Rząd szykuje podwyżki za przegląd i wysokie kary

Opłata jakościowa doliczana do przeglądów i wyższa kara za brak obowiązkowego badania technicznego w terminie - to jedne ze zmian przygotowywanych przez rząd w pracach nad nowelizacją systemu kontroli technicznych pojazdów.

Dziennik Gazeta Prawna poinformował o postępie prac w Ministerstwie Infrastruktury w temacie wprowadzenia do polskiego systemu prawnego regulacji wynikających z dyrektywy Parlamentu Europejskiego w sprawie okresowych przeglądów technicznych pojazdów.

Przepisy dostosowane do unijnych wymogów mają ukrócić takie praktyki jak np. usuwanie filtra cząstek stałych. Żeby system kontroli wykrywał takie nieścisłości, najpierw muszą być odpowiednio wyszkoleni diagności. Stacje kontroli pojazdów muszą zostać zmodernizowane i lepiej wyposażone. Lepiej funkcjonujący system pozwoli wyeliminować z dróg jeżdżące wraki, co wpłynie na bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Dzwonisz na 112 i co dalej? Te rzeczy musisz powiedzieć, żeby szybko i sprawnie wezwać pomoc

Żeby zapewnić finansowanie nowego systemu, projekt ustawy zakłada opłatę w wysokości 4 zł od każdego badania - oczywiście z kieszeni kierowcy. Kwota będzie doliczana do rachunku za przegląd, bez względu na rodzaj pojazdu.

Żeby skuteczniej zmusić kierowców do wykonywania obowiązkowych przeglądów, w projekcie ustawy przewidziano podwyższenie opłaty za badanie o 60 proc. w przypadku przekroczenia terminu ważności. Opłata sankcyjna będzie naliczana po upływie 45 dni od zakończenia ważności badań.

Więcej o:
Komentarze (142)
Badanie techniczne po terminie - kary
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • oz_patryk

    Oceniono 4 razy -4

    Zapraszam na pierwszą lepszą wieś. Tam samochody nie przechodzą przeglądu dopiero wtedy gdy jakieś 5 lat temu wylądować na złomowisku.Na każdej wsi co drugi traktor to ursus c330/c360 lub białoruśka która chyba nigdy nie była na przeglądzie. W miejsszych miejscowościach panuje moda na quady - mało który ma tablice rejestracyjne czyli żaden nie ma przeglądu. Motory szalejące po drogach, chodzi o te z "dziwnym trafem" pozaginanymi tablicami rejestracyjnymi też wątpie że mają przeglądy.
    W ustawie powinno być jedno zmienione - możliwość poskarżenia się na osobę (nie na warsztat, ale konkretną osobę) wykonującą przegląd. Osoby które robią przeglądy mam wrażenie że bardzo często mają prace po znajomości. Uprawnienia do robienia przeglądów są chorendalnie drogie i zwykłego Kowalskiego na nie nie stać. Gdy czytam opinie o stacjach kontroli pojazdów to mi się czasami włos na głowie jeży. Jak ktoś ma pomalowane na czerwono bębny to bardz czesto stwierdzają że jest to samochód po tuningu i potrzebny jest papier od rzeczoznawcy ile naprawde samochód ma mocy. Idąc tym tropem dalej, wystarczy przemalować na inny kolor i ma się spokój? Po co są takie stacje jeżeli nie są wstanie stwierdzić rzeczywistych i podstawowych parametrów samochodu? W większości stacji nie sprawdzimy rzeczywistej pojemności, oraz mocy pojazdu.

  • Gość: sdfd

    Oceniono 3 razy -3

    jestesmy w stanie poniesc te koszty, byleby jak najmniej zlomu jezdzilo po drogach

  • Gość: dono

    Oceniono 3 razy -3

    Jeżeli kogoś nie stać na 4 zł podwyżki przeglądu to zaczynam się obawiać o swoje życie widząc taki samochód jadący z naprzeciwka. Na 100% jego stan techniczny jest opłakany.

  • Gość: uk

    Oceniono 3 razy -3

    powinien być zakaz sprowadzania złomu

  • Gość: tomke

    Oceniono 9 razy -3

    Tak, sprawdzanie wyciętych DPFów na pewno poprawi bezpieczenstwo na drogach, a może niemiaszki po prostu się irytują że megadrogich filtrów polaczki nie chca kupować i kasa im ucieka?

  • Gość: kierowca - mieszczuch

    Oceniono 2 razy -2

    Marne rozwiązanie. Tylko teoretyczne, czyli nieskuteczne. W drobnych sprawach administracyjnych Polacy potrafią wiele załatwić, tzn. wspomagają się wzajemnie. Uzyskanie na prowincji autoryzacyjnej pieczęci urzędowej nie jest niczym nadzwyczajnym. A dlaczego tak się dzieje? Ponieważ większość rodaków swoją ojczyznę ogranicza tylko do swojej zagrody. Poza wioską to już w ogóle jest inne państwo a w stolicy rządzą tajemniczy "oni", którzy coś dali, zabrali lub nie chcą dać. Taka terminologia jest szczególnie używana przez naszą parafiańszczyznę. To po pierwsze, a po kolejne nie można "finansowo karać" ludzi tylko, dlatego że mają starsze samochody, domy lub kupują np. meble na różnych targach staroci. Problemem jest tutaj raczej ilość takich leciwych samochodów. Polska pod tym kątem jest liderem w Europie. Niemcy, Austriacy są szczególnie z tego powodu zadowoleni, ponieważ nie mają problemu z recyklingiem używanych aut. Tego typu biznes w tych krajach zanika. Przypomnę, że takimi samochodami w tych krajach się nie jeździ. Generalnie każdy współczesny samochód jest obliczony na 10-letnią eksploatację, po tym okresie naprawy są tak kosztowne, że w tych krajach są nieopłacalne. A w Polsce? Tutaj dalej bez zmian: raz wytnie się tłumik, innym razem na felgi założy się stare lub łyse opony, a przeciekający silnik uszczelni się jakimś budowlanym lepikiem, natomiast do poruszania się po drogach bak wypełni się olejem opałowym. No i po wsi można jeździć, tak jak kiedyś traktorem po polach. Oczywiście wielu powie, że nie ma pieniędzy, że to z biedy itp. itd. No więc dobra, ok. Zatem należy wprowadzić w naszym kraju cywilizowane regulacje w tym względzie, mianowicie nie posiadanie samochodu powinno być obłożone jakimiś dodatkowymi kosztami a raczej korzystanie z dróg publicznych! Bardzo dobrym pomysłem jest najnowsza ustawa o minimalnej opłacie za parkowanie samochodami w dużych miastach. Każdy mieszczuch zdecydowanie pochwala takie działania, mało tego uważa, że centra dużych miast w ogóle powinny być wyłączone z ruchu. A podstawowym regulatorem korzystania z dróg publicznych i to każdego typu, powinny stać się drogie winiety roczne dla posiadaczy każdych aut. Proste i skuteczne! Winiety, w przeciwnym razie wyrejestrowanie i postawienie samochodu na kołkach.

  • Gość: jureek

    0

    Nie po to nasi kochani politycy sprowadzają do Polski fabryki mercedesa i dokładają z naszych pieniędzy do ich budowy żeby nie było ich komu potem sprzedawać, wypychanie starszych aut nie jest przypadkowe. Ilu ludzi ginie w wypadkach po kolizji z drzewem i jakoś nikt ich nie wycina. I darujcie sobie tekst, że to wina ludzi nie drzew bo nie będziecie tacy mądrzy jak wam ktoś wyjedzie na czołowe i będziecie musieli uciekać na pobocze żeby się nie zderzyć.i tam napotkacie drzewo.

  • Gość: Gość

    0

    A co w przypadku gdy samochód na kilka dni przed końcem ważności badania trafi do warsztatu na przykład a tam okaże się poważna usterka lub inne komplikacje wynikną i samochód spędzi u mechanika dajmy na to 3 miesiące

  • Gość: diago51

    0

    Nie powinniśmy się tak burzyć, gdyż wszystko co się dokonuje jest dla tych co zarabiają ok. 200 tys $. No ale oni są po prostu zdolni, bo my synowie ROLNIKÓW, ROBOTNIKÓW musimy tylko płacić na tych CYMBAŁÓW.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX