Mild hybrid, "miękka hybryda" - co to za technologia i czy faktycznie warta jest dopłaty?

Moda na hybrydy w zenicie. Każdy z producentów stara się mieć chociaż jeden tego typu pojazd w ofercie. Niektórzy stawiają na plug-in hybrid, a pozostali na nieco inne, jedynie wspomagające rozwiązania. Są o wiele tańsze w produkcji i przynoszą wymierne korzyści. Takim udogodnieniem jest mild hybrid pojawiające się pod maskami Suzuki, Volkswagena, czy Audi.

Alternatywa dla „elektryków”

Samochody o napędzie wyłącznie elektrycznym wciąż nie dają pełnej swobody podróżowania bez obaw o możliwość naładowania baterii. W Polsce słupków energetycznych jest niewiele ponad 300 i tylko część z nich bezpłatna. Nie bez znaczenia pozostaje też wysoka cena aut z ekologicznym napędem. Wobec tego, dla coraz większej rzeszy kierowców i klientów instytucjonalnych bardzo atrakcyjną propozycją pozwalającą wygenerować pewne oszczędności są auta hybrydowe. Problem jednak w tym, że ich ceny również pozostają wyraźnie wyższe niż klasycznych konstrukcji.

Ostatnimi czasy Audi, Hyundai, Renault czy Suzuki wprowadza do oferty w niektórych modelach interesujące rozwiązanie – mild hybrid. W teorii to uproszczone rozwiązanie ma wspomóc kierowcę w osiąganiu niższych wyników zużycia paliwa w każdych warunkach – w zestawieniu z modelami pozbawionymi tego ekologicznego dodatku.

A może hybryda?

W klasycznych samochodach hybrydowych, praca całego układu napędowego opiera się na ścisłej współpracy silnika spalinowego, elektrycznego i zespołu ciężkich akumulatorów. W tym przypadku przez pewien czas pojazd może poruszać się wyłącznie w trybie elektrycznym – silnik spalinowy pozostaje wówczas wyłączony. W zależności od modelu, silnik elektryczny instalowany jest bezpośrednio przy jednej z osi – Volvo XC90 T8 – lub między silnikiem a skrzynią biegów. Toyota od lat stawia na opatentowaną przez siebie przekładnię bezstopniową – planetarną. Pozostali producenci wykorzystują sprawnie działające skrzynie automatyczne. Każdy samochód hybrydowy, jeśli pozwala mu na to zgromadzona w bateriach energia, zaczyna podróż w trybie zeroemisyjnym. Dopiero mocniejsze wciśnięcie pedału przyspieszenia bądź niski poziom naładowania akumulatorów powoduje uruchomienie silnika spalinowego. Od tej chwili to silnik benzynowy napędza pojazd, równocześnie ładując zespół akumulatorów.

Zadanie silnika elektrycznego na tym się jednak nie kończy. Pełni on rolę prądnicy prądu stałego, odzyskując energię elektryczną podczas hamowania i odciążając tym samym układ hamulcowy. Jednostka elektryczna w czasie dynamicznego przyspieszania może pracować równocześnie z silnikiem spalinowym, wszystko zależy od wybranego trybu jazdy. Największą bolączką aut hybrydowych są nikłe oszczędności poza terenem zabudowanym. Przy prędkościach autostradowych zużycie paliwa drastycznie rośnie, z łatwością przewyższając spalanie porównywalnych modeli z konwencjonalnym napędem.

Kandydat w plebiscycie The Best of Moto.pl - Volkswagen Touareg

Mild Hybrid, czyli Miękka hybryda

Tańszym sposobem na oszczędzanie są miękkie hybrydy. Podobnie jak w przypadku pełnych hybryd, budowa całego układu wygląda bardzo podobnie. Różnicą jest jedynie znacznie mniejsza skala działalności silnika elektrycznego. W autach z układem mild hybrid pierwsze skrzypce w każdej sytuacji gra silnik spalinowy współpracujący z manualną lub automatyczną skrzynią biegów. Miejsce silnika elektrycznego znalazło się między motorem spalinowym a skrzynią biegów lub wśród innych elementów osprzętu w komorze silnikowej, jak to ma wygląda w przypadku modeli Audi. Niewielkich rozmiarów silnik elektryczny pełni rolę alternatora oraz rozrusznika korzystając z instalacji 48V. Dodatkowym elementem każdej instalacji mild hybrid jest drugi akumulator magazynujący energię na potrzeby silnika elektrycznego.

W czasie normalnej jazdy jednostka elektryczna generuje energię potrzebną do zasilania urządzeń pokładowych i ładowania dwóch akumulatorów. Swoje kolejne oblicze pokazuje wspomagając silnik spalinowy w najmniej ekonomicznym zakresie pracy – podczas przyspieszania. Wówczas, nawet kilka-kilkanaście dodatkowych kilowatów wspomaga ruszenie z miejsca lub przyspieszanie w trasie. Dzięki takiej krótkotrwałej pomocy producenci zapewniają użytkowników o redukcji zużycia paliwa rzędu 10%. Wyniki oczywiście zależą od stylu jazdy kierowcy i warunków eksploatacyjnych.

Efektywnie w mieście

W Suzuki Baleno, Ignis, a także w Swifcie układ bazuje na litowo-jonowym akumulatorze umieszczonym pod fotelem kierowcy. Ma 3 Ah pojemności i połączony jest z urządzeniem łączącym w sobie cechy alternatora i rozrusznika. Dzięki temu, podczas ruszania mechanizm generuje dodatkowe 50 Nm odciążające pracę jednostki benzynowej. Nie przekłada się to na lepsze przyspieszenie i elastyczność, tylko niższą konsumpcję paliwa i mniejsze zużycie serca układu poprzez odciążenie systemu Start&Stop.

Czy Mild Hybrid się opłaca?

Co piąty Swift wyjeżdża z salonu w wersji SHVS. Wymaga to od klienta wydania dodatkowych 7 tysięcy złotych. Oferta w przypadku Renault Scenic wynosi 4500 złotych. Według japońskiego producenta, zużycie paliwa jest mniejsze względem klasycznej odmiany spalinowej o 0,2-0,3 litra na sto kilometrów. Nie trzeba tęgiego umysłu, by się zorientować, że wspomniana kwota zwróci się dopiero po przejechaniu około 600-700 tysięcy kilometrów. Najlepiej w mieście, gdzie silnik elektryczny ma najwięcej pracy, a faktyczne korzyści można odczuć podczas tankowania paliwa.

Finansowe korzyści należy więc odsunąć na dalszy plan. To propozycja dla ekologicznie usposobionych użytkowników, dla których „zielony” napęd stanowi jeden z argumentów decydujących o kupnie. Ponadto, wiele krajów gwarantuje wiele ulg w postaci niższych stawek ubezpieczeniowych, opłat parkingowych, a także możliwość korzystania z buspasów zarezerwowanych dotąd dla autobusów, taksówek, a czasem też dla motocykli. Stosowane są również zachęty w postaci częściowego zwolnienia z podatku. Z niecierpliwością czekamy zatem na rozwój elektromobilności w Polsce, która ułatwi korzystanie z tego typu pojazdów.

Więcej o:
Komentarze (66)
Mild hybrid, "miękka hybryda" - co to za technologia i czy faktycznie warta jest dopłaty?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: g

    Oceniono 20 razy 18

    Mild hybrid nie ma nic wspólnego z prawdziwą ekologią, to typowy greenwashing

  • nietyp

    Oceniono 15 razy 15

    Ale mi nowina!!! PKP już od dawna ciągnie składy hybrydami...

  • Gość: swan

    Oceniono 18 razy 8

    reasumując; "coś co audi nazywa "mild hybrid" nie ma większego sęsu...
    Sęs ma wodorowe ogniwo elektryczne i tylko jedno pytanie do prezesa Toyoty; panie prezesie , czemu te wasze auta na wodór muszą być takie brzydkie? Nie da się ogniwa umieścić w ładnym samochodzie?

  • zx_hemi

    Oceniono 26 razy 8

    Co to niby znaczy PEŁNA HYBRYDA???? zero logiki. albo auto jest (w pełni) spalinowe albo (w pełni) elektryczne ale nie może być w pełni takie i takie. W tym przypadku słowo pełny jest zaprzeczeniem słowa hybryda. więc przestańcie pisać ten farmazon.

  • Gość: Cześć

    Oceniono 4 razy 4

    Teraz nam wmówia że najlpsze hybridy robi volkswagen i najwięcej ich sprzedaje...

  • Gość: ac

    Oceniono 5 razy 3

    pierwszy raz słyszę że ałdi renault czy hiultaj mieliby mild hybrid ?
    Suzuki to owszem słyynie wręcz z tego

  • Gość: Marcin

    Oceniono 27 razy 3

    "Przy prędkościach autostradowych zużycie paliwa drastycznie rośnie, z łatwością przewyższając spalanie porównywalnych modeli z konwencjonalnym napędem." Znowu bzdura powtarzana jak mantra przez niezorientowanego dziennikarza. Pokażcie mi Toyotę Auris w kombi z silnikiem benzynowym, która ma przy prędkości 140 km/h średnie spalanie mniejsze niż 6 litrów. Bo moja hybrydowa takie właśnie ma. Z bagażami, fotelikami i całą 4-osobową rodzinką

  • Gość: Dmbdmb

    Oceniono 4 razy 2

    Jak ludzie nakupują drogich hybryd, to się te buspasy zatkają. No ale będzie mniej aut na zwykłych pasach.

  • Gość: Łubuduj

    Oceniono 1 raz 1

    W Audi 286 km działa toto w mieście chyba nieźle, bo spalanie przy sporej masie i mocy można łatwo mieć w granicach 7,2-7,6 (jeżeli nie ma korków). Na autostradzie przy 160 kmh na tempomacie osiąga się podobne wartości (zależne od warunków). Podobno jadąc ok.100-110kmh można spokojnie zejść w okolice 5 litrów ale nigdy nie próbowałem - jeszcze mnie nie posrało. Za to w górach udało mi sie zejść do fenomenalnych 0,9 l/100 km. Niestety tylko przy długich zjazdach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX