Znamy oficjalną cenę nowego Renault Clio - cennik od 46 900 zł

Nowe Renault Clio ma być bardziej przestronne od poprzednika i dopracowanie pod wieloma względami. Marka właśnie opublikowała polski cennik. Francuskiego mieszczucha kupimy już za 46 900 zł, jednak kolejna wersja jest prawie 10 tys. zł droższa.

Nowe Renault Clio na polski rynek trafi w czterech wersjach silnikowych. Do dyspozycji klientów jest jeden silnik wysokoprężny (1.5 Blue dci o mocy 115 KM). Po stronie silników z zapłonem iskrowym mamy wolnossący litrowy motor o dość skromnej mocy 65 KM. Jednak ta jednostka będzie występowała tylko w bazowej wersji wyposażenia Life (która nie pojawi się w ofercie mocniejszych silników). Lepiej wyposażone wersje czyli Zen, Intens i R.S. Line będą dostępne z mocniejszymi silnikami TCe o mocy 100 lub 130 KM. Ten ostatni występuje z automatyczną przekładnią EDC.

Czy mikromobilność wyprze miejskie samochody?

Fabryczna instalacja LPG

Co ciekawe, w ofercie pojawi się auto z fabryczną instalacją LPG. Koszt jej montażu podniesie cenę auta o 3000 zł. Instalację gazową możemy zamówić do 100-konnej wersji benzynowego silnika TCe. Koszt takiego samochodu to 59 400 zł za wersję wyposażenia Zen. Wariant zasilany LPG występuje tylko w tej jednej konfiguracji.

Ile kosztuje nowe Renault Clio?

Cennik nowego Renault Clio otwiera bazowa wersja (silnikowa i wyposażeniowa) SCe 65 Life. Za podstawowe Clio zapłacimy 46 900 zł. Jednak "oczko" wyżej stoi prawie 10 tysięcy złotych droższa odmiana TCe 100 Zen - zapłacimy za nią 56 400 zł.

Topowa wersja wyposażenia R.S. Line dostępna jest tylko z doładowanymi silnikami benzynowymi. Za wariant TCe 100 zapłacimy 67 900 zł, a za TCe 130 EDC - 78 900 zł. Jedyny diesel w ofercie będzie występował tylko w wersji wyposażenia Zen i zapłacimy za niego 69 400 zł.

Renault Clio 2020Renault Clio 2020 fot. Filip Trusz

Więcej o:
Komentarze (15)
Znamy oficjalną cenę nowego Renault Clio - cennik od 46 900 zł
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: greg

    Oceniono 2 razy 2

    Nie wiem, co się stało z cenami nowych aut. Ja rozumiem, że auta tej klasy są coraz bezpieczniejsze, lepiej wyposażone oraz mają duże wyświetlacze, ale nadal są to tylko auta klasy miejskiej!
    Obecnie nie ma sensu interesować się zakupem takiego pojazdu, nie mając 55-60k pln (!) I nie piszę tylko o tym modelu - tak samo jest w konkurencyjnym Fordzie, Hyundaiu, nowym Oplu czy Peugeocie. Do niedawna psychologiczną granicą racjonalności przy zakupie samochodu tych gabarytów było właśnie 50 000 - teraz granica zaczyna zahaczać o "6" z przodu...

  • Gość: tomi

    0

    78 tys za automat ... smiech , kpina , ich chyba porabalo ostro
    za 78 tys mam nowego focusa automat , wiekszy wygodniejszy lepszy , lub i 30 czy astre w automacie - wszystkie segment wieksze

  • Gość: 123

    Oceniono 3 razy -3

    To jest szaleństwo i strzyżenie owiec, którym się wciska banialuki jak bardzo (niby) udoskonalone są te auta. Nie tak dawno było na portalu subiektywne porównanie nowej i 12-letniej Avensis i nie było tego cudownego postępu widać.
    W roku 1995 ojciec kupił w salonie Lagunę 1.8 RT a więc o poziomie wyposażenia jeden wyższym od najniższego. Kosztowała 55 tysięcy. Oczywiście, po czasie okazało się, że to padaka, ale dziś kupione auta także zbyt długo nie pojeżdżą, a było to jednak nowe auto segmentu D. Teraz za tyle ledwo co kupisz auto segmentu B. Nasze dzieci, chcąc kupić nowe auto klasy B (pewnie suv klasy B bo zwykłych aut już nie będzie) bez 100 tysięcy nie będą co miały się pokazywać w salonie. Strzyżenie naiwnych, ale tak powszechne że nie można się przed tym chronić. Kiedyś cała ta konstrukcja z kart padnie, jak chińczycy (i indyjczycy) zaleją świat swoimi kopiami opartymi o europejską technikę, odkupioną od zubożałych firm europejskich (Volvo jest Chiński w 100%, VW w 10%, MG, Lotus, Jaguar, Land Rover, pewnie niedługo FCA). Ale na razie zapatrzeni w słupki pazerni krótkowzroczni menadżerowie skupiają się na liczeniu zysków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX