Opinie Moto.pl: Hyundai Nexo - statek kosmiczny na wodór?

Filip Trusz
Wygląda niczym statek kosmiczny, żywi się wodorem, ma 666 km zasięgu, a prowadzi się... zaskakująco normalnie. Hyundai Nexo pokazuje, że przyszłość motoryzacji jest tuż za rogiem.

Prezencja statku kosmicznego podpowiada, że Hyundai Nexo to wyjątkowy samochód. Również eleganckie, utrzymane w bieli, wyposażone w dwa bardzo duże ekrany, wnętrze kojarzy się raczej z futurystycznym konceptem, a nie produkcyjnym samochodem. Jak na e-auto przystało, do wykonania kabiny wykorzystano ekologiczne materiały.

Hyundai NexoHyundai Nexo fot. Filip Trusz

Jednak, kiedy już usiądziemy w wygodnym fotelu, to szybko okaże się, że mamy do czynienia ze zwykłym samochodem. Ergonomia stoi na najwyższym poziomie, a kabina nie przytłacza. Polubimy też ogrom przycisków na konsoli centralnej - fizyczne przyciski i pokrętła są o wiele wygodniejsze od dotykowych odpowiedników.

Tutaj mamy wszystko pod ręką, a odnalezienie się na pokładzie Nexo to chwila.

Hyundai NexoHyundai Nexo fot. Filip Trusz

Zapomnijcie też o kompromisach.

Hyundai Nexo to spory, mierzący ponad 4,6 m SUV i nie zapomina o tym, że takie auta kupuje się z myślą o walorach praktycznych. Zbiorniki na wodór umieszczono pod podłogą, Nexo może więc zaoferować sporo miejsca. Bagażnik pomieści 461 l, a na tylnej kanapie wygodnie usiądą dorosłe osoby. Nie zapomniano także o uchwytach na kubki, schowkach i ładowarce indukcyjnej do telefonu.

Hyundai NexoHyundai Nexo fot. Filip Trusz

Do dyspozycji kierowcy oddano także całą armię systemów bezpieczeństwa i wsparcia. Znamy je wszystkie już z innych samochodów. Najciekawszym jest z pewnością wykorzystanie wirtualnych zegarów do pokazania martwego pola. Przy każdym włączeniu kierunkowskazu na wyświetlaczu widzimy, czy możemy wykonać bezpiecznie manewr.

Hyundai NexoHyundai Nexo fot. Filip Trusz

Po wrzuceniu biegu "D" Nexo rusza przed siebie praktycznie bezszelestnie. W końcu to tak naprawdę samochód elektryczny, a to oznacza, że jeżeli jeździliście jakimś elektrykiem, to jeździliście już Nexo. Hyundai nie przynosi pod względem prowadzenia żadnej rewolucji. I bardzo dobrze. Skoro ma popularyzować nową technologię, to musi pokazać ją ze strony, którą kierowcy lubią najbardziej. Nexo ma wszystkie zalety elektryków.

SUV zachwyca dynamiką - moment obrotowy dostępny jest od razu, a auto wręcz wyrywa do przodu przy każdym muśnięciu gazu. Łączna moc to 162 KM, a maksymalny moment obrotowy - 395 Nm. Osiągi? 9,2 s do 100 km/h i 179 km/h prędkości maksymalnej.

Niczego zarzucić nie można też prowadzeniu, bo Nexo chętnie słucha naszych poleceń. Bez problemu wybiera nierówności i zapewnia przyjemnie komfortową jazdę. Hyundai Nexo jeździ po prostu bardzo dobrze. Nie ma tu mowy o sportowym zacięciu i emocjach, ale trudno też cokolwiek mu zarzucić.

Hyundai NexoHyundai Nexo fot. Filip Trusz

Mając wszystkie zalety samochodów elektrycznych, kasuje najważniejsze wady. Niski zasięg i długi czas ładowania. Według normy WLTP Hyundai Nexo na jednym ładowaniu przejedzie aż 666 km.

Ile trwa ładowanie? Wodór uzupełnia się prawie tak szybko jak benzynę czy olej napędowy. Cała operacja trwa ok. 5 minut, a my od razu możemy ruszać w dalszą trasę.

Tu jednak trzeba postawić gwiazdkę. Hyundai Nexo w Polsce to wciąż pieśń przyszłości ze względu na totalny brak wodorowej infrastruktury. Na razie Nexo wejdzie do sprzedaży m.in. w Niemczech, Holandii oraz krajach skandynawskich. W Polsce jego sprzedaż nie ma sensu, skoro nie ma go gdzie tankować. Nawet nasz testowy egzemplarz przyjechał na prezentację na lawecie z Francji, a my mogliśmy wyjeździć tylko "jeden bak". Po krótkich testach polski Hyundai odeśle Nexo nad Sekwanę.

Hyundai NexoHyundai Nexo fot. Filip Trusz

Jak działa napęd Hyundaia Nexo?

Zespół ogniw paliwowych, silnik elektryczny, akumulator i zbiornik wodoru to kluczowe elementy umożliwiające napędzanie Nexo. Gdy wodór ze zbiornika dostaje się do zespołu ogniw paliwowych, jest rozkładany na protony i elektrony. Przepływ elektronów wytworzonych w ogniwach paliwowych dostarcza prąd zasilający silnik elektryczny, natomiast protony reagują z cząsteczkami tlenu z powietrza, wytwarzając ciepło i wodę, która jest jedynym produktem spalania.

  • Krok 1 - wodór przechowywany w trzech zbiornika jest dostarczany do ogniw paliwowych,
  • Krok 2 - napływ powietrza jest dostarczany do ogniw paliwowych,
  • Krok 3 - reakcja powietrza i wodoru wewnątrz ogniw paliwowych generuje energię elektryczną oraz wodę,
  • Krok 4 - wytworzona energia elektryczna jest dostarczana do silnika elektrycznego.
  • Krok 5 - woda powstająca w wyniku reakcji jest wydalana – jest to jedyna emisja spalin z rury wydechowej modelu NEXO.

Podczas jazdy samochód filtruje i oczyszcza powietrze. Oznacza to, że obniża zanieczyszczenie powietrza drobnymi pyłami. Powietrze przefiltrowane przez bardzo skuteczny filtr powietrza jest w 99,9% wolne od cząstek stałych.

Hyundai NexoHyundai Nexo fot. Filip Trusz

Opinie Moto.pl: Hyundai Nexo - alternatywa dla elektryków

W Polsce z samochodami wodorowymi kojarzymy przede wszystkim Toyotę za sprawą modelu Mirai, ale to Hyundai jako pierwszy wprowadził do produkcji seryjnej takie auto, model ix35. Hyundai Nexo to jego bezpośredni następca. Trzymać kciuki powinniśmy za obydwu azjatyckich producentów. Samochody z ogniwami paliwowymi mają wszystkie zalety elektryków (m.in. zerową emisję, natychmiastowe przyspieszenie, ciszę), ale kasują wady, które od nich odstraszają - zasięg i długi czas ładowania. Mogą stanowić dla nich bardzo ciekawą alternatywę.

Hyundai Nexo tylko wygląda jak statek kosmiczny. Nie idzie na żadne kompromisy, prowadzi się przyjemnie i nie przytłacza skomplikowaną techniką. Niestety, ze względu na znikomą infrastrukturę na razie pozostanie ciekawostką.

A ile Hyundai Nexo kosztuje? Zostawiłem to na sam koniec, bo wiele zależy od danego kraju i programu rządowych dopłat. Przykładowo, w Niemczech za Nexo zapłacimy 64 000 euro.

Hyundai NexoHyundai Nexo fot. Filip Trusz

Więcej o:
Komentarze (4)
Hyundai Nexo - opinie, test, recenzja. Statek kosmiczny na wodór?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: ka19

    Oceniono 3 razy 3

    mamy sporo wodoru, na stacjach dołożyć zbiorniki do przechowania i ... czemu w to nie inwestujemy?

  • Gość: F K

    Oceniono 4 razy -4

    A czemu o zamarzaniu wody w zimie nikt nie mówi ? Chyba to ma być woda ognista . A jak to samochód do klimatu afrykańskiego to 64 000 euro bez stacji ładowania i nieznanej ceny tankowania to alternatywa nie realna do wprowadzenia bez sieci uzupełniania wodoru i poboru opłat za usługę . Powstał samochód jako eksponat naszych czasów

  • garcia72

    Oceniono 6 razy -4

    Elektryka można naładować przez noc w garażu lub na parkingu. Więc nawet jeśli w okolicy nie ma zbyt wielu ładowarek, samochód zachowuje swoją użyteczność. A w przypadku takiego wynalazku, człowiek zostaje z kupą złomu. I tyle w temacie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX