Gwiazdy sportu motorowego na IV Zlocie Mitsubishi w Mrągowie

Specjalnym gościem zlotu był dwukrotny zwycięzca rajdu Dakar, Hiroshi Masuoka. Towarzyszył mu Kazuto Koide - również kierowca rajdowy i menedżer z centrali Mitsubishi w jednym.

W weekend (31.05-02.06) odbył się już IV zlot fanów i właścicieli samochodów marki Mitsubishi, tym razem na Mazurach. W Mrągowie stawiło się ponad 400 osób (122 załogi). Tam była zlokalizowana baza zlotu, a trasy organizowanego, jak co roku, rajdu na orientację, poprowadzono po malowniczych mazurskich drogach.

Mitsubishi buduje swój wizerunek przy pomocy właściwych osób. Bezpretensjonalnych, wesołych i pełnych energii. Nie ma w tym żadnej przesady.

W wiosenny weekend samochody zeszły na drugi plan (chociaż przez cały czas były tłem), a fantastyczną atmosferę zbudowali ludzie. Dotyczy to pracowników polskiego oddziału Mitsubishi Motors z zawsze uśmiechniętym prezesem Yasuyuki Oyamą na czele, prowadzącej imprezę Joanny Zientarskiej, ambasadorów marki – aktorów Anny Cieślak i Bartłomieja Topy, siedmiokrotnego mistrza Polski w kitesurfingu i rekordzisty świata w najwyższym locie na „kajcie” – Victora Borsuka, ale przede wszystkim legendy Dakaru.

Hiroshi Masuoka w wieku 59 lat ma w sobie siły witalne, których mogą mu pozazdrościć ludzie o połowę młodsi. Pewnie dlatego udało mu się wziąć udział w najsłynniejszym rajdzie terenowym świata aż 21 razy.

Bohaterem i motywem przewodnim imprezy był crossover Mitsubishi Eclipse Cross, na którego zalety – dobre własności jezdne i zaawansowany technicznie napęd na cztery koła S-AWC – starali się zwrócić uwagę organizatorzy zlotu.Hiroshi Masuoka i Kazuto Koide całkiem skutecznie próbowali to udowodnić.

Mili ludzie przyciągnęli inne sympatyczne osoby – posiadaczy samochodów Mitsubishi. Co roku zlot stanowi największą atrakcję dla kierowców SUV-ów i pełnokrwistych terenówek, ale również posiadacze samochodów osobowych spod znaku trzech diamentów mieli co robić.

Przejechali trasę turystyczną, poprowadzoną wyłącznie po asfaltowych nawierzchniach, ale również niepozbawioną licznych atrakcji. Właściciele samochodów z napędem na cztery koła (z wyjątkiem Lancerów Evolution) pokonali trasy terenowe.

Wszyscy uczestnicy zwiedzili muzeum wsi mazurskiej w Owczarni, otoczony złą sławą Wilczy Szaniec, a po drodze wypełniali liczne zadania. Patrząc na ich uśmiechnięte trudno mi było sobie wyobrazić, że mogą kupić samochód innej marki.

Więcej o: