Opinie Moto.pl: Alpine A110 1.8 TCe - Vive la France

Tomasz Korniejew
Francuzi wynaleźli wiele wspaniałych rzeczy. Bagietki, berety z antenką, czy pociągi TGV to tylko próbka ich możliwości. Skonstruowali też Alpine A110. Legendarny samochód, który podbił serca nie tylko auto maniaków. Teraz zrobili to po raz drugi!

Jakie to wspaniałe, że w motoryzacyjnym świecie pracują jeszcze ludzie, którzy nie boją się podejmować odważnych decyzji. Dowodem na to są poczynania Renault, które na rynek wprowadziło markę i model Alpine A110. To najlepszy prezent dla każdego miłośnika motoryzacji.

Nie tylko nazwą, ale każdym detalem stylizacyjnym Alpine A110 nawiązuje do legendarnej… Alpine A110 stworzonej przez Jeana Rédélé, założyciela marki.
I szczerze, trudno jest wyobrazić sobie lepszego następcę modelu, który zniknął z rynku 44 lata temu.

Na polskich drogach ginie najwięcej osób w Europie. Dlaczego? Między innymi dlatego, że nie potrafimy jeździć

Filigranowa konstrukcja

Tworząc najnowszą generację A110, producent posłużył się receptą według której konstruowano legendarną poprzedniczkę.

Nowa Alpine jest oczywiście większa, ale wciąż ma stosunkowo niewielkie nadwozie (długość: 418 cm, szerokość: 179,8 cm, wysokość: 125,2 cm). Konstruktorzy dołożyli wszelkich starań, by obniżyć masę pojazdu.

Nie wchodząc w szczegóły techniczne, ich zamysłem było to, by samochód imponował zwinnością i precyzją prowadzenia, a niska i równomiernie rozłożona masa są w tym przypadku kluczowe.

Alpine A110 1.8 TCeAlpine A110 1.8 TCe fot. Tomasz Korniejew

Udało się, bo w zależności od wyposażenia auto waży od 1098 do 1123 kg. To bardzo mało, a efekt ten udało się osiągnąć m.in. dzięki temu, że praktycznie cały pojazd zrobiono z aluminium.

Zdecydowano się także na umieszczenie jednostki napędowej centralnie z tyłu (praktycznie na tylnej osi, na którą przenoszony jest napęd) i zastosowano zarówno z przodu, jak i z tyłu układ zawieszenia z podwójnymi wahaczami trójkątnymi.

Przeczytaj także: Alpine A110 - ceny w Polsce

Skromne wnętrze

Każdy, kto zasiądzie za kierownicą najnowszej Alpine A110 nie będzie miał wątpliwości, że to rasowe auto sportowe. Standardowym wyposażeniem podstawowej wersji są kubełkowe, sportowe fotele pozbawione możliwości regulacji.

Można je tylko przesuwać do przodu lub do tyłu. To oczywiście skrajnie utrudnia znalezienie optymalnej pozycji, ale fotele ważą 13,1 kg (co ma znaczenie), a ich mocno wyprofilowane oparcia i siedziska doskonale sprawdzają się podczas jazdy po krętych odcinkach.

Osoby potrzebujące więcej komfortu mogą dokupić za ok 6500 zł opcjonalne fotele Sabelt z regulacją 6 parametrów.

Można też ponarzekać na widoczność do tyłu. Warto zdecydować się na dokupienie kamery cofania (pakiet z czujnikami z przodu i z tyłu kosztuje ok 5500 zł).

Dwuosobowy przedział pasażerski jest przestronny, ale brakuje w nim praktycznych schowków. Trudno znaleźć miejsce na przechowywanie drobiazgów.

Mizernie prezentuje się także przestrzeń na bagaże, choć do zabrania rzeczy na weekendowy wyjazd wystarczy. Pod maską wygospodarowano przestrzeń na pakunki o objętości 96 l. Z kolei z tyłu znajduje się „kufer” o pojemności 100 l.

Za to cieszą design kokpitu, jakość spasowania poszczególnych elementów i jakość tworzyw użytych do wykończenia przedziału pasażerskiego.

Przeczytaj także: Marka Alpine w Polsce. Jakie mają plany?

Czysta przyjemność

Źródłem napędu dla Alpine A110 jest umieszczona z tyłu turbodoładowana jednostka benzynowa o pojemności 1,8 l, która rozwija moc maksymalną 252 KM przy 6000 obr./min. oraz maksymalny moment obrotowy 320 Nm w zakresie od 2000 do 5000 obr./min.

Nich nikogo nie zwiedzie pozornie umiarkowana liczba „koni pod maską.” Niska masa sprawia, że Alpine to bardzo ognisty rydwan. Według danych producenta, auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w 4,5 s i może pojechać z maksymalną prędkością 250 km/h (ograniczenie elektroniczne).

I trzeba przyznać, że od momentu wciśnięcia przycisku start i uruchomienia silnika, kierowca czuje, że każdy element tego samochodu został zaprojektowany po to, by dać prowadzącemu jak najwięcej frajdy z jazdy.

Alpine A110 1.8 TCeAlpine A110 1.8 TCe fot. Tomasz Korniejew

252 konna Alpine błyskawicznie przyspiesza od dolnych zakresów obrotów i pewnie prze do przodu aż do końca skali obrotomierza. Wydaje się, że silnik nigdy nie dostaje zadyszki, a auto błyskawicznie reaguje na każde polecenie kierowcy.

Dostępne są trzy tryby jazdy - Normal, Sport i Track. Wybierając któryś z nich zmienia się m.in. szybkość reakcji silnika na położenie pedału przyspieszania, siła wspomagania układu kierowniczego, szybkość zmiany biegów, brzmienie układu wydechowego i działanie systemu ESP.

Podczas prowadzenia Alpine uderza nie tylko dynamika przyspieszania, ale przede wszystkim ponadprzeciętna zwinność pojazdu podczas jazdy po ciasnych łukach. Na krętych odcinkach auto zaskakująco długo wykazuje neutralność.

Z kolei w trybie sportowym można sobie pozwolić na lekkie zarzucanie tyłem. Pozytywne wrażenia potęguje też zaskakująco rasowy dźwięk układu wydechowego (bez elektronicznych wspomagaczy).

Doskonale spisuje się zawieszenie. Nie tylko jest odpowiednio zestrojone do zabawy na torze, ale także umożliwia w miarę wygodną eksploatację auta na co dzień.

Co ciekawe, Alpine, podczas jazd w ruchu miejskim, okazuje się samochodem o umiarkowanym zapotrzebowaniu na paliwo. W takich warunkach „spala” około 10 l benzyny na 100 km.

Niech żyje Francja

Nowa Alpine A110 to bez wątpienia jedno z najlepszych aut sportowych dostępnych na polskim rynku. Zachwyca nie tylko wyglądem ale także sprawnością układu jezdnego i napędowego. Pomimo, że nie ma wersji z manualną skrzynią biegów, auto nie rozczarowuje podczas sportowej jazdy, bo siedmiobiegowy „automat” spisuje się tu świetnie (choć wykazuje małą zwłokę przy kick down).

Cieszę się, że Renault podjęło to ryzyko i stworzyło następcę swojego legendarnego modelu. Wyzwanie było bardzo trudne, ryzyko porażki ogromne. Udało się, za takie "występki" kochamy Francuzów.

 Alpine A110 1.8 TCe - dane techniczne:

Silnik: Turbodoładowany, R4, poj. 1798 cm3
Moc: 252 KM przy 6000 obr./min.
Moment obr.: 320 Nm od 2000 do 5000 obr./min.
Skrzynia biegów: automatyczna, 7b
Wymiary (dł./szer./wys.): 418/179,8/125,2 cm
Pojemność bagażnika: w sumie 196 litrów
Rozstaw osi: 242 cm
0-100 km/h: 4,5 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Zużycie paliwa: 6,2 l/100 km (średnie, dane producenta)
Cena od: 234 000 zł

Więcej o:
Komentarze (23)
Alpine A110 1.8 TCe - opninie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • burek_polny

    Oceniono 5 razy 3

    Jesli to pan Korbiejew zapisdalal niedawno tym goownem ul. Woronicza i Krasickiego na Mokotowie, to zycze mu takiego samego konca, jaki ma jego kolega po fachu w pierdlu na Slowacji.

  • remo29

    Oceniono 9 razy 3

    Pierwszy test Top Gear skończył się spektakularnym sfajczeniem tego bolidu na wiór ;) Poprawili chłodzenie?

  • fafarafafafa

    Oceniono 4 razy 0

    W zależności od zasobności portfela i oczekiwań, jest tyle fajniejszych alternatyw. Od tańszej o 60% miaty, przez lotusa elise, czy alfę 4c (jeśli się jeszcze gdzieś ostała), po nissana 370z, czy porsche cayman. W 4,5s do setki trochę ciężko uwierzyć. A cały tekst jest przepisaniem materiałów reklamowych - w życiu nie widzieliście samochodu na oczy.

  • alben albus

    Oceniono 12 razy 0

    Hm. Dość mocno spóżniona recenzja... Od dłuższego czasu zrezygnowałem z zakupu tego auta za sprawą iż nie będzie manuala, to raz, a wielka szkoda. Dwa, niestety na zakrętach przy dodaniu gazu za bardzo się rzuca na boki z powodu specyfiki układu zawieszenia nastawiony bardziej na komfort i prowadzenia przy czym musiałbym wymienić na kompletnie inne opony dość drogich (nie zdradzę o jakie opony mowa) bo te fabryczne moim zdaniem są niewystarczające dla wymagającego kierowcę. Na górskich serpentynach bez oszczędzania z pasażerem byłem mocno zdziwiony iż spalanie wyszło rewelacyjnie na jakieś 9.1 litra, a na EcoDrivingu nie miałem czasu. Hamulce moim zdaniem nie są złe, ale za bardzo grzeją te z przodu co na sportowe auto to już więcej niż jak pan Wieruszewski wspomniał na swym kanale yt iż nie jest autem idealnym, a ja powiem.bez kozery iż takie doskonałe auto absolutnie nie jest jak p. Pertyński też na kanale yt, w samych superlatywach mówi np "fantastyczne" - te przyśpieszenia nie oddają w obrazie w rzeczywistości w korelacji dżwiękowych z silnika. I trzy, zgadzam się panem Wieruszewskim ze wszystkimi niedoskonalosciami, wadami itp wymienionymi w jego materiale na yt. Co, że jest tragiczne z widocznością to urok tego typu aut. Jeśli chodzi o legendę tej marki to wybrałbym kabrioleta by wyróżnić się i nie chodzi tu np o osiągi i w rodzinie oczekuje na taką wersję nadwoziową ukierunkowaną bardziej na komfort i nie z takimi kretyńskimi kubelkowatymi fotelami ...ot dla przyjemności z akcentem frajdowania i nic więcej. Owszem, jak p.Pertyński mówił iż auto jest nerwowe, ale nie zgadzam się z twierdzeniem, cyt.: "Nie grozi", a to obligatoryjnie wręcz głupie podejście "znafcy" bo to auto nie dla każdego i można sporo krzywdy narobić nie będąc doświadczonym z prawdziwego zdarzenia kierowcą bardziej z starszej daty niż współczesnych kierowców "skażonymi" ze "wspomagaczami" montowanymi na potęgę we współczesnych powszechnych samochodach. Do tej marki trzeba podejść z pokorą bo ta legenda marki kosztowała istnienia ludzkie o czym.dziennikarze motoryzacyjni powinni wiedzieć... m.in. stąd nie bez powodu długa przerwa w produkcji w zaawalowany sposób i chyba tak naprawdę do końca szybko nie ujrzy światło dzienne. Francuzi sporo napracowali z tym modelem i obawiam się iż przez totalne niedopracowania w aspektach funkcjonalnosci wnętrza to moim zdaniem producent nie mało straci jeśli szybko nie zrefletkują się w porę bo inaczej z nici na pełnejsze aury, a nie na "pół sukcesu". Pozdrawiam Forumowiczów.

  • Gość: gts

    Oceniono 1 raz -1

    Netflix, dziękujemy !! 1983, pierwszy polski serial na tej platformie, zapowiada się super. No i jeszcze Maciek Musiał i Robert Więckiewicz - wiadomo, że to będzie dobre. Już w piątek, 30 listopada, dostępny na Netflix.

  • Gość: Bobo

    Oceniono 1 raz -1

    Agnieszka Holland już na regularnie reżyseruje zagraniczne produkcje. Najpierw House of Cards, teraz pierwszy polski serial 1983 zagości na Netflixie. No, no, zapowiada się mega :D Byle do piątku 30.11.2018!

  • Gość: ksiegowy

    Oceniono 1 raz -1

    1983 zapowiada się mega. Pierwszy polski serial na Netflixie, który będzie można oglądać na całym świecie! Jestem ciekawa czy Maciek Musiał zagra tak dobrze jak dotychczas, już nie mogę się doczekać :D

  • Gość: Gural

    Oceniono 1 raz -1

    Myślicie, że podpadnę w pracy jak już w piątek rano zacznę oglądać 1983? A może namówię pracodawcę do wspólnego oglądania? Im bliżej premiery pierwszej polskiej produkcji na netflixie tym bardziej mi się dłuuuuuuży.

  • Gość: cda

    Oceniono 1 raz -1

    Jak ja tak lubię, włączasz sobie pogodę, w piątek ma być szaro i ponuro, a tu Netflix robi Ci niespodziankę i wypuszcza pierwszy polski serial. Czytałam zarysy fabuły i alternatywna wizja historii brzmi naprawdę spoko. Jestem też ciekawa jak poradził sobie Maciej Musiał i Robert Więckiewicz, jak to mówią, byle do piątku :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX