Jazdy doszkalające pod okiem rodzica? Rząd szykuje zmiany, które spodobają się kierowcom

Filip Trusz
Jeżeli ktoś po kursie praktycznym na prawo jazdy nie czuł się pewnie i bał się podejścia do egzaminu, to skazany był na jazdy doszkalające. Zmiany szykowane przez ministerstwo zakładają, że będzie je można odbyć pod okiem rodzica.

Ostatnio nie mieliśmy dobrych informacji w sprawie prawa jazdy. Jak nie informowaliśmy o kolejnych opóźnieniach we wprowadzeniu nowych przepisów, to pisaliśmy o podwyżkach. Tak jak dzisiaj rano: Za prawo jazdy zapłacimy jeszcze więcej. Pomysł ministerstwa to kolejne 300 zł. Jednak teraz mamy wiadomość, która spodoba się większości kierowców - rząd zamierza dopuścić możliwość jazd doszkalających pod okiem rodzica. O sprawie jako pierwszy napisał serwis „Gazetaprawna.pl”.

W wielu europejskich krajach młodzi kierowcy mogą szkolić się pod okiem najbliższych. W Polsce taka praktyka jest aktualnie zakazana i surowo karana. Osoba, która nie zdobyła jeszcze prawa jazdy, a już kieruje pojazdem może zostać ukarana mandatem w wysokości 500 zł. Jeżeli podczas jazdy nadzorował ją opiekun, to jemu grozi 300 zł.

Zobacz także: Aktualny taryfikator mandatów na 2018 r.

Ministerstwo planuje wprowadzenie zmian „niedługo”, ale konkretnej daty jeszcze nie podano. Przekazano projekt do kancelarii premiera.

Kto będzie mógł skorzystać z jazd doszkalających pod okiem opiekuna?

To propozycja dla wszystkich, którzy ukończyli praktyczne szkolenie w szkole jazdy, ale nie czują się pewni za kierownicą. Żeby uniknąć oblania egzaminu młodzi kierowcy zmuszeni byli do dokupywania dodatkowych godzin doszkalających. W popularnej warszawskiej szkole jazdy godzina jazd kosztuje 60 zł lub 65 zł, jeżeli interesuje nas auto z automatem.

Na jazdy doszkalające kierowca będzie miał rok lub dwa lata od momentu ukończenia kursu. Dokładny termin nie został jeszcze potwierdzony.

Kto będzie mógł nadzorować młodego kierowcę?

Osoba nadzorująca musi być z kierowcą spokrewniona w pierwszym stopniu. Oznacza to, że jazdy doszkalające będą możliwe tylko pod okiem ojca, matki lub prawnego opiekuna. Ministerstwo wyklucza innych członków rodziny – siostrę/brata czy babcię/dziadka.

Kierowca, który będzie nadzorował uczącego się musi mieć odpowiednie doświadczenie. Projekt zakłada, że ma to być minimum 5 lat posiadania prawa jazdy.

Czy samochód będzie musiał być specjalnie przygotowany?

Samochody, na których uczymy się jeździć w szkołach jazdy są bardzo mocno zmodyfikowane. Przykładowo, instruktor ma dodatkowe lusterka i pedały - sprzęgła oraz hamulec. W przypadku jazdy z rodzicem aż tak duże modyfikacje nie będą wymagane. Ministerstwo zakłada, że młody kierowca po 30 godzinach kursu potrafi jeździć na tyle dobrze, że rodzic nie będzie potrzebował używania hamulca ani sprzęgła.

Obowiązkowe będą tylko dodatkowe lusterka, dzięki którym osoba nadzorująca będzie miała dokładne rozeznanie w sytuacji na drodze. Lusterka dodatkowe montowane są pod lusterkami bocznymi i ustawione są pod takim kątem, że pasażer widzi to, co kierowca. Przydają się przy zmianie pasa ruchu albo przy parkowaniu, które sprawia młodym kierowcom najwięcej problemów.

Niektórzy eksperci podkreślają, że konieczne będzie także specjalnego oznaczenie takiego samochodu.

Czy jazdy doszkalające będą się mogły odbywać wszędzie?

Nie. Projekt ministerstwa zakłada, że pod okiem rodzica lub opiekuna prawnego nie będzie można wyjechać ani na drogi ekspresowe, ani na autostrady.

Czekamy na kolejne informacje - do tematu jeszcze wrócimy

Do sprawy na pewno jeszcze wrócimy, kiedy pojawią się kolejne szczegóły i konkrety Przede wszystkim zainteresowanie wzbudza informacja, kiedy zmiany w prawie wejdą w życie.

Pomysł ministerstwa spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem i wiele osób uważa go za krok w dobrym kierunku. Są jednak i tacy, którzy zwracają uwagę, że ma swoje ciemne strony. Krytycy podkreślają, że jazda pod okiem rodzica może wyrobić w młodym kierowcy złe nawyki, które wyszkolony instruktor szybko wyeliminuje. Wielu polskich kierowców, nawet ci doświadczeni, źle trzyma ręce na kierownicy, cały czas wciska sprzęgło albo jeździ zbyt agresywnie. Te nawyki może potem przekazać dziecku. A co Wy myślicie o planowanych zmianach w prawie? Dajcie nam znać w komentarzach i sondażu poniżej.

Źródło: Gazetaprawna.pl "Za kółkiem bez prawa jazdy: Przed egzaminem możliwe szkolenie pod okiem rodzica"

Mitsubishi Eclipse Cross - test

Czy uważasz jazdy doszkalające pod okiem rodzica lub prawnego opiekuna za dobry pomysł?
Więcej o:
Komentarze (17)
Jazdy doszkalające pod okiem rodzica - nowe prawa w Polsce
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Oceniono 20 razy 20

    moja 40 letnia żona też się cieszy, że robiąc prawo jazdy będzie mogła pod okiem swojego 70 letniego ojca pojeździć i doszlifować swoje umiejętności :)

  • jck12

    Oceniono 9 razy 9

    Wiele osób zaczyna przygodę z samochodem z rodzicem jako pasażerem, więc zalegalizowanie doszkalania pod okiem rodzica to dobry pomysł.

  • fochochochliczka

    Oceniono 8 razy 8

    "Spokrewnienie w pierwszym stopniu", to nie tylko matka/ojciec, ale też - siłą rzeczy - syn/córka. Ktoś zakłada, że dorosłe dziecko nie może uczyć swojego rodzica, który się w końcu zdecydował zrobić prawko, czy że tacy ludzie nie istnieją i wszyscy zdają przed dwudziestką?

  • Gość: edyta

    Oceniono 5 razy 5

    idiotyzm z tym pokrewienstwem. czyli jak zona chce pocwiczyc, to nie moze z mezem, tylko z ojcem emerytem, ktory sam juz nie powinien prowadzic?

  • remo29

    Oceniono 4 razy 4

    W końcu. Ileż można krążyć na góra drugim biegu po parkingu pod hipermarketem.

  • topoco

    Oceniono 3 razy 1

    Było za komuny, a nawet można bylo całe szkolenie odbyć na własnym aucie.
    Jest w cywilizowanych krajach bez dodatkowych wymogów technicznych.
    Coś czuję że "experci-lobbyści" uzasadnią nieopłacalne wymogi techniczne i prawne.
    Tu i ówdzie można prowadzić auto od 16 a alkohol kupować od 21, my wolimy odwrotnie.

  • Gość: Jet

    0

    W Szwecji to już kupę czasu funkcjonuje.
    Dzieciaki muszą mieć skończone 16. lat.
    Rodzic, który uczy gó...aka, razem z tym gó...akiem muszą przejść 4 - godzinne szkolenie wewnetrzne.
    Otrzymują tabliczkę z napisem nauka jazdy.
    I potem taki rodzic może uczyć każdego po tym szkoleniu.
    Do prawa jazdy tak czy siak trzeba wykupić jazdy.
    W Polsce szkoły jazdy będą mówić , że to źle. Nie prawda. Przejdzie.
    Czasami trzeba brać przykład z innych krajów. Jedne maja dobre pomysły inne nie.

  • agnrodis

    Oceniono 4 razy 0

    Doszkalanie jest OK, po zaliczeniu kursu praktycznego, ale nie dajmy sie wrobic w system amerykanski, np 6 godzin jazdy z instruktorem, a reszta 60 godzin z obojetnie kim, byle by mial prawo jazdy. To zwykly horror dla rodzica, wiec co robia...... proste, oszukuja. A egzamin nie jest na drodze, tylko na placu udajacym skrzyzowania itp ... po prostu cyrk... i dzieciak dostaje prawo jazdy nie majac podstawowych umiejetnosci. Dlatego smiertelnosc mlodych ludzi na drogach w USA jest tak wysoka!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX