Wielki test hulajnóg na minuty. Czy nowy środek transportu miejskiego ma sens?

Bartłomiej Pawlak
Wzięliśmy pod lupę usługę wynajmu hulajnóg na minuty. Przetestowaliśmy aplikacje dwóch firm działających w Polsce - Lime'a i Hive'a. Czy nowy środek transportu ma sens i czy może zastąpić komunikację miejską? A może oszczędniej będzie skorzystać z Ubera, Bolta lub car-sharingu?

Hulajnogi elektryczne wypożyczane na minuty już na dobre zadomowiły się w Polsce. Na razie są obecne w trzech większych miastach - Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu. W stolicy od niedawna działają dwie firmy oferujące wypożyczanie takich hulajnóg - Lime i Hive. W dwóch pozostałych miastach - przynajmniej na razie - wyłącznie ta pierwsza.

Postanowiłem dokładnie przyjrzeć się ofercie obu firm. Przetestowałem hulajnogi od Lime'a i Hive'a oraz zbadałem, jak sprawdzają się w praktyce. Czy korzystanie z nich jest wygodne i opłacalne? A przede wszystkim - czy hulajnogi mogą stanowić realną alternatywę dla komunikacji miejskiej albo car-sharingu?

Hulajnoga HiveHulajnoga Hive fot. BP

Aplikacje mobilne

Hulajnogi wypożyczamy przy pomocy aplikacji na smartfony. Rejestracja przebiega niemal identycznie jak w przypadku np. Ubera. Należy podać numer telefonu, potwierdzić kodem SMS, podać adres e-mail i numer karty płatniczej. Wszystko przebiega sprawnie, choć w przypadku aplikacji Lime miałem drobny kłopot z otrzymaniem SMS-a. Na szczęście były to tylko chwilowe problemy.

Wygląd aplikacji nie budzi moich zastrzeżeń. Obie są ładne i proste w obsłudze, ale Lime oferuje tu więcej funkcji, np. zgłaszanie źle zaparkowanych pojazdów i możliwość dołączenia do programu Juicer. Żadna z aplikacji nie sprawiała problemów. 

Porównanie aplikacji Lime i HivePorównanie aplikacji Lime i Hive fot. screen własny

Wolne hulajnogi znajdziecie na mapie. Po kliknięciu w konkretne urządzenie wyświetlany jest stan naładowania w procentach (w przypadku Hive'a) lub zasięg w kilometrach (Lime). Hive pokazuje też pieszą trasę, a Lime odległość i czas dotarcia na piechotę do konkretnego egzemplarza hulajnogi. Aby rozpocząć przejazd, wystarczy zeskanować QR kod i potwierdzić w aplikacji. Bardzo proste.

Przy okazji od razu wspomnę, że jedna z wypożyczalni, a konkretnie Lime, wymaga przed pierwszym  przejazdem zaakceptowania regulaminu. Firma nakazuje użytkownikowi m.in. jazdę w kasku (co może  trochę dziwić, bo przy hulajnogach takiego nie ma, a przepisy go nie wymagają). Zakazuje też jeżdżenia po chodnikach (przestrzeganie tego w praktyce nie jest możliwe i kłóci się z polskimi przepisami, ale temu zagadnieniu poświęcałem już osobny artykuł).

'Zasady i przepisy' Lime'Zasady i przepisy' Lime fot. screen własny

W przypadku Lime'a nie miałem żadnych problemów ze znalezieniem hulajnogi. Nie musiałem nawet korzystać z mapy, bo w okolicach centrum urządzenia stoją na każdym kroku. Pojazdów od Hive'a jest znacznie mniej, dlatego znalezienie ich w aplikacji jej zazwyczaj nieodzowne. Zdarzyło mi się dwukrotnie, że gdy dotarłem na miejsce, hulajnogi tam nie było, a poszukiwania musiałem zaczynać od nowa. Czyżby dane trafiały do systemu z opóźnieniem?

Po zakończeniu przejazdu dostajemy informację o przejechanej odległości, czasie i pobranej kwocie. Takie podsumowanie przychodzi również e-mailem (tylko w Hive). Zaznaczę od razu, że firmy umożliwiają zaparkowanie (i zablokowanie dla innych) hulajnogi na pewien czas. Przydatne, gdy chcemy na kilka chwil wstąpić np. do sklepu lub na kawę.

Przejazd LimePrzejazd Lime fot. screen własny

Wygoda jazdy

Pierwsza jazda dla osoby, która nie miała styczności z hulajnogą elektryczną, może być ekscytująca. Tak przynajmniej mówiły mi osoby, które poprosiłem o opinię. Ja niestety poczułem się rozczarowany. Co prawda hulajnoga pozwala szybko dotrzeć do celu, ale spodziewałem, że będzie bardziej komfortowa.

Niestety hulajnogi Segway, z których korzystają obie firmy, są wyposażone w niewielkie, niepompowane kółka, przez co jazda po kostce chodnikowej przy nieco wyższej prędkości przyprawia o ból głowy. Hulajnoga bardzo się trzęsie i niewiele pomaga tu przedni amortyzator. Dla kogoś przyzwyczajonego do hulajnóg z większymi, pompowanymi kołami, różnica jest bardzo duża.

Porównanie - hulajnoga Xiaomi i HivePorównanie - hulajnoga Xiaomi i Hive fot. BP

Przyjemność z jazdy poczujemy dopiero na gładkiej nawierzchni (np. asfalcie), ale tej często nie uświadczymy. Niemal wszystkie chodniki są wykonane z kostki, a jazdy po ścieżkach i jezdni zakazuje polskie prawo (więcej na ten temat przeczytacie tutaj).

Wsiadając po raz pierwszy na hulajnogę warto być bardzo ostrożnym, bo tylne koło dość łatwo wpada w poślizg (zwłaszcza na wilgotnej powierzchni). W niektórych egzemplarzach słabe są też hamulce, a to przy jeździe hulajnogą szalenie istotna rzecz. Kompletnie nie rozumiem też, dlaczego przedni hamulec (również tylko w niektórych hulajnogach) znajduje się w manetce po lewej stronie kierownicy. To zupełnie nieintuicyjne.

Hulajnogi elektryczne Lime w WarszawieHulajnogi elektryczne Lime w Warszawie Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Zaznaczę, że moje spostrzeżenia dotyczą hulajnóg zarówno firmy Hive, jak i Lime. Niestety w Polsce nie ma jeszcze żadnej wypożyczalni, która korzystałaby np. ze zdecydowanie wygodniejszych hulajnóg Xiaomi Mija Scooter. Domyślam się, że obie firmy wybierając dostawcę sprzętu, przekładały jego wytrzymałość nad wygodę.

Ile za to zapłacimy?

Cennik jest sztywno ustalony. W przypadku Lime wynosi obecnie 3 zł za odblokowanie i 0,50 zł za minutę. W przypadku Hive jest nieco taniej - odpowiednio 2,5 zł i 0,45 zł. Za 10 minut jazdy Lime'em zapłacimy zatem 8 zł, a Hive'em o złotówkę mniej. 

Hive i Lime - cenyHive i Lime - ceny fot. screeny własne

Co ciekawe, w aplikacji Hive znalazłem pojedyncze hulajnogi, przy których kwota była podawana w euro zamiast w złotówkach. 1 euro za odblokowanie i 15 centów za minutę (to standardowa cena europejska). Nie wiem, czy kwota zostanie poprawnie podliczona po wypożyczeniu takiego egzemplarza, ale to ewidentne niedopatrzenie ze strony Hive.

Warto wspomnieć, że obie firmy oferują kody (m.in. za polecenie usługi znajomym), którymi możemy obniżyć cenę przejazdu. Hive rozdaje 10 bonusów (1 bonus = 1 minuta) za polecenie aplikacji i 32 bonusy za założenie konta z kodem od znajomego. U Lime'a można zgarnąć darmowe odblokowania hulajnóg.

Lime i HiveLime i Hive fot. screen własny

Co się bardziej opłaca?

Sprawdziliśmy, że przejechanie odcinka o długości ok. 1,5 km zajmuje niespełna 6 minut. W przypadku Hive cena wypożyczenia wyniesie więc 5,20 zł. W aplikacji Lime zapłacimy z kolei dokładnie 6 zł. Nieco dłuższy odcinek o długości 3 km wiąże się już z koniecznością zapłaty odpowiednio 7,9 zł lub 9 zł, a 5 km - 11 zł lub 12,5 zł. To nie są niskie ceny.

Dla porównania, bilet 20-minutowy na komunikację miejską w Warszawie kosztuje 3,40 zł, a 75-minutowy - 4,40 zł. Niezależnie od tego, ile zajmie podróż, zapłacimy mniej niż za hulajnogę.

W przypadku Ubera i Bolta (dawniej Taxify) przejechanie ok. 5 km obok centrum Warszawy zajmuje ok. 17-22 minut i kosztuje w obu aplikacjach 13-14 zł. Zapłacimy więc tylko nieco więcej niż za hulajnogę elektryczną, ale koszt większości przejazdów okazywał się niemal identyczny. A przecież opłatę za przejazd samochodem można podzielić na kilka osób.

W przypadku car-sharingu i nowej usługi Innogy go! cena za przejazd tego samego dystansu wyniesie ok. 20-26 zł. Zapewne poza centrum wyszłoby nieco taniej, ale wtedy i koszty pozostałych środków transportu rozłożyłyby się inaczej. Korzystając jednak z takiego auta, możemy cieszyć się największą swobodą i obecnością bagażnika, a opłatę również można podzielić na kilka osób.

Hulajnoga LimeHulajnoga Lime fot. BP

Ceny wypożyczenia tych urządzeń są też zbyt wysokie, by korzystać z nich regularnie. Robiąc jeden przejazd dziennie za kwotę 8 zł, zapłacimy 240 zł miesięcznie. W takiej sytuacji bardziej opłacalne jest wykupienie karty miejskiej, a nawet zakup własnej hulajnogi, których ceny zaczynają się od ok. 1800 zł (za modele dobrej jakości).

Czy hulajnogi mogą zastąpić inne środki komunikacji?

Raczej nie, choć od czasu do czasu mogą stanowić dobrą alternatywę na krótszych dystansach. Wszystko zależy jednak od konkretnego użytkownika. Hulajnogi świetnie sprawdzają się np. jako szybsza forma dojazdu, gdy do celu zostało ok. 2-5 km. Przy mniejszych odległościach jest to mało opłacalne i lepiej dotrzeć pieszo. Przy większych hulajnoga potrafi być męcząca i jeszcze bardziej kosztowna.

Sprawdzi się więc świetnie, gdy trzeba dojechać na spotkanie lub trzeba podjechać załatwić sprawę w centrum miasta. W każdym przypadku wynajęcie hulajnogi będzie jednak droższe niż dojazd komunikacją, a gdy podzielimy opłatę - również Uberem i Boltem.

Zdecydowanie najtańsze, a również ekologiczne, będzie skorzystanie z rowerów miejskich. Oczywiście, o ile w danej sytuacji będzie to możliwe. W przypadku warszawskiego Veturilo, jeśli zmieścimy się w 20 minutach, nie zapłacimy nic. Z kolei przejazd trwający od 20 do 60 min będzie kosztować zaledwie złotówkę.

Więcej o:
Komentarze (64)
LIme i Hive - testujemy hulajnogi na minuty. Czy jest to wygodne i czy się opłaca?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: sdfc

    Oceniono 26 razy 12

    Nie wiem po co komu hulajnoga elektryczna? Przecież to kretynizm. Są rowery, ktore sa ekologicznym srodkiem lokomocji a wprowadza się hulajnogi które takowymi nie są. Ze elektryczne a nie spalinowe? Co za różnica? W polskich warunkach nie ma różnicy czy to środek transportu spalinowy czy elektryczny bo w polskich warunkach oba xródła energii pochodza z kopalin wiec po jaką cholere dokładac jeszcze jeden środek transportu który zwiększa zużycie energii elektrycznej , które powinniśmy zmniejszać.

  • Gość: Aaa

    Oceniono 11 razy 9

    Samo „trzasniecie stopka” jest wedlug mnie zbyt drogie. Hulajnogi sa swietne ale jak za przejazd. 1km z parkingu do pracy place jak za bilet ztm na cala trase to z przykroscia nie chce z nich codziennie korzystac :(

  • Gość: iwan_bezdomny

    Oceniono 7 razy 5

    Na krótszych odcinkach sprawdziłyby się lektyki ,zaleta -czysta ekologia,wada-klienci powyżej 100kg nie obsługiwani.

  • hmmm11

    Oceniono 12 razy 4

    Dokładnie i kolejny syf na chodniku. W Niemczech mają dość stojących na chodnikach czy scieżkach rowerowy, że rzucają tym w krzaki czy pod balkony.

  • hellk

    Oceniono 6 razy 4

    Jesli chodzi o zostawianie gdzie popadnie i niebezpieczna jazde po chodnikach, to moim zdaniem quady zdecydowanie lepiej odzwierciedlalyby nasza balaganiarska nature. No i skuterem po parku narodowym nie pohulasz. Ale w sumie tez niezly syf w przestrzeni publicznej robi, wiec jestem na tak.

  • Gość: Pasibrzuchon

    Oceniono 6 razy 2

    Mala rada dla tych co beda jezdzic hulajnoga po sciezce rowerowej:
    Jezdzi sie po prawej stronie sciezki, a nie srodkiem. Widzialem juz nie jednego co zapie.alal srodkiem i ni ch.ja nie mozna go wyprzedzic.

  • Oceniono 10 razy 2

    Jeśli poruszają się wybranymi ścieżkami rowerowymi to owszem jestem za, natomiast balansowanie między przechodniami na chodniku aby skrócić sobie na przykład drogę do sklepu absolutnie nie!!

  • thegreatmongo

    Oceniono 1 raz 1

    Dziwny artykul.. gosc pisze, ze taniej dotrzec piechota. No serio?

    A juz porownanie rowerow miejskich to jakis zart. Lime mozna odstawic gdziekolwiek, np. przed wejsciem do knajpy. Rower miejski tylko na stojaku, ktory czesto jest daleko. Do tego caly system vertulio jest ekstremalnie nieprzyjazny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX