Infiniti Q50 Hybrid AWD - test. Sedan z charakterem

Infiniti Q50 2017

Infiniti Q50 2017 (fot. Infiniti)

Infiniti Q50 pod bardzo ładną, choć niepozorną karoserią kryje jeden z najlepszych napędów w swoim segmencie. I jeden z najgorszych systemów multimedialnych w klasie premium.

Infiniti Q50 to pierwszy samochód, w którym kierownica nie jest fizycznie powiązana z kołami. O tym, w jakim stopniu i w którą stronę mają się one wychylić, decyduje komputer. A ten reaguje na polecenia wydawane kierownicą. Testy dowodzą bezawaryjności takiego układu, ale na wszelki wypadek montuje się potrójne zabezpieczenie, czyli trzy oddzielne moduły sterujące, a także tradycyjną kolumnę kierowniczą, której wymagają przepisy. W poliftingowym Q50 system udoskonalono. Jak to działa?

Egzotyka

W gamie Infiniti oprócz Q50 znajdują się modele: Q30, Q60, Q70 i QX70. Jest jeszcze QX30, ale to de facto Q30 z plastikowymi listwami. Trudno budować sprzedaż bazując na ubogiej sieci dilerskiej (6 salonów w Polsce) i mając w gamie jednego, wiekowego SUV-a. A jednak Infiniti się udaje.

Q50 to u nas bestseller, a pod względem sprzedaży Q60 jesteśmy jednym z kluczowych rynków w Europie. W pierwszej połowie ubiegłego roku co dziesiąte sprzedawane na Starym Kontynencie coupe Infiniti wyjeżdżało z polskiego salonu. Japońska marka to jednak wciąż egzotyka.

Infiniti Q50 2017Infiniti Q50 2017 fot. Infiniti

Zgrany duet

Pod maską sprawdzonego przez nas Infiniti pracowało 3.5-litrowe V6, wspomagane przez silnik elektryczny. Przyspieszenie do 100 km/h? 5,1 s. Na papierze wygląda dobrze, a w praktyce sprawia jeszcze lepsze wrażenie. Q50 z V-szóstką i napędem na tył potrafi zaskoczyć. Jest narowiste, czasem nieprzewidywalne i trudne do opanowania. Sprawia mnóstwo frajdy z jazdy, ale nie każdy ma chęć na częste skoki adrenaliny.

Rozwiązaniem jest Q50 z napędem na cztery koła – stabilne, przewidywalne, pewne w prowadzeniu. Obie wersje łączy jednak jedno – adaptacyjny układ kierowniczy. Jest wręcz idealnie precyzyjny, błyskawicznie reaguje na polecenia. Siła wspomagania jest uzależniona od wybranego trybu jazdy i prędkości. Działa to znakomicie. Nieco odstaje od niej automatyczna skrzynia biegów. Co prawda działa płynnie i kulturalnie żongluje biegami, ale wciśnięcie gazu w podłogę powinno powodować szybszą redukcję. Gdy już jednak wskazówka obrotomierza znajdzie się przy wartości zarezerwowanej dla maksymalnej mocy (6800 obr./min.), Q50 wystrzeliwuje przed siebie jak z procy. Mocna V-szóstka i silnik elektryczny to bardzo zgrany duet. Dynamiczny, przyjemny dla ucha (gdy trzeba – bezszelestny) i nadspodziewanie oszczędny. Mądre obchodzenie się z gazem, prowokujące układ do częstej jazdy w trybie elektrycznym, zaowocowało średnim zużyciem paliwa na poziomie 9,5 l/100 km. A Q50 90 proc. testowego dystansu przejechało w mieście. Infiniti obiecywało 8,2 l, ale nie czujemy się oszukani.

Do dopracowania

Infiniti Q50 2017Infiniti Q50 2017 fot. Infiniti

Wnętrze Q50 jest doskonale spasowane, a użyte materiały są dobrej jakości. Czuć powiew klasy premium. Ale system multimedialny złożony z dwóch ekranów dotykowych jest zbyt skomplikowany w obsłudze. Na desce rozdzielczej szczęśliwie nie brakuje fizycznych przycisków, którymi można sterować choćby klimatyzacją, ale każdorazowy przymus korzystania z ekranów powoduje frustrację. Tydzień testu to za mało czasu, by się z nim dogadać. Japończykom zalecamy lekcję w Audi – Niemcy wiedzą, jak wykorzystać potencjał ekranów dotykowych na kokpicie.

Infiniti Q50 Hybrid ma jeszcze jedną drobną skazę – niewielki bagażnik. W wersjach bez silnika elektrycznego jego pojemność to okrągłe 500 l. Sporo. Ale baterie w wersji hybrydowej redukują ją do 400 l. A to już niewiele.

Summa summarum

Czy warto ograniczać pojemność bagażnika o sto litrów, by móc od czasu do czasu skorzystać z silnika elektrycznego? Byłoby warto nawet wtedy, gdyby baterie zajmowały cały bagażnik. Napęd i układ kierowniczy sedana Infiniti to zdecydowanie jego największe zalety. Q50 to sedan z bardzo wyrazistym, sportowym charakterem. Dopracowany (z wyjątkiem systemu multimedialnego), dający dużo frajdy z jazdy, choć jednocześnie przewidywalny i nadspodziewanie oszczędny. Mocny gracz w swoim segmencie.

Infiniti Q60

Komentarze (14)
Infiniti Q50 Hybrid AWD - test
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • hansman

    Oceniono 11 razy 5

    Jak Q50 miało wejść na rynek, to podniecałem się tym samochodem jak Pawłowicz jedzeniem. Czar prysł podczas pierwszej jazdy próbnej. To czego NA PEWNO ten samochód nie dostarcza to właśnie frajda z jazdy. Kompletnie nie oddająca drogi kierownica zabiła cały charakter tego samochodu. Człowiek kompletnie nie wie, czy już jest samochód na granicy przyczepności, czy jeszcze nie, czy może jednak właśnie lecę do rowu. Wybrałem samochód konkurencji bo ta jedna "pierdoła" o tym zadecydowała. Co do kolumny kierowniczej, to nie decydują o tym przepisy, tylko dodano ją na wypadek awarii komputera (wtedy ilość elektronicznych zabezpieczeń i tak nie ma znaczenia) i sprzęgło na kolumnie kierowniczej uruchamia jej pierwotne przeznaczenie (swoją drogą to idiotyczne, żeby w każdym samochodzie montować kolumnę, czyli nie ma zmienionej wagi, a samochodu ze "standardową" kierownicą w hybrydzie i tak nie da się zamówić). Proszę więc najpierw się tym samochodem przejechać, a nie przepisywać dane z katalogu producenta.

  • augustianin

    Oceniono 10 razy 4

    Choć prywatnie marzę o Maserati Ghibli, to za omawianym Infiniti też się na ulicy zawsze obejrzę :) Podejrzewam, że jak ktoś te Infiniti kupuje, to spalanie jest kwestią drugorzędną, ale te 9,5 l przy takiej mocy i pojemności jest bardzo przyzwoite. A jak już o mocy mowa, to nawet bardziej niż na konie zwróciłbym uwagę na moment obr. - 546 Nm
    pzdr

  • graveir

    Oceniono 2 razy 2

    Miałem okazję się tym przejechać. Steer-by-wire ma swoje plusy (kierownica nie odbija na studzienkach), ale nieco kasuje odczucie tego, co dzieje się z samochodem. Nie kasuje tego natomiast zawieszenie - na ciasnym ślimaku ma się wrażenie, że auto co prawda posłusznie robi to, co kierowca każe (czyli przyspiesza i trzyma się wytyczonej trasy), ale jednocześnie masa samochodu mówi "ej, ale spokojnie, ja jestem luksusową limuzyną, a nie autem sportowym, noga z gazu!", a to już jest dość przykre.

    System multimedialny, i ogólny wygląd deski rozdzielczej, bardzo odpychające, ale to już kwestia gustu - może komuś innemu się spodoba.

    Jak dla mnie, za te pieniądze, Kia Stinger oferuje więcej. Więcej frajdy z jazdy, więcej precyzji, więcej wyczucia, więcej stylu. Oferuje za to mniej prestiżu i mniej czucia masy własnej w zakręcie (pomimo w sumie identycznej masy własnej). A BMW oferuje w tej samej cenie jeszcze lepsze prowadzenie i sporo słabsze silniki.

    Brałbym Kię. Chyba że pieniądze nie są w ogóle tematem do dyskusji - wtedy BMW.

  • Gość: Właściciel

    Oceniono 3 razy 1

    Polecam. U mnie rdzewieje klapa bagażnika. Serwis nie potrafi dojść dlaczego. System navi i komputer przetłumaczone gorzej niż w google translator

  • Gość: yazz

    0

    Też jeździłem Q50, chwilę bo jazda testowa, ale wystarczyło ... wybrałem Mercedesa C300

  • goetterdaemmerung

    0

    No nie wiem. Wnętrze jak sprzed 10 lat. Mocno przestarzałe. W 9,5 litra nikt normalny nie uwierzy, sorry. Realne jest 12-14. Przy ostrożnej jeździe. Jeżeli się testuje przyspieszenie i obroty w granicach 6 tysi i więcej, to zaczyna się słabo. Bardzo.
    Ogólnie to na pierwszy rzut oka auto mocno odstaje od współczesnej konkurencji. Czas na coś nowego.

  • jack_flash

    Oceniono 2 razy -2

    BMW 340i xDrive 3 litry, przyspieszenie 4.9 ( w rzeczywistosci 4.7-8) no i cala reszta. To o czym to rozmawiac?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane