Jak przeprowadza się badanie bezpieczeństwa fotelików samochodowych. Homologacja europejska nie jest zbyt wymagająca

Fotelik dla dziecka musi zapewniać nie tylko komfort, ale przede wszystkim bezpieczeństwo. Jak bada się bezpieczeństwo fotelików samochodowych dla dzieci?

Bezpieczeństwo to pojęcie, do którego polscy kierowcy nie przywiązują zazwyczaj dużej wagi. Prawdopodobnie, wielu rodziców w ogóle nie przewoziłoby dzieci w fotelikach, gdyby prawo nie nakładało na nich takiego obowiązku.

Ale, jak już zdecydujemy się na zakup fotelika do przewozu maluchów, zazwyczaj sprawdzamy, czy mają odpowiednie certyfikaty bezpieczeństwa. Jednak, czy to wystarczy, aby stwierdzić, że są one bezpieczne? Jak tak naprawdę przeprowadza się testy bezpieczeństwa takich fotelików?

Wymogi dotyczące bezpieczeństwa fotelików samochodowych

Norma obowiązująca na wielu światowych rynkach, również w Europie, dopuszczająca foteliki samochodowe do użytku to ECE R-44-04. Niestety, wspomniana norma nie stawia zbyt wysokich wymagań dla fotelików.

Według jej założeń, procedura badawcza zakłada wykorzystanie przy zderzeniu prostego manekina serii P. Nie jest to zbyt nowoczesna metoda badawcza. Dodatkowo, prędkość przy zderzeniu czołowym zakładana jest na 50 km/h. Jest to jedyny typ zderzenia w całym teście.

Nie uwzględnia się dachowania, uderzenia bocznego czy najazdu z tyłu. Poza tym ochrona jamy brzusznej badana jest przez wkładkę na manekina, a ocena ochrony głowy i szyi odbywa się wzrokowo.

Urzędnicy europejscy dostrzegają potrzebę wprowadzenia bardziej rygorystycznych badań w tym zakresie i w niedługim czasie ma zostać wprowadzona norma UP R-129 (i-Size). W niedługim czasie ma się ona stać podstawową, jeżeli chodzi o homologację fotelików dla dzieci.

Zakłada się w niej wykorzystanie manekinów z serii Q, które zdecydowanie lepiej oddają realne zachowanie dziecka podczas wypadku. Dodatkowo podczas samej procedury zwiększona została prędkość przy zderzeniu czołowym (64 km/h) oraz wprowadzono test zderzenia bocznego (50 km/h).

Poza tym wprowadza ona obowiązek przewozu tyłem do kierunku jazdy dzieci do 15 miesiąca życia, a system montażowy ISOFIX ma być standardowym.

Co więcej, na tylnej kanapie ma być odpowiednia ilość miejsca do montażu fotelika. Dużym unowocześnieniem jest zmiana wymagań. Do tej pory brano pod uwagę jedynie wagę dziecka (0–13, 0–18, 0–25, 9–18, 9–25, 9–36, 15–36 kg). Teraz podział uwzględnia jego wzrost. Pozwala to na lepsze dopasowanie fotelika do pociechy.

Niezależne instytuty badające foteliki

Jedną z organizacji, która bada foteliki dziecięce jest ADAC (Allgemeiner Deutscher Automobil-Club). Jest to firma, która ma już ponad 100-lat i zrzesza 14 milionów członków. Jest też jednym z nielicznych ośrodków badawczych akredytowanych przez Euro NCAP oraz jednym z pierwszych inicjatorów corocznych badań fotelików (od 2002 roku).

Przy ocenie bezpieczeństwa fotelików dla dzieci brane są pod uwagę takie kwestie jak: bezpieczeństwo, obsługa (czy jest łatwa i intuicyjna), ergonomia, substancje szkodliwe, czyszczenie. Ogólna ocena w postaci gwiazdek, jest sumą ocen za poszczególne kryteria.

Co ważne, każda kategoria nie jest sobie równa. Dlatego też bezpieczeństwo fotelika wpływa na 50 proc. oceny, obsługa na 40 proc., natomiast ergonomia na 10 proc. Warto też dodać, że ostatnie dwa parametry, czyli substancje szkodliwe i czyszczenie, mają wpływ na ocenę końcową fotelika w przypadku, gdy normy w tych kryteriach są przekroczone.

Co ciekawe, badania fotelików odbywają się w kilku Instytutach. ADAC przeprowadza badania pod względem bezpieczeństwa. Bada się tam przeciążenia działające na manekiny podczas wypadku w sytuacjach zderzenia czołowego z prędkością 64 km/h (manekiny od Q1,5), uderzenia bocznego z prędkością 50 km/h oraz najechania z tyłu przy prędkości 30 km/h.

Do tego testy te wykonuje się dwóch wariantach (ustawienie zgodne i przeciwne do kierunku jazdy) – jeżeli taką opcję posiada fotelik. Do tego sprawdza się przeciążenia, które wykonywane są na trzech wielkościach manekinów Q1-Q3, co jest odwzorowaniem zróżnicowanego wzrostu i wagi dziecka.

Następnie produkt wysyłany jest do ośrodka ÖAMTC, gdzie bada się obsługę fotelików. W kolejnym kroku trafia on do szwajcarskiego ośrodka TCS, gdzie sprawdza się ergonomię testowanych fotelików. Z kolei w Stiftung Warentest bada się produkt pod kątem występowania niebezpiecznych lub potencjalnie niebezpiecznych substancji w materiałach produkcyjnych fotelika.

Na tej podstawie określa się ocenę ostateczną. W zależności od wyniku, fotelik uzyskuje wynik: 1,0–1,5: bardzo dobry; 1,6–2,5: dobry; 2,6–3,5: satysfakcjonujący; 3,6–4,5: absolutne minimum; 4,6–5,5: bardzo słaby. Następnie przyznawane są gwiazdki, które ułatwiają czytelność oceny.

Więcej o: