Zmiany w leasingu samochodów. Jak będziemy rozliczać koszty auta w firmie od 1 stycznia 2019 r.?

Sejm przyjął ustawę, która uderza w firmy. Od 1 stycznia 2019 r. wejdą w życie nowe zasady dotyczące leasingu samochodów. Czy to oznacza, że leasing przestanie się opłacać?

Firmy mają problem do rozwiązania. Leasing pojazdów był opcją, która dawała wiele możliwości. Przede wszystkim pojazdy użytkowane na podstawie leasingu czy dzierżawy nie podlegały limitom, jeżeli chodzi o ich tak zwane "wrzucanie" w koszty. Teraz się to zmieni.

Sytuacja jest na tyle poważna, że według badania przeprowadzonego przez Business Centre Club, prawie połowa firm planuje, bądź rozważa rejestracje swojej floty pojazdów w kraju, gdzie jest możliwość odliczenia pełnego VATu.

We wtorek tj. 23.10.2018 roku, Sejm przyjął obszerną nowelizację ustawy o podatkach dochodowych. Wynika z niej, że od 1 stycznia 2019 roku leasing operacyjny samochodów osobowych będzie objęty limitem w wysokości 150 tys. zł.

Dla firm oznacza to, że wartość rat leasingowych będzie kosztem podatkowym wyłącznie do tej kwoty. To nie jedyne zmiany.

Statystycznie jeździmy sprawniejszymi samochodami niż Niemcy. Ale to nie jest powód do radości

Nowe zasady leasingu samochodów. Co dokładnie się zmieniło?

Z zapisów ustawy wynika, że jeżeli w przedsiębiorstwie są pojazdy wykorzystywane wyłącznie służbowo (m.in. ewidencja przebiegu jak w VAT) kosztem nadal będzie 100 proc. wydatków eksploatacyjnych – np. paliwo.

Inaczej to jednak będzie wyglądać, jeżeli auto jest wykorzystywane służbowo i prywatnie. Wtedy kosztem będzie jedynie 75 proc. wydatków eksploatacyjnych (serwis, naprawy, paliwo itd.).

Do pojęcia eksploatacji zalicza się m.in.: paliwo, oleje i inne płyny, serwis, przeglądy, naprawy, części zamienne, opony, opłaty parkingowe, autostradowe itd. Jakie straty wygeneruje zmiana przepisów?

Otóż, przy wydatkach eksploatacyjnych rzędu 4000 zł, strata na podatku wyniesie 190 zł. Dla 5000 zł będzie to już 238 zł. W tej kalkulacji nie uwzględniona jest nieodliczona część 50 proc. VAT, która staje się kosztem uzyskania przychodu.

Dobrą informacją dla firm jest natomiast podniesiony limit amortyzacji. Obecnie jest to 20 tys. euro. Jednak od 1 stycznia 2019 roku będzie to 150 tys. zł dla pojazdów z silnikami spalinowymi oraz układami hybrydowymi. Dla aut w pełni elektrycznych limit ten będzie sporo większy i wyniesie 225 tys. zł.

Co ciekawe, wydatki związane z leasingiem nie będą objęte limitem 75 proc. zaliczenia w koszty pod warunkiem, że w racie leasingu nie będą zawarte również opłaty eksploatacyjne (np. serwis, opony itp.).

Jeżeli tak będzie, to wtedy część raty będzie objęta wspomnianym limitem 75 proc, a sam koszt finansowania nie.

Przeczytaj także: Czy Polaków stać już na nowe samochody? Tak

Nowe zasady leasingu samochodów. Stracą przedsiębiorcy wykorzystujący auto służbowo i prywatnie

W tej walce niestety jest więcej przegranych niż wygranych. Stracą Ci przedsiębiorcy, którzy wykorzystują samochody osobowe zarówno w działalności, jak i prywatnie.

Przedsiębiorcy, którzy zdecydują się po 1 stycznia 2019 roku na leasing lub wynajem pojazdu osobowego droższego niż 150 tys. zł (225 tys. zł w przypadku aut elektrycznych), będą musieli liczyć się z faktem, że nie rozliczą go w całości. Kosztem uzyskania przychodu będzie tylko część opłaty wstępnej i każdej raty, która proporcjonalnie do ceny auta nie przekroczy 150 tys. zł (225 tys. zł dla aut elektrycznych).

Więcej na ten temat piszemy tutaj: Nowe zasady leasingu - rozliczanie samochodu kosztującego więcej niż 150 tys. zł

Ale są osoby, które mogą zyskać. Otóż, jeżeli w firmie rozważa się zakup pojazdu, który jest droższy niż 86 tys. zł, ale tańszy niż wspomniane limity (150 tys. zł dla auta osobowego z silnikiem spalinowym lub układem hybrydowym i 225 tys. zł dla pojazdu eklektycznego) to będą mogli go w całości zamortyzować. Wszystko za sprawą podniesienia limitu amortyzacji.

Przeczytaj także: Kto zarabia, a kto traci na produkcji samochodów. Przegląd marek

Co z umowami zawartymi przed 1 stycznia 2019 r.?

Klienci, którzy podpiszą umowy przed 1 stycznia 2019 roku będą mogli nadal zaliczyć koszty na starych zasadach, bez uwzględniania limitu 150 tys. zł. Ale pod warunkiem, że od 31 grudnia 2018 roku umowy te nie będą zmienione lub odnowione.

Gdyby się tak stało, to będzie konieczność przejścia na nowe zasady. Dlatego firmy, które leasingują obecnie auto o wartości przekraczającej 150 tys. zł mają czas tylko do końca roku na wprowadzenie ewentualnych zmian w umowach leasingowych, lub ich przedłużenie.

Jak można zauważyć nowa ustawa uderza przede wszystkim w klientów, którzy leasingują drogie pojazdy. Według jej zapisów, jeżeli ktoś nie zdąży zawrzeć umowy przed 1 stycznia 2019 roku będzie musiał korzystać z nowych zasad, niekorzystnych w przypadku drogich pojazdów.

Trzeba pamiętać, że ważna jest data podpisania umowy, a nie odbioru auta. Z taką interpretacją przepisów zgadza się Ministerstwo Finansów.

Przeczytaj także: Nowe zasady leasingu - zasady rozliczania kosztów eksploatacji pojazdu

Nowe zasady leasingu samochodów. Kiedy nic się nie zmienia?

Firmy, które chcą wziąć leasing lub wynająć auto po 1 stycznia 2019 roku, mogą się nie obawiać nowych przepisów, jeżeli cena auta nie przekroczy 134 529 zł netto (165 470 zł brutto).

Oczywiście w tym przypadku nie rozważamy eksploatacji, czyli zaliczania tych kosztów, ponieważ zgodnie z nowymi przepisami jest limit 75 proc. Wracając jednak do wspomnianej kwoty 134 529 zł netto, to w takim przypadku będziemy w stanie uwzględnić całą kwotę jako koszt uzyskania przychodu.

Dla niektórych ta kwota może wydać się nieco dziwna, ale jest uzasadniona. Otóż w ustawie podano 150 tys. zł. Jeżeli uwzględnimy możliwość odliczania 50 proc. VAT, to na przyjęty limit składa się cenna netto pojazdu oraz nieodliczona część VAT. Po obliczeniach wychodzi, że jest to właśnie 134 529 zł plus nieodliczona część VAT, co daje 150 tys. zł. Oczywiście jest to wyliczenie dla podatników VAT. Jeżeli ktoś nim nie jest to limit wynosi 150 tys. zł.

Jak według nowych zasad będzie rozliczany leasing droższych pojazdów?

Okazuje się, że według zapisów ustawy rozliczanie droższych pojazdów nie będzie takie oczywiste. Każdy kto myśli, że wliczy sobie w koszty pierwszą wpłatę i kolejne raty do momentu osiągnięcia 150 tys. zł, jest w błędzie.

Podobnie jest w przypadku wynajmu. Ustawienie rat, tak aby wykorzystać cały limit 150 tys. zł, a potem oddanie auta nic nie da. Nowa ustawa została napisana w taki sposób, aby została zachowana zasada proporcjonalności, którą należy stosować do każdej kolejnej płatności odnoszącej się do umowy leasingowej lub wynajmu. Co to oznacza?

Otóż, jeżeli ktoś użytkuje dwukrotnie droższe auto niż obejmuje limit, to do kosztów zaliczy tylko połowę kwoty wydanej na pierwszą wpłatę i połowę każdej kolejnej raty. Z kolei, jeżeli auto będzie pięć razy droższe to w koszty wliczy jedną piątą opłaty wstępnej i każdej raty. Na tym polega zasada proporcjonalności.

Firmy będą uciekać za granicę?

Przyjęte zmiany odnośnie rozliczania pojazdów osobowych eksploatowanych w firmach sprawiają, że leasing droższych pojazdów niż przyjęty limit 150 tys. zł (225 tys. zł dla aut elektrycznych), przestaje być opłacalny. Firmy mają dość duży zgryz jak wybrnąć z kłopotliwej sytuacji.

Jak wspominaliśmy na początku tekstu, niektóre z nich zastanawiają się nad rejestracją pojazdów za granicą. Jest jeszcze cień nadziei dla firm, które za wszelką szansę chcą zdążyć przed nowym rokiem. Jak im się to uda to przy założeniu braku zmian w umowie po 31 grudnia 2018 roku, jeszcze przez jakiś czas będą mogły rozliczyć się „po staremu”. To jednak nie jest rozwiązanie długofalowe.

Więcej o:
Komentarze (53)
Nowe zasady leasingu 2019
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Kudlaty

    Oceniono 32 razy -26

    Przeciez nowy limit 150tys jest duzo wyzszy niz te 20tys euro. Czego wprowadzacie zamieszanie ?! Co do ograniczen w odliczaniu-panowie przedsiebiorcy kupuja na firme samochody dka zon, kochanek i najblizszej rodziny. VAT-u i kosztow wiecej odliczaja niz pkaca podatkow. Za 150tys. mozna kupkc auto z polki premium, pewnie ze dla wielu to auta premium zaczynaja sie od 400tys. zl ale nikt nie bedzie patafianom doplacal ze swoich podatkow bo jeden z drugim dojezdza do roboty (i jezdzi na wajacje) Porsche.

  • Gość: Lechu

    Oceniono 40 razy -26

    I bardzo dobrze skonczy sie lansowanie w porshawkach. Stać cię to płać

  • viskus

    Oceniono 26 razy -16

    Te zmiany akurat popieram bo idą w dobrym kierunku.Albo masz auto do celów służbowych to odliczają wszystko albo auto do celów służbowych i prywatnych to odliczaj mniej vatu.Za tą poprawką można sie podpisać obiema rękami.Nie rozumiem też sytuacji gdy ktoś ma auto na firmę ale korzysta tylko z niego prywatnie a odlicza sobie wszystko.Przciez to żywy przekręt.Gdzie tak jeszcze jest?

  • tullianum

    Oceniono 14 razy -12

    Zmiana w dobrym kierunku. Samochod osobowy do celow prwywatno-sluzbowych z definicji powinien miec limit (i ten jest podwyzszany). Natomiast drozsze to juz widzimisię. I tutaj stop. Ja jako prywatny nabywca tez nie mam przywilejow to dlaczego ma miec firma?

  • Gość: Robert

    Oceniono 7 razy -7

    dobra zmiana w końcu jest tak jak na zachodzie bogacze płacą więcej niż biedni aby było dla tych co mają mało lub nie pracują bo np wychowują dzieci

  • Gość: gość

    Oceniono 14 razy -4

    no sorry, ale ten artykuł jest kompletnie nieczytelny. Zróbcie tabelkę porównującą zmiany - jak było i jak będzie.

  • Gość: karoltross

    Oceniono 2 razy -2

    Jak zawsze znajdzie się grupa która nadużywa wszelkich praw, ale mi 150 tys zupełnie wystarczyło na rozkręcenie firmy i zakup małej floty samochodów... Korzystałem z pomocy finansistów z firmy auto-finance bez których tak łatwo by nie poszło :)

  • Gość: whogata

    Oceniono 4 razy 0

    Lud pisowski w starych bmkach trójkach i smrodzących, rozlatujących się mondeach raduje się na potęgę. Radujcie się zatem. Ja i wielu innych zwijamy firmy do Czech. Za rok, dwa udusicie się swoim smrodem i biedą, a na nadal będę jeździć nowym Mercedesem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX