Skleroza przepisowa. Dopada kierowców zwykle na skrzyżowaniach ze ścieżkami rowerowymi

Szosa, po francusku chaussée to utwardzona nawierzchnia przeznaczona dla ruchu pojazdów. Wszystkich pojazdów. Niby wspólne dobro, a jednak są ważni i ważniejsi. Ego niektórych użytkowników dróg jest szersze od pasa startowego. Reszta się zwyczajnie nie mieści. Dziś o zachowaniach, uprzejmości i drobnych złośliwościach miłośników dwóch i czterech kółek. Czyli "jazda po polsku".

Zima to zło. Na samą myśl wejścia do zamrożonego auta przeszywa nas lodowaty dreszcz, ręka zamarza przy odbiorze zamówienia w Mc Drive, a na szybach samochodu mróz maluje obrazy w stylu Edvarda Muncha.

Zanim ogrzewanie zacznie nas otulać przyjemnym ciepłem, miejsce, w którym plecy tracą swoją szlachetną nazwę przymarza do fotela, a stopy i dłonie zamieniają się w sople lodu. Brr, nieprzyjemnie.

I tylko jeden temat rozgrzewa kierowców niczym tancerki egzotyczne na dominikańskiej plaży. W tym czasie ulice są tylko nasze. Jak bańka mydlana pęka problem dzielenia się drogą z jednośladami. Okres zimowy jest największym ich wrogiem i oddanym przyjacielem miłośników czterech kółek.

Nikt nie czyha za plecami, by czmychnąć z prędkością światła przed maskę naszego auta. Nikt nie ukrywa się w martwym polu, by zaskoczyć nas podczas zmiany pasa ruchu. Nikt nie szarżuje, nie przeciska się między samochodami, nie prowokuje nas każdym odkręceniem manetki. Zimą - my kierowcy - mamy luz.

Czyż nie wygląda to tak, jakby jednoślady prześladowały kierowców w sezonie wiosenno - letnim? Wypisz wymaluj, jakby się uparli, że będą nas drażnić.

Przypomnę w tym miejscu, że tak samo rowerzyści, jak i motocykliści są ruchomą częścią dróg i mają do nich prawo. Wystarczy spojrzeć na nasze ulice, by dopadły nas wątpliwości, czy mamy do siebie odrobinę szacunku na drodze.

Właśnie tu jest pies pogrzebany: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Z moich obserwacji wynika, że tylko ten, kto jest kierowcą samochodu i motocyklistą lub rowerzystą zachowuje się na drodze przyzwoicie. Ma szersze pole widzenia, przewiduje, nie kieruje się emocjami. OK, czasem i tu zdarzają się wyjątki.

Przyjrzyjmy się bliżej relacjom kierowca samochodu a motocyklista i kierowca a rowerzysta. Miłość nie wchodzi tu w rachubę, przyjaźń jest niemożliwa, a na szacunek stać … powiedzmy to sobie szczerze – tylko część zmotoryzowanych.

Żyjemy na jednej przestrzeni jak pies z kotem, Paweł z Gawłem, wilk i zając czy PO z PiSem. Nie ma dnia, żeby ktoś na siebie nie fuknął, nie zajechał sobie drogi, wymusił pierwszeństwa. O tolerancji większych do mniejszych lub zwinniejszych do mniej zwinnych nie wspomnę.

Przeczytaj także: Uwaga! Baba za kierownicą, czyli jak stereotypy pogrzebały kobiety kierowców

Drogowych grzechów względem siebie na drodze jest więcej niż 7 głównych. Przypomnienie o nich, mam nadzieję, pomoże w poprawie naszych relacji.

Stereotypy to jest pierwsza rzecz, z którą czas powalczyć. Nie każdy motocyklista to dawca nerek albo wariat w kasku. Więcej napiszę: jednośladami poruszają się kierowcy myślący nie tylko o sobie i przewidujący przyszłość ( bez zdolności paranormalnych).

Politechnika Warszawska w 2017 roku przeprowadziła badania na zlecenie Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie, z których wynika, że co czwarty wypadek spowodowany był przez motocyklistę, reszta "należała" do kierowców.

Skleroza przepisowa: przypadłość, która dopada najczęściej kierowców samochodów na skrzyżowaniach ze ścieżkami dla rowerzystów. Mamy zieloną strzałkę w prawo, jedziemy zapominając, że w takich miejscach pierwszeństwo mają rowerzyści.
Z drugiej strony rowerzyści czasem zachowują się jak święte krowy. Widziałam dumnego i bladego, który paradował środkiem ulicy wywołując korek i uzasadnione nerwy kierowców.

Akcja toczyła się na Moście Poniatowskiego w Warszawie, a rowerzysta odparował wściekłemu kierowcy mercedesa, że ma takie samo prawo jechać środkiem drogi, jak on. Miał rację? Poniekąd. Rozsądek podpowiada, żeby nie przyklejać się rowerem do krawężnika, ale żeby od razu blokować cały ruch rekreacyjną jazdą środkiem jezdni… to dość odważny pomysł.

Na polskich drogach ginie najwięcej osób w Europie. Dlaczego? Między innymi dlatego, że nie potrafimy jeździć

Kolejna sytuacja: czerwone światło, wszyscy stoją. Do świateł dojeżdża motocyklista. Widzisz go w lusterku, zrób miejsce, przepuść do przodu, jak to robią w innych krajach. Drobna złośliwość pt. skoro ja stoję, niech i on stoi – nic nam nie da. Motocykl jest szybszy, nadrobi tę drobną nieuprzejmość w kilka sekund, a my pracujemy na wrzody żołądka.

Z kolei, zmorą rowerzystów są kierowcy, którzy nagminnie ocierają się o nich lusterkami, albo wykorzystują ścieżkę rowerową, udając rowerzystę na czterech kołach.

Kodeks ruchu drogowego jasno stanowi, że podczas wyprzedzania rowerzysty, kierowca musi zachować odległość minimum jednego metra.

I jeszcze kamyczek do ogródka rowerzystów. Przejście dla pieszych, jak sama nazwa wskazuje, jest przeznaczone dla pieszych. Jeśli nie masz ścieżki rowerowej prowadzącej przez zebrę, zsiadasz z roweru i idziesz, jak reszta.

Jeden z moich znajomych ostatnio zwrócił uwagę przejeżdżającemu przez pasy rowerzyście, w zamian został obdarowany długą listą wyzwisk i gestem środkowego palca.

Mnie natomiast skutecznie wyleczył z jazdy rowerem przez pasy pewien starszy pan. Dawno temu na Placu Bankowym, kiedy przejeżdżałam beztrosko po pasach, poczułam na plecach delikatne muśnięcie parasolką i krzyk – Zejdź z roweru gówniaro, to są pasy! Krewki senior nauczył mnie raz na zawsze tej żelaznej zasady. Dziękuję mu do dziś, serio.

Mam jeszcze jedną stalową zasadę, której używam na każdym pojeździe: ograniczone zaufanie. Wszyscy jesteśmy ludźmi więc prócz złośliwości zdarzają się nam drobne niedyspozycje. Na ścieżkę rowerową prowadzącą przez pasy wjeżdżam ostrożnie, bo życie mi miłe, a nieuwaga kierowcy to mnie będzie kosztowała utratę co najmniej równowagi.

Jako kierowca nie mam zaufania do rowerzystów i zawsze sprawdzam czy na pewno przejazd przez pasy jest bezpieczny. Wszak ciągle mam czerwone, a zielona strzałka jest warunkowa.

Dwa słowa o liście zastrzeżeń motocyklistów do kierowców samochodów. Tych pierwszych na drodze chroni wyłącznie kask, odzież oraz zdrowy rozsądek. „Samochodziarzom” zarzucają brak kontaktu z lusterkami i z własnym rozumem, wymuszanie pierwszeństwa.

Przeczytaj także: Samochodowa instrukcja obsługi, czyli co wolno, czego nie wolno, a czego zupełnie nie wypada robić za kierownicą

Jedną z zalet motocyklistów jest niepodważalny fakt, że skupiają się na drodze. Nie przeglądają fejsa, nie robią selfiaków, nie gadają przez telefon – oni jadą i czerpią z tej jednej czynności maksymalną przyjemność - godne naśladowania.

Motocykliści nie znoszą też sformułowań typu „dawca nerek” lub „wariat w kasku” i ja to szanuję. Za to większość kierowców z pewnością ma do motocyklistów jedną prośbę: slalom gigant pozostawcie na stoki narciarskie.

Jakieś 30 lat temu Francja miała podobny problem: coraz więcej aut i jednośladów, i pogłębiający się brak zrozumienia. Rządzący przygotowali kampanię o uprzejmości na drodze i problem zniknął.

Francuscy kierowcy zawsze zostawiają niewielką przestrzeń, w której może zmieścić się motocykl. Motocykliści nie slalomują, korzystają ze swojego korytarza. Wszystkie buzie są uśmiechnięte, wilk syty i Manchester City i tak powinno być u nas. Zaraz, we Francji to było 30 lat temu ? No trochę sobie poczekamy…

Autorka felietonu jest jurorką w plebiscycie The Best of Moto.pl. Zachęcamy do wzięcia udziału w wyborze najlepszego samochodu 2018 r. Wszyscy głosujący mogą wygrać atrakcyjne nagrody. Strona do głosowania znajduje się tutaj.

Więcej o:
Komentarze (70)
Skleroza przepisowa. Dopada kierowców zwykle na skrzyżowaniach ze ścieżkami rowerowymi
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • batura3

    Oceniono 58 razy 38

    Tekst - przerost formy nad treścią ...intelektualną:)

  • liczbynieklamia

    Oceniono 45 razy 29

    "Szosa, po francusku chaussée to utwardzona nawierzchnia przeznaczona dla ruchu pojazdów"

    Grubo. Gdyby zorganizować konkurs "jak pokazać, że jest się bufonem (z franc. bouffon) już w pierwszym zdaniu tekstu" miałbym już swojego faworyta.

  • pawelekok

    Oceniono 23 razy 21

    Akurat dość grzecznie napisany artykuł wytykający (bynajmniej nie wszystkie) grzechy wszystkich stron we wzajemnych kontaktach na drodze (może pieszym się za mało dostało).

    Ale droga autorko, pomimo, że mijam rowerzystów w odstępie co najmniej 1,5 m, a na zielonej strzałce ustępuję nie tylko rowerzystom ale i pieszym, to na litość boską, kilka razy tylko szczęście i refleks uratowały mnie przed rozjechaniem mojego samochodu przez rowerzystę przy skręcaniu na skrzyżowaniu w prawo, kiedy ja przed skrętem zwolniłem lub wręcz wcześniej stałem na światłach a on rozpędzony do ponad 40 km/h przejeżdżał prosto przez skrzyżowanie w ogóle nie zwracając uwagi co się dzieje wokół. Dodam, że są takie ścieżki, gdzie rowerzystę kierowcy skutecznie zasłaniają drzewa, krzaki, albo wręcz wiatrochłon.

  • Gość: janek

    Oceniono 24 razy 12

    Ale napuszona grafomania...

  • Gość: PoRD

    Oceniono 19 razy 11

    Super ilustracja - banda 4 rowerzystów szykuje się do przejechania przez przejście dla pieszych - wzdłuż...

  • Gość: Paweł

    Oceniono 13 razy 9

    Panie Redaktorze! Na Moście Poniatowskiego rowerzysta NIE MA PRAWA jechać przy krawężniku, po prawym pasie jezdni. Jest tam buspas. Warto przed napisaniem tekstu poznać przepisy ;)

  • jml13060

    Oceniono 12 razy 8

    Jakoś pominięto temat jazdy rowerem po chodniku. Jako społeczeństwo umówiliśmy się, że nasze relacje są regulowane przez przepisy prawa. W tym przypadku kodeks drogowy. Otóż zawiera on zakaz jazdy rowerem po chodniku i wymienia kilka wyjątków. Tylko kilka. A rowerzyści mają to w dupie. Tłumaczą się obawami przed jazdą po ulicy, gdzie jakoby nie jest bezpiecznie. Podają statystyki, że na chodnikach nie powodują wielu i ciężkich wypadków. Gdzie mają się podziać piesi, którzy traktują chodnik jako azyl bezpieczeństwa. Nie wychodzić z domów? Niedługo lobby hulajnogowców, rowerzystów, skuterzystów, motocyklistów i kierowców samochodów wszystkie wtargną na chodniki bo tam czują się bezpieczniej niż na jezdniach. No bo ile jest kolizji samochodowych na chodnikach? Prawie wcale.
    POLICA ŚPI PO KOMISATIATACH !!!
    STRAŻ MIEJSKA TEŻ ŚPI !!!
    LOKALNI POLITYCY NIE RUSZAJĄ TEMATU. Może ktoś robi interes na rowerach miejskich?

  • oloros11

    Oceniono 7 razy 5

    to proste Polak Polaka serdecznie nienawidzi
    najwazniejsza jest rodzina - reszta moze zdychac
    tunawet nie ma plemienia - czasem rody ale rzadko
    w zimie odsniezaja tylko drogi - miedzy przjsciem dla pieszych a droga jest zwykle barykada lodu wysokosci pol metra - o chodnikach nie wspomne

  • swiroslaw_zbawiciel

    Oceniono 7 razy 5

    Jest jeszcze jeden problem - stoję przed światłami na środkowym pasie, w prawym lusterku widzę motocykl, mam możliwość, więc odbijam w lewo, a tu fru... na szerokość lakieru inny motocyklista uznał, że on przejedzie między środkowym a lewym pasem.
    Kochani motocykliści, nie róbcie sobie takich jaj z kierowców samochodów, tylko przeciskając się jedźcie jeden za drugim.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX