BMW M850i - opinie Moto.pl. "I" bez kropki

Piotr Kozłowski
BMW bardzo chce, by ósemka nie była nową szóstką. To auto pełne dysonansów, które ma być luksusowym gran turismo o sportowym zacięciu. Ale czegoś w nim brakuje.

Cyfra 8 w BMW zawsze oznaczała coś wyjątkowego: Z8, i8, seria 8. Produkcję tej ostatniej (kod E31) rozpoczęto w 1989 roku. Samochód nie odniósł rynkowego sukcesu, bo nie trafił na łatwe czasy. Zmiany polityczne w Europie, niepewność gospodarcza - wszystko to nie sprzyjało popytowi na towary luksusowe. A ósemka takim towarem była. Mimo to E31 jest jedną z ikon Bawarczyków. Klaus Kapitz narysował agresywne auto, a inżynierowie wpakowali do niego mnóstwo najnowocześniejszej wówczas techniki.

To w serii 8 debiutowała pięciowahaczowa oś tylna. W panowaniu nad samochodem pomagały systemy kontroli stabilności i kontroli trakcji ASC+T oraz system elektronicznie kontrolowanych amortyzatorów EDC, a za jak najlepsze prowadzenie odpowiedzialny był układ kierowniczy ze wspomaganiem uzależnionym od prędkości jazdy. Wariant 850 CSi zadebiutował z tylnymi kołami skrętnymi, które przy dużych prędkościach wychylały się w tym samym kierunku co przednie, zwiększając zwrotność.

Ponadto BMW 850i było wyposażone m.in. w pasy bezpieczeństwa zintegrowane z oparciami foteli, elektryczną regulację kierownicy z pamięcią ustawień, automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne, centralny zamek sterowany pilotem, a także zaawansowany komputer pokładowy. W serii 8 BMW pierwszy raz zastosowało multipleksowy elektryczny system pokładowy, transmitujący dane z różnych systemów za pośrednictwem wspólnego "kręgosłupa" informatycznego. E31 było stylistycznym i technicznym popisem możliwości BMW, w pełni zasługującym na cyfrę 8 w nazwie. A jak jest z najnowszym G15?

BMW M850iBMW M850i Fot. Piotr Kozłowski

Nie takie rewolucyjne

Nowa ósemka wygląda fenomenalnie. Długa maska, wyraziste przetłoczenia, duże koła, mocno opadająca linia dachu i tylko 1,35 m wysokości - to auto robi ogromne wrażenie. A wnętrze? Mamy fenomenalny system iDrive, doskonale leżącą w dłoniach kierownicę, wygodne, obszyte przyjemną w dotyku skórą fotele i uporządkowany kokpit. Ale nie ma tu efektu "wow". Ósemka niczym nie wykracza ponad to, co mają inne modele BMW. Nie jest rewolucyjna. Projektanci wnętrza najwyraźniej nie chcieli nikomu zaimponować. Narysowali ergonomiczny i przyzwoity projekt. Tylko tyle.

Nowe BMW serii 8Nowe BMW serii 8 Fot. BMW

W ósemce siedzi się nisko. Widoczność jest bardzo ograniczona przez masywne słupki A i niewielką tylną szybę. Podczas manewrowania na parkingu trzeba wspomagać się kamerami 360, których obraz jest ostry jak żyletka. Promień skrętu jest zredukowany dzięki skrętnej tylnej osi. Podczas parkowania jest nieoceniona, ale podczas jazdy... niekoniecznie.

Trzeba przywyknąć

BMW serii 8 ma świetny układ kierowniczy. Wyważony, precyzyjny, doskonale oddający to, co dzieje się z kołami. Podobnie jest z silnikiem. 4,4-litrowe V8 rozwija 530 KM i monstrualne 750 Nm. Jest imponujące pod każdym względem. Przy spokojnej jeździe zadowala się 10 l benzyny na 100 km i gwarantuje odpowiedni zapas mocy i momentu właściwie w pełnym zakresie obrotów. Do tego brzmi rasowo, choć nie brutalnie. W trybie Sport Plus każda zmiana biegu, a nawet odpuszczenie gazu, wiąże się z nieodłącznym strzałem z wydechu. Uzależniające, choć wbrew pozorom nie pasuje do charakteru ósemki.

850i lepiej czuje się w trybie komfortowym. Wówczas skrzynia biegów nie utrzymuje silnika na wysokich obrotach, głośniki nie wzmacniają dźwięku, a wydech nie ogłasza wszem i wobec, że oto nadjeżdża coś nieprzeciętnego. Ósemka - mimo bezramkowych drzwi - jest bardzo dobrze wyciszona, a jej zawieszenie zaskakująco komfortowo wybiera nierówności. Na dodatek ogrom elektronicznych systemów nie pozwala na najdrobniejszy poślizg (nawet w trybie sportowym). Napęd Xdrive (w ósemce to jedyna opcja) daje pewność prowadzenia, ale nie pozwala przekazać całego napędu tylko na tylną oś. Taka możliwość zarezerwowana jest wyłącznie dla M8. Jeśli chcesz wprowadzić w poślizg M850i, musisz wyłączyć kontrolę trakcji. Wtedy zabawa jest przednia.

BMW M850iBMW M850i Fot. Piotr Kozłowski

Mimo że ósemka ma świetny układ kierowniczy, skrzynię biegów i silnik, to system czterech kół skrętnych sprawia, że prowadzi się sztucznie. Wjeżdżając w zakręt przy niewielkiej prędkości, masz wrażenie, że tylna oś zaczyna odrywać się od nawierzchni. Musi minąć trochę czasu, zanim przyzwyczaisz się do zwrotności auta i zaczniesz pokonywać łuki bez dokonywania korekt. Tego wrażenia nie będziesz miał w M8 - tam tylna oś nie będzie skrętna.

Długa podróż w pięknym stylu

M850i nie jest samochodem dostarczającym szczególnie sportowych wrażeń, choć swoim wyglądem zdaje się je obiecywać. Nie po to jednak zostało stworzone. To sportowo nacechowane gran turismo. Doskonale sprawdza się w długich trasach: niedużo pali, jest dokładnie wyciszone i widowiskowo wygląda. Na dodatek jego bagażnik pomieści 420 l. Co prawda otwór kufra jest niewielki, przez co trudno ładować do niego większe przedmioty, ale z pomocą przychodzi dodatkowa przestrzeń, znajdująca się zaraz za przednimi fotelami. BMW nazywa je drugim rzędem siedzeń, ale trzeba kogoś bardzo nie lubić, by kazać mu tam siedzieć.

BMW M850iBMW M850i Fot. Piotr Kozłowski

Z BMW M850i jest pewien problem. Jest za mało luksusowe, innowacyjne i nie aż tak komfortowe, by móc bezpośrednio konkurować z Mercedesem S Coupe, a jednocześnie nie jest na tyle sportowe, by móc je nazwać samochodem sportowym. Ma fenomenalny silnik, skrzynię biegów i układ kierowniczy, a mimo to - przez skrętną tylną oś - prowadzi się sztucznie. Pojemność bagażnika jest więcej niż zadowalająca, a jednocześnie nie można nazwać ósemki samochodem czteroosobowym. Występuje tu sporo dysonansów.

BMW serii 8 z założenia ma być topowym coupe z Monachium, czyli odpowiednikiem S-klasy. Mercedes jest jednak znacznie większy i droższy. Ósemka wymiarami konkuruje z E Coupe (4851 mm długości w BMW i 4826 mm w Mercedesie), ale mocą (530 KM w BMW i 435 KM w Mercedesie) i ceną (591 tys. zł za BMW i 391 tys. zł za E Coupe w najmocniejszej wersji AMG 53) znacznie go przerasta. Trochę to sztuczne. BMW bardzo nie chce, by ósemka była nazywana nową szóstką. Ale może wyszłoby to jej na dobre? Ósemce brakuje kropki nad i.

Więcej o: