Pułapki na kierowców. Błędna diagnoza i kradzież części, czyli jak oszukują w serwisach ASO?

Piotr Kozłowski
Nie ma skutecznej metody walki z nieuczciwymi mechanikami. Tyczy się to i nieautoryzowanych serwisów, i stacji ASO. Można jednak zminimalizować ryzyko kosztownych i niepotrzebnych napraw.

Potocznie mówi się, że autoryzowane serwisy to miejsca, w których części się wymienia, a nie naprawia. I trudno oprzeć się temu wrażeniu, gdy przejrzy się fora internetowe. Użytkownik forum Moto.pl o pseudonimie kg pisze:

W moim samochodzie zapaliła się kontrolka ABS. Byłem w autoryzowanym serwisie w Białymstoku i Warszawie. Zdiagnozowano, że trzeba wymienić moduł ABS i czujnik ABS. Coś za około 3500 zł. Ponieważ kontrolka zapalała się, gdy było mokro, postanowiłem jeździć z tym dalej. Zajechałem kiedyś do serwisu w Suwałkach i poprosiłem elektryka, żeby sprawdził mi ten ABS. Mało nie spadłem z krzesła, gdy mechanik powiedział mi, że przełamał się kabelek od czujnika ABS. Zlutował go i zapłaciłem 20 zł. Gdybym posłuchał wcześniej rad speców, też miałbym naprawione auto, ale za 3500 zł.

Jak oszukują serwisy ASO - pięć najpopularniejszych nieuczciwych praktyk

Metod naciągania klienta jest wiele, ale najważniejszych i najpopularniejszych jest pięć.

  1. Celowo błędna diagnoza. Mechanik wystawia błędną diagnozę, by naciągnąć klienta na wymianę kosztownych części.
  2. Kradzież części. Podmiana sprawnych części na słabsze, zużyte. Najczęściej łupem mechaników-złodziei padają katalizatory i filtry cząstek stałych, a dokładniej ich najcenniejsze wkłady. Obudowy zostają na miejscu.
  3. Stosowanie tanich płynów i olejów, a wystawianie rachunku za droższe odpowiedniki. 
  4. Wykorzystywanie samochodów klientów w celach prywatnych. Pod pretekstem jazdy testowej mechanicy potrafią podróżować na koszt klienta.
  5. Wymówki w stylu "musi tak być", "to się dotrze". Niewykonanie naprawy lub wykonanie jej w zły sposób często skutkuje niepokojącymi dźwiękami, których nie można bagatelizować.

Nieuczciwe praktyki często nie są spowodowane nieuczciwymi procedurami serwisów, tylko zwykłą chciwością poszczególnych mechaników, którzy chcą zarobić kosztem nieświadomego klienta. Na specjalistycznych forach internetowych głos zabierają sami mechanicy, którzy sytuację w serwisach ASO podsumowują w kilku słowach: niewykwalifikowana kadra.

Mechanicy uczą się zawodu na samochodach klientów, nie znają procedur napraw, nie potrafią prowadzić prawidłowej diagnostyki, nie wiedzą, jak korzystać ze specjalistycznych narzędzi, a pracodawcy nie zapewniają im niezbędnych szkoleń. Potoczną praktyką jest wysyłanie samochodów do nieautoryzowanych podwykonawców, którzy dokonują napraw. Na tę usługę serwis ASO nakłada wysoką marżę - zarabia mimo tego, że sam nie dokonał naprawy.

Jak bronić się przed nieuczciwymi serwisami ASO?

Klienci, którzy nie chcą utracić gwarancji na swoje auto, są zobligowani do serwisowania swoich samochodów w autoryzowanych stacjach. I to na nich najłatwiej się zarabia. Mechanicy sami przyznają, że nie ma stuprocentowo skutecznej metody, która pozwoli uchronić się przed nieuczciwymi serwisantami, choć można zminimalizować ryzyko oszustwa. 

Po pierwsze, nie dajmy się wyprosić na kawę. Patrzmy mechanikom naprawiającym nasz samochód na ręce. Zasady BHP nie zamykają przed klientami bram serwisu.

Po drugie, po naprawie dokładnie sprawdźmy rachunek i porównajmy go ze stanem technicznym samochodu. Przeciętny kierowca nie będzie w stanie potwierdzić, czy mechanik faktycznie wymienił, czy tylko zregenerował turbinę, ale o ocenę można poprosić np. warsztat nieautoryzowany. Każdy może jednak zweryfikować podstawowe elementy, np. jeśli na fakturze widnieje cena pięciu litrów oleju silnikowego, sprawdźmy, czy zbiornik w naszym samochodzie jest w stanie tyle pomieścić. Takie informacje są ogólnodostępne w sieci.

Najlepszą metodą na nieuczciwych mechaników jest zasada ograniczonego zaufania, którą każdy kierowca powinien stosować także na drodze.

Więcej o:
Komentarze (168)
Jak nie dać się oszukać w serwisie ASO, czyli jak oszukują mechanicy w autoryzowanych serwisach
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • baby1

    Oceniono 81 razy 79

    A może po prostu jesteśmy narodem oszustów? Nie wszyscy? Wystarczy, że 10% oszukuje i cały system społecznego zaufania wali się.

  • Gość: ANDY

    Oceniono 41 razy 33

    toyota RAV4 - wizyta w ASO (nie napiszę gdzie żeby nie kompromitować) nie działa webasto, diagnoza, wymiana. Koszt ok 15000zł najmniej.
    Jadę do lokalnego serwisu webasto, podpięcie pod komputer i reset, wszystko ok płacę 50 zł z rachunkiem.
    Jadę do ASO - odpowiedź nie serwisują webasta bo nie mają komputera, śmieszne prawda?

  • 74black

    Oceniono 36 razy 32

    do tej pory największe wrażenie zrobił na mnie krakowski serwis audi.
    diagnoza przy przeglądzie w aso - trzeba wymienić tarcze i klocki (cena ok. 5000).
    kontrolna wizyta w innym serwisie i diagnoza: do wymiany tylko klocki.
    wymiana klocków i po przejechaniu ok 40tys km ponowna wizyta w aso przy okazji przeglądu, który stwierdza, że klocki do wymiany a tarcze (te same, które były "do wymiany 40tys. km wcześniej) jeszcze posłużą do kolejnej wymiany klocków :)

  • ganro

    Oceniono 27 razy 25

    Pokażcie mi taki serwis ASO, w którym można wejść na salę serwisową? Dobrze jest jak coś przez szybę można zobaczyć.

  • spokojniesiezmiescisz

    Oceniono 26 razy 24

    Serwis forda "zapomniał" zamontować po przeglądzie dolną osłonę silnika. "Zapomnieli" również zadzwonić z informacją, że znaleźli na koniec dnia moją część w warsztacie. Niestety o braku tego elementu dowiedziałem się przy wizycie w innym warsztacie kilka miesięcy później. Tak działa ASO Ford.

  • jerzytop

    Oceniono 24 razy 22

    A dlaczego taka jest rzeczywistość . Dlatego że nasze prawo i pożal się Boże biegli są podatni na to która strona ich zatrudnia .
    Po wymianie tarcz i kocków również w ASO Peugeota również zaraz po wyjezdzie z tejze stacji zapaliła mi się kontrolka ABS . Po 5 min byłem na stacji z powrotem I CO TO NIE MY kropka
    I w dupie maja wszystko i wszystkich . Wiedza dobrze że im się nic nie udowodni .
    Złodziejstwo i kanty ,oszustwa nie tylko w ASO
    Na gwarancji przecieka ekspres do kawy , został wusłany do serwisu KRUPS w Kaliszu Tam cwaniaczek serwisant pisze notatke ,że wszystko z winy użytkowania itd Naprawa koszt 550 zł itd . Po odesłaniu nienaprawionego ekspresu okazało się ,że przeciek jest spowodowany przez dwa O-ringi wartości 10zł Oszust chciał 550 zł za wymiane bloku grzewczego

  • Gość: 123

    Oceniono 25 razy 19

    Znam p.Zenka do którego warsztatu często zagląda dostawca nowych części prosto z ASO BMW.

  • fruqo3

    Oceniono 41 razy 19

    Wszyscy nawalają na ASO, ale gdy przychodzi do sprzedaży samochodu używanego to każdy potencjalny kupiec jako najdalej drugie pytanie zadaje czy był serwisowany ASO.
    Taka typowa dla Wolski i Wolaków schizofrenia.
    Mam zwyczaj trzymać jako historię kazdego samochodu wszystkie faktury.
    Żebyście widzieli jak kupującym świecą się gały gdy widza teczkę z tą zawartością.
    Ale oczywiście ASO trzeba omijać bo to „oszuści i złodzieje”.

  • dvla

    Oceniono 18 razy 16

    w aso mechanik który dorabia po godzinach w prywatnym warsztacie potrafi nawet wtryski klientowi podmienić :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX