Leasing konsumencki. Jak przyjmuje się na rynku?

Z roku na rok pojazdy stają się coraz droższe. Klienci muszą zdecydować nie tylko, jakie auto i w jakiej konfiguracji wybrać, ale również jaki rodzaj finansowania ich interesuje. Jak na rynku przyjmuje się leasing konsumencki?

Sytuacja rynkowa w Polsce od wielu lat ma się całkiem dobrze. Od 2012 roku liczba rejestracji nowych pojazdów stale rośnie. Według przedstawionych danych w 2018 roku zarejestrowanych zostało 532 001 samochody. To pokazuje jak duży jest popyt na nowe auta.

Na rynku jest coraz więcej opcji finansowania pojazdów. Popularną staje się opcja z tak zwaną ratą balonową na koniec okresu kredytowania pojazdu. Dzięki temu miesięczne zobowiązania związane z pojazdem są stosunkowo małe, ponieważ spłacamy utratę wartości samochodu, a nie jego pełną wartość.

Pierwszą firmą, która wprowadziła taką opcję, swoim schematem przypominającą leasing z wysokim wykupem, w tym przypadku dla osób prywatnych, była Grupa Volkswagena. Usługa ta została uruchomiona w 2013 roku. Jej założenia były proste. Zmienić podejście klienta, z posiadania na użytkowanie.

Celem było zaproponowanie klientom niskich rat miesięcznych, a nie spłaty pełnej ceny auta z uwzględnieniem rabatu dealerskiego. Nie było to proste zadanie. Tak naprawdę wiązało się to z przekonaniem kupujących, aby nie traktowali auta jako inwestycji, tylko regularnie wymieniali je na nowe.

Nowy produkt zmienił całkowicie podejście do finansowania pojazdu. Teraz klienci nie muszą decydować się na wieloletni kredyt czy leasing z 1 proc. wykupem. Wyznacznikiem za to stało się miesięczne zobowiązanie, przez co możliwe jest zakupienie lepszego auta.

Zwiększony potencjał rynku

Badania Eurostatu z 2017 wykazały, że zaledwie 7 proc. ludzi z Unii Europejskiej nie może sobie pozwolić na auto. W tym aż 29,8 proc. to ludność Rumunii, 20,6 proc. Bułgarii i 20,1 proc. Węgier. Najmniejszy udział w tej grupie mają mieszkańcy Cypru i Malty (1,7 proc.), Włoch (2,2 proc.) oraz Francji (2,7 proc.). Polacy w tym rankingu nie zajmują złego miejsca. Według badań w takiej sytuacji jest tylko 7 proc. rodaków.

Udział kredytów z niskimi ratami

Do wprowadzonej nowej oferty finansowania pojazdów, klienci podchodzili dość nieufnie. Mimo że pomiędzy 2013 a 2014 rokiem zanotowano zwiększenie zainteresowania kredytem z niskimi ratami o 45 proc., to nie oznacza, że liczbowo wynik ten był oszałamiający (biorąc pod uwagę ogólną liczbę wziętych kredytów). Tak naprawdę duży skok w tej kwestii nastąpił w 2015 roku. Wtedy przyrost wyniósł 572 proc. Z kolejnymi latami było coraz lepiej. W 2016 roku odnotowany został wzrost o 121 proc. Następnie doszło do pewnego zwolnienia ze względu na nasycenie rynku (43 proc.), które potwierdziło się również w 2018 roku (29 proc.).

Warto również zwrócić uwagę, że udziału kredytu z niskimi ratami w porównaniu do klasycznego kredytu. W pierwszym roku (2013) było to zaledwie 2 proc. W 2014 roku było minimalnie lepiej (3 proc.). Można powiedzieć, że „boom” na tą opcję finansowania nastąpił w 2015 roku, a udział kredytu z niskimi ratami wzrósł do 24 proc. W kolejnych latach udział nowej opcji finansowej zaczął się utrzymywać na stabilnym poziomie w granicach 45 proc. (w 2016 roku – 45 proc, w 2017 roku – 47 proc., w 2018 roku – 46 proc.). Co ciekawe ze wszystkich marek Grupy Volkswagena, ten produkt jest najbardziej popularny wśród klientów Seata.

Dzięki nowej usłudze finansowej zmienia się podejście klientów do zakupu auta. Mniejsze znaczenie zaczęła mieć cena pojazdu. Większą uwagę natomiast zwraca się na koszty naprawy i części, koszty okresowych przeglądów, jak też poziom potencjalnej utarty wartości samochodu – innymi słowy do kosztów eksploatacyjnych.

To wszystko sprawia, że klienci zaczynają dostrzegać zalety korzystania z nowych form finansowych. Przysłowiowy Kowalski ceni takie rzeczy jak: małe oprocentowanie, marżę czy prowizję. Według badania rynkowego wynika również, że wzięcie kredytu w danym miejscu jest również uwarunkowane wcześniejszą współpracą z bankiem.

Więcej o: