Polski kierowca zaskarżył działanie odcinkowego pomiaru prędkości. "Narusza dobra osobiste"

Piotr Kozłowski
Odcinkowy pomiar prędkości ma naruszać prawo do prywatności i ochrony wizerunku - twierdzi kierowca z Tychów, który pozwał Inspektorat Transportu Drogowego. Powołał się na wyrok niemieckiego sądu, który kazał wyłączyć kamery w Niemczech.
(...) Informacje zbierane w chwili wjazdu do strefy są w stosunku do absolutnie wszystkich przejeżdżających pojazdów, nawet jeśli kierujący pojazdem nie popełnił wykroczenia, a nawet nie jest o nie podejrzany. Informacja zbierana jest tylko dlatego, że hipotetycznie w przyszłości kierujący może popełnić wykroczenie, którego prawdopodobieństwo jest nikłe – poniżej 1 proc. pojazdów poruszających się tą drogą.

- czytamy w pozwie, do którego dotarł portal brd24.pl. Chodzi o DK 11 w Tarnowskich Górach, na ulicy Obwodowej pomiędzy skrzyżowaniami z ulicami Korola i Gliwicką.

Kierowca z Tych twierdzi, że brakuje jakichkolwiek podstaw zarówno ustawowych jak i konstytucyjnych, by Inspektorat Transportu Drogowego zbierał informacje o uczestnikach dróg nawet jeśli nie popełnili oni jakiegokolwiek wykroczenia. Żadna ustawa nie dopuszcza także możliwości gromadzenia przez pozwanego (ITD) informacji o działaniach kierowców na drodze "na wszelki wypadek", z założeniem, że być może w przyszłości kierujący popełni wykroczenie.

Kierowca zdecydował się pozwać ITD po tym, jak niemiecki sąd uznał odcinkowy pomiar prędkości za niezgodny z niemieckim prawem i nakazał natychmiastowe wyłączenie kamer. W uzasadnieniu wyroku pisano o niezgodnym z konstytucją zbieraniu informacji.

Jak działa odcinkowy pomiar prędkości

System odcinkowego pomiaru prędkości oblicza czas, który upłynął od chwili minięcia pierwszej bramki do momentu przejechania przez drugą bramkę. Na tej podstawie wylicza średnią prędkość przejazdu na monitorowanym odcinku. Jeśli jest ona większa, niż pozwalają limity, kierowca otrzymuje mandat. O ile większa? Zasada jest identyczna jak w przypadku fotoradarów. Przekroczenie prędkości o 10 km/h i mniej nie jest rejestrowane. Nikt nie sprawdza kierowców tzw. metodą na partyzanta - wszystkie miejsca kontroli są oznakowane odpowiednimi znakami.

Odcinkowy Pomiar PrędkościOdcinkowy Pomiar Prędkości Źródło: CANARD/GITD

Więcej o:
Komentarze (223)
Odcinkowy pomiar prędkości zaskarżony do sądu. Czy to początek końca tego systemu w Polsce?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • keram2225

    0

    Sąd może uznać to za tzw. kontratyp, czyli dozwolone łamanie prawa w imę celów wyższych. Dlatego policja jadąc nie oznakowanym samochodem może przekraczać prędkość (bo inaczej nigdy nie dogoniła by pirata drogowego), a bokserzy mogą nawet zabić na ringu bez konsekwencji.

  • Gość: sas

    0

    w Niemczech miałby szansę gdzie jest inny szacunek dla prawa, żyjemy w Polsce, cwaniak się chyba przeliczył

  • bcde

    Oceniono 2 razy 0

    Moje dobra osobiste naruszają wszystkie progi zwalniające. Zarządca drogi szykanuje wszystkich kierowców tylko dlatego, że niektórzy z nich łamią przepisy. To stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa. Zmusza się mnie do powolnej jazdy choć brak jest podstaw do przypuszczenia, że mógłbym złamać przepisy.

  • Gość: Marco

    0

    Totalna bzdura. Niech zaskarży jeszcze miejski monitoring we wszystkich miastach w Polsce.

  • greg0.75

    0

    Tyle, że analogiczne rozumowanie dałoby się zastosować do tradycyjnego czy nawet przenośnego fotoradaru - przecież do momentu zrealizowania pomiaru "namierzany" jest domyślnie niewinny i państwo nie powinno się nim interesować; w przypadku pomiaru odcinkowego pomiar po prostu trwa dłużej (a dane, jak rozumiem przechowywane są w obszarze buforowym systemu, skąd wypadają automatycznie po upłynięciu minimalnego przepisowego czasu przejazdu)

  • mamutus

    Oceniono 2 razy 0

    Odcinkowy pomiar prędkości to paranoja. Mogę jechać prawie cały odcinek 150/godz, ale po drodze stanąć na siusiu. I co?

  • Gość: saczywko

    Oceniono 2 razy 0

    zamiast brać się za skarżenie, włączyłby Yanosika i po temacie

  • tpdlagier

    0

    Jeżdżę przepisowo, mandaty to wybitna rzadkość u mnie. I nie znoszę drogowych piratów. Ale argumenty tego pana nie są wyssane z palca. Dziś synonimem bezpieczeństwa staje się coraz szersza inwigilacja obywatela. Taki system radarów to w odpowiednich warunkach przysmak dla władzy. Czy aby na pewno każdy z tutaj krytykujących chciałby aby właściciel tego radaru wiedział dokładnie kiedy, jak i dokąd jedziemy? A może ktoś na 2 godziny zatrzymuje się na randce i radar to wychwytuje. Tak działa Korea Południowa chociażby. Pełne bezpieczeństwo za cenę ciągłej inwigilacji. Chiny doprowadziły ten system niemal do perfekcji.

  • Gość: Bartek

    Oceniono 1 raz 1

    Sposobem na zwiększenie bezpieczeństwa i kultury na drodze są mandaty nie po 100 zł A po 5vtys mówię o tych ewidentnych uchwyconuch np kamera. Nie zgadzasz się to do sądu. Zapłaci jeden szeryf z drugim albo krol lewego pasa co wyprzedza na pasach podwójnych ciągłych to na 2 raz będzie przepisów się trzymał

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX