Na polskich drogach ginie najwięcej osób w Europie. Dlaczego? Między innymi dlatego, że nie potrafimy jeździć

Tomasz Korniejew
Statystyki są zatrważające, każdego dnia na polskich drogach ginie w wyniku wypadku 9 osób. To więcej niż w zeszłym roku. Jakie są tego przyczyny i jak można to zmienić? Odpowiedzi szukamy w rozmowie z Andrzejem Grzegorczykiem wiceprezesem Partnerstwa na Rzecz Bezpieczeństwa Drogowego.

Polska króluje w statystykach śmierci na drogach. Przeliczając na milion mieszkańców ginie u nas najwięcej osób w Europie.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele i nie można ich ograniczać do wciąż niedoskonałej infrastruktury, czy nadmiernej prędkości.

Jesteśmy słabo wyszkoleni, bo często naszymi nauczycielami są kiepscy kierowcy. Można uznać, że system szkolenia skupia się na znajomości przepisów i nauce płynnego ruszania i zmiany biegów, a w powszechnym odbiorze wciąż najlepszym kierowcą jest ten, który nie boi się „wciskać gazu do dechy”, a nie ten, który potrafi prowadzić samochód w ruchu drogowym. A to jest duża różnica.

Głośny wypadek polskich kierowców w Słowacji dobitnie skłania do refleksji na ten temat.

Więcej o tym, co zrobić żebyśmy jeździli lepiej i czuli się na polskich drogach bezpieczniej, w załączonej rozmowie wideo.

Więcej o:
Komentarze (32)
Na polskich drogach ginie najwięcej osób w Europie. Dlaczego? Między innymi dlatego, że nie potrafimy jeździć
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • iwanme

    Oceniono 13 razy 11

    To nie kwestia umiejętności, tylko kultury jazdy co najwyżej i skrajnego egoizmu. Ta u nas leży, choć na szczęście powoli się poprawia.
    U nas ten co jedzie wolno ma wszystkich gdzieś, ten co jedzie szybko ma wszystkich gdzieś, ten co jedzie dużym autem ma wszystkich gdzieś i potem tragedie.

    Do tego mamy dużo słabych samochodów i dużo kiepskich dróg. Wystarczy pooglądać sobie kanał Polskie Drogi czy podobny. Oczywiście większość wypadków to gapiostwo, jakaś część głupota i brak odpowiedzialność ale bardzo sporo to auta które wyraźnie widać, że są nie sprawne.
    Jak oglądam (polecam choćby dla wyobraźni) to czasami te poślizgi czy 'utrata panowania' wyglądają wręcz absurdalnie.
    U nas w statystykach stan pojazdu nie istnieje bo zakłada się, że jedziesz autem bez bieżnika/geometrii/hamulców to ciągle wszystko jest super tylko powinieneś wolno jechać. Masz wypadek bo łyse 10 letnie opony straciły przyczepność i wpadłeś w poślizg - nie dostosowałeś prędkości do warunków.

    Jeżdżę sporo po drogach Europy i w Polsce się jeździ wbrew pozorom wolno, mniejsze drogi zapchane tirami, ekspresówki zapchane mistrzami lewego pasa, autostrady podobnie.

  • Paulo Garcia

    Oceniono 11 razy 9

    W Hiszpanii gdzie jest o wiele więcej dróg szybkiego ruchu a te lokalne w wielu regionach są w opłakanym stanie.. Gdzie jest sporo aut w złym stanie (jakbyście zobaczyli jak wygląda badanie techniczne to padlibyście ze śmiechu), o wiele więcej niż w PL.. na drogach ginie 2-3 razy mniej ludzi niż w PL..
    Najlepsze jest to iż Polacy są naprawdę dobrymi kierowcami ale mają problem z powstrzymaniem brawury i są po prostu chamami na drodze.
    W ES każdy kierowca zatrzyma się przed przejściem dla pieszych nawet jak piesi dopiero dochodzą do przejścia.. mimo że nie jest to wykroczenie w wypadku nie zatrzymania się karane mandatem.. Jednak jeżeli dojdzie do wypadku z udziałem pieszego na pasach całkowitą odpowiedzialność ponosi kierowca bez wyjątku..
    Piesi mogą bez przeszkód przechodzić na czerwonym świetle pod warunkiem iż nie zagrażają zmotoryzowanym uczestnikom drogi.. Oczywiści w przypadku wypadku w takiej sytuacji cała odpowiedzialność spada na pieszego bez wyjątku..

    Nauczyłem się w ES jednego.. pośpiech nigdy do niczego dobrego nie prowadzi..

  • metaxo

    Oceniono 6 razy 4

    To słynne "Śmiało, zmieścisz się!" + geny chłopa pańszczyźnianego i mamy statystyki jakie mamy.

  • Gość: SKF

    Oceniono 6 razy 4

    W polskim szkoleniu kierowcow zbyt wiele uwagi posiwwecone jest jezdzeniu po rekawie i idealnemu parkowaniu, a za malo uwagi poswiecone jest bezpieczenstwu. Do tego dochodzi ogolne nastawienie spoleczenstwa, gdzie bezpieczenstwo i szacunek dla drugoego czlowieka schodzi na drugi plan - waznejszy jest czas przejazdu niz jego bezpieczenstwo. Bezpieczna jazda zaczyna sie przed odpaleniem silnika - zaczyna sie od rozpoczenia jazdy w czasie ktory pozoli nam dojechac na miejsce bez stresu.

  • Robert Kozielski

    Oceniono 3 razy 3

    Bzdury. Gdyby problemem było szkolenie to USA byłoby usiane trupami. Bo tam w wielu stanach szkolenie to fikcja a egzamin formalność. Gorzej. Takie pseudo-szkolenie powoduje tylko że młody kierowca który za drugim trzecim razem w końcu zda egzamin zyskuje fałszywe przekonanie że potrafi jeździć.
    Druga przyczyna to chamstwo jednych w połączeniu z niecierpliwością innych. Jeden idiota blokuje lewy pas długimi kilometrami a drugi próbuje go wyprzedzać jak tylko zauważy pierwsza możliwą okazję nieważne że odcinek krótki a widoczność słaba.
    Trzeci powód to zbyt wolna jazda poza miastem i wynikająca z tego zbyt szybka na terenie zabudowanym. Na zachodzie prawie znaczna większość grzecznie jedzie 50-60 w terenie zabudowanym i tuż za tablicą końca tegoż przyspiesza do 90-100. U nas wielu stwierdza że więcej niż 70 nie pojadą bo: "ja za 5 kilometrów i tak zjeżdżam", "moje auto za dużo wtedy pali", "boję się bo mam niesprawne auto" i w efekcie normalny kierowca który mógłby na tej drodze bezpiecznie jechać 90 nie może. Co robi? Nadrabia w terenie zabudowanym.
    Kolejny podobny problem to blokowanie lewego pasa na autostradzie. Nie tylko przez ciężarówki ale też przez idiotów których sprawność kończy się na umiejętności włączenia tempomatu. I włącza sobie taki idiota tempomat na 100 (bo wyżej za dużo pali) i jedzie non stop lewym bo przecież prawy tylko ciężarówki. Wystarczyłoby by wyprzedzając ciężarówkę odrobinę przyspieszył a później odrobinę zwolnił i wjechał w lukę między nimi to wielu innym byłoby łatwiej. Ale nie on ma prawo (w jego mniemaniu) tak jechać. Co robią inni wyprzedzają z prawej. W efekcie taki idiota po tym jak go jeden wyprzedzi reflektuje się że powinien zjechać i zjeżdża wprost pod koła drugiego wyprzedzającego.
    Ostatni problem to stan techniczny. I nie chodzi mi o łyse opony czy brak zbieżności - to (zwykle) nie mój problem ale nagminne oślepianie jadących z naprzeciwka powodujące że on albo jadą przez chwilę na ślepo albo gwałtownie hamują.

  • shane00

    Oceniono 5 razy 3

    Za dużo na polskich drogach takich właśnie "maczo" od siedmiu boleści jak ci w Słowacji którzy muszą sobie za kierownicą zrekompensować braki między nogami i w innych miejscach

  • cob22

    Oceniono 6 razy 2

    Alkohol, polskie zacietrzewienie, przemadzalosc, zly stan samochodow, brak dyscypliny jeszcze pare powodow ?
    Tylko nie piszcie ze drzewa w alejach skacza na droge.

  • Gość: ggg

    Oceniono 1 raz 1

    Pan ekspert mądrze mówił. Trudno się czegoś doczepić. Redaktorek próbował wyjeżdżać z typowymi tezami trochę nie wiem czy to z własnych przekonań czy stereotypów. Właściwie pozostaje pytanie o to co się robi, a nie co trzeba robić. Bo np. egzaminy na prawko z głupich stały się durne. O kontroli oznakowania dróg mówi się co kilka lat. Infrastruktura owszem poprawia się tyle, ze wraz ze wzrostem ilości samochodów przy czym ogrom tirow. Po za tym często zmiany są tak debilne, ze nóź się otwiera..

  • exsero

    Oceniono 1 raz 1

    Statystyki rosną, bo suweren dostał 500+ i wydał je na nowe (znaczy się stare) samochody zamiast na dzieci. Potem dwa piwa, gaz do dechy i... resztę znamy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX