Nie ma kontroli nad rynkiem części. Do samochodów trafiają elementy wyeksploatowane. "Sytuacja jest absurdalna"

Zamiast profesjonalnie regenerować części z demontowanych w Polsce samochodów, firmy zajmujące się regeneracją są zmuszone importować używane części z zagranicy. Tymczasem z polskich szrotów na rynek trafiają niesprawdzone, często zagrażające bezpieczeństwu stare części.

Ze względu na średni wiek samochodów w Polsce, wynoszący ok. 13 lat, ogromnym rynkiem jest u nas rynek części używanych. Jak ogromnym? Trudno to oszacować, bo wielu części jako używanych nie powinno się sprzedawać - ich montaż jest prawnie zakazany. 

Samochód kończy swój żywot na szrocie, gdzie jest rozbierany na części. Te - bez żadnej kontroli - sprzedawane są w internecie. Na aukcjach i giełdach można kupić używane klocki i linki hamulcowe, elementy układu kierowniczego czy newralgiczne podzespoły zawieszenia. Wszystkie bezpośrednio wpływają na bezpieczeństwo, a ani kupujący, ani nawet - często - sprzedający nie wie, w jakim faktycznym stanie jest sprzedawana część.

Tej sytuacji można uniknąć, poddając regeneracji części z rozbieranych w Polsce samochodów i eliminując te, które nie powinny być sprzedawane jako używane. Istnieje wiele firm zajmujących się profesjonalną i przemysłową regeneracją części. Ale na rodzimym rynku brakuje surowca, który można by było zregenerować, przez co wspomniane firmy są zmuszone do importu używanych części. 

Absurdem jest to, że firmy zajmujące się fabryczną regeneracją w Polsce sprowadzają części używane z zagranicy, gdyż nie są w stanie pozyskać surowca w Polsce. Nie wykorzystujemy swojego surowca tylko czyścimy inne kraje

- mówi w rozmowie z Moto.pl Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

Polska - dziesiąty producent części na świecie

Części i akcesoria samochodowe to dla Polski olbrzymie zyski - od lat mają największy udział w eksporcie polskiej branży motoryzacyjnej. W 2017 roku wartość eksportu części i akcesoriów samochodowych wyniosła około 50 mld zł. To dziesiąty wynik na świecie. Właśnie dlatego tak ważne jest uregulowanie rynku. Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części motoryzacyjnych nazywa to obiegiem zamkniętym. Jak miałby on się odbywać?

  • Krok I: Demontaż samochodów używanych. Tak jak dziś - bez zmian.
  • Krok II: Sprzedaż części używanych. Tu pojawiłyby się pierwsze zmiany. Przedsiębiorstwa zajmujące się demontażem mogłyby sprzedawać (jak dziś) używane części, ale tylko te, które nie mają wpływu na bezpieczeństwo i które nie wpływają negatywnie na środowisko. Te, które wpływ na środowisko i bezpieczeństwo mają, byłby utylizowane lub - jeśli się do tego nadają - sprzedawane firmom zajmującym się profesjonalną regeneracją. Dzięki temu firmy zajmujące się demontażem zyskałyby nowy rynek zbytu, a firmy regenerujące - dostęp do polskiego surowca. Kierowca zyskiwałby pewność korzystania z części podlegających kontrolom i regulacjom, czyli - zwyczajnie - do części bezpiecznych.
  • Krok III: Profesjonalna regeneracja. Dzięki uzyskaniu surowca od polskich przedsiębiorstw firmy zajmujące się regeneracją nie musiałyby importować używanych części.
Średni wiek demontowanych w Polsce samochodów to 18 lat. Części z tych aut trafiają - bez żadnej kontroli, bez regeneracji - na internetowe aukcje i są montowane w samochodach. Tymczasem według dyrektywy PE z 18 września 2000 r. demontażowi poddaje się pojazd, który nie ma już wartości rynkowej - nie jest on demontowany ze względu na zużycie jednej czy kilku części tylko przez to, że wszystkie jego podzespoły są już wyeksploatowane. I w takim stanie trafiają na rynek wtórny. To musi się skończyć

- podsumowuje Alfred Franke.

Innymi słowy, Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych proponuje, by z rynku wyeliminować (pod groźbą dotkliwych kar) wyeksploatowane, zagrażające środowisku i bezpieczeństwu części, a te, które da się zregenerować, regenerować obowiązkowo. I ma to sens, bo obecnie kontrola nad obrotem częściami używanymi w Polsce jest tylko pozorna.

Więcej o:
Komentarze (31)
Po co Polska importuje używane części, skoro w demontuje się u nas co roku dziesiątki tysięcy aut
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Doogie

    Oceniono 17 razy 9

    Chyba lobby producentów części się zapędziło - samochód powinien być solidnie sprawdzany przy każdym przeglądzie włącznie ze spalinami, zawieszeniem... Jak wszystko jest sprawne to nie ich sprawa, że w kilkunastoletnim samochodzie są kilkunastoletnie części.

  • justas32

    Oceniono 11 razy 5

    No i szyby, lusterka, silnika, skrzyni biegów, maski, błotników, mcphersonów już sobie nie kupisz - w trosce o Twoje bezpieczeństwo oczywiście, a nie o kieszeń producentów części ...

  • justas32

    Oceniono 8 razy 4

    Słuszna racja !!! Kupna używanych samochodów też się powinno zabronić !!! Przecież 100 % samochodów biorących udział w wypadkach jest używanych ...

  • Gość: gienek

    Oceniono 2 razy 2

    Jak kupie nówke delph fabrycznie zapakowaną to mam pewność skąd pochodzi, bo mechanikom w tej kwestii nie ufam. Sam kupuje, potem sprawdzam czy wymienił na moje podzespoły czy mi wsadził jakieś stare.

  • Gość: wujowypandomu

    Oceniono 2 razy 2

    Ostatnio na forum Skody gość wrzucił kosztorys części i robocizny za wymianę dwumasy. Octavia II, 2.0 TDI 2004r. Wartość auta wg właściciela ok. 14000. Graty do sprzęgła wyliczyli na 9600, robociznę 1200. Serwis ASO z Radomia. Dziwić się, ze ludzie taniej szukają? Choć po prawdzie powinien być zakaz sprzedaży części układu kierowniczego czy hamulcowego.

  • Gość: Piotr

    Oceniono 4 razy 2

    Po pierwsze bezgotówkowa likwidacja szkód po rzeczywistych kosztach naprawy powinna być standardem.
    Ludzie którzy potrzebują naprawić samochód a nie mają na to kasy są pierwszym klientem szrotów czy wręcz paserów

  • justas32

    Oceniono 6 razy 2

    Oczywiście nie ma ŻADNYCH badań pokazujących wpływ używanych części na ew. ilość wypadków w Polsce - ale przecież producentom części trzeba nabić kabzę bo niepożądanym jest żeby ludzie używki sobie kupowali ...

  • kazik966

    Oceniono 1 raz 1

    Wszystko ładnie i pięknie ale kto będzie to kontrolował?Bo nie mogę znaleźć.

  • redlich321

    0

    Chodzi o to by auta mieli tylko najbogatsi, których będzie na to stać a nie każdy Janusz czy Grażyna, którzy maja po 3 auta w rodzinie, każde 8-12 lat, zabierają miejsce na parkingu pod blokiem, pchają się do centrum powodując korki etc itp... w ten sposób likwiduje się korki, zużycie spalin, chroni się środowisko bla bla bla... ale każdy kij ma dwa końce... za ileś tam lat, jak faktycznie państwa doprowadza do tego ze po drogach będą jeździły tylko auta max 5 letnie i serwisowane jedynie w ASO, padnie tysiące szrotów, warsztatów samochodowych, Mirki pozamykają komisy, spadnie sprzedaż paliw... takie mrzonki ;) ;) !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX