Aston Martin DBS Superleggera - opinie Moto.pl. Barbarzyńca w garniturze Richarda Jewelsa

Piotr Kozłowski
Niewiele aut kryje w sobie dwa tak skrajnie odmienne charaktery. Aston Martin DBS Superleggera fascynuje, zaskakuje, a czasem wręcz przeraża.
To zarówno jasny promień stanowiący wyraz najpiękniejszej sztuki motoryzacji, jak i mroczny cień brutalnej, niezrównanej mocy.

Tak model DBS Superleggera reklamuje warszawski salon Astona Martina. I choć to tylko marketingowa papka, dobrze oddaje charakter tego samochodu. DBS to barbarzyńca w garniturze Richarda Jewelsa.

Połączyć wodę z ogniem

Kiedy wskazówka obrotomierza przekracza 1800 obr./min., na tylne koła zaczyna płynąć 900 Nm. Ten stan utrzymuje się do 5000 tys. obr./min. Nieco później, bo przy 6500 obr./min., silnik osiąga maksymalną moc 715 KM. Podwójnie doładowane 5,2-litrowe V12 to majstersztyk, gwarantujący ogrom trudnych do opanowania emocji. DBS Superleggera prowokuje na każdym kroku. To jeden z tych nielicznych samochodów, w których dziękujesz inżynierom za dopracowaną elektronikę. Z jednej strony pozwala na szaleństwo, ale z drugiej wspiera w trudnych chwilach. A tych w DBS-ie nie brakuje. Ogrom momentu przekazywany na tylną oś w tak szerokim zakresie obrotów sprawia, że tylne koła buksują nawet przy niepełnym docisku gazu. I to nawet na czwartym biegu, kiedy wskazówka prędkościomierza przekracza wartość 100 km/h.

Aston Martin DBSAston Martin DBS Fot. Zuzanna Krzyczkowska

Aston Martin DBS Superleggera bardzo szybko pokazuje, że nie pozwoli się łatwo okiełznać. Musisz mieć na niego sposób, nauczyć się go. Gdyby nie systemy, o wypadnięcie z drogi nie byłoby trudno. Właśnie dlatego każdy przejechany metr jest tak ekscytujący.

Skrzynia biegów, wspomniany silnik, układ kierowniczy i zawieszenie pasują do siebie doskonale. Inżynierowie wykonali kawał dobrej roboty, programując tak zróżnicowane tryby pracy. W tym normalnym DBS jest bulwarowym supersamochodem do wzbudzania podziwu wśród przechodniów. Jego zawieszenie radzi sobie nawet ze spowalniaczami, kierownicą można kręcić jednym palcem, a wydech z klasą sugeruje, że pod długą maską pracuje coś wyjątkowego.

Tryby sportowe (czy to z plusem czy bez) to bezmiar zupełnie innych emocji. Po ich włączeniu DBS Superleggera staje się dziki, głośny, brutalny, zrywny i trudny do opanowania mimo błyskawicznie reagującej na polecenia skrzyni biegów i ultraprecyzyjnego układu kierowniczego. W niewielu autach kontrast pomiędzy trybami jest tak wyrazisty.

Aston Martin DBSAston Martin DBS Fot. Zuzanna Krzyczkowska

Ma być drogo

Aston Martin DBS Superleggera wygląda jak milion złotych. A kosztuje... dwa razy więcej. Testowany egzemplarz został wyposażony w kilka opcjonalnych dodatków, m.in.:

  • Lakier Q Satin - 20 100 zł
  • Dymione tylne lampy - 900 zł
  • Czerwone zaciski hamulcowe - 1 850 zł
  • Kierownica obszyta skórą i alcantarą - 2 750 zł
  • System audi B&O BeoSound - 10 000 zł

Aston Martin DBSAston Martin DBS Fot. Zuzanna Krzyczkowska

Najwięcej kosztowały karbonowe dodatki (wloty powietrza na masce, dach, nakładki lusterek bocznych, dyfuzor, spliter, etc.), które wywindowały cenę z podstawowych 360 tys. do 440 tys. euro. 80 tys. euro za dodatki. Z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego to dużo. Ale właściciel Astona Martina raczej nie zagląda do dyskontów w poszukiwaniu przecenionej mortadeli. Interesuje go ekskluzywność, prestiż. A te DBS zapewnia. Podobnie jak brak anonimowości.

Aston Martin jest marką egzotyczną jak Ferrari czy Lamborghini, ale jednocześnie nie jest festyniarski. Świadczy o klasie jego właściciela. Na DBS-a z zainteresowaniem, a często podziwem patrzy prawie każdy. Ale i w tak dopracowanym, ręcznie składanym samochodzie, znalazło się kilka detali, które znaleźć się nie powinny.

Aston Martin DBSAston Martin DBS Fot. Zuzanna Krzyczkowska

Odrobina goryczy

Pierwszy kontakt z samochodem masz wtedy, gdy do ręki weźmiesz kluczyk. A ten z Astona Martina DBS wygląda jak gadżet z AliExpress. Mam nadzieję, że do samochodu testowego dołączono po prostu kluczyk zapasowy, a ten właściwy czeka w szufladzie na przyszłego właściciela. Jeśli nie, warto zainteresować się czymś opcjonalnym, np. kluczykiem za 2 mln zł.

Tym, co na pewno jest takie samo w każdym, nie tylko testowym, DBS-ie, są kratki nawiewu. Wykonano je z taniego plastiku, który kontrastuje z resztą użytych we wnętrzu materiałów. Dlaczego Aston Martin nie zdecydował się na aluminium? Pominę już system multimedialny z poprzedniej generacji Mercedesów, choć jest się nad czym pastwić. To detale, ale rażą, biorąc pod uwagę, że pozostałe elementy wykonano z niezwykłą dokładnością i przy użyciu najwyższej jakości materiałów.

Aston Martin DBSAston Martin DBS Fot. Zuzanna Krzyczkowska

Mimo tych drobnych rys, DBS Superleggera to kwintesencja charakteru Astona Martina. Jest elegancki, potrafi być zaskakująco komfortowy, a po wciśnięciu jednego guzika przemienić się w fascynującą bestię, którą trudno okiełznać. To piękna maszyna, spotkanie z którą zapamiętuje się na długo.

Więcej o:
Komentarze (5)
Aston Martin DBS Superleggera - test, opinie. Barbarzyńca w garniturze Richarda Jewelsa
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Małoryb

    Oceniono 3 razy 3

    Z przodu wygląda jak wieloryb łykający plankton...

  • Gość: JFK

    Oceniono 1 raz 1

    Po czym Małoryb oraz spoko gość wsiedli razem do swoich 20-letnich passatów.

  • Gość: spoko gość

    0

    A z tyłu jak prosię panamera

  • Gość: AutoStore

    Oceniono 5 razy -5

    Fajnie wygląda, ciekawe ile kosztuje używany na www _ autostore _ pl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX