Pułapki na kierowców. Jak ubezpieczyciele zaniżają wartość odszkodowań

Walka z zaniżaniem odszkodowań przypomina walkę z wiatrakami. Kiedy zmieniają się przepisy, ubezpieczyciele modyfikują swoje procedury tak, by wciąż móc wypłacać mniej, niż powinni. Metod jest kilka.

Skracanie okresu wynajmu samochodu zastępczego

W myśl obowiązujących przepisów klient ma prawo domagać się samochodu zastępczego na czas naprawy. Auto musi odpowiadać klasie uszkodzonego pojazdu, niezależnie od jego wieku. Jak pokazuje praktyka, często ubezpieczyciele sami proponują poszkodowanemu pojazd zastępczy na czas tak zwanej technologicznej naprawy. Problem jednak w tym, że jest ona zazwyczaj krótsza niż faktyczny okres potrzebny na przywrócenie autu pełnej sprawności.

W takiej sytuacji należy powołać się na regulacje Komisji Nadzoru Finansowego, z których wynika, że samochód zastępczy powinien być przyznany na cały czas naprawy. Koszty użyczenia (z wyłączeniem paliwa) obciążają polisę sprawcy zdarzenia.

Najtańsze zamienniki, części używane

Powszechną praktyką ubezpieczycieli jest proponowanie poszkodowanym najtańszych rozwiązań likwidacji szkody. Rzeczoznawcy firm ubezpieczeniowych obniżają ceny części z uwagi na ich wiek lub zużycie eksploatacyjne. Proponują najtańsze zamienniki, a w niektórych sytuacjach nawet używane komponenty.

Tym samym może dojść do absurdalnej wyceny, według której kierowca dostanie np. 25 złotych za uszkodzony reflektor, 40 zł za zderzak i 150 za drzwi. W efekcie, właściciel pojazdu musi na własną rękę szukać tanich części, by minimalnym kosztem doprowadzić pojazd do stanu sprzed zdarzenia.

Jest to bazowanie na niewiedzy, bo regulacje KNF przewidują likwidację szkody z tytułu OC na nowych częściach i materiałach służących do naprawy pojazdu bez odliczeń amortyzacyjnych.

Ubezpieczyciel może podnieść argument, że prowadzi to do wzrostu wartości auta. Jednak udowodnienie tego jest trudne i większość firm poprawia wartość wyceny na korzyść klienta. Jeśli jednak towarzystwo ubezpieczeniowe dopnie swego, wypłacana kwota ulegnie pomniejszemu o proporcjonalny wzrost wartości samochodu.

By walczyć o właściwą kwotę odszkodowania, należy powołać się na uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 12 kwietnia 2012 roku. Sprawa o sygnaturze III CZP 80/11, cyt.:

Zakład ubezpieczeń zobowiązany jest na żądanie poszkodowanego do wypłaty, w ramach odpowiedzialności z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego, odszkodowania obejmującego celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty nowych części i materiałów służących do naprawy uszkodzonego pojazdu. Jeżeli ubezpieczyciel wykaże, że prowadzi to do wzrostu wartości pojazdu, odszkodowanie może ulec obniżeniu o kwotę odpowiadającą temu wzrostowi.

Szkoda całkowita

Jeżeli uszkodzenie auta jest duże, ubezpieczalnia zazwyczaj zmierza do rozliczenia metodą szkody całkowitej. To jedyny przypadek, gdy zawyży ceny poszczególnych części i będzie przekonywać klienta, że to najbardziej korzystne rozwiązanie.

Mimo że Rzecznik Finansowy piętnuje tę praktykę (inne kryteria wyceny w zależności od kwalifikacji szkody – całkowita lub częściowa), zjawisko jest bardzo powszechne. Ponadto firmy często zaniżają wartość samochodu, którą miał w momencie powstania szkody, dzięki czemu łatwiej wykazać, że naprawa staje się nieopłacalna.

Przyjmują też błędne wersje danego modelu (np. podstawowe odmiany wyposażeniowe zamiast bogatszych), nie uwzględniają wyposażenia dodatkowego, dobrego stanu technicznego, czy stosują nieuzasadnione korekty zmniejszające wartość rynkową pojazdu.

Jeżeli kierowca nie zgadza się z wysokością odszkodowania proponowaną przez ubezpieczalnię, musi poprosić o pomoc niezależnego rzeczoznawcę, który wyceni samochód sprzed wypadku i wrak. Jeśli towarzystwo ubezpieczeniowe będzie dalej uchylać się od podniesienia odszkodowania lub zmiany kwalifikacji szkody, warto iść do sądu. Trzeba jednak być pewnym swych racji, bo sądowa batalia może trwać nawet kilka lat.

Utrata wartości handlowej pojazdu

Wypadek ma duży wpływ na wartość handlową samochodu. Taki pojazd cieszy się wyraźnie mniejszym zainteresowaniem niż podobne bezwypadkowe egzemplarze z tego samego rocznika w zbliżonej konfiguracji wyposażeniowej. Ubezpieczyciel przy wypłacie środków powinien informować poszkodowanego o tym fakcie i możliwości ubiegania się o dodatkowe odszkodowanie.

Uznawanie roszczeń poszkodowanych w kwestii obniżenia wartości pojazdu po szkodzie jest zjawiskiem marginalnym. Towarzystwa ubezpieczeniowe niemal z automatu odrzucają takie wnioski dostępne na stronach internetowych i w formularzu służącym do zgłoszenia szkody. Jak się od decyzji zakładu ubezpieczeniowego odwołać?

Jeżeli firma kwestionuje roszczenia kierowcy, należy powołać się na uchwałę Sądu Najwyższego z 12 lutego 2001 roku – II CZP 57101. Z jej treści wynika, że sam fakt uczestnictwa pojazdu w wypadku wpływa na obniżenie rynkowej wartości.

Może się okazać, że poszkodowany będzie musiał dochodzić swoich racji w sądzie. W takim wypadku przyda się pomoc prawnika wyspecjalizowanego w ubezpieczeniach komunikacyjnych i wycena szkody sporządzona przez niezależnego rzeczoznawcę. W razie wygranej, wszelkie koszty poniesie ubezpieczyciel, ale sam proces może być długotrwały.

Więcej o:
Komentarze (9)
Jak ubezpieczyciele zaniżają wartość odszkodowań
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • felicjan.dulski

    0

    Tworząc obowiązkowy system świadczeń wobec podmiotów prywatnych najzwyczajniej złamano Konstytucję.
    Owszem, jestem zobowiązany wobec państwa, ale wobec jakiejś prywatnej firmy?
    Dlaczego państwo daje się jej paść na nas?
    Rozumialbym, gdyby to obowiązkowe "ubezpieczenie" było państwowe jak np. system podatkowy.
    Powinno być absolutnie dobrowolne jak AC.
    Masz prawo się nie ubezpieczyć, ale ponosisz wszelkie konsekwencje tej decyzji w momencie spowodowania szkody.

  • mamusia1999

    0

    Najprościej nieco dołożyć i ubezpieczyć również koszty adwokackie. Od pierwszej wymiany zdań działa adwokat. U mniw zadtosowano taki myk: szkoda całkowita, wartość rynkowa ponownego zakupu ustalona. Wrak sprzedajemy wg ceny z opinii biegłego i to po zebraniu 3 ofert. I tu ubezpieczyciel przedstawia ofertę o 2000 wyższą i sobie tą różnicę potrąca z odszkodowania ;) Niedoczekanie. Myk również znany szerokiej publiczności

  • Gość: Grzegorz

    0

    Sprawa z ubezpieczycielem jest prosta. Mam kolizje nie z mpjej winy, rzeczoznawca orzeka calkowita kasacje samochodu, zgoda. Samochod ma zabrac ubezpieczyciel i zrobic z nim co chce. Ja powinienem dostac taka kwote za ktora powinienem kupic sobie samochod tej samej marki w podobnym stanie w jakim byl moj przed wypadkiem. Wystarczy zrobic kopie ubezpieczenia systemu ubezpieczen jaki jest w USA.Jakos tam firmy ubezpieczeniowe nie narzekaja na zarobki, a kierowcy na firmy. Dlaczego ?

  • Gość: OkO

    Oceniono 3 razy -1

    Proponuję autorowi artykułu zapoznanie się z podstawowymi zasadami likwidacji szkód, wytycznymi KNF, zasadnemu czasowi wynajmu samochodu zastępczego. To co jest napisane powyżej to jedna wielka bzdura powielana przez 'Januszy' na fejsbukach krzyczących, że ubezpieczyciel (nie UBEZPIECZALNIA) ich oszukał. Bo cwaniaki chcieliby dostać kasę jak za naprawę w ASO, zrobić na częściach ze szrotu w stodole u szwagra a za resztę chlać przez dwa tygodnie. To właśnie takie myślenie rodem z PRL powoduje patologię a zakłady ubezpieczeń to skutecznie ucinają.

  • alben albus

    Oceniono 5 razy 5

    Ubezpieczenie aut w Polsce to legalny kartel ubezpieczeniowy na podobnej zasadzie jak OPEC de facto to po prostu nie można inaczej traktować jak ...mafia ubezpieczeniowa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX