Nie daj się oszukać na wyprzedaży samochodów. Zobacz 10 haczyków producentów

Początek roku to zawsze okazja do okazyjnego zakupu nowego auta. Producenci kuszą promocjami, a atrakcyjne propozycje spływają na klientów z każdej strony. Jednak nie każda oferta jest tak korzystna, jak się na pierwszy rzut oka wydaje, a producenci stosują kilka trików, by naciągnąć klientów.

Sezon wyprzedaży rocznika 2018 w pełni, a salony pękają w szwach. Jednak, jak ustalili analitycy carsmile.pl, podczas okazyjnego zakupu auta, łatwo można dać się złapać na haczyk. Jakie są najczęstsze triki stosowane przez producentów?

1.  Rabat, który widzimy w reklamie, nie zawsze jest tym, na co możemy liczyć w salonie

Kolorowe reklamy kuszą atrakcyjnymi rabatami. Przykładowo w Skodzie możemy liczyć na upust do 15 tys. zł na model Karoq. W praktyce ta oferta dotyczy tylko jednej wersji silnikowej – 1.6 TDI. Pozostałe wersje objęte są rabatem pięć tys. zł.

Inny przykład znajdziemy w Toyocie. Japoński producent kusi nawet ośmiotysięcznym rabatem na miejską Toyotę Aygo. Taki upust dotyczy jednak tylko wersji Selection x-treme + Connect, której cena regularna to 51 300 zł. Na pięciodrzwiowe Aygo z silnikiem 1.0 o mocy 72 KM w wersji x-play, którego cena regularna wynosi 44 400 zł, dostaniemy 2,5 tys. zł rabatu.

2. Wyprzedaż rocznika nie musi oznaczać obniżki ceny samochodu

Promocje oferowane przez producentów często polegają na skuszeniu klientów dodatkowymi gratisami. Marki proponują swoją ofertę ubezpieczenia, koła, dywaniki lub inne elementy wyposażenia dodatkowego.

Przykładów nie trzeba daleko szukać. Mitsubishi Eclipse Cross na wyprzedaży rocznika jest oferowany z rabatem do dziewięciu tys. zł. Sam upust wynosi pięć tys. zł, a pozostałe cztery tysiące pokrywa lakier metalizowany i komplet kół zimowych z oponami.

Na co zwrócić uwagę podczas zakupu samochodu? Cena wcale nie jest najważniejsza

Seat Leon kusi reklamą "Zyskaj do 12 000 zł". W praktyce obniżka ceny wynosi maksymalnie sześć tys. zł, a promocja nie dotyczy bazowej wersji. Dopiero przy drugim poziomie wyposażenia pojawia się rabat w wysokości dwóch tys. zł, a maksymalną kwotę zyskamy w przypadku topowych wersji Xcellence i FR.

Skąd więc 12 tys. zł rabatu? To bardzo sprecyzowana oferta. Aby tyle zaoszczędzić musimy kupić Leona w wersji FR z promocyjnym pakietem Comfort, który zawiera czujniki parkowania z przodu i z tyłu, nawigację satelitarną z ośmiocalowym kolorowym ekranem dotykowym, BeatsAudio oraz 18-calowe dojazdowe koło zapasowe.

3. Wyprzedaż może oznaczać rynkowy koniec modelu

Promocja na dany rocznik może być związana z zakończeniem produkcji danego modelu. Możemy go kupić taniej, bo dealerzy "pozbywają się" tego, co zalega w salonach. Jednak taki samochód będzie szybko tracił na wartości.

Nie bez przyczyny Toyota Avensis zajmuje czołowe miejsce w rankingu najwyższych rabatów na rocznik 2018. Upust wynosi prawie 20 proc. Jako, że model ten ustępuje z rynku, jego wartość rezydualna (czyli wartość, za jaką będzie można sprzedać ten samochód za kilka lat) gwałtownie spadła. Choć teraz kupimy ten samochód o jedną piątą taniej, za kilka lat przy próbie odsprzedaży jego cena będzie dużo niższa. Bardzo podobna sytuacja dotyczy Peugeota 301. To jednak dobre rozwiązanie dla osób, które kupują auto na długie lata, lub wręcz planują je "dojeździć do końca".

 4. Lifting obniży cenę "starego" modelu

Niemal identycznie wygląda sytuacja podczas odświeżania gamy. Jeśli producent wprowadza facelifting danego modelu, poprzednie wcielenie staje się dużo tańsze przy zakupie. Jednak ta tendencja działa też przy późniejszej sprzedaży. 

W 2019 czeka nas dużo tego typu zawirowań. Pojawi się nowa Toyota RAV4, znikną Auris i Corolla, a zamiast nich na rynek wkroczy nowa Corolla w różnych wersjach nadwoziowych. Czeka nas odświeżenie Forda Mondeo. Pojawi się też nowy model Skody o nazwie Scala, który zastąpi Rapida Spaceback (którego można aktualnie kupić nawet z 18-procentowym upustem).

Przeczytaj także: Opinie Moto.pl: Nowa Toyota RAV4 - tego się nie spodziewałem

5. Rocznik rocznikowi nie równy

Większość marek, oprócz rocznika produkcji, używa także pojęcia roku modelowego. Jest to związane np. z niewielkimi modyfikacjami wersji w celu odświeżenia gamy. Rabaty na rok modelowy mogą być mniejsze, gdyż auto mniej traci na wartości od swojego modelowego poprzednika.

Mniej więcej w połowie roku niektóre marki wypuszczają na rynek samochody z "nowego rocznika modelowego". Wiąże się to ze zmianami w konfiguracji pojazdów, włączeniem do standardu pewnych elementów wyposażenia lub zmianą oferty silnikowej. Przykładowo na wyprzedaży Hyundaia z rocznika 2018 znajdziemy zarówno rocznik modelowy 2018, jak i 2019. Czym różnią się te samochody? Oprócz niewielkich zmian w wyposażeniu standardowym, przede wszystkim ceną. Rabat na rocznik modelowy 2019 będzie nawet o kilka tysięcy złotych niższy niż na 2018.

6. Braki w wyposażeniu

Rabaty mogą dotyczyć samochodów mających braki w wyposażeniu. Nawet jeśli jesteśmy w stanie przeżyć np. bez radia, to taki samochód będzie później trudno sprzedać.

Czasem zdarza się, że klient zamówi auto w dość dziwnej konfiguracji – np. bez radia czy klimatyzacji. Takie sytuacje pojawiają się też w wyniku złożenia błędnych zamówień. Jeśli do tego dojdzie lub z jakiegoś powodu klient nie zdecyduje się na sfinalizowanie transakcji, importer zostaje z niemal "niesprzedawalnym" samochodem.

Ponieważ zwrot do fabryki jest nieopłacalny, producentowi pozostają dwa wyjścia: doposażenie samochodów w brakujące elementy lub bardzo atrakcyjna przecena. Przed akceptacją tego rodzaju oferty należy zastanowić się dwa razy, co zrobimy z takim samochodem za kilka lat, kiedy będziemy chcieli sprzedać je jako używane.

Nawigacja w samochodzieNawigacja w samochodzie Mercedes

7. Krótsza gwarancja

Czasem klienci decydują się na auta już zarejestrowane, które stały u dealerów. Takie pojazdy mają zerowy przebieg, ale są z poprzedniego roku. Niby nic w tym strasznego, gdyby nie fakt, że ochrona gwarancyjna jest de facto krótsza.

Ten rok będzie obfitował w takie oferty. 1 września 2018 r. zaczęła obowiązywać nowa procedura pomiaru emisji zanieczyszczeń i zużycia paliwa. Wiedząc, że nie wszystkie samochody spełniają nowe normy, dealerzy masowo je rejestrowali, aby jak najdłużej utrzymać pełną ofertę dla klientów. Teoretycznie nie powinno mieć to znaczenia dla nabywcy, ponieważ auto jest fabrycznie nowe. Jednak rejestracja samochodu oznacza dopuszczenie go do ruchu, a co za tym idzie – rozpoczęcie okresu gwarancji. Zatem zamiast deklarowanych przez producenta np. dwóch latach gwarancji, klient może liczyć jedynie na półtoraroczną ochronę.

8. Nieduża różnica pomiędzy wyprzedażą rocznika a aktualną promocją

Różnica pomiędzy rabatem wyprzedażowym na poprzedni rocznik a regularną promocją na bieżący rocznik może być niewielka. Trzeba dokładnie policzyć, czy w takiej sytuacji opłaca się kupować roczne (w świetle dokumentów) auto, które będzie szybciej traciło na wartości.

Niektóre marki oferują osobom fizycznym upusty na poziomie kilku procent bez specjalnej okazji. Dealerzy mają też możliwość udzielana indywidualnego rabatu, który nie jest oficjalnie komunikowany przez koncern. Jednak nie są to rzeczy ogłaszane w kampaniach reklamowych – trzeba udać się do salonu, i sprawdzić możliwości. Są one z reguły ograniczone, ale uzyskanie rabatu w wysokości pięciu, sześciu procent jest w zasięgu ręki. A niektóre oferty wyprzedażowe wynoszą niewiele więcej.

Przeczytaj także: Nowa norma WLTP przyczyną spadków sprzedaży samochodów?

9. Dodatkowe koszty

Czasem promocyjna oferta wymusza na klientach dodatkowe wydatki, np. na produkt lub usługę. Przykładowo w Mitsubishi możemy liczyć na rabat pod warunkiem, że ubezpieczymy auto w PZU. Jeśli wybierzemy inne towarzystwo ubezpieczeniowe cena auta automatycznie podskoczy o dwa tys. zł.

Inny przykład znajdziemy w Oplu. Jeśli zarejestrujemy się w portalu MyOpel, otrzymamy jednorazowy rabat w wysokości tysiąca złotych. Jest to jednak jednoznaczne z udostępnieniem swoich danych osobowych i wyrażeniem zgody na uczestnictwo w akcjach marketingowych Opla.

10. Nieaktualne normy emisji spalin

W nadchodzących latach normy emisji spalin jeszcze bardziej się zaostrzą. Już teraz niektóre europejskie miasta zakazały starszym dieslom wjazdu do centrów. Od pięciu miesięcy wszystkie nowe samochody muszą spełniać wymogi WLTP. W grudniu 2018 r. Komisja i Parlament Europejski uchwaliły nowe cele redukcji emisji CO2, które mają ograniczyć produkcję dwutlenku węgla o kolejne 37,5 procent w latach 2021-2025.

Nie można wykluczyć, że w kolejnych latach nie pojawią się nowe restrykcje obejmujące np. samochody, które nie spełniają norm WLTP. W świetle szybko zmieniających się przepisów warto zainwestować w auto z silnikiem najnowszej generacji. W przyszłości może to pomóc uniknąć ewentualnych ograniczeń (np. wjazdu do centrum miasta), a także ułatwić potencjalną sprzedaż.

Choć wyprzedaże rocznika na pierwszy rzut oka wyglądają bardzo kusząco, jest kilka aspektów na które warto zwracać uwagę. Nie chodzi o to, by demonizować wyprzedaże, ponieważ czeka tam wiele naprawdę korzystnych ofert, wystarczy po prostu zachować czujność.

Więcej o:
Komentarze (56)
Wyprzedaże rocznika - tak oszukują producenci
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Stary QFWFQ

    Oceniono 35 razy 31

    Jeszcze punkt 11 - nie dać się oszukać „artykulom” motoryzacyjnym na gazeta.pl. Np. wlasnie o niezwyklch obnizkach, rabatch i wyprzedazach. Teraz wisi takich z pięć. Udają dziennikarskie a są to reklamy pelne manipulacji i ćwierćprawd.

    Dawniej cos takiego bylo w mediach zakazane, teraz juz chyba nikt nad tym nie panuje.

  • plastikpiokio

    Oceniono 28 razy 20

    jednym słowem sranie w reklamową banie ----a mówiłem----- nie wierzcie reklamom- politykom i księżom ---kolejnośc według własnego wyboru.

  • asperamanka

    Oceniono 15 razy 15

    Ludzie często kierują się ta mityczną „wartością przy odsprzedaży” o której co chwilę mowa w artykule, ale to klasyczne złudzenie wynikające z przekładania wartości procentowych na bezwzględne.

    Jeżeli dziś kupię u dealera auto z poprzedniego rocznika o 10% taniej, a przy odsprzedaży za 5 lat dostanę za nie o 15% mniej niż za auto o rocznik „młodsze”, to i tak jestem mocno zarobiony - bo za auto cennikowo warte 100 tysięcy zapłaciłem o 10% czyli o 10 tysięcy mniej, ale przy odsprzedaży zamiast 50 tysięcy dostsnę o 15-, czyli o 7,5 tysiąca mniej. Jestem do przodu o 2,5 tysiąca, i to bez uwzględniania wartości w czasie tych zaoszczędzonych dziś 10 tysięcy.

    Do tego przy odsprzedaży cenniki Eurotaxu w średniej cenie modelu uwzględniają te wszystkie nówki sztuki nie ścigane sprowadzone z Niemiec, a ja mam do sprzedania auto od polskiego dealera z historia serwisową, więc baza do negocjacji cenowych też jest inna.

    Krótko mówiąc, nie należy przy zakupie konkretnego modelu się kierować tą mityczną wartością odsprzedaży, tylko brać to, co się dziś opłaca.

  • kontoporanka

    Oceniono 19 razy 13

    "10. Nieaktualne normy emisji spalin" - no to wszyscy Janusze i Grażyny poczują się oszukani - i dla tego niektórzy wycinają dpf by zakładać nowsze i skuteczniejsze

  • Gość: Obibok

    Oceniono 14 razy 12

    Czyli sami ostrzegacie przed swoimi reklamami typu „Flagowy SUV Audi niedawno wszedł na rynek. Rocznik 2018 już ma nowy cennik”

  • kiker1

    Oceniono 13 razy 11

    1. Wyprzedaże starego rocznika to żadna obniżka cen. Każdy, kto śledzi ceny przez cały rok wie, że te "obniżki" są stałe. Po prostu najpierw nazywają się "wiosenną promocją", potem letnim pakietem "klima gratis", potem "jesiennym spadkiem cen" itp. Minimalnie różnią się pakiety wyposażenia, ale cena do negocjacji jest stała.
    2. Jeśli nie kupujemy auta z wyższej półki (limuzyny, sportowego), które ma być prestiżowe, to nie ma nic złego w samochodach z końca produkcji. Modele dopracowane, bez chorób wieku dziecięcego, serwis i części tańsze. Co najważniejsze: utrata wartości nie musi być większa. Klienci indywidualni na rynku wtórnym chętnie biorą znane, sprawdzone konstrukcje, a nie nowinki. Łatwiej np. sprzedać 2,0 niż 1,1 biturbo-eco-sreco.
    3. Wyprzedaże dotyczą aut z zapasów. A więc modeli, które nie sprzedały się, do tego mają niepewną przeszłość (uwierzcie mi, drobne naprawy lakiernicze, katowanie silnikow to u dilerów nic nadzwyczajnego). Lepiej dołożyć kila tysięcy, wybrać idealną konfigurację i od początku śledzić historię samochodu. Zamawiając własną konfigurację też można się targować.

  • Gość: tomcio

    Oceniono 8 razy 6

    Mnie z kolei najbardziej śmieszy wymienianie wyposażenia auta i tak: popielniczka, osłony przeciwsłoneczne, oświetlenie bagażnika, gniazdo USB w bagażniku. uchwyty na kubki, a niejednokrotnie i zagłówki na tylnych siedzeniach. W dobie XXI wieku. Przecież to są elementy wyposażenia nawet najmniej popularnych i najtańszych marek na świecie i dziwię się, że nie wymieniane są np klamki w drzwiach czy pasy bezpieczeństwa.

  • stargardzianin

    Oceniono 8 razy 6

    "komplet kół zimowych z oponami" WTF??? jak już to komplet felg z oponami zimowymi!!! ktos to czyta przed wrzuceniem do neta???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX