Z dużej chmury w końcu spadł duży deszcz. Frankfurt 2019 to bardzo ważne targi dla całej branży

Filip Trusz
Po latach obietnic producenci w końcu zaczęli je spełniać. Jeżeli mieliście dosyć pięknych słów o elektromobilności i prezentacji kolejnych konceptów, to tegoroczne targi we Frankfurcie są przełomowe. Zapowiadane elektryki w końcu wyjadą na ulice.

Branża stawia na silniki elektryczne, słuchamy pięknych słów o ekologii, same targi tracą na znaczeniu i wystawia się na nich coraz mniej producentów, brakuje ważnych premier, a na stoiskach rzadko zobaczymy hostessy - tak można było podsumować ostatnich kilka motoryzacyjnych imprez.

O Frankfurcie 2019 można napisać podobnie. Choć z tym zastrzeżeniem, że producenci w końcu przestali tylko mówić. Elektryczna rewolucja stała się faktem - zobaczyliśmy produkcyjne, a nie koncepcyjne auta dla mas, które nie będą odstraszać ceną, jak niedawne premiery marek premium.

Czas na produkcyjne elektryczne auta

Najważniejsze premiery? Tu chyba nikt się nie będzie kłócił - VW ID.3 oraz Porsche Taycan. Obydwie koncernu Volkswagen, ale to nie może dziwić. Frankfurt to niemiecka ziemia, miejsce, gdzie tutejsze marki pokazują siłę. Producenci z Azji w Europie skupiają się na Genewie, ci z Francji najważniejsze premiery szykują na Paryż. Dla VW to wyjątkowo ważna impreza. We Frankfurcie gigant z Wolfsburga zmienił logo. Obyło się bez zaskoczeń i rewolucji, ale to symboliczny fakt. Największy gracz globalnego rynku wkracza w nową erę.

Frankfurt 2019Frankfurt 2019 fot. Filip Trusz

Elektromobilność na sztandary w VW bierze ID.3. To duchowy następca Garbusa i Golfa. Kompaktowy, przestronny i przystępnie wyceniony. I tak jak poprzednicy ma zmotoryzować świat, ID.3 zabiera kierowców w świat silników elektrycznych. Auto pojawi się w trzech wersjach. Bazowa na jednym ładowaniu ma przejechać nawet 330 km, a polska cena krążyć wokół 130 tysięcy zł. Zasięg topowego ID sięgnie 550 km.

Frankfurt 2019Frankfurt 2019 fot. Filip Trusz

"Tani i przystępny" nie powiemy o Porsche Taycan. To z kolei elektryczne auto z zupełnie innej bajki. Pokaz siły i możliwości koncernu. Jeden z pierwszych samochodów tego typu, który ma nie myśleć o żadnych kompromisach i oferować coś więcej niż tylko oszałamiające przyspieszenia. Taycan, jak każde Porsche,  świetnie czuje się na torach, a jego akumulatory nie przestraszą się autostradowych prędkości. Nie bez powodu nazywa się go najważniejszym Porsche od premiery 911.

Frankfurt 2019Frankfurt 2019 fot. Filip Trusz

Nie zamykajmy się jednak tylko na Grupę VW. We Frankfurcie zobaczyliśmy także trzy miejskie samochody elektryczne - Hondę e, MINI oraz Opla e-Corsę. Produkcyjne i mające wyjechać na drogi już na przełomie 2019/2020 r. Mercedes przywiózł nowe auta z rodziny EQ, nie tylko elektryki, ale także cały zastęp hybryd. Na hybrydy mocno stawia także Ford, który prezentuje je w przeróżnej postaci - miękkiej, klasycznej i ładowanej z gniazdka.

Można by tak wymieniać dłużej - wszyscy producenci przywieźli do Frankfurtu samochody z silnikami elektrycznymi. Wielu bez dopisku "Concept" (choć konceptów też było sporo, jak to na targach). Te auta lada chwila wejdą do sprzedaży. Koniec obietnic. W końcu będziemy mogli powiedzieć "sprawdzam".

Honda eHonda e fot. Honda e

Czy targi mają jeszcze sens?

Nie da się ukryć, że z roku na rok salony samochodowe tracą na znaczeniu. Mocno rzuca się to w oczy i we Frankfurcie. Nie mogło tu zabraknąć marek niemieckich, ale cała reszta świata nie miała już tak mocnej reprezentacji. Francuzi z PSA na stoiska wysłali tylko Opla (w końcu to niemiecki producent), a Renault promowało głównie jeden model, crossovera Captur. Z azjatyckich graczy wymienić trzeba Hondę oraz Hyundaia.

Kogo zabrakło?

  • Toyoty,
  • Grupy FCA, a więc: Fiata, Jeepa czy Alfy Romeo,
  • Peugeota, Citroena i DS-a,
  • Volvo,
  • Mazdy,
  • Suzuki,
  • Nissana,
  • Dacii
  • oraz Mitsubishi.

Lista jest długa, a nie wpisaliśmy na nią wszystkich. Wybraliśmy najważniejszych nieobecnych z polskiego punktu widzenia. Trudno więc nie oprzeć się wrażeniu, że w dobie Internetu wielkie salony samochodowe powoli odchodzą do lamusa.

Lamborghini Sian również ma silnik elektryczny. Choć małyLamborghini Sian również ma silnik elektryczny. Choć mały fot. Filip Trusz

Frankfurt 2019 - czy zapamiętamy te targi na dłużej?

Może i targi motoryzacyjne tracą na znaczeniu, ale akurat Frankfurt 2019 to dla wielu producentów moment przełomowy. Po latach obietnic w końcu nadchodzi długo zapowiadany rok modelowy 2020, a w nim do rąk kierowców trafią samochody, które mają wprowadzić motoryzację w zupełnie nową, elektryczną erę. Koniec prototypów, konceptów, wizualizacji i renderów. Samochody elektryczne dla mas w końcu wyjeżdżają na ulice. Czas pokaże, czy było na co czekać i, czy elektromobilność rzeczywiście jest przyszłością. I lekiem na całe zło, jak przekonują niektórzy.

W motoryzacji czeka nas bardzo ciekawy czas.

Frankfurt 2019Frankfurt 2019 fot. Filip Trusz

>>> Jak ładować samochody elektryczne? Szwedzi mają na to ciekawy pomysł:

Więcej o:
Komentarze (88)
Frankuft 2019. Z dużej chmury w końcu spadł duży deszcz. To bardzo ważne targi dla całej branży
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • eclipse23

    Oceniono 55 razy 33

    A co w kartoflandii? Angela Merkel juz opluta? Węgiel przywieziony, pomnik podofila ozdobiony kwiatkami?

  • Gość: Zaineresowany

    Oceniono 38 razy 18

    Czyli 130 tys. zł to przystępna cena za samochód? Lol... Sorry, ale nawet ta najtańsza wersja z marnym zasięgiem 330 km jest kuriozalnie droga. Samochód dla mas (nówka) to powinno być 40-50 tys. zł. Elektryki to dalej wyłącznie koszmarnie drogie szpanerskie zabawki dla bardzo bogatych.

  • garcia72

    Oceniono 26 razy 16

    Jakim cudem Taycan jest jedną z najważniejszych premier? Przecież ten samochód kupi może kilkaset osób na świecie. Reszta ma to głęboko w d...

  • zebra_na_pasach

    Oceniono 17 razy 15

    Faktycznie, salon samochodowy bez Dacii to już nie to samo co kiedyś;)

  • hilux_ie

    Oceniono 17 razy 9

    Dostałem ostatnio Teslę S jako samochód zastępczy. Przyspieszenie gniecie jaja ale poza tym jakość wykonania typowo amerykańska - przyciski na kierownicy mają takie luzy że strach ich używać a połowa LED z górnego światła stopu nie działała. Nawet nie wiedziałem, że LEDy mogą się zepsuć w trzy lata. Fajne auto, żeby sobie naciągnąć skórę na twarzy ze świateł i nic więcej.

  • jag63

    Oceniono 16 razy 8

    No a gdzie nasze, patriotyczne, piękne polskie samochody elektryczne ?
    W liczbie 100.000 lub więcej.
    No bo i konkurs plastyczny już był. I tyle się gadało.
    I nawet miał być prom, i śmigłowce, i przekop, i siła różnego dobra.

    Obiecał ?
    No, obiecał.
    I co ?
    I g..no.

    .

  • prosty_facet

    Oceniono 10 razy 6

    130 tys. - samochód "dla ludu"? Pan redaktor chyba jest oderwany granatem od rzeczywistości ......
    Może dla ludu niemieckiego - i to też nie dla każdego..... Samochód dla ludu powinien kosztować w okolicy rocznych średnich zarobków.

  • fajny_zajety

    Oceniono 7 razy 5

    W Ameryce Południowej jest tyle nowych złóż ropy naftowej ,że jak tylko ruszy masowa produkcja aut elektrycznych cena paliwa na stacjach spadnie poniżej euro za litr i całą tą rewolucję szlak trafi. Branża paliwowa nie pozwoli sobie na konkurencję...

  • paseo

    Oceniono 8 razy 4

    130 000 to jest auto dla mas ?..Pochwal sie czlowieku,ile ci placa w redakcji ??? 3000 zl?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX