Kia Stonic - Którą wersję wybrać? Poradnik kupującego

Kia Stonic pojawiła się na rynku pod koniec 2017 roku i zastąpiła niezbyt popularnego Soula. Stonic to crossover segmentu B, który swoim wyglądem mocno wyróżnia się na tle konkurencji. Podpowiadamy, na który silnik i specyfikację wyposażeniową wybrać.

Jeśli spojrzymy na pierwszy kwartał bieżącego i poprzedniego roku w Polsce, segment B crossover zanotował imponujący wzrost na poziomie 17 procent. Klienci docenili te niewielkie, lekko podniesione auta za uniwersalny charakter i niezłą jakość w przystępnej cenie. Kia to nowy zawodnik, bo jest z nami dopiero półtora roku, ale już zdążył się zadomowić w czołówce. Od stycznia do kwietnia 2019 do klientów trafiło 949 egzemplarzy, co daje koreańskiemu autu 6 miejsce w zestawieniu.

Kia Stonic - akcesoria zewnętrzne

Stonic ma 414 centymetrów długości, 176 szerokości i 152 wysokości.Rozstaw osi wynosi 258 cm. Jest jednym z najmniejszych przedstawicieli segmentu B, choć nie można odmówić mu oryginalności. Klient ma spore możliwości personalizacji. Już wybór odpowiedniego koloru nie będzie łatwą sprawą.

Kia przewidziała aż 11 lakierów nadwozia. Warto dołożyć 3 tysiące złotych, by się wyróżnić z tłumu. W tej cenie otrzymujemy kontrastujący z lakierem karoserii kolor dachu, lusterek zewnętrznych i lotki przytwierdzonej do szczytu pokrywy bagażnika. Może być pomarańczowy, czarny lub czerwony. Do tego dochodzą ozdobne naklejki, nakładki ochronne na zderzaki, a także listwy boczne nadwozia. Możliwości jest naprawdę sporo, choć nie każdy potrzebuje aż takiej krzykliwości. Im mniej dodatków, tym niższa cena finalnej konfiguracji pojazdu. Warto też zdecydować się na aluminiowe obręcze. W standardzie dostajemy 17-calowe felgi z lekkich kompozytów z oponami w rozmiarze 205/55. To dobry kompromis między efektownym wyglądem, a komfortem filtrowania nierówności.

Kia Stonic - niewielkie gabaryty, spora miejsca w kabinie

Mimo niewielkich gabarytów, konstruktorom udało się wygospodarować całkiem sporo przestrzeni w przedziale pasażerskim. W drugim rzędzie miejsca jest pod dostatkiem dla osób o wzroście do 185 centymetrów. Nie brakuje go przed kolanami, na wysokości barków i nad głowami. Należy oczywiście pamiętać, że mowa tu o dwójce pasażerów. Plus za nieduży tunel centralny. Z przodu jest jeszcze lepiej, bowiem standardowe fotele mają spory zakres regulacji i okazują się dość wygodne, także podczas dłuższych tras. Podparcie boczne jest przyzwoite, ale nie zachęca do pokonywania zakrętów na granicy przyczepności. Co ciekawe, siedzisko można nisko opuścić, co daje wrażenie siedzenia w klasycznym hatchbacku. Bagażnik w 5-osobowej konfiguracji mieści 332 litry. To jeden z najgorszych wyników w segmencie. Na szczęście, kanapa jest asymetryczna i łatwo ją złożyć, uzyskując dostęp do 1135 litrów. Do przewiezienia lodówki lub 50-calowego telewizora wystarczy.

Wystrój kokpitu nie jest wyszukany, ale bardzo ergonomiczny, co przekłada się na intuicyjność obsługi. Materiały wykończeniowe są twarde, lecz solidnie spasowane.

Kia Stionic - którą wersję wyposażenia wybrać?

Dobre wrażenie robi też lista podstawowych udogodnień. W bazowej wersji M otrzymujemy:

  • 6 poduszek powietrznych
  • klimatyzację manualną
  • zestaw zegarów z wyświetlaczem 3,5" dla komputera pokładowego
  • elektrycznie regulowane lusterka z funkcją podgrzewania
  • 7-calowy, kolorowy, dotykowy ekran, radio MP3 z RDS, 4 głośniki oraz 2 tweetery, port USB, złącze AUX, Bluetooth z zestawem głośnomówiącym do telefonu, interfejs Android Auto i Apple CarPlay

Brzmi dobrze, choć my polecamy środkową wersję L. Jest droższa o 5,5 tysiąca złotych, ale gwarantuje dodatkowo:

  • kamerę cofania oraz czujniki parkowania z tyłu
  • tapicerkę skórzano–materiałową
  • relingi dachowe
  • sportową kierownicę wykończoną perforowaną skórą i chromowanymi akcentami
  • światła do jazdy dziennej wykonane w technologii LED
  • pakiet kolorystyczny wnętrza obejmujący wiele ciekawych dekorów na desce rozdzielczej

Do tego warto dopłacić 2500 złotych za Pakiet Stylistyczny obejmujący między innymi:

  • lusterka zewnętrzne z kierunkowskazami LED i elektrycznym składaniem
  • szyby przednie z funkcją zapobiegającą nagrzewaniu się wnętrza
  • przyciemniane szyby tylne
  • podgrzewaną kierownicę oraz fotele przednie z 3-stopniową regulacją

Najwyższa specyfikacja XL jest droższa od podstawowej o 12 tysięcy złotych i zawiera wiele dodatków, których podczas codziennej eksploatacji możemy po prostu bagatelizować. Warto się zastanowić, czy zaoszczędzonych pieniędzy nie przeznaczyć na przykład na hak przystosowany do montażu bagażnika rowerowego lub poprzeczek dachowych umożliwiających przewóz rowerów lub sprzętu narciarskiego. Z drugiej strony, nawet najdroższa wersja Kii jest sporo tańsza od konkurencyjnego Opla Crosslanda, a także Mazdy CX-3.

Kia Stonic - który silnik wybrać?

Kia oferuje trzy jednostki napędowe. Dwie z nich są benzynowe. Podstawowa to wolnossący motor 1.4. Ma 4 cylindry, 100 KM i 133 Nm i wykazuje się niezbyt dużym apetytem na paliwo. W mieście z powodzeniem można uzyskać wyniki na poziomie 8 litrów, a w trasie około 6. Silnik sprzężono z manualną, 6-stopniową skrzynią. Automat wymaga dopłaty w wysokości 5 tysięcy złotych i pogarsza dynamikę. Ręczny mechanizm jest całkiem precyzyjny i pozwala wydobyć z crossovera przyzwoite osiągi. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 12,6 sekundy (z automatem po 13,8 s), a wskazówka prędkościomierza kończy bieg na 172 km/h.

Dla bardziej wymagających kierowców przygotowano doładowany motor o pojemności litra. 3-cylindrowa jednostka zadebiutowała w Hyundaiu i30. Generuje 120 KM i 171 Nm. Do 100 km/h rozpędza się w 10,3 sekundy i osiąga maksymalnie 185 km/h. Występuje z manualną lub automatyczną, dwusprzęgłową, 7-stopniową skrzynią. Motor dobrze wyważono, dzięki czemu w kabinie nie słychać za bardzo pracy 3 cylindrów. Akceptowalne jest też zużycie paliwa, które w mieście nie powinno przekroczyć 7,5 litra. Jednostka jest stosunkowo świeża, ale mechanicy nie mają do niej większych uwag. Nie cierpi na choroby wieku dziecięcego i przynajmniej do przebiegu na poziomie 150 tysięcy kilometrów nie zgłasza kosztownych dolegliwości.

Na szczycie gamy znajduje się 1.6-litrowy diesel o mocy 115 koni i 280 Nm dostępnych w przedziale 1500-2750 obr./min. Jest to najdroższa propozycja w gamie i ma sens jedynie w przypadku, gdy sporo czasu spędzamy w trasie. Sprawdzony diesel sukcesywnie jest modernizowany i z powodzeniem napędza większe auta koncernu. By jego zakup miał ekonomiczny sens, trzeba przejeżdżać rocznie około 30-40 tysięcy kilometrów. Trzeba też wziąć pod uwagę, że jak przystało na nowoczesnego ropniaka, ma skomplikowany osprzęt, który po kilku latach może domagać się regeneracji.

Osoby spędzające większość czasu w mieście i na krótkich trasach, powinny zadowolić się nieskomplikowanym, wolnossącym silnikiem benzynowym. Ci, którzy czasem zapuszczają się na drogi ekspresowe, mogą dopłacić do 1.0 T-GDI 4 tysiące złotych. W zestawieniu w dwusprzęgłowym automatem, okaże się bardzo przyjaznym towarzyszem codziennej eksploatacji.

Kia Stonic - optymalna konfiguracja

Mimo, że to jeden z najmłodszych przedstawicieli segmentu, uchodzi w oczach klientów i mechaników za udany model. Trudno wszakże pisać o awaryjności, gdyż najstarsze egzemplarze ledwo dobijają do 50 tysięcy kilometrów. Niemniej, to ciekawa alternatywa dla niemieckich i japońskich konkurentów.

Ma atrakcyjną stylizację, dość przestronne wnętrze i bogate wyposażenie. Zwłaszcza w środkowej wersji L. Mniej wymagający nabywcy mogą śmiało sięgać po bazową wersję M. Ze 100-konnym motorem 1.4 kosztuje 61 990 złotych. Nasz typ to 1.0 T-GDI (120 KM) w specyfikacji L wycenionej na 71 490 zł.

Warto do niego dołożyć pakiet aktywnego wspomagania jazdy z szeregiem systemów bezpieczeństwa (2500 zł), a także wyszczególniony wcześniej Pakiet Stylistyczny (2500 zł). Za 76 490 zł otrzymujemy bogato wyposażone i funkcjonalne auto z dynamiczną i dość oszczędną jednostką napędową.

Więcej o:
Komentarze (6)
Kia Stonic ? Którą wersję wybrać? Jaki silnik? Wyposażenie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: FdS

    Oceniono 3 razy 3

    Fajny samochód ale u mnie odpadł z głównie z 2 powodów: małego bagażnika i braku silnika 1,4 tGDI. Kupiłem Ceeda z tym silnikiem ze skrzynią 7dct. Jakość materiałów Ceeda jest dużo lepsza.

  • mcguirre

    Oceniono 1 raz 1

    Zapewne można tanio kupić i będzie dobrze wyposażony ale później sprzedać będzie znacznie trudniej. Chyba, że ktoś chce jeździć 10 lat lub więcej, to ok.

  • jeszw

    Oceniono 1 raz 1

    Dużo ładniejszy od strasznie brzydkiego krewniaka hundai kona (i ta nazwa, brrrr).

  • Gość: moniek

    Oceniono 3 razy -1

    Chcesz coś trwałego weź rav4, ładniejsza jak patrz na to. No i silnik 2.5 zupełn ie inna bajka

  • Gość: trymin

    Oceniono 9 razy -1

    Koreańskie marki jak widać znacznie lepiej wychodzą i cenowo i jakościowo. Sam zastanawiam się nad korando, bo mają bogate wyposażenie za dobrą cenę no i jednostki 2.0 diesle z tego co czytałem to solidne

  • Gość: Bartek

    Oceniono 7 razy -1

    Pochwalę się, bo ja właśnie postawiłem na miejskie SUV - Hundai Tucson z 2015 r. Od dłuższego czasu podobało mi się te auto, a w końcu zdecydowałem się wziąć, bo akurat byłem trochę zmuszony do kupna nowego samochodu (wypadek). Tym bardziej, że wziąłem je jako pokontraktowe z Master1, więc powinno być mi jeszcze długo służyć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX