściowe ceny katalogowe były zbliżone.

Kia Sportage IIIKia Sportage III fot. Kia

Skoda Yeti kontra Kia Sportage III - podsumowanie, opinia.

Wybierając kompaktowego SUV-a autorstwa Skody czy Kii, musimy być przygotowani na wyższe koszty zakupu chociażby ogumienia, szybsze zużycie układu hamulcowego i innych eksploatacyjnych elementów. W zamian otrzymujemy wszechstronne nadwozie, często bogate wyposażenie z zakresu komfortu i bezpieczeństwa oraz wyższy prześwit i pozycję za kierownicą.

Oba samochody zyskały prosty napęd na cztery koła pozwalający zjechać z utwardzonych szlaków. Co ważne, jest bezobsługowy do wysokich przebiegów. Kia gwarantuje bardziej

dopracowane jednostki napędowe i zazwyczaj bogatsze wyposażenie z zakresu komfortu i bezpieczeństwa. Skoda przekonuje wydajniejszymi motorami wysokoprężnymi i benzynowymi, ale dopiero po modernizacji. Szukając samochodu z automatem, lepiej postawić na hydrokinetyczny mechanizm. Czeskie DSG potrafi skutecznie wydrenować kieszeń użytkownika.

Więcej o: